» Blog » Jest fajnie i niefajnie - lądujemy w rzeczywistości nieidealnej
03-04-2015 22:53

Jest fajnie i niefajnie - lądujemy w rzeczywistości nieidealnej

W działach: itemy w dnd a sprawa polska, kiczowatość magii w dnd, narzekanie, problemy w grupie, męcząca mechanika, sodówka graczy | Odsłony: 1068

Jest fajnie i niefajnie - lądujemy w rzeczywistości nieidealnej
Poza narzekaniem na ludzi trochę niżej narzekam sobie na dedeczki. Pytanie otwarte: jak wrzucić na sesję magiczne "skarpety translokacji" nie ocierając się o śmieszność?

 

Jak już zrobiłem swój opis świata i zagrałem sesję,drugą, trzecią to mimo ciągłego odżycia w temacie naszego hobby trochę zapał mi opadł. Po pierwsze pojawił się problem z graczem (starym kumplem), który nie stawił się na sesjach, informując o tym albo późno albo wcale. Później podczas dyskusji na naszym forum fejsbukowym wyszły stare żale, któe kolega w zasadzie olał ciepłym moczem i teraz jesteśmy w stanie lekkiego zawieszenia bo:

a)kolega nie ma czasu na sesje, gracze skłaniają się ku wymianie go na bardziej operacyjnego znajomego

b)mam skrupuły z wywaleniem bo boję się o nasze relacje pozagrowe

c)na następnej sesji tymczasowo wchodzi "operacyjny znajomy"

Rozmawiać warto, ale z niektórymi ciężko

Druga rzecz po mojej Mistrzowskiej przerwie lekko ostudzającą mój zapał to arogancja jaką wykazują gracze w poczynaniach postaci z jednoczesnym bagatelizowaniem ich błędów, czy niezbyt przemyślanych decyzji. Sytuacja, w której postać zrobiła coś głupiego jest kwitowana w tonie: no nie było tam błędu, jak już to tylko troszkę, nie jego[postaci] wina". Nie chodzi mi o złe rozczytanie Jedynych Słusznych Zamiarów MG. Nie, chodzi o wplątanie postaci w konflikty z panującymi władzami oraz pośrednie przyczynienie się do złego losu BN tła (kobiety, dzieci, starcy itp.). Obawiam się wody sodowej gdyż postacie mają 8-9level, a na standardy DnD to już dość duża potęga. Zniechęca mnie też to, że bardzo często kręcą nosem na oferowane im zadania, wynika to z różnych założeń moich i graczy; niestety nie ustaliliśmy przed sesją czy gramy "dobrymi", "złymi" czy "szarymi". Mój/nasz błąd. Piszę i myślę o tym dość późno bowiem 26 sesji za mną jako MG tej drużyny (w czym 2-3 sesje po dłuugiej przerwie).

Rzeczona sytuacja wydarzyła się na ostatniej sesji. gracze przypłynęli do małego portu. Okazał się on być szturmowany, a gracze mieli okazję obejrzeć kilka dantejskich scen i postanowili się całej sprawie przyjrzeć z bliska. Koniec końców wzięli drobny udział w walce, następnie obrazili i zastraszyli dwóch żołnierzy sił okupacyjnych. Pech chciał, że zrobili to w jednym z kluczowych dla władzy miejsc, gdzie okupanci mieli dużo koleżków. Tak sytuacja wygląda w uproszczeniu. Postacie poszły w długą zostawiając nieprzytomną postać chwilowo nieobecnego gracza (inny niż ten wspomniany wyżej), co troszkę skomplikowało życie. Cała historia poszła w takim kierunku, że teraz odbijamy tego biednego gracza. Co z tego wyjdzie sam jestem ciekaw - może ktoś zginie, może zginą wszyscy, a może z palcem w nosie rozsmarują przeciwników (w końcu 8-9 level). Jeśli zginie jedna postać to nawet się ucieszę (choć 2 z nich są bardzo powiązane z moją główną fabułą), jeśli 2 lub więcej to cóż... nowa sesja. A jeśli nie zginie nikt to odetchnę z ulgą mając nadzieję, iż wesoła kompania będzie na przyszłość trochę ostrożniejsza.

