string(15) ""
» Blog » Jest mi wstyd
14-04-2010 14:45

Jest mi wstyd

Odsłony: 8

Autorem tekstu jest Szymon Hołownia, Newsweek - opisał dokładnie to co w tym momencie czuję, więc pozwalam sobie wkleić całość, bez skrótów ani komentarza.

Mój list otwarty do rodaków

Polska rzeczywistość, przygnieciona do ziemi żałobą, zdaje się już prostować do swoich zwykłych kształtów. A we mnie wzbiera gniew. Przeżywamy święty czas, w którym płaczę, myślę, mam ochotę modlić się, współczuć rodzinom zmarłych. Zmienić siebie, wyciągnąć wnioski, nie sądzić tych, których sądziłem zbyt łatwo. Czerpać siłę z tego co poczułem wczoraj pod Pałacem Prezydenckim i co czuję patrząc na moich rodaków. Nie zmarnować tych śmierci.

Budzi się we mnie wściekłość na tych, którzy chcą mi ten czas odebrać. Na prymitywów, którzy niczego się nie nauczyli i już zaczynają swoją, jedyną jaką znają, śpiewkę.

Jest mi wstyd za hieny, bo nie dziennikarzy z Super Expressu, którzy dziś, pod obłudnym pozorem współczucia zamieścili zdjęcia ciała prezydenta Kaczyńskiego umieszczanego w trumnie, którzy z obłudną troską wyrażają troskę o nie poinformowaną o tragedii mamę zmarłego prezydenta.

Jest mi wstyd za kolejnego już posła, który już pognał do mediów by dzielić się ze światem swoją paranoją, obsesjami, o tym że mamy do czynienia z rosyjskim, antypolskim spiskiem.

Jest mi wstyd za moich kolegów z pewnej telewizji, którzy zaczęli ordynarną kampanię wyborczą, uznając śmierć prezydenta za pieczęć swych racji, a w rozmowach z ludźmi, szczują ich na władzę, między sobą nie owijając w bawełnę walą w politycznych przeciwników, odgrzewając nasze nienormalne podziały.

Jest mi wstyd za kolegę, który jest biedny, bo jego świat składa się z symboli partii, na salonie24 zaczął już sensacyjne perory o tym jak wroga zmarłemu Platforma przejmuje siłowo dokumenty w BBN-ie, jak jej ludzie krążą za stanowiskiem szefa IPN-u, a powtarzają to za nim wszystkie serwisy.

Jest mi wstyd, za tych półgłówków, którzy jedną z najbardziej znanych polskich dziennikarek płaczącą pod Pałacem powitali okrzykami: zabiłaś prezydenta!

Jest mi wstyd za tych, którzy dziś zaczęli już skrzykiwać się w Krakowie na manifestację przeciwko pochowaniu prezydenta na Wawelu. Co do tego czy Wawel to właściwe miejsce można mieć istotne wątpliwości (osobiście żałuję, że nie będzie to na przykład warszawska archikatedra, gdzie przecież też chowa się tylko wielkich ludzi.... jeden z moich znajomych zapytał dziś: czy to znaczy, że Lecha Wałęsę trzeba będzie pochować w Bazylice Świętego Piotra, ta decyzja raczej skonfliktuje niż pojedna naród), ale można chyba przez chwilę zanim zacznie się być Polakiem, był człowiekiem - tak po ludzku jest coś bardzo wzruszającego w postawie brata zmarłego, który tak bardzo chce zapewnić najbliższej osobie miejsce w historii. Ze Wawel to nie zwykłe miejsce? Jasne. Ziemia jest jednak gościnna, cierpliwa. To spór dla tych, których światem jest polityka. Dla tych co widzą coś więcej - jakie znaczenie ma to, czy ktoś zmartwychwstanie z Wawelu czy z cmentarza na Powązkach?

Mam do nich wszystkich, i do wszystkich którzy słuchając mojej argumentacji parskają z wyższością: dość tej naiwności, żałoba nie będzie trwała wiecznie, a życie jest życiem, jedną małą prośbę. Spójrzcie - razem z mam nadzieję, większością narodu - w twarze rodzin, które w tych dniach stają nad trumnami. I do jasnej cholery, wreszcie się opamiętajcie. Bo to w nich jest prawda o tym co dzisiaj przeżywamy, a nie w waszych snutych nad grobami proroctwach i mądrościach.

