string(15) ""
» Blog » [KB#53] Kobiety w świecie (RPG)
07-03-2014 10:18

[KB#53] Kobiety w świecie (RPG)

W działach: Karnawał Blogowy | Odsłony: 3265

[KB#53] Kobiety w świecie (RPG)
Kobiety w RPG to jak wszystkim wiadomo temat-rzeka. Poruszany w kółko i w kółko, co daje mi prawo przypuszczać, że jest to jeden z najbardziej interesujących tematów graczy. I trudno się dziwić. Od zarania dziejów to kobiety były właśnie ulubionym tematem mężczyzn. Nie inaczej jest tutaj.

Słowo wstępu

Wydaje mi się, że już sam temat kobiet w RPG okaże się być przyczyną wojny. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że już samo oddzielenie kobiet jako grupy, którą należy oceniać osobno okaże się być w wielu oczach dyskryminacją. Kobiety zaskakująco często pragną być częścią całości, częścią "ludzkości". Człowiekiem, a nie kobietą. Nie mam pojęcia skąd bierze się ten sposób myślenia, być może rzeczywiście historia ucisku kobiet przez patriarchalne społeczeństwo odbiła się echem na naszym sposobie myślenia. Miałam okazję poznać dawno już temu ciekawy przykład na to, że wpływ ten - choć niezauważalny w życiu codziennym - jest.

Eksperyment pierwszy
To była sesja. Mój prowadzący Mistrz Gry prowadził nam sesję szpiegowsko - detektywistyczną w klimacie dark fantasy. Szukaliśmy mordercy. Mniejsza o fabułę, jednak podczas rozgrywki kilka razy padło stwierdzenie "widzicie człowieka w ciemnym płaszczu". Jako, że nie dopytywaliśmy o dalsze szczegóły (jedyne pytanie jakie pamiętam było o broń), MG nie kontynuował opisu. I tak - bardzo dużo czasu minęło, zanim udało mi się zrozumieć dlaczego nie możemy go dopaść. "Człowiek w ciemnym płaszczu" automatycznie wizualizował mi się jako mężczyzna, choć nigdzie nie była zaznaczona jego płeć. Tak więc słowo "człowiek" przez formę męskoosobową naturalnie jest przez nas kojarzony z mężczyzną.
Co ciekawe, mimo że słowo "człowiek" jest odpowiednie dla każdej z płci i absolutnie nie wymaga jej precyzowania, to właśnie najczęściej kobiety walczące o równość domagają się podziału. Stąd w życiu codziennym takie określenia jak "ministra" a w erpegach "krasnoludzka kobieta". Kto tak mówi? Czy o sobie też mówicie "jestem ludzką kobietą"? Nie. Jestem człowiekiem. Kobietą albo mężczyzną, ale człowiekiem. Dzień dobry, jestem Paweł, jestem psychologiem. Dzień dobry, jestem Ania, jestem psychologiem. Nie psycholożką, nie kobietą - psychologiem. Jeżeli nie chcemy być alienowane - nie róbmy sobie tego. Nie jestem graczką w erpegi. Jestem graczem.

Eksperyment drugi
Jakiś czas temu pokazano mi jedno ze szkoleń dotyczących badania potrzeb. Przedstawiamy sytuację, a szkolony ma w 20 zamkniętych pytaniach i w ciągu czasu nie dłuższego niż 20 minut znaleźć odpowiedzi na zadane pytanie. Sytuacja - Marek jest człowiekiem absolutnie zdrowym na ciele i umyśle. Leży w łóżku. Jest noc, ale nie śpi. Nagle, przez okno włamuje się złodziej. Noc jest jasna, więc Marek widzi go wyraźnie ale nie podnosi się. Złodziej wchodzi, przeszukuje mieszkanie i zabiera z biurka cenną pamiątkę rodową. Patrzą na siebie przez chwilę, po czym złodziej wychodzi. Pytanie - dlaczego Marek nie zareagował na włamanie?