Na samą myśl o selekcji itemów dla graczy boli mnie głowa

Jeden z moich graczy niezwykle wyróżnia się kosząc najwięcej XPków, dość często jest nie do zdarcia w walce i nierzadko bryluje poza nią dzięki zaklęciom swojego kapłana. Powiedziałem mu ostatnio, żeby starał się bardziej wzmacniać swoimi zaklęciami drużynę i jego reakcja mnie nieco zmęczyła. Najpierw tłumaczył mi, że to się nie opłaca i lekko zjeżył, potem zadeklarował próbę większego grania prodrużynowego wyjaśniając też, że moja pierwsza sugestia zabrzmiała mu jako atak (moja wina, ważne że chyba się dogadaliśmy). Gramy w bidną "Psią Gawędę" - psią bo mamy Psychowoja i Psionika (obaj na zasadach 3.0), ale też dlatego, że jest biednie i relatywnie mało magicznie. Świat w jakim prowadzę zdecydowanie daleki jest od Faeruńskeigo High Turbo Epic, jednakże biorąc pod uwagę poziomy ekipy magiczne złomy muszą się pojawiać.

No i pomijając moją niechęć i nieumiejętność do tworzenia mechanicznych przeciwników dla postaci (szkoda mi czasu i głowienia na konstruowanie średniolewelowych (6-10) BN do bicia) i żal, że nie zaprezentuję egzotycznych bohaterów np. Swordsage (bo szkoda czasu na zrozumienie tej klasy) zawsze gorzej mi się robi jak pomyślę o przydzielaniu magicznego wyposażenia. Tego jest tak dużo w DnD, jest to tak ważne dla mechaniki, że ogrom tego zagadnienia i ilości materiałów mnie paraliżująco przytłacza.

Do tego mam problem: jak opisywać magię, by nie popaść w śmieszność i nie pozbawić ją aury mistycyzmu budującego słynny, tak często wspominany w rpgowych dyskusjach klimat?

Wspomniane we wstępie "skarpety translokacji" to tak naprawdę łańcuszki. Łatwo jest mi jednak wyobrazić sobie coś takiego:

Te stare, przezroczyste skarpety wykonane z delikatnego materiału sprawiają dziwne wrażenie jakby swój zapach i kolor tkaniny zostawiły gdzieś hen daleko.

Jak opisywać drobne przedmioty magiczne tak, żeby nie psuły immersji?

 

Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi. Dobrze, że przynajmniej zapał graczy do kolejnej sesji jest ogromny. Szczerze w mistrzowaniu chyba najbardziej lubię chwalenie sesji po spotkaniu i pytanie "kiedy gramy?" I chociaż dedeczki strasznie mnie frustrują momentami kiedy gracze patrzą bardziej na cyferki niż odgrywanie lub kiedy dostaję depresji na myśl o złożeniu interesującego mechanicznie przeciwnika to wciąż lubię ten system za samą ideę klas. Momenty naprawdę interesujących rozmów między postaciami graczy i bohaterami odgrywanymi przeze mnie, ciekawe akcje i filmowe sceny, duża doza humoru = świetna zabawa. Jak wszystko DnD ma swoje zady i walety. Na zady muszę czasem ponarzekać w ramach wentylu bezpieczeństwa ;) A następna sesja w przyszły czwartek. W międzyczasie zapewne zamieszczę na polteru notkę o kilku moich pomysłach na moją wersję Księstw Granicznych z FR.

PS. Wesołych świąt, dużo nagich torsów (dla Agrafki i nie tylko)oraz : expa, grozy, zagadek, tajemnic, Chaosu, spotkań z przyjaciółmi, mnóstwa pieniędzy na zapiekanki i romantyczne kolacje, a także świąt w gronie rodzinnym przy smacznym jajku.

3
Notka polecana przez: Agrafka, Furiath, Podtxt
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Z Enterprise
   
Ocena:
+2

Jeśli się naprawdę kochacie, to kolega zrozumie wywalenie z sesji - na pewno chce, byś był szczęśliwy, nawet jeśli to nie on ci to szczęście da. :D

03-04-2015 23:34
Aramin.
   
