string(15) ""
» Blog » KB#19 – Bogu, co boskie, magii, co magiczne
12-02-2011 09:57

KB#19 – Bogu, co boskie, magii, co magiczne

Odsłony: 28

Na temat magii, także obecny temat Karnawału, prowadzonego przez Qendiego, lubię patrzeć przez pryzmat biblijny. Jeżeli wierzy się w Pisma, trzeba też wierzyć, że magia a) jest zła b) skoro jest zła, to znaczy, że musi istnieć. Problem w tym, że rozmawiając z ludźmi wokół i czytając polski internet bardzo trudno dowiedzieć się, czym magia jest i czym właściwie różni się od cudu – na przykład polska Wikipedia w praktyce opisuje, że cuda i magia są tym samym, czyli zjawiskiem nadprzyrodzonym. Notka jest teoretyczna, skupia się na definicjach i znaczeniach. Do RPG przechodzę pod koniec. Pomocne jest sięganie do choćby encyklopedii (nawet PWN), słowników czy choćby Wikipedii angielskiej. Podstawowe rozróżnienie jest następujące:
  • Magia jest zbiorem działań (czarów, rytuałów, zaklęć) za każdym razem wywołujących efekt dzięki niematerialnym regułom świata; jest zautomatyzowana, a jej skuteczność zależy od umiejętności, precyzji i / lub predyspozycji czarującego.
Przykład i dopowiedzenie: w wierzeniach szamańskich często zakładano, że czarować mogą tylko wybrane osoby, np. posiadające „magiczną energię” w sobie, ale wielokrotnie można się spotkać z wierzeniem, że czarować może każdy. Czarem jest zbiór działań, które mają wywołać jakiś efekt w niebezpośredniej, pozanaukowej relacji – na przykład taniec deszczu odpowiednio wykonany za każdym razem powinien sprowadzić ulewę. Podobnie odpukanie w niemalowane drewno powinno odpędzić złą przepowiednię a noszenie talizmanu przynieść szczęście. Reguły magiczne przenikają przez świat materialny – podobnie, jak istnieje grawitacja, tak miałby działać sposób sprowadzenia nieszczęścia przez czarnego kota (jeden śpi teraz koło mnie). Magia korzysta z nienaruszalnych reguł.
  • Cud z perspektywy teologicznej jest wynikiem działania o źródle pozamaterialnym, w którym uczestniczy istota nadprzyrodzona. Stąd cuda są niezautomatyzowane, a ich skuteczność w pełni bazuje na woli istoty – wiara proszącego o cud może wpłynąć na wolę np. Boga, ale nie funkcjonuje to na zasadzie bezwzględnej reguły.
Przykład i dopowiedzenie: w Biblii „cuda” są zwane też „znakami”, gdyż cud jest przejawem działań Boga lub diabłów. Stąd na przykład mamy w Biblii cudotwórcę-szatana oraz cudotwórców-ludzi nie będących wyznawcami Boga (w NT – nie wierzących w nauki Jezusa) czy cudotwórców-antychrystów. Nie istnieją więc normy np. modlitw, które sprawiłyby, że Bóg / diabeł zostaliby zmuszeni do jakiegoś działania. Uwaga do cudów – czy działanie duchów czy wilkołaków można uwzględnić jako „cud” (np. w światach fantasy – w świecie biblijnym duchy i wilkołaki nie nawiedzają świata ; ))? Moim zdaniem warto dopowiedzieć do tej definicji na potrzeby gry: „istota nadprzyrodzona o mocy boskiej”, a jeżeli świat zawiera też diabły, można im ofiarować zamiast znaków magię (Pamiętacie szatana od Fausta? Chociaż na przykład Woland i reszta zgrai z Mistrza i Małgorzaty wyraźnie czynią cuda, choć wielokrotnie mówią, że to tylko magia – która zresztą, wbrew obietnicom, nie została nigdy zdemaskowana, co również wskazuje na ich cudowny, nie magiczny charakter). Uwaga do magii i cudów – w średniowieczu granice między magią i cudami mocno się zatarły. Kult relikwii jest wyraźnie magiczny („co z tego, że jestem złym człowiekiem, mam ten paznokieć w rękojeści i tego dla Bóg będzie mnie chronił”), podobnie tradycje pielgrzymek „przenoszonych” („zapłacę komuś, by załatwił za mnie pielgrzymkę”) i tym podobne zabawy. Doskonałym przykładem będą też egzorcyzmy i modlitwy / obrazki mające wywierać konkretne efekty. Uwaga do magii i cudów – znowu odwołując się do kultur szamańskich, należy zaznaczyć, że magowie często pełnią funkcję kapłanów. Tańczący wokół ogniska mogą też być pomostem do wizji świata umarłych, z którymi mieliby się kontaktować. To, że ktoś zna magię, nie znaczy, że nie może czynić cudów – ba, znowu odwołując się do Fausta można wskazać, że mag – a więc też mędrzec, człowiek wiedzący niemal wszystko (co jest w pełni