Dużo czasu zajęło mi zrozumienie, że Marek - nie sparaliżowany, nie przestraszony, nie znający złodzieja i nie układający się z nim wcześniej - jest po prostu małym dzieckiem. Brak zaznaczenia tego w opisie sprawił, że nie przyszło mi w ogóle do głowy, że może chodzić o dziecko. A przecież może. To zjawisko moim zdaniem bardzo podobne do tego, które występuje w eksperymencie pierwszym. Gdy słyszymy po prostu "człowiek" i nie jesteśmy nastawieni na szukanie równouprawnienie wobec kogokolwiek - widzimy mężczyznę. Zakładamy, że jest przeciętny, że nie jest dzieckiem, inwalidą, że żyje - choć żadna z tych rzeczy nie została powiedziana - a raczej PRZEZ to, że nie została powiedziana. 

Podział graczy ze względu na płeć - statystyka

Ten podział występuje chyba najczęściej, co nieco mnie dziwi. Bardziej naturalnym wydaje mi się podział ze względu na wiek, staż grania i preferowany system. Jeśli jednak zdecydowaliśmy się na taki właśnie podział, pozwoliłam sobie przeprowadzić pewne obliczenia. Jako grupę badanych uznałam facebookową grupę "Panie i Panowie, zagramy w RPG" jako, że liczy ona w chwili obecnej 1774 członków grających w erpegi, co na potrzeby małego badania w zupełności powinno wystarczyć. W całej grupie doliczyłam się 379 kobiet co daje 21,4% wszystkich osób. Pozostawiam sobie jednak margines błędu - doliczmy 50 kobiet z racji tego, że nie wszystkich płeć dało się odczytać z imienia, nazwiska bądź avatara, a mi też przecież jakaś osoba mogła umknąć. Uznajmy za liczbę właściwą 429 kobiet. To daje 24,2% wszystkich członków grupy. Tak czy siak, kobiety stanowią tu od 1/5 do 1/4 użytkowników grupy. Jest więc nas dość dużo, choć stanowimy zdecydowaną mniejszość. Jako porównania postanowiłam wykorzystać nominacje do Identyfikatorów Pyrkonu. Nominowane zostały 2 kobiety na 9 osób, co daje 22,2%. Patrząc na to pod tym kątem, została nominowana proporcjonalna ilość kobiet na wszystkich nominowanych do kobiet grających na osoby grające obu płci. Tyle, jeśli chodzi o dyskryminację w tym temacie.

Jak to jest być grającą kobietą

Bycie grającą kobietą nie różni się niczym od bycia po prostu kobietą. Nie zaobserwowałam żadnych przejawów dyskryminacji jeżeli chodzi o możliwości grania w konkretne systemy, żaden ze znanych mi settingów nie wymaga bycia mężczyzną aby grać. W żadnej grupie z którą grałam nie byłam też traktowana w żaden sposób inaczej ze względu na swoją płeć. Jedyna "inność", która mnie spotkała to ulgowe traktowanie podczas pierwszych sesji - co było naturalne wobec każdego nowego.

Jak to jest grać kobietą

To oczywiście może sprawdzić każdy z nas. Granie postacią kobiecą jest dostępne dla obu płci i żaden ze znanych mi systemów nie wymaga grania postacią o takiej samej płci co gracz. Jednak zagłębmy się nieco w ten temat, a szczególnie w temat równouprawnienia.

Równouprawnienie wdrażane jest niemal do każdego systemu, bez względu na jego ogólne założenia. Tak więc praktycznie w każdym podręczniku przeczytamy, że w opisanym uniwersum kobiety i mężczyźni są równi oraz mają takie same możliwości rozwoju . Oczywiście wyjątkami są miejsca, które odgórnie narzucony mają skrajny patriarchat lub matriarchat (jak choćby Menzoberranzan, które daje zresztą kobiecym postaciom prawdziwe pole do popisu). Przedstawione światy rzeczywiście sprawiają, że równouprawnienie jest możliwe.

