string(15) ""
» Blog » Jeruzalem: Roszczenia cesarza
10-03-2012 00:10

Jeruzalem: Roszczenia cesarza

W działach: RPG-rozważania ogólne, Setting historyczny, Hierusalem | Odsłony: 9

Jeruzalem: Roszczenia cesarza

 Wczoraj poprowadziłem drugą sesję w klimacie państw krzyżowych. Jest to ogólnie moje drugie podejście do tematu Outremer, pierwsze, na GURPSie skończyło się (z różnych powodów) na jednostrzale. Tym razem przydały się doświadczenia z ostatniej Zjavie - mechanika Lady Blackbird, jak się okazało, świetnie wspiera konwencję scenariusza. W przeciwieństwie do większości prowadzonych przeze mnie kampanii, zdecydowałem się zrezygnować ze wszelkich zjawisk nadprzyrodzonych na rzecz zupełnie świeckich i trywialnych intryg oraz podjazdów na pograniczu świata chrześcijańskiego w latach 30tych XII wieku.

 

Okres krucjat wydaje mi się najbardziej "RPGowym" fragmentem historii średniowiecza; krzyżowców jest na tyle niewielu, by działania graczy mogły mieć odpowiednią skalę, a przy tym wystarczy wziąć dowolny rok, by fabułę kampanii wzbogacić o międzynarodowe tło. Wśród inspiracji, poza oczywiście kultowymi "Dziejami wypraw krzyżowych" Stevena Runcimana, które same w sobie zawierają dziesiątki pomysłów na kampanie w Outremer, wymienić muszę "Królów przeklętych" M. Douron, "Króla trędowatego" Z. Kossak i pierwsze dwa tomy "Pieśni Lodu i Ognia" Martina (zanim zrobiła się moda na nekromancję i zwykłe fantasy). Z uwagi na to, że gracze należą do warstwy wyższej, muszę wskazać także Monastyr - chociaż będąc szczerym powiem, że mechanika "Lady Blackbird" jest o wiele bardziej "monastyrowa" od oryginalnej Portalu. 

 

W świecie kluczy i sekretów.

 

Może słowo na temat mechaniki: każda postać definiowana jest przede wszystkim poprzez klucze (keys), określające jej podstawowe cechy (klucz ambicji, krzyżowca, dobroczynności etc.), cele (tak zwane klucze misji: np uratowanie ukochanej, zdobycie jakiegoś tytułu) i relacje z innymi postaciami (jak tajona miłość, wierność, ochrona). Za odgrywanie postaci zgodnie z kluczami otrzymuje się w czasie sesji punkty doświadczenia.

 

Poza tym, każdy bohater ma kilka cech (traits), mówiących o historii bohatera i co on potrafi. Każda cecha (były żołnierz, przywódca, możny, pogranicznik) ma przypisane umiejętności (tags), za których wykorzystanie otrzymuje się dodatkowe kości do testów.

 

Aby zdać test, należy uzyskać wymaganą przez MG liczbę sukcesów (od 2 do 5). Mechanika wykorzystuje zwykłe k6- wynik od 4 do 6 oznacza sukces. Bazowo gracz ma jedną kość, dodatkowo jedną za każdą umiejętność z cechy, która pasuje do sytuacji i ma uzasadnienie fabularne (ale można korzystać tylko z jednej cechy do jednego testu), dodatkowo ma także pulę 7 kości, które może przeznaczyć, by zwiększyć swoje szanse. Jeżeli jest wspierany w swoich działaniach przez inną postać, może dorzucić sobie dodatkową kość. W "Lady Blackbird" nie ma bazowo szczegółowej mechaniki walki czy nawet testów przeciwstawnych - wszystko załatwia się poprzez różne testy wykonywane przez graczy.

 

Aby odnowić pulę kości, w odpowiednich momentach sesji gracze przeprowadzają odświeżenie (refresh)- jest to improwizowana przez nich scena w której biorą udział dwie postacie i służy ukazaniu oraz budowaniu między nimi relacji, to dobry moment i na budowanie atmosfery, i na zgarnięcie dodatkowych PDków z kluczy. PDki można także wykorzystać na dorzucenie sobie kostek.