uzasadnione, skoro nawet „trzej królowie” to de facto magowie (i nie trzej), czyli mędrcy) – został zbawiony, choć magii nigdy się nie wyrzekł i nawet za grzech jej nie uważał. Literatura nie musi być przecież w pełni wierna dogmatom, zwłaszcza, jeżeli to nie jest jej celem. Uwaga do cudów w RPG – moim zdaniem głupotą jest dawać „moce nadprzyrodzone” kapłanom tylko dlatego, że są wierzący. Jeżeli kapłani potrafią zautomatyzować bożą moc, to tracimy tu naturę cudu, a wchodzimy na zwykłą magię. Zabawił się tym na przykład WFRP2ndEd, w którym kapłani są właściwie po prostu magami, których bogowie stanowią katalizator mocy, jednocześnie profilujący ich działanie, ale też (i to już jest słabe) narażający wyznawców na „gniew boży”, jeżeli wypadną im przy rzucie czarów przynajmniej dwie jedynki. Cuda w RPG a moje sesje – w praktyce w licznych kampaniach RPG, w których uczestniczyłem, kapłani pojawiali się bardzo, bardzo rzadko wśród postaci graczy. Ja raz prowadziłem w WH40K Kapłana Maszyny, tyle, że Kapłani Maszyny nie czarują. Raz znajomy prowadził akolitę w WFRP, ale szybko zrezygnował z RPG. Raz znajomy był kapłanem, ale zapominał zazwyczaj, czy wyznaje Sigmara, czy Ulryka (ta postać szybko umarła). Obecnie w jednej zawieszonej kampanii postać jest wyznawcą duchów i spokoju przed śmiercią. Moi kapłani-NPC pojawiają się głównie jako kapłani – przywódcy duchowi, mędrcy, polityczni intryganci. Ich funkcją nie jest rzucanie Leczenia Ran. Ich funkcją jest bycie kapłanem. Zadaniem mojego pastora nie jest rzucać Magiczny Kamień na nieumarłych, tylko pomagać mi w poznawaniu Biblii i pouczać mnie, jak być lepszym człowiekiem, człowiekiem bliższym Bogu. I tak rozumiem rolę kapłanów też w RPG. Bardzo ładnie to wygląda w np. L5K. Kapłani są jednocześnie magami, swoją moc czerpią z poznania harmonii między żywiołami i osobistym talentom, co nie znaczy, że nie mogą pośredniczyć między ludźmi i istotami od nich potężniejszymi lub posiadać zwoje pełne mądrych słów o życiu. Każdy jednak człowiek może używać też tzw. magii krwi – w Cesarstwie zakazanej, ale szalenie efektywnej, wymagającej jedynie poznania jakiegoś rytuału i wydojenia z krwi jednego czy dwóch ludzi (czy całej wioski). Moi kapłani-NPC jeżeli już maja czarować, są kapłanami-magami. Czyli w np. Savage Worlds otrzymują „Zdolności nadprzyrodzone: Magia”. I tyle. Tabele szans udania się rzucenia „czaru boskiego”, tabele wykonania cudu, tabele gniewu bożego są dla mnie śmieszne. Jeżeli grałbym kapłanem, to „the act of G(g)od” (hehe, kojarzycie Pulp Fiction?) powinien być spontaniczny, od mojej mocy niezależny, wyjątkowy i niepowtarzalny. W dodatku cuda powinny w pełni ratować gracza z tarapatów – nie „rzuć kośćmi jeszcze raz by sprawdzić czy otworzysz wytrychem zamek w lochu” tylko „pojawia się anioł, który wyprowadza ciebie z więzienia, strażnicy śpią” (tak, to przykład biblijny). Według mnie, elementy „boskie” w RPG tracą, gdy do gry wchodzi mechanika mająca zamknąć w sobie wolę bogów. Z mechaniką jest ten problem, że tam, gdzie mówi, co wolno a czego nie wolno, tam z obawami ją naginamy do sytuacji. Łatwiej nam wymyślić zasady potrzebne tam, gdzie mechanika ich nie reguluje. Jeżeli mechanika nie mówi, jaką szansę ma arcykapłan Ulryka na to, że Ulryk pośle mu na ratunek przed orkami wilcze stado, za to mówi nam, że arcykapłan może rzucić w orków jakiś żart na temat Magicznego pocisku, to wybierzemy opcję drugą, klarowną i nie wymagającą dopowiedzeń. Mechanika, która powinna wspierać wyobraźnię, często ją ogranicza – zwłaszcza w przypadku religii, gdyż, nie ukrywajmy, nawet przesądni gracze w większości w Boga nie wierzą, więc nie potrafią jego klonów przenieść do gry w sposób przekonujący, bazują głównie na naiwnych wyobrażeniach z kultury / popkultury fantastycznej. Czy nie byłoby jednak ciekawiej, gdyby boska moc objawiła się raz na kilka, kilkanaście sesji, zaś prowadzący spokojnie powiedział: „Przecież jesteś sługą Ulryka. Nie musisz rzucać kośćmi. Trzymałeś się wiernie jego dróg nawet, gdy zdawało się, że nie słyszy twoich próśb. Postanowił dać ci jeszcze jedną szansę. Niedaleko rozbrzmiało wycie wilka”?