Swojego czasu nie grywałam kobietami. Oto kilka powodów dlaczego:

  • Mają długie włosy, co może zostać użyte przez przeciwnika w walce
  • Nie mogą spokojnie przejść się po dzielnicy portowej
  • Mają miesiączkę i wszystkie wynikające z niej niedogodności
  • Trzykrotnie zdarzyła mi się sytuacja "jesteś w ciąży"
  • Nigdy nie mogłam znaleźć ciekawej profesji pasującej do kobiety

Więc grałam mężczyznami. Do momentu, w którym MG prowadził mi młodego chłopaka w przygodzie typu "od zera do bohatera". I nagle zderzyłam się ze światem, w którym mężczyzna boryka się z niemal identycznymi sytuacjami:

  • Ma długie włosy, co może zostać użyte przez przeciwnika w walce
  • Nie może spokojnie przejść się po dzielnicy portowej
  • Jego ciało aktywnie reaguje na wszystkie atrakcyjne lub zainteresowane nim kobiety, co utrudnia mu myślenie i podejmowanie świadomych decyzji
  • Dwukrotnie okazało się, że został ojcem
  • Nie było profesji, która do niego pasowała, był postacią, której charakter odgrywa główną rolę, a nie profesja

Podczas tej jednej kampanii przekonałam się, że granie mężczyzną nie tylko nie jest łatwiejsze, ale ma też wiele haków na gracza, o których nigdy wcześniej bym nie pomyślała. I wtedy wróciłam do grania również kobietami.

Okazało się, że dobrze poprowadzona i odegrana postać kobieca może być nie tylko szalenie realistyczna i ciekawa, ale również skuteczna. Nauczona tym, co spotkało mojego Royera podczas ostatniej kampanii zaczęłam wykorzystywać manipulację mężczyznami. Zaskakujące jak często nie widzimy tego, że mężczyźni są wobec nas po prostu pomocni. Odpowiednio użyty urok osobisty może zdziałać cuda. Młodego chłopca traktujemy jak matka, dorosłego mężczyznę uwodzimy, a starszemu przypominamy córkę. I wtedy rozgrywka nabiera nowej głębi. Takich intryg nie byłabym wstanie odegrać żadną z moich ukochanych męskich postaci. Niedomówienia, szepty, modulacja głosem, odpowiednie spojrzenie. Często to nie zadziała. Ale częściej, niż gdy grasz mężczyzną.

Archetypy i wątpliwości

Archetypy kobiecych postaci to temat o którym można by było napisać notkę. Mamy pełnię możliwości - od kochających matek, po okrutne władczynie czy nieletnie czarownice. Bardziej istotne jest tutaj przedstawienie graficzne tych archetypów. I tutaj zaczyna się główny ból grających feministek. Faktem jest, że większość kobiet przedstawionych w podręcznikach jest atrakcyjna, mimo że mężczyźni pokazani są w dużo bardziej zróżnicowanym typie. Warto sobie jednak postawić pytanie - czemu tak jest? Czy wynika to rzeczywiście z dyskryminacji czy z tego, że to my - gracze tego oczekujemy? Ręka do góry która z was w dzieciństwie marzyła, żeby być brzydka. Niemal każda z nas chciała być piękną, uwielbianą księżniczką/wojowniczką/czarodziejką. A z drugiej strony - panowie, ręka do góry który lubi patrzeć na brzydkie kobiety. Zdecydowana większość z nas chce patrzeć na piękno. Dlaczego postacie kobiece rzadziej mają blizny, dlaczego częściej te blizny są seksowne niż szpetne - to wszystko wynika z naszych oczekiwań. Tak samo, mało który mężczyzna stworzy sobie postać cherlawą czy chorowitą. Ponieważ większość mężczyzn chciałaby podobać się nam - kobietom. Chcieliby być wielcy, silni, męscy. Z blizną przez pół twarzy - bo przecież ta blizna, która nas by szpeciła, dla nich jest jak order na piersi. Byłem blisko śmierci, ale przeżyłem. Patrz jaki jestem męski. 

Podsumowując

Kobiety jako gracze w gry fabularno narracyjne nie różnią się zbytnio od mężczyzn. Można oczywiście przeprowadzić badania jakie sposoby gry i tematy fabularne wolą kobiety, ale nie jestem pewna czy będzie to aż tak bardzo różne od upodobań mężczyzn. Niemniej, gry RPG dają pełnię możliwości osobom obu płci.
Kobiece postacie w grach Role Play nie mają trudniej. Mają inaczej. Sposób prowadzenia rozgrywki zależy tylko od tego na czym skupi się MG. Oczywiście może pokazać kobiety jako słabe i bezużyteczne - jednak tak samo można przedstawić mężczyzn.

