string(15) ""
» Blog » KB # 31 - Miecze są tylko dla lansu
02-05-2012 21:08

KB # 31 - Miecze są tylko dla lansu

W działach: KB, RPGowo | Odsłony: 75

KB # 31 - Miecze są tylko dla lansu
Ten artykuł napisałem kilka lat temu pod kątem jego przydatności w odtwórstwie historycznym. Jednak wydaje mi się, iż można informacje w nim zawarte zupełnie dobrze wykorzystać na polu gier fabularnych gdzie miecze są najbardziej chyba popularną bronią używaną w grach w konwencji fantasy.
_______________________________________________________

Szperając sobie w odmętach erudycji wszelakiej (czyt. internecie) szukając wiedzy ukrytej pod zwaliskiem głupot i niesprawdzonych wizji twórców owych. Sięgając do interesującego mnie od zawsze tematu uzbrojenia średniowiecznego, natrafiłem na coś wielce ciekawego. Na początku w formie zdawkowych informacji na forach dyskusyjnych. Postanowiłem jednak poszukać bardziej i te kilkugodzinne poszukiwania przelewam na te oto karty.
Jednak muszę zacząć od początku, aby nie wprowadzać zamieszania. Sprawa dotyczy używania mieczy przez wojów (oraz ogólnie przez wojowników, rycerzy itd.), a konkretniej o sensie ich używania w obliczu faktu, iż inna broń (topory, buław, włócznie, naginaty itp.) są o wiele bardziej śmiercionośne. Jak zdaje się bowiem okazywać miecz wcale nie był tak bardzo skuteczną bronią w porównaniu z innymi. A natrafiłem na taki temat zupełnym przypadkiem śledząc rozmowy na temat trzymania i noszenia toporków.

„Co do toporków jednoręcznych:) podczas bitwy wśród rycerstwa w użyciu pierw były włócznie (lub inna broń drzewcowa) później toporki z wiadomych powodów jeśli jakimś cudem toporek się złamał w ruch szedł dopiero miecz...tak, że taki toporek długo nie był trzymany za pasem:)”

Fragment ten jest autorstwa niejakiego Bartosha, Eksperta do spraw Średniowiecza na forum militarystycznym „Forum Broni Białej”
Idąc tym tropem przypomniałem sobie czytaną kiedyś skandynawską sagę, która mówiła o bitwie wikingów podczas której zaczęto się najpierw obrzucać; wyzwiskami, włóczniami i toporkami, a następnie dopiero dochodziło do starcia bezpośredniego. Stało tam też, jeśli się nie mylę, iż większość broni stanowiły włócznie i topory. Może jednak nie tylko dlatego, że miecze były rzadkością ale dlatego, że preferowano innego typu broń.
Ilość znalezisk mieczy z terenów Skandynawii, Anglii i inszych terenów dokąd zawitali wikingowie jest przeogromna. Oczywiście nie oznacza to, że każdy byle wojaczyna miał miecz ale coraz bardziej odstępuje się od tezy, iż miecze były niezwykle rzadkie i niezwykle drogie. Miecze, które należały do najznamienitszych mężów, jarlów, konugów były bogato zdobione, inkrustowane złotem i srebrem, oprawiane w kość i róg. Tak, te miecze stanowiły majątek właściciela. Jednak (od drugiej połowy Xw.) kiedy zaczęto wykonywać głownie w Nadrenii, na terenach słowiańskich, jak i w samej Skandynawii, miecz stał się bardziej dostępny i popularny. Nadal był wyznacznikiem statusu i splendoru ale nie był już tak wyjątkowy.
Wiadomym jest, iż każdy z wojujących wikingów posiadał jakąś drugą broń zaczepną. Mówią o tym sagi i publikacje, na których odtwórcy budują swoją wiedzę. Najczęściej był to topór. W jednej z owych pozycji (chyba Foote i Wilson „Wikingowie) jest napisane, że topór to podstawa i był ZAWSZE noszony przy pasie, nawet gdy posiadano miecz czy nóż bojowy. (nie mówię tu o wojach -wieśniakach- z pospolitego ruszenia tylko o drużynnikach, tarczownikach, hidermanach itp.) Jednak ze znalezionych przeze mnie informacji wynikało by, że to miecz był bronią drugiego uderzenia, a tą primary był np. właśnie topór (lub włócznia). Zaznaczam raz jeszcze, iż mówię tu o drużynnikach gdyż dalsze wypowiedzi jakie znalazłem nieco doprecyzowują dlaczego mogło być tak, że używano częściej i chętniej topora, czekana czy włóczni, a nie miecza. Zakładają jednak one, iż przeciwnik musiał być opancerzony, gdyż to właśnie pancerz predysponował do używania częściej innej broni niż miecz.