Komentarze


earl
   
Ocena:
0
@ Aure

W magii biblijnej nie ma nic o działaniu szatana. Jest o tym trochę w Katechizmie Kościoła Katolickiego, ale KKK to nie Biblia

A opis kuszenia Chrystusa, kiedy Szatan przenosił Go z miejsca na miejscu a w pewnym momencie pokazał wszystkie królestwa ziemi? To nie jest magia szatańska?

Poza tym jeśli idzie o różnicę pomiędzy magami i kapłanami w RPG. Po przejściu 3 gier typu "Might and Magic" (VII, VIII i IX) mogę zauważyć istotną różnicę między tymi profesjami. Wyraża się ona przede wszystkim tym, że czary kapłańskie mają za zadanie przede wszystkim służyć własnej drużynie, chronić punkty życia jej bohaterów przed wrogimi atakami lub też przywracać te punkty życia. Natomiast czary magowskie (tak się to odmienia?) mają za cel przede wszystkim szkodzenie przeciwnikom. Dlatego też ja z reguły zawsze wybieram do swojej drużyny jednego maga i jednego kapłana, dzięki którym mogę i bardziej skutecznie niż wojownikami zadawać straty nieprzyjaciołom, i, bez konieczności zasypiania, regenerować siły bohaterów lub też przywracać ich do życia.
13-02-2011 14:11
27532

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Pisałem w notce - diabeł czyni cuda (znaki), nie bawi się czarami.
13-02-2011 14:15
de99ial
   
Ocena:
0
@Aure
Bardzo rzadko zdarzają mi się freudowskie omyłki ;)

Ja po prostu lubię smak aronii ;)
13-02-2011 16:01
Kumo
    @Aure:
Ocena:
0
Problem w tym, że choć przytoczone przez Ciebie definicje są spójne, to w pozaerpegowej praktyce są niewygodne, przynajmniej dla mnie. Dlatego nie jestem w stanie odnieść ich do Biblii. Ja np. jako "czarną magię" określam wszelkie ludzkie działania niematerialne, których główną przyczyną są dążenia "szkodliwe", negatywne (egoizm, chęć zemsty itd.), niezależnie od tego, czy wykorzystują one kontakty z istotami nadprzyrodzonymi, czy zdolności samego człowieka.