 

Na potrzeby settingu zmodyfikowałem w duchu FATE'a występujące w oryginalnej mechanice sekrety (secrets), specjalne zdolności postaci uaktywniane raz na sesję. W "Jeruzalem" każdy z bohaterów ma dwa sekrety, które raz na sesję mogą albo zadziałać fabularnie, wprowadzając dany element, albo dają automatyczne dwa sukcesy w  teście, gdzie użycie sekretu ma uzasadnienie fabularne (trzeba jednak zadeklarować użycie premii przed rzutem). Sekrety w naszej drużynie to na przykład "zastęp rycerzy", "wierna służba" i "kompromitujące dokumenty".

 

Na zamku Saint-Erasmus, drużyna.

 

Kiedy zakłada się kampanię, gdzie dużą rolę odgrywają intrygi, można przyjąć dwa założenia - albo gramy w trybie, nazwijmy to, kooperacyjnym :P, czyli drużyna ma na tyle wspólne interesy, by przeciwdziałać przeciwko Bohaterom Niezależnym, albo każda z postaci ma własne cele, które bądź od samego początku, bądź w trakcie kampanii przeciwstawią ją reszcie ekipy. Nie jestem miłośnikiem grania przeciwko sobie w RPG, bo prowadzenie trzech równoległych sesji i ciągłe wychodzenie kogoś z pokoju jest męczące i nie pomaga w budowaniu atmosfery innej niż psychoza i wzajemne podejrzenia. Mechanika "Lady Blackbird" bardzo fajnie wspiera budowanie relacji między członkami drużyny, dlatego zdecydowałem się na pierwsze rozwiązanie - jeszcze kiedy mieliśmy rozegrać kampanię w kalifacie (o założeniach "arabskiej gry o tron" pisałem tutaj), gdy mówiłem graczom jak widzę drużynę mówiłem o stworzeniu rodu na kształt Starków z PLiO.

 

Ostatecznie drużyna składa się z trzech osób: Cecylii, młodej wdowy, dziedziczki fikcyjnego zamku Saint-Erasmus we wschodniej części księstwa Antiochii; jej brata, biskupa pobliskiej Apamei Wilhelma, którego większa część diecezji jest albo zajęta przez Saracenów, albo spustoszona przez wojnę podjazdową; oraz Gotfryda, rycerza z Europy, który poprzez małżeństwo z Cecylią pragnie zdobyć ziemie i wpływy umożliwiające mu sięgnięcie po wyższe godności w Outremer.

 

Na dzień dzisiejszy akcja scenariusza rozgrywa się dwutorowo: w 1137 roku na zamku Saint-Erasmus, w przeddzień bizantyjskiej inwazji Jana Komnena na Syrię, oraz retrospektywnie w Jerozolimie w 1132 roku, gdzie zaraz po zapoznaniu się rodzeństwa z Gotfrydem drużyna wpada w konflikt między stronnictwem króla Fulka a frakcją baronów księżnej-regentki Antiochii, Alicji. 

 

Tło historyczne. Zenit potęgi państw krzyżowych.

 

Baldwin II, umierając w roku 1131, pozostawił Królestwo Jerozolimskie najsilniejsze w jego krótkiej i burzliwej historii. Podzielony na liczne państewka świat arabski nie jest w stanie zjednoczyć się przeciwko Frankom, zaś Bizancjum wykorzystuje wszystkie swoje siły, by przeciwstawiać się emiratom seldżuckim w Azji Mniejszej oraz wypadom Normanów na zachodnich rubieżach państwa. Słabość wrogów zamiast zmotywować do podjęcia niezbędnej ekspansji powoduje coraz liczniejsze spory wewnętrzne i prywatne ambicje rodów krzyżowych. Rozbieżność interesów coraz bardziej asymilujących się z życiem Wschodu potomków pierwszych krzyżowców a nietolerancyjnymi przybyszami z Europy, których ignorancję i fanatyzm często przewyższa jedynie zachłanność, staje się coraz wyraźniejsza.