Komentarze


Pipboy79
   
Ocena:
+4

Siemka

 

-Hmm... Co do owego eksperymentu pierwszego z tym kimś w płaszczu to chyba dość naturalne, że wyobraża się faceta. To jak dla mnie coś jak nazwa ogólnogatunkowa: kot. Mamy raczej na myśli dany gatunek zwierzęcia. Dopiero jak chodzi nam o coś konkretniejszego precyzujemy że kocur albo kotka. Na co dzień po prostu mówi się raczej, że: mam kota. Więc jak mowa o człowieku w płaszczu raczej mowa o facecie. Bardziej uniwersalne byłoby chyba coś w stylu "osoba w płaszczu" bo raczej jest to już na tyle zastanawiające, że dodatkowe pytanie o płeć już może paść. Dla mnie to po prostu kwestia przyzwyczajeń do danych sformułowań językowych.

 

-Co do drugiego przykładu to jest świetny. Po tak krótkim opisie też nie przyszło mi do głowy, że może chodzić o dziecko. Przynajmniej bez żadnej sugesti czy podpowiedzie. Myślę że właśnie też kwestia usredniania pewnych spraw w mowie i myśleniu potocznym. I swego rodzaju antromomorfizm gdy odbieramy świat przez pryzmat siebie samego. Na przyklad ten "człowiek w płaszczu" W sumie bez sensu ale pierwsze skojarzenie, że nie dość, że facet to jeszcze białas :) Pewnie dopiero indywidualna sytuacja sprawiłaby, że mógłbym mieć wątpliwości co do powyższych "pewników".

 

-Co do proporcji graczy wedle płci to mnie się raczej trafiały (RPG) i trafiają (PBF) raczej typowo męskie grupy lub o ich zdecydowanej przewadze. Przynajmniej jeśli mowa o stabilnych, solidnych i aktywnych graczach. Ogólnie jednak mam wrażenie, że większość graczy to faceci.

 

-Rownouprawnienie czy też jego brak u siebie na sesjach nie zaobserwowałem. A dokładniej to żeby ktoś miał o to pretensje, urazy, zażalenia czy cóś w tą mańkę. Po prostu się przychodziło na sesję, się grało i jakoś to szło. 

 

-Co do uprawnień w systemach to jest tego aż przesyt. Równouprawnienie i poprawność polityczna rządzi chyba już wszystkim, łacznie z grami. Na pewno ma to i dobre strony ale jednak nie wszędzie sie sprawdza. O ile w takiej neuro albo CP jest to spoko to w młotku który jest bazowany na jakimś odpowiedniku naszego reala to jakoś mi to średnio pasuje. Dla mnie jest to właśnie ukłon w stronę owego równouprawnienia i grających dziewczyn. Ot, tak, żeby nie było, że są tylko biedne, słabe, bezbronne i generalnie do ratowania. I potem wychodzą kwiatki na sesji, że BG - facet próbuje być szarmancki/rycerski/pomocny wobec BG - kobiety która jest od niego jest silniejsza/szybsza/sprytniejsza (lub po prostu właśnie równa więc niczego takiego nie potrzebuje) i inne takie. No jak tu być rycerzem skoro dam nie ma? :) Są ino fajterki, czarodziejki, ninja-złodziejki i takie tam... No dobra, są BN-ki do ratowania przez drużynę :) I generalnie ja tam takie fajterki z mieczorami i spluwami nawet lubię, zwłaszcza jak są BG ale wpisywanie tego jako normę dla całego uniwersum jest dla mnie przesadą. Coś jakby poprawność i równouprawnienie miało decydującą moc przebicia w starciu z fabuła i sensem systemu.