Widziałem w Biblii każdy fragment przypisywany działaniu magów lub pomijany w tych dyskusjach a dostrzeżony przeze mnie
Podasz numerki?... Niestety, nie jestem w stanie czytać Biblii inaczej niż wyrywkowo.

Jeżeli znajdziesz coś o magii "dobrej", zapraszam do dyskusji.
Jeśli coś takiego znajdę, to sam się zdziwię. W końcu wszelkie "dobre" działania nadprzyrodzone są przypisane działaniu Boga (bezpośrednio lub przez pośredników). Z czym się, za przeproszeniem, zgadzam...

W Biblii nie ma podziału na Czarną i Białą magię.
W Dz.Ap. 8 jest wspomniane o Szymonie, który przed przyjęciem chrztu zajmował się "czarną magią". Ale jak to jest określone w oryginale (tj. co naprawdę oznacza) - nie mam pojęcia. Według legendy ów Szymon miał być gnostyckim demonologiem, który ostatecznie zginął w pojedynku ze św. Piotrem, ale to tak jakby mało wiarygodne źródło ;)
13-02-2011 16:13
27532

Użytkownik niezarejestrowany
    Magia
Ocena:
0
Deuteronomium 18:10 niech nie znajdzie się u ciebie taki, który przeprowadza swego syna czy swoją córkę przez ogień, ani wróżbita, ani wieszczbiarz, ani guślarz, ani czarodziej, 11 ani zaklinacz, ani wywoływacz duchów, ani znachor, ani wzywający zmarłych; 12 gdyż obrzydliwością dla Pana jest każdy, kto to czyni, i z powodu tych obrzydliwości Pan, Bóg twój, wypędza ich przed tobą.
Leviticus 19:31 Nie będziecie się zwracać do wywoływaczy duchów ani do wróżbitów. Nie wypytujcie ich, bo staniecie się przez nich nieczystymi; Ja, Pan, jestem Bogiem waszym.
Leviticus 20:6 Kto zaś zwróci się do wywoływaczy duchów i do wróżbitów, by naśladować ich w cudzołóstwie, to zwrócę swoje oblicze przeciwko takiemu i wytracę go spośród jego ludu.

A z Nowego Testamentu (to już poza Wikipedią):

List do Galacjan 5, 19:
Jawne są zaś uczynki ciała, mianowicie: wszeteczeństwo, nieczystość, rozpusta,
20: bałwochwalstwo, czary, wrogość, spór, zazdrość, gniew, knowania, waśnie, odszczepieństwo,
21: zabójstwa, pijaństwo, obżarstwo i tym podobne (...)

----

Zastanów się tylko, czy warto by było wdać się z Bogiem w dyskusję: "Wiesz, Panie, pamiętam, że jest w Biblii sporo fragmentów o tym, że magia jest zła, ale tak się składa, że ja np. jako "czarną magię" określam..." ; )

----
Edit:
Chętnie bym podał Wszystkie dane, ale nie mogę znaleźć moich notatek na prelkę. Jeszcze poszukam.
13-02-2011 16:50
~Kaczor

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Pytanie nie do końca związane z tematem: "przeprowadzanie XYZ przez ogień" oznaczało "składanie ofiary z XYZ", czy dosłownie - przeprowadzanie między ogniskami (w celach bardziej pozytywnych, jak np. podczas Beltaine)?
13-02-2011 19:25
27532

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Dobrze, że się odezwałeś, bo właśnie odpisałem na Twoją prośbę o polecankę na drugim blogu: http://rpgmuzyka.blogspot.com/2011 /02/odpowiedzi-1-kaczor.html a nie wiedziałem, jak Ciebie o tym poinformować, skoro nie masz konta. ; )

Jak dla mnie przeprowadzanie między ogniskami i Beltaine nie mają tu nic wspólnego, bo "przez ogień" to nie "przez ogniska". Ale właściwie może być jakiś rodzaj wróżbiarstwa czy związek z jakimś rytuałem religijnym tamtej epoki - spróbuję w tym miesiącu się dowiedzieć.
13-02-2011 20:16
~Kaczor

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Super! Nic to że jutro poprawka z bibliologii, lecę czytać.