Ciszej nad tymi trumnami. Albo za dwa tygodnie obudzimy się w Polsce gorszej niż ta w której zamarliśmy w ostatnią sobotę.

Zróbmy z tego jakiś list otwarty, formę apelu. Zawsze stroniłem od takich form wyrażania sądów. Ale teraz czuję się jakby ktoś plądrował mi dom ze skarbem.


[Za:] http://www.redakcja.newsweek.pl/Tekst/Polityka-Polska/536057,Jest-mi-wstyd.html

Komentarze


~Marco Reqam

Użytkownik niezarejestrowany
    PS
Ocena:
+3
Rince, błagam, powołując się na prawicę nie przytaczaj gazety wyborczej. Jest ona mało miarodajna, jeśli chodzi o ogół tego środowiska. Tak samo powoływanie się na samego Wajdę jako głos ludzi kultury jest dosyć dziwne. To raczej głosy poszczególnych ludzi do tych środowisk należących.
14-04-2010 19:52
   
Ocena:
+1
@Repek,Freya25

Kto powinien, więc decydować?

Czekam na konkretne propozycje.
14-04-2010 20:00
Jetmaniac
   
Ocena:
+2
"Więc mniejsza o to, w jakiej spoczniesz urnie,
Gdzie? kiedy? w jakim sensie i obliczu?
Bo grób twój jeszcze odemkną powtórnie,
Inaczej będą głosić twe zasługi
I łez wylanych dziś będą się wstydzić,
A lać ci będą łzy potęgi drugiej
Ci, co człowiekiem nie mogli cię widziéć..."

(Chyba wszyscy wiedzą kto)

Wielka poezja ponadczasową jest.

Śp. L. Kaczyński, który za życia wsławił się dewaluacją instytucji żałoby narodowej, raz jeszcze, i to już pośmiertnie, stał się katalizatorem kolejnej dewaluacji - tym razem symbolu państwowego. Tu przynajmniej można powiedzieć, że nie z własnej woli.

I tak po raz kolejny udało się podzielić naród, raptem kilka dni po bezprecedensowym scaleniu żałobą. Chyba nigdy się nie nauczymy.

Śmierć w katastrofie, wbrew temu co usilnie starają się nam wmówić, nie czyni z nikogo męża stanu. A rodzinie i kościołowi nic do pochówku na Wawelu. A jeśli jednak - to i ja *życzę* sobie spocząć tamże.
14-04-2010 20:04
   
Ocena:
+3
Moment. Z tego co się orientuje, to Kuria Krakowska jest właścicielem gruntu, na który ma zostać pochowany prezydent, więc chyba jak najbardziej ma prawo proponować komuś wieczny spoczynek tamże?
14-04-2010 20:09
996

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+13
A moim zdaniem w kwestii Wawelu, choć to przykry okres, to słusznie, że pojawił się głos sprzeciwu. Polska pogrążyła się w jakimś amoku, gdzie nie zatarła się granica między żałobą i szacunkiem dla zmarłych a gloryfikacją i absurdalnym nobilitowaniem osób, które na to nie zasługują.

Ten kraj zwariował i kilka osób miało cywilną odwagę zwrócić na to uwagę.
14-04-2010 20:10
Malaggar
   
Ocena:
+3
@MaWro: Tylko Wawel to nie cmentarz parafialny przy kościółku w Pipidówce Górnej.
14-04-2010 20:14
Repek
   
Ocena:
+3
@MaWro
Kto powinien? Nie wiem. Nie lubię podejścia na zasadzie czarne-białe, gdy rzeczywistość czarno-biała nie jest. Dlatego nie mówię, że powinny decydować wybory czy referendum.

Pewnie należałoby się nad tym zastanowić NA SPOKOJNIE. Nie mieliśmy takiej sytuacji od prawie wieku [w przypadku JPII było jasne, że to nierealne, a gdyby było - nikt by przecież nie protestował].

