string(15) ""
» Blog » KB #60: Czy Wiatyk nadaje się dla początkujących?
30-10-2014 13:40

KB #60: Czy Wiatyk nadaje się dla początkujących?

W działach: Wiatyk | Odsłony: 1164

KB #60: Czy Wiatyk nadaje się dla początkujących?

Pierwsza recenzja Wiatyku, jaka pojawiła się w sieci, została napisana przez Czarnotrupa i opublikowano ją na Polterze. Recenzja zawiera kilka krytycznych uwag, z którymi pozostaje się zgodzić – na przykład przed wydaniem gry w wersji papierowej zyskała ona kolejną redakcję i wyrzucono z niej sporo baboli językowych, przebudowano także część poświęconą mechanice. Jednak pewien fragment mnie zaciekawił szczególnie:

MG jest pozostawiony absolutnie samemu sobie. Nie ma mowy o temacie przewodnim czy rozbudowanej historii świata. Mocno podkreśla to pewną cechę Wiatyku: to gra dla doświadczonych MG.

Zastanawiam się nad tym i myślę, że nie jest to prawdą. Czy Wiatyk stworzyłem dla osób początkujących (jak to zrobił na przykład Andre ze swoim Diademem)? Nie. Nie zawiera on też fragmentów w stylu „co to są erpege” albo „kim jest mistrz gry” (chociaż napisałem o tym obszernie na stronie). Przy tym nie adresowałem też gry tylko do doświadczonych – adresat był uniwersalny, w oderwaniu od jego poziomu doświadczenia. Wyszedłem z założenia, że podobnie, jak w innych instrukcjach nie ma fragmentów w stylu „co to jest gra planszowa” albo „dlaczego gry video są fajne”, tak samo uznam, że osoba sięgająca po Wiatyk, nawet, jeżeli nie ma doświadczenia z grami fabularnymi, to znajdzie ogromną masę miejsc w sieci i nie tylko, gdzie może o tym poczytać, posłuchać, pooglądać, a pewnie i w jakiś zdeprawowany sposób pomacać.

Czarnotrup odnosi się jednak do historii świata i braku wątków przewodnich, twierdzi, że MG (wolę: prowadzący) jest „pozostawiony samemu sobie”. Moim zdaniem jest to prawdziwa obserwacja, jeżeli uznać, że Wiatyk zawiera świat scenariuszowy – wymagający napisania historii, określenia geografii, wymyślenia NPC-ów. Ale tak nie jest: sandboxowy świat Wiatyku został obarczony ogromną liczbą tabel by wspomóc prowadzącego w chwilach, gdy ma problemy z wymyśleniem ciekawego wątku lub zareagowaniem na poczynania graczy. Owszem, gra Wiatyk nie jest użytecznym narzędziem dla osoby, która chce go prowadzić niczym Warhammera, Diadem czy Kryształy Czasu. Posiada bowiem narzędzia, które nie ułatwiają przygotowania się do sesji, za to ułatwiają improwizację i reagowanie podczas samej zabawy.

Chcę wspomnieć o kilku pozornie oderwanych od siebie tematach, które wspólnie składają się na moją perspektywę na kwestię „pożądanego doświadczenia” prowadzącego. Nie jest to wywód (myśli są z sobą dość luźnie powiązane), jednak poszczególne punkty składają się na całość:

1) Gracze i prowadzący mogą być lepsi i gorsi, fantastyczni i denni. Podobnie jak gry zręcznościowe opierają się na refleksie, szybkości, sile i koordynacji ruchowej, tak samo RPG korzysta z różnych talentów i zdolności, które niektóre osoby posiadają, a inne nie. I owszem, każdy może (ale nie musi) rozwijać swoje „predyspozycje RPG-owe”.

2) Można nie być szczególnie uzdolnionym RPG-owcem, a mimo to świetnie pasować do swojej drużyny. Sesje w pełni opierają się na kontakcie z innymi ludźmi i czerpią z zaufania, koleżeńskiej atmosfery, całej otoczki pozasesyjnej. Ostatecznie można być nie najlepszym graczem, ale być świetnym dodatkiem dla swojej drużyny. To przykład „kompetencji RPG-owych”, których nie zmierzy Puchar Mistrza Mistrzów ani Gramy, a wydają mi się niezwykle istotne.

3) Bycie doświadczonym graczem („erpegowcem”) nie sprawia, że jest się dobrym prowadzącym. Wielokrotnie widziałem osoby, które uczestniczyły w wielu kampaniach w obrębie na przykład pięciu lat grania w RPG i larpy, jednak prowadząc miały ogromne problemy i z tego ostatecznie zrezygnowały (lub zostały porzucone przez drużyny). Widziałem także odwrotny przypadek: doświadczonego i dobrego prowadzącego, który był bardzo niewdzięcznym i niesympatycznym graczem. Zresztą przykłady mógłbym mnożyć.