 

Szczególnie to widać po wstąpieniu na tron jerozolimski Fulka V, księcia Andegawenii, który po małżeństwie z najstarszą córką zmarłego króla, Melisandą, chce narzucić swoją zwierzchność dawnym lennom Baldwina II- Trypolisowi, Antiochii i Edessie. Władcy tychże państewek, których istnienie jest zależne tylko i wyłącznie od powodzenia oręża jerozolimskiego, pragną jednak pełnej niezawisłości. Na czele buntu przeciwko Fulkowi staje siostra jego żony, Alicja, księżna regentka Antiochii. Jest to bezpośrednia seniorka Saint-Erasmus i drużyny. Królowa Melisanda także nie stroni od politycznych intryg, często stając przeciwko zakochanemu w niej bez pamięci starszemu o 10 lat mężowi.

 

Walka o wpływy na północy trwa nieprzerwanie i z różnym szczęściem do 1137 roku, kiedy to nad Syrię nadciągają czarne chmury- groźba interwencji bizantyjskiej ostatniego cesarza bizantyjskiego podejmującego próby ekspansji na taką skalę- Jana II Komnena, oraz próby zjednoczenia muzułmańskiej Syrii przez atabega Mosulu, Zankiego. W tle pozostaje także kwestia sukcesji w Antiochii- dziedziczką tronu jest mała dziewczynka, córka normańskiego księcia Boemunda II. Pretensje do bogatego księstwa zgłosił także ambitny król Sycylii Roger II, niemałe też wpływy wśród lokalnych sekt chrześcijańskich mają ormiańscy władcy Cylicji, Rubenidzi. 

 

Jak więc widać, gracze są umieszczeni w samym oku cyklonu. Z całej tej zawieruchy, gdzie każdy ciągnie w swoją stronę, mają wyszarpać tyle, aby im na płaszcz starczyło. :) 

 

1137. Legat patriarchy Antiochii.

 

Po raz pierwszy widzimy bohaterów w początkach Roku Pańskiego 1137, kiedy to doniesienia o planowanej greckiej inwazji spędzają sen z powiek uważniejszym baronom północy. Niepewne jest stanowisko króla Fulka, który możliwe, że wolałby wsparcie basileusa nad sąsiedztwo nieposłusznych wasali. Odległy od większych ośrodków zamek Saint-Erasmus oczekuje na wieści. Kiedy drużyna dowiaduje się o planowanej wizycie legata patriarchy Antiochii, przygotowuje wspaniałą ucztę. Zamiast orszaku poselstwa, przed murami staje podejrzany, butny i raczej ubogi młody rycerz, Zygfryd, z wieścią, że legat został napadnięty przez Saracenów. Na potwierdzenie swych słów przywozi ujętego Araba, który zostaje szybko osadzony w zamkowym lochu.

 

Kiedy Gotfryd wraz ze zbrojnymi, głównie Ormianami, udaje się na miejsce zasadzki, Cecylia z Wilhelmem przesłuchują muzułmanina. Cała drużyna nabiera coraz większych podejrzeń wobec Zygfryda - rodzeństwo dowiaduje się, że rycerz zataił przed nimi list legata, a Gotfryd otrzymuje aż nadto wskazówek, że poza szabrowaniem zwłok młody zbrojny nie włączył się specjalnie w walkę. Wersja Zygfryda, jakoby był wysłanym przez księżną Antiochii wsparciem dla eskorty legata, wydaje się nieprawdopodobna.

 

Po powrocie na zamek, Gotfryd odwraca uwagę gościa, aby Cecylia z Wilhelmem oraz zaufaną służbą przeszukali rzeczy Zygfryda w poszukiwaniu listu. Kiedy już go znajdują, we trójkę zaczynają go czytać.

 

1132. Walter z Cezarei i Hugon, hrabia Jaffy.

 

W tym momencie postawiłem na stole dwie figury szachowe - króla i królowej. W zależności od tego, jakie gracze podejmą działania, list albo został napisany przez Fulka, albo przez Melisandę.