Ocena:
0

Problem w tym, że z kolegą często trzeba się obchodzić jak z jajkiem bo jest trochę fochliwy.

03-04-2015 23:52
Z Enterprise
   
Ocena:
+2

No to po co ci taka księżniczka na kolegę?

03-04-2015 23:59
Vukodlak
   
Ocena:
+2

Nie ogarniam za bardzo, jeśli tak mocno męczy Cię D&D 3, to czemu nie odpalisz gry choćby na AD&D2, albo D&D5 Basic? Dalej będziesz miał klasy postaci i levele, ale za to niemal o 95% (AD&D)/50& (D&D5) mniej babrania się atutami, buildami, skalą wyzwania, balansem wprowadzanych magicznych przedmiotów i odpowiednimi bazylami do bicia. Tak z 3/4 Twoich problemów minęłoby jak ręką odjął, prowadziłoby Ci się o wiele lżej i znacznie przyjemniej. Pewnie gracze chcą koksić i by nie pozwolili, hę?

Co do magicznych itemków - spróbuj zmieniać ich wygląd i zastosowanie. Łańcuszki zamiast skarpet to fajny pomysł. Możesz też nakładać na przedmioty jakieś ograniczenia (ale niezbyt wielkie, bez przesady) i odpowiednio zmieniać ich zewnętrzny wygląd. Na przykład amulet teleportacji może być biczem, którym trzeba trzasnąć z grzbietu końskiego, lub nawet z rydwanu. Czasami najmniej interesujące przedmioty mogą być najciekawszymi artefaktami.

 

A jak kumpel się zamienia w rybę Fochu, to biczslapa i usadzić na miejscu. Co to, 12 lat ma, czy co?

04-04-2015 00:04
Kamulec
   
Ocena:
+3

Prowadź dwie rozgrywki. Jedną z rzeczonym kolegą, drugą z kimś nowym. Kolega nie będzie miał czasu, to będziecie grali tylko w drugim składzie.

Jeden z moich graczy niezwykle wyróżnia się kosząc najwięcej XPków

Uzależnij pd od faktu udziału postaci w zdarzeniu i ew. jej poziomu, to nie będzie z tym problemu.

Do tego mam problem: jak opisywać magię, by nie popaść w śmieszność i nie pozbawić ją aury mistycyzmu budującego słynny, tak często wspominany w rpgowych dyskusjach klimat?

Typowa magia w D&D nie jest tajemnicza. Moim zdaniem nie warto próbować nadawać jakiejś niezwykłej otoczki magii w sytuacji, gdy postacie mogą rzucić dziennie multum zaklęć, nie ponosząc przy tym nawet ryzyka.

Poza tym możesz po prostu zacząć nową kampanię od pierwszego poziomu, zeskalować siłę potworów i BNów w dół np. o połowę względem tego, co widać choćby po tabelach i przyznawać mniej pd. Nie ma większego sensu stosować mechaniki D&D, jeśli nie chce Ci się kreować zgodnie z nią wyzwań dla BG.

04-04-2015 00:15
Vukodlak
   
Ocena:
0

No w sumie prawda. Dopóki nie grasz w OD&D, B/X, BECMI czy jakiegoś retroklona, to magia nie jest tajemniczą siłą podlegającą interpretacji MG i Magic-Usera, ale napalmem w rękawie członków drużyny. Nie ma tworzyć klimatu, tylko kasować mobki, buffować drużynę i pozwalać na teleportację ton złota i klejnotów do najbliższego krasnoludzkiego banku. Może zatem warto wprowadzać tylko kosmetyczne ograniczenia, bądź skupić się na samej zmianie wyglądu przedmiotów, jeśli chcesz zachować choćby pozory tayemnichości i klymatu magii.