„W przypadku opancerzonego przeciwnika również nie można sobie pozwolić na korzystanie z miecza - lepszy topór.
Miecz był dobrą bronią pojedynkowa, i jako taki mógł dobrze służyć tylko szlachetnym, służącym w kawalerii. Funkcjonował wtedy jako broń kawaleryjska, stosowana w szarży, zwarciu, melee. Ale w potyczkach ciężkozbrojnej konnicy znowu odpadał. W zasadzie była to taka broń po nic, używana przez elite, ale niespecjalnie skuteczna. Często miał też niższą cenę i jakość niż w legendach i filmach.
To trochę tak jak z pistoletami dla oficerów: czasem pomaga gdy trzeba czymś zająć wroga, przyciągnąć jego uwagę, szybko zabić konkretną osobę lub się obronić. Ale cudów nie ma: nie zdziała więcej niż zwykła broń standardowo wyposażonego sołdata. Po prostu uniwersalna ale mierna broń.”


Powyższy cytat pochodzi z forum historycznego historycy.org gdzie wypowiadają się ludzie związani z historią, bronioznawstwem i odtwórstwem historycznym i co ciekawsze, wypowiedź ta nie spotkała się z polemiką, czy negacją. (jak to bywa zazwyczaj na forach) Po prostu przeszła do porządku dziennego co tym bardziej uświadczyło mnie w przekonaniu, iż, mimo, że autor wypowiedzi mówił o wiekach późniejszych niż czasy wikingów to analogicznie można zastosować jego słowa do wcześniaków [oraz do gier RPG - dop. autora]. A na potwierdzenie tych słów wystarczy ruszyć głową. Opancerzony wojownik (przeszywanica i kolczuga/lamelka) to bardzo ciężki orzech do zgryzienia. Dźgnięcie włócznią w taki pancerz ma o wiele większą szanse na przebicie go i zadanie rany niż uderzenie mieczem. Podobnie sprawa ma się z toporami, a czekany to już w ogóle super „destrojery” dla pancerzy. Jest to prosta fizyka, mianowicie stosunek siły do powierzchni czołowej broni. Gdy cios skupia się na wąskim fragmencie topora ma o wiele większą siłę penetracji, niż długa powierzchnia mieczowej klingi. Każdy kto na treningu dostał np. w udo mieczem oraz w udo toporem zna różnice. To, iż przecięcie pancerza kolczego jest o niebo trudniejsze niż przebicie go ostrzem włóczni czy nadziakiem czekana też każdy może sobie wyobrazić.
Dość podobnie sprawa ma się z hełmami. Pamiętam jak swego czasu oglądałem crash testy wykonywane ostra bronią na hełmach średniowiecznych. Miecz półtorak, owszem zrobi poważne wgniecenie w dzwonie hełmu ale gdy była pod nim przeszywka nie musiał się ten cios skończyć śmiertelnie. A gdy pan testujący hełm uderzył mieczem po raz drugi ten fantazyjnie mu pękł odmawiając dalszej współpracy. Topór natomiast wbił się w hełm dość poważnie, a nadziak wszedł cały w hełm (i docelowo w czaszkę). Wtedy kiedy oglądałem ten filmik, mimo, że zdziwiłem się efektami, przeszedłem nad tym do porządku dziennego, a potem zapomniałem o tym fakcie, aż do dzisiaj. Przecież czarno na białym widać, że miecz niestety (mimo swej niemal legendarności) nie jest taki skuteczny jak byśmy chcieli.
Zacząłem szukać w końcu informacji w najbardziej kompetentnym chyba miejscu w sieci czyli na stronach ARMA. ARMA bowiem to międzynarodowe zrzeszenie historyków, archeologów, płatnerzy, wojowników i ogólnie pasjonatów, którzy tylko i wyłącznie poznają tajniki walki, studiują traktaty średniowieczne i testują wszelką nabytą wiedzę w praktyce. Nie są to odtwórcy historyczni lecz bardziej badacze, naukowcy, odkrywający zarówno teorie jak i praktykę fechtunku przez wszystkie epoki i kultury.
Znalazłem tam artykuł HANKA REINHARDTA (to znany ekspert specjalizujący się w tematyce białej broni, autorytet na który można się natknąć w wielu miejscach czytając o tejże właśnie broni). Art. ów dotyczy co prawda Japonii i mówi o Micie Katany jako miecza doskonałego ale właśnie w nim znalazłem ten ciekawy fragment:

