» Recenzje » Jestem legendą - Richard Matheson

Jestem legendą - Richard Matheson


wersja do druku

Ostatnia żywa legenda

Autor: Redakcja: Michał 'M.S.' Smętek

Jestem legendą - Richard Matheson
Do książek, które są wznawiane wraz z premierami filmów na nich opartych, podchodzę z dużą ostrożnością. W ogóle staram się unikać takich lektur: najczęściej są one – nie oszukujmy się – dosyć prostymi "dziełkami", które łatwo przerobić na scenariusz. Teoretycznie tak samo powinienem podejść do Jestem legendą – szybko jednak stwierdziłem, że to bzdurne stanowisko. Wpłynęły na to najpierw zapowiedzi na stronie wydawnictwa MAG, niedawno zaś – sama lektura.

Historię zapewne większość zna, ale przypomnę ją z dziennikarskiego obowiązku. Nasz bohater, Robert Neville, wydaje się być ostatnim naprawdę żywym człowiekiem. Resztę pochłonęła tajemnicza zaraza o niesprecyzowanym pochodzeniu, która przemienia ich w żywe trupy, łudząco przypominające wampiry. Na szczęście te pozornie niezniszczalne istoty zachowały także wady swych legendarnych "krewnych". Jak można się domyślić, główny bohater przez cały czas musi walczyć z tymi krwiożerczymi bestiami.

Fabuła może wydawać się monotonna – w końcu przez długi czas mamy tylko jedną postać, a każdy dzień wygląda tak samo: najpierw poszukiwania, potem obrona domu przed wampirami. Jednak szybko pojawiają się elementy dodatkowe: retrospekcje czy badania Roberta. Szczególnie te pierwsze przypadły mi do gustu, albowiem wiele wyjaśniają i ukazują naszego bohatera w innym świetle, dzięki czemu są pełnoprawnym elementem książki. Natomiast pod koniec lektury akcja znacząco przyspiesza, pojawiają się niespodziewane zwroty akcji i jeszcze więcej dodatkowych elementów, znacząco urozmaicających i bez tego ciekawą końcówkę.

Tym, co najbardziej cenię w historiach grozy, jest klimat. Matheson postarał się o wizję świata, w którym nietrudno o zaszczucie – w końcu kibicujemy Robertowi, a jest on tylko jeden przeciwko całym hordom przeciwników. Na atmosferę równie dobrze wpływają retrospekcje – potrafią zasmucić czy też sprawić, że czytelnik jeszcze mocniej identyfikuje się z głównym bohaterem. Nie ma się co dziwić, że pojawiają się też melancholia i smutek – Neville w krótkim czasie stracił najbliższych. Wspaniałym dopełnieniem takiego klimatu są wyniki badań Roberta – nie będę zdradzał szczegółów, ale geneza wampirów stanowi jedną z mocniejszych stron książki. Ostatecznym szlifem tak dobrze wykreowanej atmosfery są z kolei sceny ze zwykłego (jeśli o "zwykłości" można mówić w przypadku ostatniego człowieka na Ziemi) dnia naszego bohatera. Wizja bezsilnego Neville’a pijącego whisky przy akompaniamencie muzyki klasycznej wspaniale pobudza wyobraźnię.

Łatwo się domyślić, iż jedyną postacią, którą poznajemy naprawdę, jest Robert. Autor, skupiając uwagę na jednej jedynej postaci, świetnie wpasował się w klimat. Trochę żałuję, że nie zdecydował się na narrację pierwszoosobową. Wspaniale została przedstawiona psychika naszego bohatera, gdyż poświęcono na nią dużo miejsca. Postępujące zgorzknienie zostało pokazane wręcz wzorcowo. Matheson stara się pokazać, iż człowiek zachowywałby się w taki sam sposób w równie ekstremalnej sytuacji – tłumaczy każdą poważniejszą decyzję Neville’a oraz ukazuje ją zarówno z punktu widzenia bohatera, jak i narratora.

Autor pisze językiem prostym, ale nie trywialnym. Szczegółowo opisuje zarówno dialog wewnętrzny Roberta, jak i jego nieliczne rozmowy z innymi ludźmi. Można odnieść wrażenie, iż to właśnie konwersacja jest w książce najważniejsza, a jest jej naprawdę niewiele. Matheson opisuje akcję z potrzebną werwą i odpowiednią dawką dynamizmu. Świetnie kreśli obraz świata, który niszczeje nie z powodu wandalizmu, ale braku działania. Kolejny element układanki klimatycznej, który został świetnie dopasowany do całości.

Gorzej jest natomiast z wydaniem. Tłumaczenie jest świetnie, to prawda, lecz mam zastrzeżenia raczej do kwestii technicznych. Papier mógłby być lepszy, łatwo się odkształca i jest z lekka szorstki, zaś okładka powinna być trochę grubsza. O tym, iż jedyna ilustracja mogłaby robić za plakat promocyjny filmu, wstyd w ogóle wspominać. Niejaką rekompensatą jest cena, ale wolałbym lepsze wydanie za te kilka złotych więcej.