04-04-2015 02:56
Tyldodymomen
   
Ocena:
+1

Tak to jest jak się używa 3e do jesiennej gawędy a nie do lochotłuka. Oczywiście wszystkie biedaklony tradycyjnie odradzam- sama chęć bycia Martinem nie oznacza że ma się do tego talent.Zresztą mało który gracz lubi ustawiczne GM Call i hałsrule z sesji na sesje a tak właśnie wygląda takie granie.

04-04-2015 08:42
Furiath
   
Ocena:
+3

Zmień system, wiekszość problemów generuje ci d&d. 

Fajny wątek z tym znajomym. I wiesz, gdybym wywalał z sesji tych znajomych, którzy w jakiś sytuacjach zachowywali się niedojrzale, zostałbym bez znajomych. Niestety, to nie jest prosta decyzja, stawiam na 90% ze rzuci sie to na wasze relacje i kumpel do samego konca bedzie uwazal, ze zostal niesprawiedliwie potraktowany.

 

04-04-2015 09:21
Agrafka
   
Ocena:
+1

Ooooch, dziękuję za życzenia :)

​Rada - umów się ze swoim graczem na sesje 1+1 a do drużyny wciągnij kogoś innego. Szkoda zrazić do siebie wszystkich dookoła za jednego kumpla, który nie szanuje waszego czasu.

​Jeżeli chodzi o opis przedmiotów - Nie bardzo mogę pomóc, nie gram w dedeki. U mnie zawsze działa opisywanie tego co widzą bohaterowie, w sposób nastawiony na punkt widzenia bohaterów a nie graczy.

04-04-2015 09:45
Petros
   
Ocena:
+1

Graczowi powiedz, że albo mu się chce, albo mu się nie chce. Jak mu się chce, to niech przychodzi na sesje, jak człowiek, a jeśli mu się nie chce, to niech po prostu da sobie siana. Po co masz się z takim Graczem męczyć? Toksyczny związek jest toksyczny - również w grupach RPGowych. Co jeśli Gracz się fochnie? [moderacja] Komu jest potrzebny taki kolega-baba, co tupnie nóżką i się obrazi, bo coś mu nie pasi? 

Generalnie te wszystkie problemy stworzyłeś sobie sam, jak już było powiedziane. Zmień DeDeczki na coś normalnego, bo niestety, z gunwa złota nie zrobisz.

Komentarz moderowany. – Kamulec

04-04-2015 11:57
Hangman
   
Ocena:
+4

Jak już mówili poprzednicy, D&D to lochotłuk. Nie ma sensu udawać, że jest inaczej i bawić się w fabularyzowanie mechaniki, która w zamierzeniu ma służyć do operowania nią w ramach metagry, by gracze mogli sobie radzić z wyzwaniami przygotowanymi przez MG, za pomocą tej samej mechaniki.

Jeżeli zaczynamy w D&D niwelować wartość mechaniki, to wszelkie te tabelki, rzuty obronne, modyfikatory, atuty etc stają się bezużyteczne, a co za tym idzie, nie warto dłużej wykorzystywać tej mechaniki po prostu.

Poza tym odwiecznym problemem słabszych MG są wysokopoziomowe postacie. W D&D jest to o tyle kłopotliwe, że im postacie mają wyższy poziom, tym mniejszy jest wpływ czynnika losowego na to, że i tak mogą starcie przegrać. I o to chodzi. Jeżeli projektowanie i umieszczanie w grze wysokopoziomowych wyzwań sprawia ci trudność, albo nie sprawia satysfakcji, to czas zmienić system, bo nie ma sensu sztucznie ograniczać mocy postaci graczy (przynajmniej nie za bardzo), po to, żeby trzymać ich w skali wyzwań, które jesteś w stanie kontrolować. Wtedy cała idea expienia i rozwijania postaci o dodatkowe cyferki traci sens, a tym samym traci go też gra, bo to jest głównym motorem napędzającym tą machinę. Exp, większa moc, skarby, magiczne przedmioty, to jest esencja tej gry i nie wyobrażam sobie innego zastosowania dla tak rozbudowanej mechaniki.