 

-Jeśli idzie zaś o owo manipulowanie mężczyznami przez kobiety, zwłascza bez wspomnianej w notce roli (matka - dziecko, córka - ojciec) wydaje mi się powszechne i wpychane wręcz na siłę we wszelakich książkach, komiksach, filmach i grach. A już najbardziej wręcz mierzi mnie jak to jest scena walki, zwłaszcza jakichś elitarnych fajterów/wojowników/komandosów w stosunku do jakiejś obcej/wrogiej dla nich kobiety. No bzdura po prostu. Walka to walka, obie strony chcą wygrać/przeżyć. I jest będzie to miało dużo większy priorytet niż chęć pomiziania się z jakąś tam begie czy beenką... :) Mam wrażenie, że z takim czymś może się zgodzić ktoś, kto nie walczył z kobietą - fajterem.w realu :) Bezkrytycznie mogę to przyjąć tylko jesli ogólne założenie jest z baaardzo dużym przymrózeniem oka czyli, że nie próbuje być dane dziełko ani na chwilę serio. Bo jak, żarty i komedia to spoko - luz, od tego one som by se jaja robić. 

 

-A co do archetypów to faktycznie różne już BG spotykałem ale czy to była fajterka, łotrzyk czy naukowiec to jesli nie była piękna/ładna/seksowna/ponętna to w najgorszym razie była "no niebrzydka" :) Tak więc to się faktycznie zgadza :) To jest prawie jak pewnik, że jak BG - kobieta to nie może być brzydka ani pospolita a jak z blizną to jakąś kozacką ale dyskretną, żeby broń boże nie szpeciła. Co innego faceci. U nich nie ma owego wymogu/presji bycia atrakcyjnym fizycznie więc brzydcy/szpetni/pokacerowani BG w ogóle nie dziwią. Blizny są kozackie. męskie właśnie i generalnie czaderskie i laski na nie lecą... (no a przynajmniej w teori bo na sesjach, zwłaszcza ze strony BG to różnie z tym bywa :) ).

 

 

-No a ogólnie notka mi się bardzo podoba. Fajno spotkać kogoś z tak nietypowym a jednocześnie zdroworozsądkowym podejściem.

 

08-03-2014 15:28
Kamulec
   
Ocena:
0

Odnośnie tworzenia statystyki przez wyliczenie. Kobiety stanowiły 35% osób, z którymi grałem w zeszłym roku, przy czym średnio na sesji miałem 3 graczy (nie licząc siebie), w tym jedną kobietę. 

08-03-2014 19:57
carnehan
    wziumm!
Ocena:
+2

... Trafnie zaobserwowane fakty i reakcje, płytka interpretacja. Autorko, chyba część problemu przeleciała tuż nad Twoją głową.

W pierwszej części tekstu mamy doskonałe dowody, że w podświadomości ludzi współczesnych człowiek=człowiek płci męskiej. Dopóki ludzie tak myślą, dopóty jesteśmy w społeczeństwie (post)patriarchalnym :) Żeby poczuć się człowiekiem w pełni, także w wymiarze filozoficznym, etycznym etc., kobieta musi użyć męskiego pseudonimu, męskiego zaimka, męskiej formy nazwy zawodu - czyli, "roleplay as someone else". Stanem pożądanym tej formy feminizmu, pod którą ja się podpisuję jest sytuacja, gdy nie trzeba tego robić. Ba, gdy nikomu nie przyjdzie to do głowy.

Zgadzam się, że pod względem stylu, oczekiwań i sposobu gry graczki i gracze nie różnią się zbytnio. Jedyna wyraźnie kretyńska sytuacja, jaką pamiętam ze swoich sesji, to kiedy MG odgrywał się na swojej byłej dziewczynie, nalegając, że jej wojowniczka skoro wojuje to musi być brzydka. [Ja bym grałą brzydką od razu - brzydkie postacie są ciekawe! - ale tamtej dziewczynie to zepsuło zabawę.]

OK, back to work :D

 

 

10-03-2014 12:13
jakkubus
   
Ocena:
+5

Stanem pożądanym feminizmu/socjalizmu/jakiegokolwiek -izmu jest sytuacja, gdy człowiek nie będzie sobie wyobrażał rzeczy w sposób "nieprawomyślny". Sytuacja, w której najlepiej wcale nie będzie sobie nic wyobrażał. Sytuacja, gdy w ogóle nie będzie myślał.

10-03-2014 12:55
31137

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+5

Stanem pożądanym tej formy feminizmu, pod którą ja się podpisuję jest sytuacja, gdy nie trzeba tego robić. Ba, gdy nikomu nie przyjdzie to do głowy.

Pożądanym stanem Twojej ideologii jest to, żeby pewne idee nie przychodziły nikomu do głowy? 