„Są trzy bronie, które radzą sobie ze zbroją lepiej niż miecz - łuk, yari (włócznia) oraz naginata. To wyjaśnia, czemu to właśnie przede wszystkim je wykorzystywano w bitwach. W Europie, gdy skuteczna broń palna wyparła zbroje, szybko ją zarzucono. Podobnie stało się w Japonii. Japończycy z pewnością nie są głupi. Miało to też miejsce we wszystkich społeczeństwach wojowników. Miecz nigdy nie był główną bronią w bitwach. Zawsze używało się go w ostateczności. Rzymianie polegali na swoich pilum, Grecy na włóczniach, rycerze na lancach, Mongołowie na łukach, a Landsknechci na pikach i halabardach. W Japonii było dokładnie tak samo. Mieczy używano w bitwach tylko w ostatnich walkach wręcz, by dobić rannych i do ostatecznej, desperackiej walki, kiedy wojownik chciał zabrać ze sobą do grobu tak wielu, ilu tylko był w stanie.”

Okazuje się, że w różnych epokach i w różnych kulturach wojownicy dochodzili do tego co napisałem nieco wyżej. Miecz jest mniej skuteczny niż inne bronie przeciw opancerzonemu zbrojnemu. (swoja drogą polecam cały artykuł tego pana - ” Bajer... tak stary jak kucie mieczy”. Naprawdę ciekawy tekst.)
Czemu więc tak często mówi się o mieczach, pokazuje miecze i w końcu (w naszym ruchu odtwórczym [oraz w RPGach wszelakich - dop. autora]) używa mieczy, skoro jest to... hm... mniej historyczne i sensowne niż np. używanie toporków. Sądzę, że są dwa główne powody. Po pierwsze to owa mistyczność miecza i pragnienie każdego, dużego chłopca żeby mieć właśnie takowy w domu, a drugi to wygoda (a może wygodnictwo). Mieczem bowiem o wiele łatwiej o celny cios (można trafiać całą długością klingi i nie trzeba celować samym żeleźcem jak w przypadku topora), jest bardziej mobilny i szybszy od topora (nawet małych i lekkich "śmigaczy") no i ostatnia kwestia - jest o wiele bezpieczniejszy. Tak jak wspominałem, uderzenie z tą sama siłą mieczem i toporem różni się w uszkodzeniach jakie czyni. Nasi praojcowie chcieli zabić wroga, a my nie chcemy okaleczyć przeciwnika taka jest różnica. Dlatego bezpieczniej jest używać łatwego do opanowania miecza niż wymagającego czekana lub korbacza.
Powiem też od razu, iż absolutnie nie stałem się fanatykiem żadnej z postawionych wyżej tez. Po prostu zdają się one całkiem sensowne, poparte dość rzetelnymi przykładami i nawet na zdrowy rozum można się w wielu kwestiach zgodzić. To co napisałem nie ma absolutnie na celu ujmować splendoru tej szlachetnej i cenionej broni, nie mam tez ochoty by nagle wszyscy odłożyli miecze i zaczęli się dźgać i obijać włóczniami oraz toporami. Nasze czasy, upodobania, szopka dla gawiedzi i nieco szpanu to jedno ale nie zapominajmy o prawdzie historycznej. Może po prostu czasem dla odmiany weźmy toporek albo czekanik, powalczmy nim, a potem zmieńmy na miecz i skończmy walkę jak prawdziwi wojowie. I historyczniejsze to będzie i milsze dla oka, a i nas przybliży nieco do realiów odtwórstwa historycznego.
______________________________________________

Mam nadzieję, iż tekst da nieco do myślenia graczom i MG, którzy w grach fantasy, jak jeden mąż (no może poza krasnoludami) biegają z lśniącymi ostrzami, swoich super lanserskich mieczy ;)

Komentarze


Malaggar
   
Ocena:
+2
Widzę, że jakaś tylda jest penisosceptykiem. Czyżby Anna Grodzka pisała na poltku?
03-05-2012 18:42
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
03-05-2012 19:10
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
03-05-2012 19:12
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
03-05-2012 19:14
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
03-05-2012 19:15
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
03-05-2012 19:16
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
03-05-2012 19:20
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
03-05-2012 19:20
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
03-05-2012 19:21
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Omówienie skuteczności broni ręcznej. Sporo o walki na szable.

http://hellgates.cba.pl/viewtopic. php?f=129&t=1192
03-05-2012 19:25
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
03-05-2012 19:35
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
03-05-2012 19:39
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
03-05-2012 19:40
Kumo
    Nie jestem ekspertem (nawet domorosłym)...
Ocena:
+3
... ale zastanawiam się, czy przypadkiem dostępność zbroi nie miała sporego wpływu na popularność mieczy. Przeciętnego chłopka z włócznią łatwiej porąbać niż rycerza w kolczudze, a tych pierwszych w bitwach i wśród rozbójników było chyba sporo więcej, niż tych drugich. Domyślam się, że raczej rzadko mieli nawet hełmy. I nie mieli raczej wielu godzin treningu w walce toporem ;)
Co ważniejsze, rycerz lub wódz walczył zwykle KONNO, a wtedy lepiej wyważony i bardziej precyzyjny od topora (i dający możliwość kłucia z góry) miecz mógł być bardziej użyteczny. Nawet osłanianie się tarczą było chyba dość trudne dla gościa wzrostu metr pięćdziesiąt wobec ciosów spadających z ponad dwóch metrów - zwłaszcza, jeśli równocześnie próbował oddać. Może popularność tego typu broni wynikała właśnie z jej przydatności dla jeźdźców?
03-05-2012 20:42
Savarian
   