Co prawda widziałem już sesje, gdzie próbowano tworzyć lekkie przygody w stylu zatłuczenia k6 goblinów czy wilków oraz odebrania im gumijagód, a w między czasie wzięcia udziału w turnieju łuczniczym, ale to jest po prostu denne. Dobre na start dla nowych graczy, ale ile można nie dawać graczom użyć tego całego potencjału, żeby rozwalili cały zastęp demonów?

 

Zresztą, z całym majdanem zawartym w D&D możesz wszystko. Ot, ta karczma Rzym się nazywa. Po spożyciu BG zostają teleportowani w inny wymiar, Batezu czy gdzie tam. Od razu na ogromną arenę otoczoną pierścieniem ognia. Wokół wznoszą się setki piętrowych trybun, na których wszelkiego rodzaju anioły i demony wrzeszczą, ryczą, wyją, gwiżdżą i hałasują. I wychodzi inny diabeł i mówi, że oto są! Śmiałkowie wybrani przez niezależnie przez machinę acherontu! I to oni będą zmagali się tutaj o wolność naszą i waszą,bla, bla, bla...

 

I nikt nie słucha,że to pomyłka, że sobie siedzieli w karczmie i w ogóle nie wiadomo czy to na pewno pomyłka, i może ktos im pomoże podczas walki, wpadnie jakiś anioł, albo awatar boga jeśli w drużynie jest kapłan i potem będzie rozpieprz i cała kampania o tym, jak gracze rozpętali wojnę niebiańsko-piekielną...

 

Oczywiście nie musi to być aż tak głupie i groteskowe, jak to przedstawiłem, bo spokojnie można nadać takiemu zdarzeniu poważniejszej otoczki, zwłaszcza że ryzyko postradania życia jest w takiej walce spore. Ale takie rzeczy się w D&D zdarzają, więc skoro dżin z butelki nikogo nie dziwi, to czemu miałyby piekielne igrzyska? Ogólnie tego typu rzeczy, żeby gracze mieli co robić, a jednocześnie nie mogli za wiele.

04-04-2015 12:07
Aramin.
   
Ocena:
0

Poza tym możesz po prostu zacząć nową kampanię od pierwszego poziomu,

Komentarze nt. systemu jako głównego problemu skłoniły mnie do skromnej autorefleksji i fakt, zacząłem myśleć o kampanii na 1 poziomie tak do 5 bo wtedy narrację i mechanikę da się utrzymać w ryzach nie gimnastykując się za bardzo.

Niestety, to nie jest prosta decyzja, stawiam na 90% ze rzuci sie to na wasze relacje i kumpel do samego konca bedzie uwazal, ze zostal niesprawiedliwie potraktowany.

Tego właśnie się obawiam, zwłaszcza że jak pisałem wcześniej zdarzyło mu się sprawiać różne problemy. Z drugiej strony jeden kolega z którym gramy wywalił w zeszłym roku tego problematycznego ze swojej sesji i jakoś rozeszło się to po kościach. Sprawa jest mimo wszystko delikatna i ociągam się z jakąś zmianą status quo stojąc w rozkroku: na razie problematyczny nie jest usunięty z grupy, ale na następnej sesji tymczasowo pojawia się nowy, bardziej operatywny gracz. Taki, który wykazuje chęć gry i dwie osoby z drużyny raczej wolałyby wymianę na ten model, zwłaszcza że podczas ostatniego shitstormu na naszym fejsie kolega, który się nie stawił mocno zraził do siebie swoją postawą wszystkich.

@magia

Słusznie, zamiast kombinować pod górkę po prostu postaram się by opisy przedmiotów były interesujące. Tym niemniej wciąż nie będzie ich tak często gęsto jak wg. systemowych tabelek.