Problem w tym, że to, kto zostanie pochowany na Wawelu, zależy od kurii. Wawel [część kościelna] jest jednak nie tylko miejscem kultu, ale - razem z resztą "obiektu" - także symbolem państwowym. Gdyby Dziwisz chciał, mógłby pomyśleć o tym, że jako symbol państwowy Wawel nie należy tylko do niego [i nawet nie do KK - przypominam głos Pieronka w tej sprawie].

Ja mówię tylko o tym, że MOŻNA BYŁO poczekać i się namyślić. Nie prowokować kłótni w momencie, w którym jest ona zupełnie niepotrzebna. IMO Dziwiszowi zabrakło tutaj wyobraźni lub dobrej woli [albo czegoś jeszcze - skąd nam to wiedzieć?]. To jego decyzja, on będzie za nią osądzany. Ale konsekwencje skłócenia się ludzi - a raczej pogłębienia rowu, który już był - będziemy ponosić wszyscy.

Staram się - przynajmniej w tej chwili - nie wchodzić w myślenie w kategoriach korzyści politycznych. Osobiście wolę być naiwny, współczuć JK i mieć nadzieję, że robił to tylko z myślą o uczczeniu brata. Osobiście nie potrafię być na tyle zdystansowany i chłodny, by odmawiać człowiekowi, którego zresztą nie szanuję specjalnie, uczciwych i dobrych intencji. Od osoby w takiej sytuacji nie wymagam wiele.

Od Dziwisza już jednak tak. Przedstawiciel Kościoła powinien umieć słuchać ludzi i ważyć różne racje. IMO temu zadaniu w gorącej chwili Dziwisz nie podołał [może stąd potem kombinowanie i wymyślanie nowej krypty, w której miałby spocząć też Kaczorowski?].

Mam nadzieję, że w miarę wyjaśniłem Ci swoje podejście.

Pozdrawiam
14-04-2010 20:16
   
Ocena:
0
Ja zapytam tylko o dwie sprawy:

1. Skoro o pogrzebie decyduje rodzina i tylko rodzina, dlaczego jest on robiony za państwowe pieniądze?
2. Skoro wyrażanie solidarności dla Gruzji, masze przeciwko przemocy itp nic nie dają to nie mają sensu, tak?
14-04-2010 20:30
   
Ocena:
+4
@Malaggar

Jeśli teren jest własnością kogoś. to póki ten ktoś nie łamie prawa, jedynie jego sprawą jest co tam będzie robił.

@repek

Dzięki, rozumiem Twoje podejście. Jednakże nie jestem do niego przekonany. Dyskusja, która się toczy teraz, jest niczym, przy tej jaka mogłaby się rozpętać gdyby propozycja przeniesienia trumny na Wawel pojawiła się np. w przeddzień wyborów.
Lepiej mieć to już za sobą.

@kotul

Jest robiony za państwowe pieniądze, ponieważ chęć uczestniczenia w nim zgłosiła masa reprezentacji państw z całego świata, dziesiątki telewizji wyślą swoich reprezentantów, oraz zamieszczą relację. Ważne, aby dobrze wypadł. Na to nie niestety trzeba pieniędzy.


14-04-2010 20:31
~Fungus

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@MaWro: Czyli gdyby postawiono zrobić tam park rozrywki, to też by było ok, bo to własciciele, a fakt ze to narodowy symbol od wieków już nieważny?
Plonk.
14-04-2010 20:39
szati90
   
Ocena:
+2
Jedno jest pewne, faktyczna żałoba skończyła się wraz z decyzją o pochówku Kaczyńskiego na Wawelu i niech już Dziwisz rozliczy się z własnym sumieniem, bo ma z czego. Ja osobiście pochowałbym go u nas w Toruniu, w katakumbach Radia Maryja (jeśli takowe istnieją, a wcale bym się nie zdziwił). Paweł Kowal mówił dzisiaj bezpłciowym głosem o pokorze (poza tym, że wzorem PiSu po raz kolejny odmówił wielu ludziom patriotyzmu tylko dlatego, że ośmielają się mieć inne zdanie), że to niby ci nie zgadzający się z tą decyzją mają jej deficyt, a ja pytam się gdzie pokora tych, którzy wciskają na siłę kiepskiego prezydenta (zasłużonego owszem w antykomunistycznej opozycji, ale w końcu nie ma tyle miejsca na Wawelu, żeby pochować tam wszystkich opozycjonistów) do miejsca spoczynku obok królów Polski tylko dlatego, że zginął w tragicznym wypadku. Niedługo zaczną brąchać do Benedykta, żeby natychmiast wyniósł naszego ś.p. prezydenta na ołtarze, bo przecież to bohater i męczennik za ojczyznę i wiarę.