4) Najlepszym sposobem, by stać się lepszym prowadzącym, jest, cóż, prowadzenie sesji i czytanie poradników, które pozwalają przemyśleć swoje metody prowadzenia. Niemniej są osoby, które lepiej będą spełniać oczekiwania, jakie pokłada się w funkcji prowadzącego: kreatywne, zaangażowane, aktywne, empatyczne, charyzmatyczne, wykształcone czy po prostu „bystre”. Atrybutów można podać więcej.

5) Wiatyk operuje na innych metodach prowadzenia, niż większość systemów głównego nurtu i wymaga niestandardowego podejścia. Posiadanie doświadczenia w prowadzeniu innych gier nie musi wcale działać korzystnie dla osoby, która chce prowadzić kampanię sandboxową. Przeciwnie: większość osób musi się przełamywać, zapominać o tym, czego nauczyły się wcześniej.

6) W ciągu ostatnich siedmiu lat miałem okazję grać z może dwudziestoma osobami, które przy mnie stawiały swoje pierwsze kroki przy RPG-ach, a także wieloma więcej, w jakimś stopniu doświadczonymi. I nie zauważyłem naturalnego genu scenariuszowego, innymi słowy: wiele z tych osób okazywało wiele kreatywności i ze spokojem rozgrywałem z nimi na przykład małe sandboxy w świecie Evernight (na prototypowej mechanice Wiatyku) lub sesje w InSpectres. Jako, że nie posiadały specyficznych przyzwyczajeń wyciągniętych z głównego nurtu, nie musiały „przełączać się” na tryb sandboxowo-indiański – dla nich był on czymś naturalnym i nie czuły się źle z tym, że nie znają historii świata czy głównych wątków. Podstawą RPG jest odgrywanie ról i współtworzenie historii, nie zaś scenariusze, a więc też nie „zahaczki na przygody”.

Doskonale rozumiem problem przełamywania własnych przyzwyczajeń. Sam miałem na przykład problemy z wkręceniem się w mechanizmy (get it?) Wolsunga – współtworzenie fabuły kartami było dla mnie, jako prowadzącego, trudne i wymagało złamania pewnych wcześniejszych przyzwyczajeń. Ale, jak się okazało, było warto. Tak samo trudno mi było ogarnąć, na czym polega granie sandboxowe i w ogóle stara szkoła.

8) Osoby, które kupowały pierwsze podręczniki do OD&D nie były doświadczonymi teoretykami – po prostu kupowały grę i wykorzystywały to, co w niej było zawarte, dopowiadając resztę i modyfikując to, co im nie odpowiadało.

Mogę przyznać Czarnotrupowi rację, że są osoby, które mogą nie być doświadczonymi prowadzącymi i zarazem mieć duży problem z prowadzeniem Wiatyku. Są to osoby, które a) nie są zbyt dobrym materiałem na prowadzących i potrzebują nabrać doświadczenia – na przykład prowadząc Wiatyk lub inną grę nawiązującą do sandboxu – by to wyrównać, b) są osobami, które miały kontakt jedynie z grami scenariuszowymi i próbują przenieść zaobserwowane przez nie schematy na kampanię sandboxową, co nie kończy się korzystnie.

Pozostali powinni mieć sporo funu. : )

(BTW: zbiórka na wydruk Wiatyku zaczyna się jutro. : ))

Dziękuję Devistofelesowi za prowadzenie tej edycji karnawału. Nie wiem, czy wpasowałem się w temat, ale próbowałem.

Komentarze


nerv0
   
Ocena:
+2

Ja tam cię Aure lubię i fajnie mi się dłubie przy twoim Wiatyku, ale wiesz, PRowiec to z ciebie jak z koziej (_!_) trąba. XD

03-11-2014 19:55
Nuriel
   
Ocena:
+2

@Aureus

I znowu, robisz to źle ;)

 tylko błędne podejście

Dlaczego "błędne"? Mam ograniczoną ilość wolnego czasu. Powtórzę raz jeszcze. 

1. nie przeczytałem Twojego podręcznika, nie śledziłem informacji o Wiatyku, pomijałem to co wrzucałeś na polteru. Być może świadczy to źle o mnie, a być może, o tym, że popełniłeś błąd jeśli chodzi o marketing.

2. przeczytałem powyższą notkę. Spodobało mi się podejście: Wiatyk jest grą zbudowaną według innych pryncypiów zasad, promujący inny styl grania niż klasyczne RPG. Utwierdził mnie w tym komentarz Senthe. 

3. ściągnąłem podręcznik. Powtórzę, swoim budżetem wolnego czasu muszę - i chcę - gospodarować oszczędnie. Przejrzałem podręcznik pobieżnie, natknąłem się na fragment o tym czego nie ma w systemie "Wiatyk". Lekko się zdziwiłem. Brak krucjat, szlachty i polityki oraz bitew? Kurdę, dlaczego? To są fajne elementy w dark fantasy!. Moje zainteresowanie spadło, odstawiłem Wiatyk na bok.