 

Nadawca listu przypomina całej trójce moment ich poznania - 5 lat wcześniej, w Jerozolimie, w komnatach Waltera, pana na Cezarei. Walter i Gotfryd powrócili właśnie z "wyprawy" przeciwko Saracenom, zwykłego łupieżczego rajdu na niewinnych pielgrzymów, połączonego ze starciem z oddziałem arabskim, który w tym samym celu ruszył na ziemie Królestwa Jerozolimskiego. Walter, młody, porywczy człowiek, po wypiciu zbyt dużej ilości wina oświadcza im, że ni mniej, ni więcej, ale ma zamiar w czasie audiencji generalnej oskarżyć swego ojczyma, niewiele starszego od niego hrabiego Jaffy Hugona, o spisek przeciwko królowi. Drużyna zamiera, bo Hugon to ważna figura stronnictwa antykrólewskiego i, jak mówią plotki, kochanek królowej Melisandy. 

 

Walter pragnie odwołać się do sądu Bożego, czyli pojedynkiem na śmierć i życie z Hugonem rozsądzić sprawę. Jak dowiadują się od niego gracze, posiada jednak dokumenty zawierające dowody i zdrady stanu Hugona, i zdrady małżeńskiej Melisandy. Pan na Cezarei nie interesuje się specjalnie wątkiem obyczajowym, ale przez zabicie zdrajcy pragnie zdobyć łaski króla. Gdy udaje się do swoich komnat, zmęczony i drogą, i winem, następuje gorączkowa narada.

 

Dokumenty Waltera z całą pewnością mogą się okazać cenne, więc drużyna postanawia je wykraść. Pytanie, co z nimi zrobić? Przedstawienie dowodów niewierności Melisandy grozi poważnym kryzysem, a może i nawet wojną domową - prawa Fulka do tronu jerozolimskiego opierają się wyłącznie na małżeństwie z dziedziczką Baldwina II. Oddanie ich Melisandzie bądź księżnej Antiochii dałoby im z pewnością łaskę swojej bezpośredniej zwierzchniczki, jeżeli jednak Fulkowi uda się podporządkować sobie północ, znajdą się w przegranym obozie. Poza tym (zwłaszcza Cecylia) uważa, że uczciwie jest uprzedzić monarchę o grożącym mu niebezpieczeństwie.

 

 

1132. Stronnictwa na dworze jerozolimskim.

 

Po naprawdę długim czasie gracze dochodzą do wniosku, że dokumentów dotyczących zdrady małżeńskiej nie pokażą, skupią się tylko na wątku spisku na życie króla. W międzyczasie zbudowaliśmy przy pomocy testu dla każdej postaci retrospekcyjną scenę, jak zostali wprowadzeni w informacje o obecnej sytuacji na dworze; Wilhelm spowiadał samą królową Melisandę, Gotfryd po powrocie z wyprawy przeciwko Saracenom przekonywał o swojej odwadze dworskie panny, zaś Cecylia, będąc jedną z dam dworu, uczona była, aby mieć zawsze oczy i uszy szeroko otwarte, więc z przypadkowych rozmów różnych dostojników uzyskała klarowny obraz sytuacji.

 

Fulko wydaje się człowiekiem szlachetnym i dobrym wodzem, z którym warto związać swój los. Wprawdzie w Europie przez większość część swego panowania w Andegawenii spiskował, truł i wojował, aby wywyższyć swoje władztwo ponad innych feudałów Francji, ale w XIIwiecznej Europie to raczej zaleta świadcząca o skuteczności, niż wada. W Outremer przebywa krótko i stara się zbudować swoje zaplecze polityczne nie tylko na zastanej elicie, są zatem duże możliwości awansu.

 

Alicja, księżna Antiochii, to kobieta zaborcza i ambitna. Wygnana została nawet na parę lat przez własnego ojca, kiedy to zaproponowała Zankiemu, saraceńskiemu księciu, że Antiochia złoży mu hołd lenny, jeśli pomoże Alicji utrzymać się przy władzy. Interwencja Jerozolimy położyła kres tym knowaniom, ale teraz, przy cichym wsparciu siostry, księżna regentka pokazuje pazury.