Tak odbiegając od tematu, wytłumaczy mi ktoś co znaczy "zachował się jak dobry katolik"?
14-04-2010 20:41
   
Ocena:
+1
Postawienie tam parku rozrywki napewno byłoby złamaniem planów zagospodarowania przestrzennego tych gruntów?

Napisałem chyba wyraźnie: "póki ten ktoś nie łamie prawa"?
14-04-2010 20:43
Chamade
   
Ocena:
+3
Ja żałuję,że ś.p. prezydent nie spocznie w stolicy, z którą łączyło go o wiele więcej niż ze stolica dawną. Gdzie byłby, wraz z żoną, bardziej "u siebie". I gdzie z pewnością byłby osobą zdecydowanie bardziej "chcianą".

Co do zasadności pochówku na Wawelu, to uważam ze jest to decyzja za szybka i na wyrost. Oraz bezpodstawna, zważywszy na kaliber zdecydowanej większości postaci, jakie tam spoczywają. O ile bowiem ceniłam ś.p. prezydenta za życia to nie uważam, by był on postacią na tyle wielką, by spocząć w tym konkretnym miejscu. Na pewno nie w chwili obecnej. Skoro jednak to rodzina miała o miejscu pochówku zadecydować ( państwo się nie mieszało, co wynika z wypowiedzi p. Komorowskiego), to zadecydowała. Nikt chyba nie zastrzegł, że katedra wawelska to jedyne miejsce, gdzie ciała spocząć nie mogą. Skoro zaś zarządca- metropolita krakowski - wyraził zgodę, choć moim zdaniem, pochopnie, to należy to uszanować lub protestować w sposób odpowiedni dla czasu żałoby. A tak nie jest.

Autor artykułu zwrócił uwagę na to, że rodzina - niezależnie od tego, jaki to jej członek, czy jest on politykiem czy kimkolwiek innym - chce uhonorowania swego członka w jak najlepszy sposób. Ja zadałam sobie pytanie,, jak ja postąpiłabym na miejscu rodziny. Nie wiem, czy ci, którzy wygłaszają opinie o politycznej stronie takiej decyzji, zadali sobie takie pytanie. Dla mnie każdy w obliczu utraty osoby bliskiej jest pogrążonym w żałobie, cierpiącym człowiekiem.
Tylko i aż.

Zgadzam się również z autorem odnośnie tego, jak zabierana jest nam ta żałoba, z różnych stron i przez rożne osoby. Dopiero dziś, kiedy patrzyłam w ekran telewizora, transmitującego kondukt żałobny tych, którzy dziś wrócili do Polski, uświadomiłam sobie, jaka tragedia nas spotkała. Nie chcę sobie nawet wyobrażać tego, jak czułabym się, widząc kondukt 96 karawanów. Nie chcę. Straciliśmy tak wiele osób ważnych dla kraju, a nawet, gdyby byli to tylko ludzie nie będący osobami publicznymi, to tragedia byłaby równie wielka. Choć na pewno mniej głośna. A tak mamy jeden wielki spór, podczas gdy nie wiemy nawet, jak doszło do tej tragedii.
Teraz na nasz kraj patrzy cały świat, którego przedstawiciele przybędą w niedzielę do Krakowa. I to też należy mieć na uwadze. Aby umieć zachować się godnie w obliczu tego, co się stało i co się dzieje.