@większość a.d. zmiany systemu

Problem ze zmianą systemu będzie leżał w oporności graczy. Kiedyś zamiarując pyknąć jednostrzała westernowego zaproponowałem grupie zajrzenie do Savage Worlds Jazda Próbna. Okiem rzucił tylko jeden gracz, ponadto wypowiedział się o niej negatywnie - skrytykował brak szczegółowości (faktycznie mechanika luźniejsza niż 3.0/3.5). Obawiam się, że próba przesiadki na DnD 5 Basic spotka się z mocną niechęcią. Gracze po prostu poznali i wdrożyli się w system, mamy podręczniki i po tym jak już tyle czasu zainwestowaliśmy w to by go poznać, zrozumieć i wreszcie rozegrać te 3k20 różnych sesji (bo 3 MG) to szkoda im to porzucić na rzecz czegoś nowego. Wolą siedzieć w tym co znane. Odnośnie grania od 1 levelu - na mojej sesji ich postacie osiągnęły ostatnio 8 poziom, co jest naszym rekordem. Dlaczego na myśl o porzuceniu tej długiej, jak sądzę lubianej kampanii na rzecz nowej od samego "dołu" nie podbije serc ;) Dla jednego żal będzie porzucić tak potężnych postaci, dla innego rozwijającej się powoli historii jego postaci mającej amnezję i do tej pory trzymanej fabularnie w pauzie.

Rada - umów się ze swoim graczem na sesje 1+1 a do drużyny wciągnij kogoś innego. Szkoda zrazić do siebie wszystkich dookoła za jednego kumpla, który nie szanuje waszego czasu.

Trochę szkoda mi czasu na sesje 1n1 ponadto u nas nie uprawiało się takiej gry. Na szczęście kolega nie jest odseparowany od RPGowego towarzystwa - gra u innego gracza, gdzie zresztą ja go wkręciłem. Ostatnio napisałem mu, że jeśli ciągle nie będzie miał czasu to może nie ma sensu realizować się wspólnie akurat na tym polu.

 

04-04-2015 12:17
Aramin.
   
Ocena:
0

@Petros, Hangman

Cóż, z mojej praktyki niestety wynika, że macie sporo racji. Gdzieś tak do 6 poziomu da radę prowadzić z założeniami jakie miałem do kampanii, ale dalej to cholernie mocno pęka w szwach.

Może faktycznie należę do słabszych MG, ponieważ myśl o skonstruowaniu interesującego przeciwnika-wyzwanie na ten 8 poziom drużyny prowadzi mnie do odczucia, że zmarnowałbym na to zbyt wiele wolnego czasu. Po następnej sesji (gracze bardzo na nią czekają więc nie zabiorę im tego) poruszę temat zmiany mechaniki.

04-04-2015 12:26
Petros
   
Ocena:
+3

Nie żebym chciał obrazić jakiegoś DeDekowca, ale wydaje mi się, że w momencie, kiedy MG jest zmuszony siedzieć długo nad antagonistami, by dopasować ich do poziomu postaci, rozkminiać jakieś magiczne itemy i wpadać w telepkę na samą myśl, że zbliża się ten powiedzmy 7 poziom dla postaci i co to teraz będzie, to dla mnie jest to po prostu masochizm i nie potrafię zrozumieć, jak granie w coś takiego może sprawiać przyjemność.

Po prostu zmieńcie mechę na taką, na której Tobie będzie się dobrze prowadzić. Jeżeli Gracze to konserwy, chcą tylko DeDeki, bo je znają i nie rozumieją, że Tobie się to po prostu wujowo prowadzi, to może lepiej dodatkowo zmienić Graczy? Mnie coś takiego przeraża, choć z pewnością nie dziwi, bo już mi kumpel opowiadał o swojej ekipie, w której miał w zasadzie podobny problem, co Ty. Po wielu latach męczenia się w końcu się rozstali i wszystkim wyszło na dobre.

04-04-2015 12:46
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+4

I po co sie tak meczyc skoro jest Warhammer?!

04-04-2015 12:55
Tyldodymomen
   
Ocena:
+3

Anioł na moderatora !

04-04-2015 13:20
Aramin.
   
Ocena:
0

Styczność z Warhammerem miałem taką, że jeden gracz pożyczył kiedyś podręcznik (nie wiem do której edycji) i próbował go czytać, ale potem stwierdził, że to jest b. dziwny system i dał sobie siana z lekturą.