To "przeprowadzanie" kojarzy mi się jakoś luźno ze wzmiankami o Molochu i Dolinie Gehenny, ale właśnie nie mogę sobie przypomnieć. Z drugiej strony, założenie że chodziło o składanie ofiar (z własnych dzieci!) jest dość szalone.

PS: no wiesz Aureusie - czy raczej Wincencie... Graliśmy razem w Odmieńca, Staszek emgował.
13-02-2011 20:22
27532

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Wow, w takim razie pozdrawiam współgracza. ; ) To była świetna kampania. : )

Akurat w czasach Starego Testamentu było sporo ludów składających ofiary z dzieci - własnych. Nie pamiętam teraz konkretnych nazw, ale w jednym narodzie było standardem, że każda rodzina poświęcała swoje pierworodne dziecko w prośbie, by kolejni potomkowie rodzili się i żyli silni. Izrael był przez Boga używany, by takie narody niszczyć i Biblia określa to jedną z największych obrzydliwości. Z tego co wiem, archeologia takie rytuały potwierdza.
13-02-2011 20:38
earl
   
Ocena:
+1
W Starym Testamencie są 2 przykłady składania ofiar z ludzi przez Naród Wybrany: w Księdze Rodzaju Abraham chce poświęcić swoje syna Izaaka, ale w ostatniej chwili Jahwe wstrzymuje go od tego zamiaru, natomiast w Księdze Sędziów Jefte składa na ofiarę Bogu swoją córkę jako wotum zwycięstwa Izraela nad Ammonitami.

Natomiast spotkałem się z tym, że Fenicjanie, kiedy nie mogli wyżywić swoich dzieci, oddawali je na spalenie bogu Baalowi, wrzucając do płonącego pieca. Prus jednak w "Faraonie" ustami jednego z fenickich patrycjuszy stwierdza, że była to jedynie śmierć symboliczna, gdyż takie dziecko nie ginęło w płomieniach (stanowiących jedynie efektowne tło) ale po drugiej stronie pieca odbierali je kapłani, którzy je potem wychowywali i kształcili. A co Ty na to powiesz, Aure? Prawda to czy nie?
13-02-2011 20:50
27532

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
A) Jak Abraham i Izaak mogą być "Narodem Wybranym", skoro wtedy nie było jeszcze Narodu Wybranego? : )

B) "A cóż to jest prawda?" ; ). Prus w Faraonie, genialnej powieści zresztą, powiedział bardzo wiele rzeczy. : ) Zresztą z tego, co wiem, to Fenicjanie byli tylko jednymi z wielu. W linku poniżej zresztą są odniesienia do historyków rzymskich, więc mamy tu do czynienia i z historią, i archeologią. Ale dajmy spokój! Przecież Aztekowie ponad dwa tysiąclecia później będą robić znacznie bardziej krwawe rytuały, składanie jednego pierworodnego z każdej rodziny to przy tym pikuś.

C) O Jefcie jest tutaj: http://pl.wikipedia.org/wiki/Jefte Warto zauważyć, że jest to przykład głupio składanych przysiąg i chociaż uważa się, że Jefta (czy Jefte) uczynił dobrze pozostając wiernym temu, co obiecywał, to samo działanie jest w gruncie rzeczy aktem tragicznym, godny tragedii greckiej (rozdarcie między dwoma wartościami? w Biblii? no, skoro u Koheleta jest carpe diem, to tutaj może być tragedia ; )).
13-02-2011 21:04
earl
   
Ocena:
0
Wiem, że nie istniał wówczas Naród Wybrany, ale operuję tym pojęciem zgodnie z myśleniem żydowskim, uważającym Abrahama za ojca wszystkich Żydów, bo Bóg zawarł z nim przymierze i obiecał uczynić jego potomstwo licznym jak piaski pustyni a co za tym idzie - również potężnym.

Co do Jeftego/Jefty/Jiftacha (bo i takie słyszałem imię) teolodzy wyjaśniają, że, przebywając w krainie Tob, gdzie prawdopodobnie ofiary z ludzi były na porządku dziennym, sam przyjął ten sposób myślenia i oddawania czci Bogu. Gdyby tak porównać jego i Abrahama to czyn obu można postawić na równi, gdyż obaj, deklarując posłuszeństwo Bogu, gotowi byli poświęcić osobę, którą kochają byle by nie sprzeniewierzyć się Jahwe.