14-04-2010 20:55
Petaniqua
   
Ocena:
+7
Bardzo trafny tekst, smuci mnie tylko, że nawet tutaj znaleźli się tacy którzy nie potrafią sobie odpuścić na choćby kilka dni.
Jak dla mnie mogliby ich pochować nawet w piramidzie, nie rozumiem o co ten jazgot.
14-04-2010 20:59
Repek
   
Ocena:
+4
@MaWro
Dzięki, rozumiem Twoje podejście. Jednakże nie jestem do niego przekonany. Dyskusja, która się toczy teraz, jest niczym, przy tej jaka mogłaby się rozpętać gdyby propozycja przeniesienia trumny na Wawel pojawiła się np. w przeddzień wyborów.
Lepiej mieć to już za sobą.


Rzecz w tym, że gdyby zaczekano, to taka decyzja pewnie nie zostałaby podjęta, bo się nijak - poza argumentem emocjonalnym - nie broni. I vox populi byłby kontent, a mniejszość otrzymałaby nie mniej honorowe wyjście w postaci pochówku w zacnych miejscach w Warszawie.

GDYBY PRZYNAJMNIEJ tłumaczono to tak, że to jest równocześnie hołd dla wszystkich ofiar - jeszcze można by się zastanawiać. Ale robi się bohatera ["bohaterska śmierć" to jedno z największych nadużyć semantycznych tych dni] z osoby, której zasług jeszcze nawet nie podsumowano [poza kolesiami typu Semki czy Wildsteina, którzy już trąbią o testamencie LK].

Twój argument "miejmy to za sobą" [w sensie tego, że i tak spocząłby na Wawelu] uważam za mocno chybiony.

Prosty test. Załóżmy [chyba że się nie zgadzasz, to nie ma dyskusji], że Wałęsa zrobił więcej dla Polski od LK. Załóżmy, że umarłby tak z 2-3 lata temu z przyczyn naturalnych. Myślisz, że byłoby 100-procentowo pewne, że spocząłby na Wawelu? Mam poważne wątpliwości.

