» Artykuły » Wywiady » Joe Nikisch - wywiad

Joe Nikisch - wywiad


wersja do druku
Autor:
Joe Nikisch - wywiad
W 1989 roku z inicjatywy dwóch przyjaciół powstało w Niemczech wydawnictwo Abacusspiele, znane dzisiaj m.in. dzięki wielu doskonałym grom karcianym czy familijnym grom planszowym. Do najbardziej znanych produktów tego niemieckiego wydawnictwa zalicza się Zooloretto – zdobywca Spiel des Jahres 2007.


G3: Abacusspiele obchodzi w tym roku 20 lecie działalności. Cofnijmy się jednak do przeszłości - Czy mógłbyś powiedzieć nam coś o początkach Twojej firmy: skąd taki pomysł, jak wyglądała działalność Abacusspiele w początkowym okresie działalności?

Joe Nikisch: Wydawnictwo powstało przede wszystkim dlatego, że jestem ogromnym miłośnikiem gier. Zawsze lubiłem siedzieć przy stole z przyjaciółmi i spędzać miło czas grając w gry salonowe. Już wtedy pracowałem dla firmy zajmującej się grami, jednak w tamtym czasie nikt nie zaprzątał sobie głowy bardziej zaawansowanymi grami dla dorosłych.

Właśnie z tego powodu wraz z przyjacielem Matthiasem Senke założyliśmy w 1989 r. wydawnictwo Abacusspiele. Pierwszymi grami, które wydaliśmy były planszówki o wyższym poziomie trudności oraz seria gier wykonanych z drewna, na którą składały się gry zręcznościowe i strategiczne stworzone przez dobrze znanych twórców takich jak Sid Sackson, Alex Randolph czy Reinhold Wittig.


G3: A jak na Twoją pracę zapatrywała się rodzina i znajomi? Nie uważali tego za coś dziwnego?

J.N.: Dokładnie tak było. Kiedy zacząłem grać moja rodzina i większość ze znajomych uważała, że planszówki są tylko dla dzieci. Dziś uległo to zmianie, jednak nadal jest wiele osób, które uważają, że dorośli grający w gry są co najmniej dziwni.


G3: Jaka była pierwsza gra wydana przez Abacusspiele? Jak duży był jej nakład oraz jak została przyjęta na rynku?

J.N.: Pierwszą grą wydaną przez Abacusspiele była Dicke Kartoffeln (Duże ziemniaki) autorstwa Doris Matthäus i Franka Nestel. Prawdopodobnie znacie te imiona – dzisiaj są znane na całym świecie dzięki wielu wspaniałym grom oraz ilustracjom Doris. Dicke Kartofeln była pierwszą wydaną grą tego tandemu. Pierwszy raz zetknąłem się z nią jako członek jury "Spieleautorenwettbewerb"
(konkurs twórców gier) zorganizowanym przez "Hippodice Spieleclub" (stowarzyszenie graczy) z Bochum.

Była to zaawansowana gra dla dorosłych, a jej rozpoznawalną cechą było to, że rozgrywka miała dwóch zwycięzców! W tej grze zawsze był zwycięzca ekonomiczny oraz zwycięzca ekologiczny. Początkowo wydrukowaliśmy 2000 sztuk, jednak gra została dobrze przyjęta i dwa lata później musieliśmy ją dodrukować.


G3: Która spośród gier wydanych przez Abacusspiele jest Twoją ulubioną?

J.N.: Mamma Mia jest moim zdaniem najbardziej fascynującą z naszych gier. Ma oryginalny pomysł, ale rozgrywka jest jednocześnie bardzo prosta. Mamma Mia zapewnia doskonałą zabawę dla rodziny z dziećmi, ale zapaleni "gracze" także się przy niej dobrze bawią.


G3: Powiedz proszę coś więcej o samej firmie i tym jak wygląda dziś – ile obecnie pracuje w niej osób, jak oceniasz jej rozwój?

J.N.: Zaczynaliśmy jako dwuosobowa firma, a całą pracę związaną z Abacusspiele musieliśmy wykonywać w naszym wolnym czasie. Kilka lat zajęło nam zanim mieliśmy w sprzedaży wystarczająco dużo produktów, aby zatrudnić pełnoetatowego zarządcę. Mimo, iż nasze przedsiębiorstwo rozwija się stabilnie, nadal jesteśmy małą, ale niezwykle wydajną firmą, w której zatrudnionych jest 5 osób. Do tego mamy doskonałe kontakty z wieloma firmami w Europie oraz poza nią, które sprzedają nasze gry na całym świecie.