 

10-03-2014 13:32
Agrafka
   
Ocena:
0
Czuję się człowiekiem w pełni i nie używam,ani nie potrzebuję męskiego pseudonimu ani zaimka. Co do męskiej nazwy zawodu - co masz na myśli? Formę męskoosobową? Sądzisz,że to właśnie sprawia,że jesteśmy postrzegani jako ludzie? To o czym piszę, to nie to, że kobiety nie są postrzegane jako ludzie, albo że muszą coś robić żeby być. To o czym piszę to moje spostrzeżenie, że właśnie wymuszanie sztucznych form żeńskoosobowych doprowadza do alienacji.
10-03-2014 15:05
carnehan
   
Ocena:
+2

Whoah, spokojnie.

@Agrafka: Jak sama napisałaś, w doświadczeniu wielu kobiet pojawia się taki wątek. Zgadzamy się w tym punkcie: obie to zauważamy. I teraz można albo uznać, że to kobiety są "jakieś dziwne" i zamieść całą rzecz pod dywan, albo serio zastanowić się nad przyczynami.

Zajmuję się zawodowo badaniem języka i mediów opartych na opowieściach. W oparciu o dziesięć lat doświadczenia uważam, że w naszej kulturze wciąż obecne są sygnały i konstrukcje myślowe patriarchalizmu. Na przykład przyjmowanie, że male=default i budowanie świata w oparciu o to. [Przykład: wszechobecne w marketingu założenie, że damskie=różowe. 'Kurtki sportowe' mają męski krój i normalne kolory: czarny, khaki, ciemna czerwień; 'damskie kurtki sportowe' są przytłaczająco często różowe albo fioletowe, często za krótkie i za obcisłe. Mi to dość mocno utrudnia życie.] Uważam, że można to zmienić, np. przez zmianę języka. W ten sposób np. dorastające dziewczynki nie mają wrażenia, że kobieta-minister to coś tak szalenie dziwnego, że aż nie ma na to nazwy. Nie przyjdzie im nawet do głowy pytanie "A czy dziewczynka może zostać ministrem?". ['Ministra' czy 'psycholożka' jako słowa mi się nie podobają, ale dalej uważam, że żeńskie formy są potrzebne.]

Uprzedzając pytanie: tak, kobiety i mężczyźni różnią się, ale różnice mierzone indywidualnie, między dwoma konkretnymi osobami, często przebiegają wbrew średniej statystycznej. Statystycznie mężczyzna jest silniejszy/wytrzymalszy od kobiety, więc w biegach długodystansowych ma przewagę. Ale już indywidualnie to ja, ponieważ regularnie trenuję, mam większe szanse w porównaniu z moim ojcem-emerytem, moim narzeczonym z kontuzjowaną w młodości nogą oraz moim otyłym kumplem. 

Uch długi wątek, reszta komentarza później.

10-03-2014 16:20
31137

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2

Zajmuję się zawodowo badaniem języka i mediów opartych na opowieściach.

No namnożyło się tych zawodów, namnożyło... Kto płaci?

W oparciu o dziesięć lat doświadczenia uważam, że w naszej kulturze wciąż obecne są sygnały i konstrukcje myślowe patriarchalizmu. Na przykład przyjmowanie, że male=default

Skoro żądasz polskich określeń na zawody żeńskie, to nie mogłabyś już powstrzymać się od angielskich wtrętów i nazwać tego jakoś ładnie po polsku, choćby "domniemaną maskulinizacją"? ;)

wszechobecne w marketingu założenie, że damskie=różowe.

Marketing przejmuje te założenia na podstawie badań z Twojej dziedziny. Sama dostarczasz im materiałów. A przy okazji, wielu dziewczynkom różowy się po prostu podoba. I wielu dziewczynom jest w różowym bardzo dobrze. Przypomnę Ci też, że Wilk z kreskówki Wilk i Zając nosił RÓŻOWY dres. I nikt nie odmawiał mu męskości.

'Kurtki sportowe' mają męski krój i normalne kolory: czarny, khaki, ciemna czerwień;

Co to jest "męski krój"? "Body conscious" usiłujące wmówić odbiorcy, że mam idealną sylwetkę pod opiętą skrojoną kurtką? Czy luźny unisex w którym każdy wygląda tak samo? I przy okazji, czerń to nie jest normalny kolor - tak samo jak biały. Pomijając, że chyba masz na myśli barwy.