Pozdrówka
14-04-2010 21:05
Xaric
   
Ocena:
+6
Kardynał Dziwisz wyraźnie powiedział że inicjatywa wypłynęła od rodziny oraz, jak to określił enigmatycznie, 'bardzo wielu innych osób', co troszeczkę jednak nie zgadza się z wcześniejszymi zapewnieniami pałacu prezydenckiego że absolutnie nie była to wola rodziny. Pytanie która część rodziny? Aż dreszcze mnie przechodzą na myśl jak nieopisany dramat będzie musiała przeżyć matka w ciężkim stanie która w końcu dowie się o tragedii, jak niesamowicie niewyobrażalny dramat musi przeżywać pozostały przy życiu bliźniak muszący godzić stratę z opieką nad matką której w dodatku nie może nic wyjawić żeby ostatecznie nie pogorszyć jej stanu. Adam Bielan powiedział Monice Olejnik że z tego co wie córka ś.p. pary prezydenckiej wolałaby żeby miejscem pochówku była warszawa. Marszałek Komorowski zdementował informację jakoby związek z taką a nie inną decyzją miał rząd. Równanie niestety prowadzi to wniosku że prawdopodobnie jednak najwięcej do powiedzenia w tej kwestii mógł mieć poprzedni premier. Czy słusznie? Z jednej strony można za Tomaszem Nałęczem stwierdzić że taka osoba jednak powinna zachować znamiona politycznego zdrowego rozsądku, w momencie gdy kontrowersje mogące powstać z takiej decyzji nie były trudne do przewidzenia. Z drugiej strony jak można w takiej sytuacji mówić o zdrowym rozsądku? Dramaty jakie obecnie się rozgrywają trudno ująć w jakiekolwiek kategorie. Jednakże nie zgadzam się z tym, żeby cała ta tragedia oblekła się po raz kolejny jak to bywa w naszym przypadku, w martyrologiczne szaty. Emocje jeszcze długo będą ważyć na osądach, decyzjach, to co się dzieje odbije się długotrwałym dramatem zwłaszcza na życiu rodzin ofiar, ich przyjaciół i współpracowników. Myślę jednak że nie powinno to prowadzić do wytwarzania jakiejś nowej symboliki przy jednoczesnej dewaluacji starej. Emocje w końcu opadną, efekty poczynań dokonanych pod ich wpływem prawdopodobnie potrwają bardzo długo. W ostatnich latach nasz naród był świadkiem dewaluacji czegoś tak doniosłego jak żałoba narodowa, obserwowaliśmy jak stała się zwykłym narzędziem populistycznym, zdeptane zostały również ikony osób będących symbolami walki o wolność...ktoś tu porównał katedrę św. Jana do Wawelu. Myślę że na gruncie symboliki i wagi dla historii, kultury ba państwowości i po prostu wagi dziejowej ciężko jest ją zestawiać z Wawelem. Tu nie chodzi tylko o to kto jest pochowany tu a kto tam i że w obu miejscach leżą szczątki zacnych ludzi. Chodzi o symbol których mamy coraz mniej i chyba niestety coraz mniej przywiązujemy do nich wagę i pałamy chęcią jakiegoś ich kultywowania. Zdarzyła się tragedia niespotykana w skali historii naszego kraju, to prawda. Ale nie pozwólmy żeby była przyczynkiem do mitologizacji. Sam jestem wstrząśnięty ogromem tego co się stało, nawet nie próbuję postawić się w miejscu najbliższych ofiarom tej tragedii osób, ale nie zapominajmy że było to jednak tragiczny wypadek. Wywołany konkretnymi decyzjami, do którego nie musiało dojść. Śmierć tych biednych ludzi na pewno bardzo wartościowych i ważnych dla kraju i niewątpliwie ważnych dla bliskich nie powinna być przyczynkiem do używania sformułowań, które znów są nadużywane. Tragiczna śmierć nie czyni z nikogo bohatera, męża stanu, nieskazitelnego patrioty etc. a niejednokrotnie takie określenia padały. Nauczmy się w końcu rozdzielać pewne rzeczy. Nie twórzmy otoczki męczeństwa czy wartości, których nijak nie idzie z tym co się wydarzyło wiązać. To byli w większości ludzie wypełniający swoje funkcje i obowiązki, którym wydarzył się nieszczęśliwy wypadek. Skala tragedii jest zadziwiająca ale też nie jest pozbawiona przyczyn - koncepcja takiej a nie innej obsady tego lotu nie wzięła się z powietrza, ktoś podejmował decyzje, które jeśli przyjrzeć się bliżej nie miały wiele wspólnego ze zdrowym rozsądkiem, względami bezpieczeństwa czy zachowania stabilności struktur państwowych. Nałożyło się tu wiele czynników znacznie moim zdaniem deprecjonujących jakość planowania tej wyprawy. Stąd i tragedia wielka. Ktoś na to pozwolił i do tego dopuścił. Ktoś też zdecydował o absolutnej konieczności lądowania mimo wszystko, może kapitan samolotu kierowany presją tak czasu jak i smutnych dziejów kolegi wiozącego podobną delegację, może zrobił to ktoś inny, ktoś się zdecydował zaryzykować bezpieczeństwo. Nie wydaje mi się żeby to była kwestia palca bożego, katyńskiego fatum czy teorii spisku w dowolnej konfiguracji. Co się wydarzyło być może dowiemy się wkrótce. Jak wtedy ustosunkujemy się do obecnych wydarzeń? Jeśli np. okaże się że rewelacje wywrócą wszystko do góry nogami?
Podobnie jak Repek uważam, że kwestia pochówku została podjęta zbyt pochopnie. Łatwe do przewidzenia konsekwencje doprowadziły do przełamania de profundis podniosłego nastroju chwili. Lech Kaczyński był prezydentem, urzędnikiem w służbie narodowi przez naród wybranym, podobnie byli nimi Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski, to ludzie posiadający zarówno te lepsze jak i gorsze cechy, momenty godne uznania i momenty zasługujące na potępienie, w różny sposób zasłużeni dla historii. Tylko ale też zapewne aż. Jeden z nich zginął tragicznie, czy to stawia go ponad pozostałymi? Czy to wystarcza żeby zmierzyć się z symboliką Wawelu? Czy gdyby rodzina ważnego państwowego urzędnika zażyczyła sobie pochówku nie wiem, na Jasnej Górze pod Obrazem albo obok św. Wojciecha w Gnieźnie to czy zarówno władze kościelne jak i opinia publiczna powinny na to przystać? I czy wysuwanie takich życzeń wydawałoby się w ogóle stosowne? Chyba nie. Kontrowersje które teraz narastają będą trwać być może latami, może nawet długo po odejściu nas wszystkich toczących obecnie tą debatę. Pomijając oczywistą niedogodność takiego miejsca pochówku dla rodziny, to czy wieloletnie spory jakie będą toczyć się nad sarkofagiem prezydenckiej pary i to w jaki sposób zapewne zostaną wykorzystane do rozgrywek politycznych czy populistycznych będzie tym czego można chcieć dla uczczenia pamięci osób, które tam spoczywają? Moim zdaniem niczym sobie nie zasłużyli na tak nieciekawy los. W tym przypadku myślę że jednak daliśmy się ponieść nieco za daleko i za wcześnie bez względu na oczywiste konsekwencje. No ale cóż, decyzja zapadła i jak dalej się do tego będziemy odnosić to już kwestia przyszłości. Teraz myślę, że warto się skupić na oczekiwaniach aby chociaż ceremonia przebiegła we względnym spokoju i aby nie dopuszczono do sytuacji aby coś zagroziło osobom, które przybędą na uroczystość, a takie skupisko narodowych przywódców to niesamowicie smakowity kąsek dla złych chłopców wszelkiej maści. To trochę jak taki znacznie większy prezydencki samolot. Wszyscy na jednym pokładzie. Oby tym razem się nie rozbił...
15-04-2010 01:20
Savarian
   