 

1132. Rozmowa z Fulkiem.

 

Moment wyboru przyspieszyło przybycie dwóch posłańców; jeden, młody templariusz, przyniósł pismo od Alicji, gdzie życzyła sobie, aby wasale północy razem z nią udali się na audiencję, demonstrując jej wpływy; drugi zaś, służący króla, przyniósł zaproszenie na nabożeństwo w Bazylice Grobu Pańskiego, oczywiście kolidujące z pojawieniem się u księżnej. Drużyna zdecydowała, że Wilhelm uda się do Alicji, zaś Gotfryd z Cecylią spróbują nieoficjalnie spotkać się z królem. Ich kontakty dworskie i obycie w świecie okazały się wystarczające, aby zaimprowizować odpowiednią sytuację.

 

Fulko przyjął ich w pokoju pełnym map, głównie arabskich, gdzie monarcha planował kolejne kampanie w najgorętszych momentach dnia. Po sesji jeden z graczy powiedział, że przedstawienie Fulka przypomina mu większość postaci odgrywanych przez Seana Connery'ego, i wydaje mi się, że, chociaż Fulko jest sporo młodszy, to nie jest to zła wizualizacja :) Król Jerozolimy przyjął dokumenty i wysłuchał relacji z rozmowy z Walterem. Wydawał się zadowolony z perspektywy pojedynku.

 

1137. List od króla. Rajmund z Poitiers.

 

Gracze otrzymali figurę króla.

 

Król w liście wyraził nadzieję, że 5 lat bez nagrody nie spowodowało zwątpienia w jego osobę. Polecił drużynie, aby w jego imieniu powitali na Wschodzie Rajmunda z Poitiers, bliskiego przyjaciela króla Anglii, Henryka I, z którym Fulko także utrzymywał dobre relacje. Rajmund z Poitiers mógł stać się małżonkiem dziedziczki Antiochii, Konstancji, i ostatecznie odsunąć od władzy Alicję. Z pewnością temu małżeństwu sprzeciwiać się będą Sycylijczycy, dlatego Rajmund musi odbyć podróż do Outremer głównie lądem, aby uniknąć schwytania przez galery Rogera II. 

 

1137. Pan Rodryk z Wurzburga i morawscy pielgrzymi. Zenon z Pragi.

 

W każdym razie, legata patriarchy należało odnaleźć. Na zamku (dzięki sekretowi Gotfryda "zastęp rycerzy") gościli akurat pielgrzymujący rycerze z Niemiec pod wodzą Rodryka z Wurzburga, którzy mogli pomóc w poszukiwaniach, a przynajmniej zostać na zamku w pogotowiu, gdyby Saraceni mieli powrócić. Życie na niespokojnym pograniczu zachęca do ostrożności. Pan Rodryk jest typowym rycerzem przybyłym z Europy - nietolerancyjnym wobec Saracenów i heretyckich sekt, gardzący kompromisami dokonywanymi przez władców frankijskich, i który uważa, że na wszystko najlepszym rozwiązaniem jest szarża ciężkiej jazdy. Po krótkiej rozmowie oddaje się wraz ze swymi ludźmi do dyspozycji władców Saint-Erasmus.

 

Zbrojni pod wodzą Gotfryda i Rodryka po raz kolejny opuszczają zamek. Napotykają jednak nie ludzi legata i nie Saracenów, a bardzo barwną i podejrzaną grupę. Otóż jedenastu pątników i gruby mnich na ośle pojawiają się w okolicach zamku. Zakonnik przedstawia się jako Zenon z Pragi, a swoich towarzyszy, którzy wyglądają na zwykłych bandytów, prezentuje jako pielgrzymów z Moraw, którzy przybyli zobaczyć miejsca święte, ale zostali oszukani przez przewodnika i błąkają się po pustkowiach. Ormianin Levon, sierżant Gotfryda (sekret: towarzysz broni), stwierdza, że jeżeli pątnicy dostaną się na zamek, to obcy będą mieli przewagę liczebną nad domownikami. Rodryk z Wurzburga, którego pomoc jest raczej niezbędna, nie chciałby nawet usłyszeć o tym, by chrześcijańscy panowie zamku nie wsparli pielgrzymów w potrzebie. Gotfryd nakazuje Morawianom oddać broń i kwateruje ich na dziedzińcu zamku.