13-02-2011 21:55
Salantor
   
Ocena:
0
"Heh, nie wyrosłeś może na D&D, gdzie każde bóstwo o tej samej randze powinno mieć taki sam level i podobną Skalę Wyzwania ; )? Bo taka argumentacja, że tabela gniewu bożego jest fajna, bo kapłan (mający w WFRP i tak czarów mniej i znacznie słabszych) jest bardziej "fair" względem magów to dla mnie strzelanie kulą w sardynkę. Ani WFRP, ani inne mechaniki lubiące wspierać odgrywanie nie dążą do "równości", raczej do podkreślenia specjalizacji. Jeżeli WFRP miałoby być "równe", to profesja początkowa "Ciura obozowa" powinna, tak samo jak Strażnik dróg, otrzymywać na starcie pełen ekwipunek bojowy o wartości bodajże 300 czy nawet 500 zk."

Pierwsza część zabrzmiała jak wrzut. Jakoś Dedeki lubię, lecz poza nimi widzę też inne opcje związane z religijnością. Bez przesady :P
Poza tym ciura obozowa nie jest w stanie sprowadzać cudów ani tworzyć innych, bardzo ciekawych efektów magicznych, jak również nie wpadnie z błogosławieństwem na sobie i młotem w łapie w szeregi kultystów i nie zmiecie ich, jak mogliby to zrobić bitewni kapłani Sigmara. Dlatego m.in. magowie nie mogą spellować ot tak, istnieje stale ryzyko na to, że Architekt Losu na nich nieprzychylnie spojrzy. Porównujesz ze sobą klasy o całkiem odmiennych mocach i możliwościach, które w jakiś sposób trzeba było ukrócić, co by magistrowie kolegium płomienia nie ciskali co chwila ognistymi kulami bez żadnego ryzyka.
Strzał kulą w sardynkę z Twej strony, Aureusie, cokolwiek dobry :]

"I nie mam pojęcia, dlaczego Faerun spłonęłoby w fali drowów, gdyby kapłani bóstw nie mieli obowiązkowego czarowania. skoro równie dobrze kapłani mogliby być wojownikami, łotrami i magami, to w sumie nikt na tym nie traci."

Jakby nie patrzeć w Faerunie kapłani są pewnym przekaźnikiem boskiej mocy i dzięki również tej mocy zdobywają wyznawców dla danych bóstw, reprezentują ich interesy et cetera. Taki kapłan to agent specjalny bóstwa na ziemi, a im wyższą ma rangę, tym silniejszy. Skoro zatem bóstwo jest, tedy logicznym jest, że będzie chciało powiększać swe wpływy, a co za tym idzie zachęcać innych do siebie. A takie spelle to bardzo skuteczna zachęta.
Poza tym są też wojami, złodziejami i tak dalej, a przynajmniej do pewnego stopnia być mogą, w zależności od bóstwa.

"A w jakim mógłbym to wprowadzić? W takim, w którym panteon nie jest liczny, czy w takim, w którym panteon nie jest oficjalny? : )"

Może w takim, gdzie bóg oficjalnie nie istnieje, nie potrafi łazić po świecie i dawać swych łask? Wtedy sam fakt istnienia magii kapłańskiej jest dyskusyjny i jak nie zrobisz czarującego kapłana, to nikt się, jak sądzę, nie obrazi. A jeśli bóstwo oficjalnie istnieje, jest nawet, że tak ujmę, namacalne, to w jej szeroko pojętym interesie byłoby dać wyznawcom coś od siebie, sługom zaś nawet więcej. Patrz zresztą akapit wyżej.

A resztę dyskusji może przeczytam jutro, jak odeśpię dziesięć godzin sesji.
13-02-2011 23:14
27532

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Jeżeli nie widzisz analogii między Strażnikiem i Ciurą w zakresie braku balansu w grze (strażnik sprzedaje konia i kolczugę, wynajmuje 30 zabijaków na kilka dni i zabija po kolei 50 ciur obozowych które nawet nie potrafią walczyć), nie widzisz możliwości, by ktokolwiek mógł być przekaźnikiem boskiej mocy inaczej, jak rzucając Leczenie Lekkich Ran i nie kojarzysz takich systemów jak L5R, gdzie bogów są tysiące i dają swoje łaski ale nie poprzez magię, to niestety nie mamy o czym rozmawiać.