Ocena:
+7
Zmęczony jestem tą katastrofą. Zamiast faktycznej tragedii zaczyna się narodowy cyrk, połączony z jarmarkiem.
Przestaje śledzić ten temat bo staje się on niesmaczny w tych wszystkich sytuacjach, które się dzieją.
15-04-2010 07:22
Scobin
   
Ocena:
0
@RAM

Mamy sytuację traumy narodowej, w której jest naturalne, że prawie wszyscy będziemy reagować emocjonalnie na różne rzeczy. Taka sytuacja wymaga szczególnej ostrożności i nie jest dobrym czasem na kontrowersyjne decyzje. Poza tym jeśli moja rodzina będzie chciała mnie pochować na Wawelu, nikt jej na to nie pozwoli. Jeżeli będzie to chciała zrobić rodzina Wałęsy, prawdopodobnie też. To nie jest tylko wewnętrzna decyzja (czy też zgoda) rodziny, jest to decyzja o znaczeniu państwowym, która stała się przez to sprawą publiczną.

@Craven

Po rozmowie ze znajomymi zgadzam się, że jakiś głos sprzeciwu jest cenny. Więc w tym momencie to kwestia wyważenia – chyba najbardziej szanuję decyzję tych, którzy przyszli na spokojne manifestacje i cicho, ale dobitnie pokazali, że się nie zgadzają. Nie wyobrażam sobie natomiast, aby wieczorem przed dniem pogrzebu po Krakowie chodziła kontrmanifestacja.

(Przy czym gdyby wrócić do wpisu rince'a, to można by się zastanowić, czy chodziło mu o jakikolwiek głos sprzeciwu, czy raczej tylko o te najgłośniejsze).
15-04-2010 08:43
Andman
   
Ocena:
+1
Dziwi mnie, że nie pochowali go w Warszawie, wszak był warszawiakiem. Jednak, rodzina sobie życzy pochówku na Wawelu, gospodarz katedry wawelskiej wyraża zgodę. I koniec dyskusji. Wszelkie spory są jałowe.
15-04-2010 13:10
Siriel
   
Ocena:
+3
Gdybyż to było takie proste. Katedra wawelska jest symbolem narodowym, a nie prywatną plebanią Dziwisza. Ciekawe, czy byłby równie chętny do np. umieszczenia tam Kwaśniewskiego/Wałęsy. Ale oni nie mają brata...

A spory nie są jałowe, gdy ważne decyzje są podejmowane prywatnie, nie bacząc na konsekwencje i bez względu na tradycję czy odczucia obywateli. Nie chowają tylko prywatnego Kaczyńskiego, ale także (przede wszystkim) prezydenta.

A jakie zasługi miała jego żona? I jakich zasług nie mieli pozostali? Oni na Wawel nie zasłużyli?
15-04-2010 13:29

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.