4. minęło kilka dni, Senthe skomentowała Twój wpis. Dałem plusika, pomyślałem sobie, że zapytam Aureusa cóż mu tam chodziło po głowie że zrezygnował ze szlachty. 

Dlaczego to podejście jest "błędne"? Autor powinien umieć sprzedać swój produkt w syntetycznej formie! Jak mnie zaintryguje - spoko, wezmę się za lekturę podręcznika. Dlaczego niby miałbyś zasługiwać na mój kredyt zaufania? Nazywasz się Ignacy Trzewiczek bądź John Wick?

  krytykować go tak

znowu traktujesz moje wpisy jako atak. Nie krytykuję. Zadaje pytania. Zresztą, nawet gdybym krytykował, to zwróć uwagę na to co tracisz. Przychodzi na Twojego bloga łosu, Nurielem zwany i, chociaż nikt mu za to diengów nie daję, zaczyna się doptytywać o Twój system. Już kij z tym łosiem, ale moga się pojawić inni potencjalni customerzy zwabieni rosnącym licznikiem przy Twoim wpisie. Zamiast wykorzystać tą szansę i starać się wypromować swój system (chociażby w syntetyczny sposób streszczając treść podręcznika) Ty odsyłasz mnie i potencjalnych customerów do podręcznika. 

Ludzie mają mało czasu, ludzie sa leniwi, ludziom się nie chce. Sorry, taki mamy klimat. 

 nie czuć wstydu

Że prezentuję typową postawę konsumenta? Serio? ;)

w związku z tym, że ocenia bez podstaw

Ponownie, zadawałem pytania. Pozostając (serio) w dobrej wierze. Ciekawiło mnie skąd takie a nie inne rozwiązania. 

Przepraszam, jeżeli Cię uraziłem.

Nie uraziłeś, przeprosiny przyjęte. Szkoda tylko, że...

 lecz swoją chęcią zemsty i udowodnienia mi, że jako człowiek nie zasługuję na Twoje wsparcie

... teraz to robisz, po raz kolejny przypisując mi niskie intencje ;) Po prostu: nie wykorzystałeś (i właściwie cały czas tego nie robisz) na "sprzedanie" mi (a co najgorsze, innym leniwym Nurielom, którzy być może tutaj zaglądają) swojego produktu. Tyle. 

03-11-2014 19:56
Senthe
   
Ocena:
+1

@Nurielu

W skrócie, Twój pierwszy komć z pytaniem na temat szlachty również dla mnie nie brzmiał jak "ej po co to jest bo nie rozumiem", tylko raczej "oja po co dlaczego, nie czaję kompletnie czemu by ktoś miał tak robić, u mnie to się nie sprawdzało, no serio??? aure, jesus man, co ty ćpałeś jak to pisałeś?". Nawet jeśli nie miałeś na celu krytykowania bądź czepiania się jako takiego, to nie dziwi mnie, że tak mogło to zostać odebrane. Potem sytuacja eskalowała. : P (Chociaż w ogóle wątek szlachty i "Cesarstwa" w waszej rozmowie wydaje się interesujący.)

Przypominam, że porozumiewanie się w internecie jest bardzo trudne i łatwo mylnie zinterpretować czyjeś intencje. Prościej byłoby się wam dogadać, gdybyście bardziej dbali o jasne przekazywanie swoich myśli bez opakowywania ich aluzjami, które mogą zostać źle zrozumiane.

Mam też wrażenie, że ludzie aktywnie udzielający się w fandomie erpegowym naprawdę często dostają niezasłużone baty ciągnące ich w dół (szczególnie na polterze eh), podczas gdy oni by chcieli po prostu robić swoje rzeczy i za to nie obrywać. Stąd pewnie szczególne wyczulenie na nieuzasadnioną krytykę.

Odpowiedzi na swoje pytania otrzymałeś, nie sądzę by którykolwiek z was od początku miał w zamiarze celowe obrażenie drugiego, więc czy nie moglibyście uznać, że to bezsensowne nieporozumienie, and now kiss?

03-11-2014 20:21
jakkubus
   
Ocena:
+5

I tak to się kończy, gdy spotka się dwóch egocentryków. :P

03-11-2014 20:22
Nuriel
   
Ocena:
0

@Senthe

Króla Trolli już mamy. Solidnie pracujesz na tytuł Królowej Zdrowego Rozsądku. Bardzo duży plus. 

Co nie zmienia faktu, że prawdopodobnie popsułaś właśnie całą zabawę ;)

03-11-2014 20:32
Senthe
   
Ocena:
0

@Nuriel

Że niby było zabawnie? Bo mi się nie wydaje. : (

03-11-2014 20:33

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.