Zresztą to może jeden z powodów, dla których nigdy nie grałem w Zapomnianych Krainach - bo jak bym wywalił z settingu takie głupoty jak Podmrok i drowy, to by mnie konserwatyści zjedli. : )
13-02-2011 23:26
Salantor
   
Ocena:
0
Panie Aureus, jeśli nie widzisz różnicy między rzucającymi kulami ognia magistrami, kapłanami korzystającymi z boskich mocy oraz ciurami obozowymi w kwestii możliwości ich wszystkich, ograniczania tychże możliwości i ogółem balansu w grze, to fakt, nie mamy o czym rozmawiać. Jakby ciura mógł spellować, to insza kwestia. No ale nie może i do tego cały czas piję.
Poza tym ja widzę inne możliwości, bo wiele systemów znam i w wiele grałem. To waćpan mi wciskasz, że nie widzę i patrzę konserwatywnie, a i to pewno tylko dlatego, że się na klasyczne systemy powołałem :P

Powiadasz? Brzmi trochę jak osoba, która z Legendy wywaliła wszystkie kobiety z wysokich stanowisk i zajęć "męskich". Bo to też głupoty były :)
14-02-2011 12:55
27532

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
"osoba, która z Legendy wywaliła wszystkie kobiety z wysokich stanowisk"

Bo tak to mniej więcej u mnie wygląda. ; ) Przy czym u mnie powodem jest przede wszystkim to, że nie umiem odgrywać kobiet.
14-02-2011 13:08
Salantor
   
Ocena:
0
No widzisz. A owa inna osoba (nie wiem w sumie, o kogo chodzi, historia zasłyszana) uznała, że skoro w Legendzie mamy "Japonię fantasy", no to jedziem historycznie. Kobiety out, do kuchni i innych przynależnym im miejsc, faceci do woja i polityki. I dla mnie to jest dokładnie to samo, jak wywalanie z Faerunu Podmroku z Drowami czy insze ingerencje w setting na taką skalę. Zwyczajnie sensu nie widzę, no ale co kto woli.
14-02-2011 13:27
27532

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Dla mnie sens jest podstawowy - jeżeli miałbym grać w świecie, gdzie przy każdej wzmiance o Podmroku pojawiałoby się we mnie skojarzenie "łobosz ależ to zupełnie NIE MA SENSU przecież cholerne Waterdeep powinno zapaść się pod ziemię I NIE, NIE INTERESUJE MNIE ODPOWIEDŹ W STYLU "TAK DZIAŁA MAGIA" GOD DAMN IT chcę grać w świecie który trzyma się kupy!", to po co mam się męczyć? Harfiarze by mnie nie dopadli, więc jeżeli uważam, że coś jest absurdalne i wręcz zakłóca mi frajdę z gry, nie mam obowiązku tego dodawać tylko dlatego, bo większość ludzi to robi. Zresztą wszystkie osoby z mego otoczenia wychodzą z tego samego założenia i stąd moje podręczniki do edycji 3.5 przysłużyły się tylko przy tworzeniu postaci. Potem olaliśmy.

---

Wszystkie osoby grające ze mną w L5K to faceci, więc na kwestię równouprawnienia kobiet mają zwis. Wszyscy wiedzą, że równouprawnienie w tym świecie jest tylko dlatego, żeby gra nie była seksistowska i jednocześnie była grywalna dla dziewczyn i kobiet, które zresztą bardzo dobrze się przy grze w równouprawnionym Rokuganie czują, więc działanie było sensowne. Co nie znaczy, że musi mnie to ograniczać, jeżeli nie robi to żadnej różnicy tak mi, jak i graczom. Czyli samurai-ko niby są, ale jakoś stoją w cieniu.
14-02-2011 14:15
Salantor
   
Ocena:
0
I see. No ale to nie temat tej notki, więc dalszy ciąg pozwolę sobie urwać w tym miejscu. Może innym razem :]
14-02-2011 14:30
klerykMarcus
   
Ocena:
0
Ciekawe ... baaardzo ciekawe :)
15-02-2011 21:06

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.