Łatwo wywnioskować, że Jestem legendą pozostawiło we mnie bardzo pozytywne odczucia. Jest to niezwykle klimatyczna i interesująca lektura, która znać powinien każdy szanujący się fan literatury grozy. Szkoda tylko, iż MAG nie zdecydował się na trochę lepsze wydanie. Mimo to warto kupić tę książkę, aby dowiedzieć się, jak rodzą się legendy.
6.5
Ocena recenzenta
8.15
Ocena użytkowników
Średnia z 20 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 8
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Jestem legendą ( I Am Legend)
Autor: Richard Matheson
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawca: Wydawnictwo MAG
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 11 stycznia 2008
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7480-071-6
Cena: 25,00 zł



Czytaj również

Jestem legendą
Rozjaśniając ciemność
Jestem legendą
Ciemno, straszno – czyli tak jak lubię!

Komentarze


bezbarwnosc
   
Ocena:
0
Nie bardzo rozumiem. Czyli jak ktos teraz nakrecilby np. nastepny film na podstawie "Solaris" Lema to wznowiona ksiazka bylaby prostym "dzielkiem" ?
14-03-2008 18:14
Micronus
   
Ocena:
0
"W ogóle staram się unikać takich lektur: najczęściej są one – nie oszukujmy się – dosyć prostymi "dziełkami", które łatwo przerobić na scenariusz." - wystarczy czytać ze zrozumieniem;p Zresztą, autor może uważać i Solaris za miałkie, jego broszka.

Co do książki - IMO naprawdę niezła, przeczytałem szybciutko, wciągnęła. Dobra rozrywka, ot co.
14-03-2008 18:31
Ezechiel
    Hmm
Ocena:
0
Kiepska recenzja, kuleje język i precyzja wypowiedzi.

Moje ulubione kwaitki:

"Wspaniale została przedstawiona psychika naszego bohatera, gdyż poświęcono na nią dużo miejsca."

Za diabła nie rozumiem w jaki sposób poświęcenie dużej ilości znaków przekłada się na "wspaniałe przedstawienie psychiki". Nie mówiąc już o tym, że "wspaniale" to taki łatwy ogólnik. Wiarygodnie? Konsekwentnie? Spójnie? A może wprost przeciwnie?

"Matheson stara się pokazać, iż człowiek zachowywałby się w taki sam sposób w równie ekstremalnej sytuacji – tłumaczy każdą poważniejszą decyzję Neville’a oraz ukazuje ją zarówno z punktu widzenia bohatera, jak i narratora."

O co chodzi w tym kawałku? O to, że KAŻDY człowiek zachowywałby się tak samo na miejscu bohatera? A może, że przeciętny człowiek? Korekcie chyba wcięło jakąś przydawkę. (Pominąwszy ten drobiazg, że ludzie nie zawsze zachowują się logicznie w sytuacjach krytycznych).

"Jestem legendą - Richard MathesonDo książek, które są wznawiane wraz z premierami filmów na nich opartych, podchodzę z dużą ostrożnością. W ogóle staram się unikać takich lektur: najczęściej są one – nie oszukujmy się – dosyć prostymi "dziełkami", które łatwo przerobić na scenariusz."

Proszę o przykłady. Bo mi na myśl przychodzą głównie dzieła Jane Austen, Dicka, Tolkiena i Pullmana. Wszystkie warte zainteresowania.

Szkoda, że zabrakło w recenzji szerszego spojrzenia. Jak ten dość stary tytuł wytrzymuje porównanie z obecnymi? Na ile motywy pokrywają się z Dniem Tryfidów (bohater próbuje przetrwać w nieprzyjaznym świecie) czy Non Stop (poznanie prawdy o zagrożeniu)? Bo w latach 50/60 motyw (post)apokalipsy był dość popularny (Aldiss, Wyndham). Recenzja aż się prosi o szerszy kontekst analizy i porównania. W końcu kawał nurtu zombiakowego (od Romero w górę) silnie do niej nawiązuje. Miałem wrażenie, że recenzent powinien znać się na gatunku, który opisuje.

Ciekaw jestem czy, podobnie jak u innych autorów z tego okresu, seksualność bohaterów jest nieco przemilczana? Na ile to przeszkadza w budowaniu rzeczywistego portretu bohatera?
15-03-2008 00:01
~Panthera

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Udezylo mnie jedno. Jak na recenzje osoby, ktora zarowno czytala ksiazke jak i widziala film.... coz calkowicie brakuje tutaj jednego... odniesienia ksiazki do filmu a to by sie przydalo bo czlowiek moze sie zdziwic siegajac po ksiazke gdy najpierw widzial film. Bo to calkiem inna ksiazka w sumie ;) i dla mnie po za imieniem glownego bohatera to niewiele ja laczy z filmem...

sorry za brak polskich liter, ale komp tutaj ich nie ma.
26-03-2008 09:38

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.