'damskie kurtki sportowe' są przytłaczająco często różowe albo fioletowe, często za krótkie i za obcisłe

Nie spędzam tyle czasu na zakupach, ale doświadczenie mówi mi, że za małe, za krótkie i w niewłaściwym kolorze to cechy większości ubrań, które nam się podobają. 

Mi to dość mocno utrudnia życie.]

Kup większą kurtkę. Albo męską. Jakoś nie spotkałem jeszcze kobiety, która jak jej się spodobała męska kurtka to twierdziła "nie kupię, bo męska". W drugą stronę jest trochę trudniej, ale np. ja wszystkie dyżury jakie miałem za starego obowiązującego munduru ratowniczego spędziłem w damskich spodniach ratowniczych, bo były i są na mnie idealne (plus, to Nietsche - najwyższa półka odzieży tej klasy). Do tej pory je mam, dostałem w podarunku od koleżanki.

 Uważam, że można to zmienić, np. przez zmianę języka. 

Albo zaproponowanie lepszych krojów ubrań. 

W ten sposób np. dorastające dziewczynki nie mają wrażenia, że kobieta-minister to coś tak szalenie dziwnego, że aż nie ma na to nazwy. Nie przyjdzie im nawet do głowy pytanie "A czy dziewczynka może zostać ministrem?". 

Mi się wydaje, że przyjdzie. Chyba, że są tak nierozgarnięte. Ale to cecha osobnicza, nie płciowa. Wykształcalna przez propagandę.

 

 

10-03-2014 16:53
jakkubus
   
Ocena:
+1

'Kurtki sportowe' mają męski krój i normalne kolory: czarny, khaki, ciemna czerwień; 'damskie kurtki sportowe' są przytłaczająco często różowe albo fioletowe, często za krótkie i za obcisłe.

To teraz feministki nawet nadwagę uważają za winę patriarchatu...

10-03-2014 19:02
carnehan
   
Ocena:
+1

Oj chłopy... takiego bólu du nie widziałam już dawno :D

Podrzuciłabym wam trochę pożytecznej literatury, ale coś mam wrażenie, że nie skorzystacie.

W sumie nie chce mi się rozpisywać. Widzę, że na samym polterze jest sporo fajnych tekstów, np. ten http://repek.polter.pl/KBRPG-53-Generator-Postaci-Kobiecych-b17761/KBRPG-53-Generator-Postaci-Kobiecych-b17761 . Kto ma oczy do czytania, niechaj czyta.


 

10-03-2014 19:58
KRed
   
Ocena:
+7

Szach - mat mizogini!

Carnehan pisz częściej! Potrzeba nam więcej takich jak ty, bo Petra nie zawsze wyrabia z zabawianiem towarzystwa.

10-03-2014 20:42
31137

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

To teraz feministki nawet nadwagę uważają za winę patriarchatu...

To nie nadwaga, mizoginie. To niedowzrost.

Widziałem już kilka konstrukcji myślowych sufrażystek, ale żeby oskarżać mężczyzn o to, że nie mogą dla siebie znaleźć ciuchów w sklepach? 

I czy moja wypowiedź naprawdę nosi znamiona bólu dupy? Na wrzody na zadnicy jeszczem za młody...

10-03-2014 22:03
Kilik Lodowa Zamieć
   
Ocena:
0

Carnehan, czytam ten wątek z zapartym tchem i obawiam się, że niestety nie faceci mają ból dupy ;) W sumie to grupa dyskutujących tu facetów powiększona o Agrafkę jest zupełnie tego bólu pozbawiona :) 

A prywatnie uważam, że w ogóle rodzaje męski i żeński powinno się zlikwidować. I używać rodzaju nijakiego, no bo męskie i żeńskie formy to dyskryminacja, patriarchalizm i matriarchalizm względem tych biednych żuczków, co się jeszcze nie określiły.