Ocena:
0
Kumo ale przenosząc to na RPGi można spokojnie zaryzykować stwierdzenie, że kolczuga jest tak samo popularna jak miecz. A miecz jest straszliwie przeciw kolczym nieskuteczny.
Więc w ujęciu historycznym miecz był faktycznie skuteczny, bo pospolite ruszenie było nieopancerzone lub miało pancerze tekstylne (przeszywanice) ale w ujęciu RPGowym już nie jest tak kolorowo.
03-05-2012 21:23
Kot
   
Ocena:
+4
@Kumo: Miecze kawaleryjskie zwykle nie miały sztychów, bo najskuteczniejsze w walce konnej były cięcia, wykorzystujące albo pęd konia, albo wyższą pozycję. Sztychy były problematyczne ze względu na problem równowagi - skuteczny sztych mógł wysadzić z siodła i zadającego go rycerza.

Sama pozycja miecza na piedestale broni ma za przyczynę w równym stopniu jego wszechstronność i skuteczność (spróbuj sparować cios za pomocą topora, podczas gdy mieczem operuje się w obronie dużo łatwiej), co i rolę symbolicznego oręża wojownika, którą pełnił od starożytności. Wszyscy znają imiona słynnych mieczy, ale kto przytoczy jakieś imię słynnego topora bojowego z legendy, czy chociażby buzdyganu?
Miecz wyparł włócznię, która wcześniej miała większe znaczenie, jak i inne rodzaje oręża, stając się symbolem wojownika, oraz wojny jako takiej...
03-05-2012 21:24
Sethariel
   
Ocena:
+1
"ale kto przytoczy jakieś imię słynnego topora bojowego z legendy, czy chociażby buzdyganu?"

Farsha, topór bojowy z mitologii hinduskiej :)
03-05-2012 22:34
Siriel
   
Ocena:
0
Grond - maczuga Morgotha
03-05-2012 23:39
Savarian
   
Ocena:
0
Mjolnir (miażdżyciel) młot Thora, na upartego można podciągnąć pod broń obuchową - buzdygan ;) Ale wiem co masz na myśli. Imion mieczy mogę przytoczyć z pięć bez mrugnięcia okiem.
04-05-2012 00:08
Kumo
   
Ocena:
+3
Hm, trochę dziwna wydaje mi się myśl, że ludzie przez parę tysięcy lat uparcie wykorzystywali i rozwijali coś, co było mniej praktyczne, a przy tym droższe niz włócznia czy topór. W końcu od skuteczności broni zależało ich życie. zyski itd. Po co np. produkować tysiące mieczy dla rzymskich legionów, jeśli tą samą ilość toporów zrobi się szybciej i taniej? Tym bardziej dziwi, że ta konkretna broń stała się wyznacznikiem statusu - ludzie w starożytności i średniowieczu chyba byli bardziej praktyczni...
Aha, przypomniały mi sie dwie rzeczy:
1) Samuraje ćwiczyli się w precyzyjnych ciosach, które miały trafiać w łączenia i słabe punkty zbroi. Ta ostatnia miała inną konstrukcję niż europejska i odpowiednio zadane cięcie faktycznie mogło zrobić krzywdę jej zawartości. Oczywiście katana nie miałaby większych zalet przeciw pełnej płycie czy kolczudze, bo one takich słabych punktów albo nie miały, albo były one dodatkowo zabezpieczone.
2) Z ksiażki o rzymskiej armii (seria "Tak żyli ludzie") pamiętam zilustrowaną taktykę Rzymian z czasów republiki: najpierw obrzucamy wroga lekkimi oszczepami, potem ciężkimi, a potem atakujemy mieczami. Chodziło m.in. o to, że nawet jeśli ciężki oszczep utkwił w tarczy przeciwnika, to jego waga mocno utrudniała jej użytkowanie i łatwiej było gościa zaciukać w zwarciu.

BTW, w RPG oczywiście broń, ekonomia i fizyka rządzi się nieco innymi prawami ;) Ale notka wydaje się dotyczyć raczej naszej historii, więc do tego się odniosłem.
04-05-2012 11:14

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.