Perspektywa zmiany graczy... zmieniając graczy nie miałym za bardzo z kim pykać, a też stanowimy bardzo zgraną grupę pozasesjowo dlatego z dwojga złego już wolałbym się kopać z tym koniem niż zmieniać ekipę. Podumam nad zmianą mechaniki.

04-04-2015 14:10
Vukodlak
   
Ocena:
0

Nie róbmy se jajec ze zmianą graczy. Jednak nad zmianą systemu musisz się poważnie zastanowić. Nie może być tak, że masz spinę przed każdą sesją, bo prowadzisz na d20 3.0. W najgorszym razie musisz powiedzieć graczom, że taka gra nie daje Ci radości i obligatoryjnie zmieniacie mechanikę na lżejszą, albo niech prowadzi ktoś inny. Sprawdź sobie tego Basica 5, jest znacznie lżejszy i wciąż pozostaje w tych samych i dobrze Wam znanych granicach. Od WFRP I Ed./II Ed. trzymajcie się z daleka, bo choć TYLKO WARHAMMER!!!, to nie jest gra w waszych klimatach i dobrze się przy niej bawić nie będziecie. Chyba że doceniacie paradoks drużyny bohaterów składającej się z żebraka, szczurołapa, gawędziarza i pasterza (=D). Spróbuj jeszcze raz z tym Savage Worlds. Gra rzeczywiście jest mało szczegółowa, ale wbrew pozorom nie jest taka inna od D&D. Powiedziałbym, że to generalnie to samo, ale zrobione znacznie przystępniej - dalej mogą koksić, robić buildy, rozgrywać taktycznie walki i zbierać itemki; po prostu Tobie będzie łatwiej i przyjemniej. Brak szczegółowości to zaleta tego systemu, a nie jego wada (tak samo duża szczegółowość D&D 3 to żadna zaleta).

04-04-2015 15:02
Hangman
   
Ocena:
+1

Poza tym może pogadać z nimi szczerze o co im kaman. Bo jeśli problemem jest to, że nie znają innego systemu i nie chcą się go uczyć, to da się to obejść małymi krokami. Jeżeli jednak nie chcą innego systemu, bo stylistyka D&D czyli zdobywanie poziomów i grzebanie w mechanice im najbardziej odpowiada, to czas zmienić graczy albo razem spróbować przekonać się do innego stylu gry.

WFRP 2ed ma prostą mechanikę, choć faktycznie system jest dziwny, a raczej pełen niedoróbek, nieścisłości i z mnóstwem paradoksów. Jeżeli chcesz tylko prostą mechanikę, to wystarczy że samemu sobie taką stworzysz na bazie jakichś kostek. Trudne to nie będzie. I po co do tego D&D? Ustalasz z graczami że oto są zwykłymi ludźmi. Nie ma tabel, nie ma atutów, nie ma uber hiper ekstra kombosów i tony magicznych rupieci. Świat jest surowy, śmiertelnie groźny i zwykły. Są opatrunki, są nawet gdzieś eliksiry i magiczne miecze, ale to rzadkość, a wataha wilków może zagryźć nieostrożnego łowcę etc. Tutaj nie miałbyś problemu ze sztucznym ograniczaniem poziomu postaci do X.

W D&D to się akurat słabo sprawdza, ale są systemy gdzie możesz stworzyć postać bardziej zaawansowaną (czyli nie leszcza 1lv i expienie story) i grać nią fabularnie, z nastawieniem nie na expienie, tylko na przeżywanie przygód, jak choćby w Neuroshimie, choć to akurat nie najlepszy przykład, bo mechanika ssie. Niemniej, da się.

Wtedy powiedzmy raz na ruski rok gracz może sobie podbić kosmetycznie to i owo, ale tylko podbić, co w skali globalnej nie zmieni wiele.

04-04-2015 15:36
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+3

Moze granie w Dedeczki sa dla Twoich graczy Araminie jedynie pretekstem do liczenia, kalkulowania, potegowania, mnożenia i dzielenia współczynnikow? Moze nie potrzebuja Mistrza Gry tylko Mistrza Algebry? A rola marzen jest Arcyksięgowy 10lvl? ;)

04-04-2015 19:14

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.