G3: Opowiedz proszę coś o procesie wydawniczym. Skąd czerpiesz projekty gier? Czy wolisz gry nowych osób, czy wolisz stawiać na projektantów, z którymi już współpracowałeś?

J.N.: Każdy znany wydawca zaczynał jako "świeżynka". Oczywiście łatwiej pracuje się z kimś kogo znasz, jednak czasami naprawdę wyjątkowe pomysły pochodzą od zupełnie nowych osób.

Często publikowaliśmy wczesne gry twórców, którzy kilka lat później stali się dobrze znani – Alan R. Moon, Reiner Knizia, Michael Schacht i wielu innych. Często potrzebujemy wiele czasu na pracę nad grą, jednak najważniejszą rzeczą dla nas jest to, że musimy lubić grę, którą testujemy. Kolejnym etapem jest decyzja czy możemy utrzymać temat zaproponowany przez twórcę, czy musimy poszukać innego. Następna decyzja dotyczy wyboru ilustratora, który zajmie się stroną graficzną projektu. Autor gry, ilustrator oraz wydawca muszą doskonale współpracować, aby stworzyć dobry produkt.


G3: Masz może jakieś wskazówki dla młodych autorów gier? Coś, co pomoże im przebić się ze swoim pomysłem do Abacusspiele czy innych wydawców.

J.N.: Najważniejsze jest porządne przetestowanie gry zanim przedłoży się ją wydawcy. Autorzy powinni starać się przeprowadzić rozgrywki testowe z możliwie największą liczbą osób czy grup i nie powinni wpływać na ich opinię, ponieważ w przeciwnym wypadku zakrzywiają wyniki. Jeżeli coś idzie nie tak jak powinno, winna temu jest gra, a nie gracze! "Gracze" muszą łatwo poradzić sobie ze zrozumieniem gry, nawet jeżeli nie są zapaleńcami gier.


G3: Jak na przestrzeni lat zmieniały się nakłady wydawanych gier – ile sztuk poszczególnych tytułów produkujecie teraz, a ile produkowaliście przed laty.

J.N.: Jak wspomniałem wcześniej, 20 lat temu zaczęliśmy z nakładami wielkości 2000 sztuk. W związku z kosztami ilustracji oraz pracami nad rozwojem gry normalne nakłady musiały się wahać pomiędzy 3000 a 5000. W międzyczasie drukowaliśmy czasem 10000 sztuk, jeżeli wierzyliśmy, że gra ma potencjał sprzedać się w takiej ilości.


G3: W ciągu tych 20 lat nawiązaliście współpracę z kilkoma firmami zagranicznymi – w tym z Rio Grande Games, daVinci Editrice. Czy możesz podzielić się z nami informacjami na temat tego co pomogło Wam w nawiązaniu takiej współpracy?

J.N.: Jak mówiłem, z przemysłem gier związany jestem od ponad 25 lat i w tym czasie odwiedziłem prawie wszystkie targi zabawek oraz pracowałem dla kilku firm. Dzięki temu nawiązałem też kontakt z wieloma osobami. W związku z tym, że staram się grać fair wobec wszystkich, niektóre z tych osób stały się naszymi partnerami i przyjaciółmi.


G3: W 2007 po raz pierwszy udało się grze wydanej przez Abacusspiele otrzymać prestiżowy tytuł Spiel des Jahres. Powiedz nam proszę co to wyróżnienie oznacza dla wydawnictwa. Co zmieniło się w Abacusspiele po tym jak "panda" otrzymała "czerwony pionek".

J.N.: Jest to naprawdę ogromny sukces. Dzięki nagrodzie zebraliśmy żniwo ponad 18 lat ciężkiej pracy. Oczywiście dzięki temu Abacusspiele zwróciło na siebie uwagę graczy i klientów. Najważniejsze jest to, że otrzymaliśmy wiele bardzo dobrych opinii dotyczących samej gry, zwłaszcza pochodzących od rodzin, które grały w Zooloretto wielokrotnie ze swoimi dziećmi. Dziś Abacusspiele jest o wiele lepiej dofinansowane i nie musimy się martwić co będzie przez kolejne 3 lata.


G3: A co poza otrzymaniem SdJ jest Twoim zdaniem największym sukcesem Abacusspiele?

J.N.: To, iż jesteśmy dobrze znani dzięki naszej szerokiej ofercie gier karcianych. Mamma Mia, Coloretto, Tutto, Tichu oraz kilka innych to nasze długie hity sprzedażowe. Na przykład Mamma Mia jest w sprzedaży nieprzerwanie od 10 lat. Anno Domini, gra karciana powiązana z językiem niemieckim, jest inną dobrze znaną linią Abacusspiele.