Peace :)

10-03-2014 23:07
carnehan
   
Ocena:
+1

@ KRed

Kto kogo bił w ruchu sufrażystek:

"On the night of November 15, 1917, the superintendent of the Occoquan Workhouse, W.H. Whittaker, ordered the nearly forty guards to brutalize the suffragists. They beat Lucy Burns, chained her hands to the cell bars above her head, then left her there for the night. They threw Dora Lewis into a dark cell and smashed her head against an iron bed, which knocked her out. Her cellmate, Alice CoOn the night of November 15, 1917, the superintendent of the Occoquan Workhouse, W.H. Whittaker, ordered the nearly forty guards to brutalize the suffragists. They beat Lucy Burns, chained her hands to the cell bars above her head, then left her there for the night. They threw Dora Lewis into a dark cell and smashed her head against an iron bed, which knocked her out. Her cellmate, Alice Cosu, who believed Lewis to be dead, suffered a heart attack. According to affidavits, guards grabbed, dragged, beat, choked, pinched, and kicked other women. Her cellmate, Alice Cosu, who believed Lewis to be dead, suffered a heart attack. According to affidavits, guards grabbed, dragged, beat, choked, pinched, and kicked other women."

http://en.wikipedia.org/wiki/Silent_Sentinels

Weź się doucz czy coś. 

@ Kret

Skoro już o tym rozmawiamy...

W sklepach sportowych/żeglarskich/specjalistycznych mają ograniczony wybór ciuchów damskich, często głupio zaprojektowanych (seksowny polar/sztormiak? wtf???), plus nawet jak mają coś sensownego to nie chcą ci tego sprzedać. Autentyk koleżanki-żeglarki: poszły do sklepu z matką, latem, obie w kwiaciastych sukienkach. Po wspomniany sztormiak. Koleś podsuwa im same kuse kurteczki mazurskie, koleżanka z uporem tłumaczy, że chciałaby coś bardziej profesjonalnego. Koleś w końcu zirytowany:

-To gdzie pani chce w tym pływać?!

- Na północnym Atlantyku...

Mnie to dotyka, bo cholernie lubię sport. Biegam, łażę po górach, pływam. I natykam się na takie bzdury non stop: różowe, przykrótkie, bez kieszeni. W prostej linii konsekwencja głupich stereotypów.

Acha, i jak łatwo się domyślić z takim trybem życia oczywiście jestem totally fat. Logiczne :D

10-03-2014 23:31
jakkubus
   
Ocena:
+2

Weź się doucz czy coś. 

Czy ktoś przed chwilą nie pisał o bólu pupy?

Acha, i jak łatwo się domyślić z takim trybem życia oczywiście jestem totally fat. Logiczne :D

Po prostu zwróciłem uwagę, że jeśli się w jakiś ciuch nie mieści, to może po prostu rozmiar jest za mały, a nie jest to od razu dyskryminacja ze strony producenta.

Zaś co do anegdoty, można z niej też wywnioskować, że koleżanka nie potrafiła wytłumaczyć sprzedawcy czego w ogóle chce.

10-03-2014 23:51
Malaggar
   
Ocena:
+4

carnehan,

Twoje historyjki urzekają mnie tak samo, jak Twój zawód. Więcej tego masz?!

11-03-2014 00:00
KRed
   
Ocena:
+7

Kto kogo bił w ruchu sufrażystek:

Widzę, że doszło do małego nieporozumienia, za co przepraszam. Ja oczywiście też jestem za tym aby ludzi bito po równo.

11-03-2014 00:12
Agrafka
   
Ocena:
+3
Mam rozwiązanie twojego problemu. Jeżeli rzeczywiście jest taki duży - zajmij się sprzedażą profesjonalnych ubrań dla kobiet. Ja obok otworzę taki z seksownymi strojami. Zobaczymy czego naprawdę pragną kobiety.
11-03-2014 01:04
carnehan
   
Ocena:
0

Jedne tego, inne tamtego. My point precisely.

11-03-2014 01:06
Agrafka
   
Ocena:
+2
Sama widzisz. Każda kobieta chce czego innego,jednak dominują stroje obcisłe i różowe. To nie wina patriarchatu i żadne żeńskie końcówki nie zmienią praw rynku. To kobiety dyktują swoją modę, one decydują co jest na topie,a co będzie zalegało w magazynach.
11-03-2014 01:11

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.