 

1137. Ucieczka więźnia. Żądanie Rodryka.

 

W czasie rozmowy z Zenonem z Pragi, na zamku dochodzi do wielkiego poruszenia - otóż, Saracen przyprowadzony przez Zygfryda w jakiś sposób uciekł z celi. Cecylia, wrażliwa na los prostych ludzi, nakazała służbie wyczyszczenie jego celi i dodatkowe posiłki, i widocznie wtedy więzień uzyskał pomoc. Podejrzenia od razu kierowane są na obcych, zwłaszcza na Zygfryda, który nie dał póki co najmniejszego powodu, by mu zaufać. Wilhelm nakazuje zamknąć młodego rycerza w jednej z komnat pod strażą, zaś reszta służby oraz zbrojni Rodryka przetrząsają zamek.

 

W tym czasie przybywają Gotfryd z Rodrykiem. Rodryk jest zbulwersowany odebraniem pielgrzymom broni i zakwaterowaniem ich na dziedzińcu. Krew go zalewa widząc, że prawych chrześcijan pilnują ormiańscy heretycy. O ile jednak jest w stanie wytrzymać takie traktowanie gminu, o tyle, gdy dowiaduje się, że przytrzymuje się rycerza, Zygfryda, wpada w gniew. Żąda jego natychmiastowego uwolnienia i daje parol, że będzie go pilnować. Dochodzi do dosyć ostrej wymiany zdań, w końcu Wilhelm zgadza się na wypuszczenie Zygfryda, i wszyscy: Cecylia, Wilhelm, Gotfryd, Rodryk i Zygfryd wraz z kilkoma milicjantami przeszukują zamek. Zeznania domowników doprowadzają ich do punktu obserwacyjnego na wieży. Leżą tam dwa ciała - obserwatora i saraceńskiego więźnia, którzy w krótkiej walce w czasie zamieszania na dziedzińcu pozabijali się nawzajem. Saracen jednak spełnił swoje zadanie - cała drużyna zobaczyła, jak niepostrzeżenie pod zamek Saint-Erasmus przybył stuosobowy oddział muzułmanów.

 

W następnym odcinku: 1132. Audiencja generalna u króla Fulka.

 

Dla dalszej akcji konieczna będzie kolejna retrospekcja, gdzie poznamy dalsze losy Waltera z Cezarei i Hugona, hrabiego Jaffy. W czasie audiencji gracze poznają także rzecznika tradycji rycerskiej - oczywiście, Rodryka z Wurzburga, bo od postępowania tego męża w dużym stopniu zależy dalsza część scenariusza. Niestety, z uwagi na to, że akcja w 1137 roku jest bardziej awanturnicza, a w 1132 bardziej intrygancka, to muszę przyjąć, że retrospekcje zajmą o wiele więcej czasu - dlatego też zdecydowałem się sesję skończyć trochę wcześniej, bo byśmy tej sceny nie skończyli.

 

Wnioski na przyszłość, podsumowanie.

 

Po dwóch sesjach jestem bardzo zadowolony. Mechanika działa i świetnie wspiera konwencję, sceny odświeżenia między postaciami wychodzą bardzo przyzwoicie. Niestety, a może na szczęście, widzę, że początkowe założenie, że scenariusz zajmie mi 3-4 sesje, mogę włożyć między bajki; między innymi przez nacisk na budowanie relacji pomiędzy bohaterami scenariusz ma zupełnie inną dynamikę niż jestem przyzwyczajony, mam nadzieję, że na trzeciej sesji uda mi się już jakoś zbudować odpowiednio proporcje i zaplanować sceny tak, by każda sesja stanowiła jakąś w miarę logiczną całość.