Dzięki "Schachtomanii" ogromnym zainteresowaniem cieszą się także gry China i Hansa.


G3: Patrząc z perspektywy 20 lat firmy czy jest coś, co zrobiłbyś inaczej gdybyś mógł to zrobić jeszcze raz?

J.N.: Nie żałuję niczego, ale chciałbym, aby udało mi się zachęcić więcej osób aby spotykały się i grały. Szkoda, że do dziś większość mieszkańców Niemiec nie spędza czasu grając.


G3: Opowiedz nam teraz coś o sobie. Wiem, że wiele lat temu projektowałeś i wydawałeś własne gry – czy nadal zajmujesz się projektowaniem? Może znowu planujesz wydać jakąś własną grę?

J.N.: Zawsze staram się zajrzeć "pod powierzchnię", aby zrozumieć jakie są szanse i problemy. Jest to powód, dla którego sam także tworzyłem gry. W związku z ogromną ilością pracy, którą trzeba wykonywać kiedy jest się odpowiedzialnym za wydawnictwo nie mam wielu szans, aby znaleźć czas na zaprojektowanie nowej gry, jednak nigdy nie wiadomo co zdarzy się w przyszłości. Tak więc wszystko się dopiero okaże.


G3: Czy masz jakieś ulubione gatunki gier, które szczególnie Cię interesują jako gracza?

J.N.: Mój gust dotyczący gier kilka razy zmienił się na przestrzeni lat. Zaczynałem od bardziej zaawansowanych gier, lubiłem długie gry strategiczne, lubiłem grać z dziećmi w gry zręcznościowe, kochałem grywać w gry karciane, a dziś lubię zagrać w gry oferujące możliwości strategiczne, jednak pod warunkiem, że trwają nie dłużej niż godzinę.


G3: Wymień proszę 5 Twoich ulubionych gier (nie muszą to być gry wydane przez Abacusspiele).

J.N.: Puerto Rico Andreasa Seyfartha – ponieważ grałem w nie wiele razy; LOA (Lines of Action) Claude'a Soucie – moim zdaniem jest to najwspanialsza gra strategiczna; Monad Sida Sacksona – gdyż uważam, że jest no najbardziej genialna gra karciana; Das Spiel (Gra) Reinholda Wittiga – niezwykle fascynujące jest co można zrobić przy pomocy zwykłych kostek; Hase und Igel (Zając i Jeż) Davida Parletta – ponieważ rozpaliła we mnie miłość do gier.


G3: Dlaczego postanowiłeś wybrać właśnie te gry?

J.N.: Większość gier, które lubisz jest zależna od tego z kim grasz. Jeżeli jesteś jedyną osobą w grupie, która lubi jakąś grę na ogół masz małą szansę, aby zagrać w nią częściej. W związku z tym gra musi stanowić przyjemność i powinna być odpowiednia dla Ciebie i ludźmi, z którymi grasz. Dlatego też wybrałem gry, które lubię i miałem z nimi wspaniałe doświadczenie.


G3: Czy masz jakiegoś planszówkowego idola? Jakąś osobę, która Twoim zdaniem szczególnie dużo zrobiła dla tego hobby?

J.N.: Tak – Sida Sacksona. Wymyślił kilka genialnych gier i miał niezwykłą kolekcję gier – dom wypełniony grami. Był on jedną z najmilszych osób jakie kiedykolwiek poznałem i odwiedziłem.


G3: Czym zajmujesz się w wolnym czasie? Czy masz jakieś inne pasje/hobby, którym się poświęcasz?

J.N.: Tak naprawdę jest to jednym z moich największych problemów. Przez lata przeniosłem pracę do domu i wypełniałem swój wolny czas "pracując". W resztkach wolnego czasu lubię pograć w siatkówkę (zwłaszcza, gdy byłem młodszy), posłuchać dobrej muzyki, i czasem zanurzyć się w lekturze dobrej książki.


Dziękujemy firmie G3 za przeprowadzenie wywiadu.



Czytaj również

Szarlatani z Pasikurowic
Mikstura na wszystko
- recenzja
Pszczółki
Jedyna gra, w której dzieci nie lubią misia
- recenzja
Zaklęta Wieża
Kto uratuje księżniczkę, no kto?
- recenzja
Imperializm: Droga ku dominacji
Budowanie cywilizacji po polsku
- recenzja
Wieża duchów
Przesympatyczne memory dla najmłodszych
- recenzja
Smoczy skarb
O tym jak skrzaty przechytrzyły smoka
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.