 

Klaruje się, przynajmniej w relacjach Gotfryda z Wilhelmem, zmiana relacji. Póki co, kluczem ich wzajemnych stosunków jest "zbrojne ramię Kościoła", polegające na tym, że biskup zachęca rycerza do podejmowania kolejnych czynów na rzecz świętej wiary rzymskiej. Ich relacja wedle obecnych planów ma pójść w kierunku wyrachowanej współpracy na rzecz zdobycia jak najbardziej doczesnych korzyści. Jeśli rzeczywiście pójdzie to w kierunku stosunków wzorowanych na tych między Varysem a Littlefingerem z Pieśni Lodu i Ognia, to może to wyjść naprawdę fajnie. Trzymam kciuki.

 

No i jednak będę musiał robić lepsze notatki jak chodzi o historię - parę błędów i nieścisłości popełniłem, na szczęście w większości mało istotnych. Zacząłem też wprowadzać istotnych Bohaterów Niezależnych - nie chodzi o wielkich tego świata, bo to nie o nich jest ta opowieść, ale Rodryk z Wurzburga i Zenon z Pragi odegrają rolę w bezpośrednich działaniach graczy.

 

Ciekawe, czy ktoś dobrnął do końca! :P 

Komentarze


Malaggar
   
Ocena:
+3
Polecam za fajny temat.
10-03-2012 00:38
Tyldodymomen
   
Ocena:
+1
Świetne,czekam na ciąg dalszy.


Marudzenie on
Jedna drażniąca moje oczy uwaga- Komisja Bizantynologiczna przy PAN walczy o wyrugowanie zruszczonego przymiotnika"bizantyjski" na poprawniejszy- "bizantyński".
Marudzenie off
10-03-2012 01:54
Malaggar
   
Ocena:
+1
Kiedy profesor staje się członkiem PANu? Kiedy przestaje być panem członka.
10-03-2012 01:57
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+2
Niestety moja znajomość tematu ogranicza się do przeczytania dawno temu "Jastrzębi Outremeru" Howarda, ale takiej notki aż grzech nie polecić.
10-03-2012 07:58
Kot
   
Ocena:
0
O. Brzmi trochę jak streszczenie z Runcimana. :)
10-03-2012 14:18
Petra Bootmann
   
Ocena:
+1
Hej. Całkiem fajny ten raport w tych kawałkach, gdzie koncentrujesz się na mechanice zamiast na streszczeniu wydarzeń (jest ich za dużo i to zwyczajnie nudne dla osób postronnych). Ciekawi mnie za to, jak wyglądała mechanika na sesjach. Czy dobór cech i kluczy etc. był na podstawie listy z np. Blackbird Pie i Lady Blackbird, czy samodzielnie wymyślaliście (i tak samo: czy była to uprzednio stworzona lista przez ciebie, czy graczki tworzyły ją ad hoc samodzielnie tuż przed grą).

Ciekawi mnie też, jak wyglądała mechanika podczas gry - czy były jakieś spięcia/wątpliwości co do zastosowania jakichś cech. W ogóle chętnie dowiedziałabym się, jak wyglądała ta gra od strony graczek - tutaj przedstawiasz jedynie bohaterów.

Na ile ta gra była tworzona uprzednio - czy zaplanowałeś scenariusz, czy raczej miałeś jakiś zarys, parę scen, ale w większości reagowałeś na działania graczek?

Z czego wynika ograniczenie wykorzystania sekretów? Czy była możliwość brania kolejnych?

EDIT: co do grania postaci przeciwko sobie - nie ma potrzeby wychodzenia i knucia na zewnątrz. Jeśli masz porządne graczki (a tak zakładam), potrafią z pewnością wykorzystać wiedzę, której nie ma postać do zwiększenia napięcia i tworzenia ciekawej opowieści niż uwalenia innej postaci/ odebrania spotlightu.
10-03-2012 14:54
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Całkiem fajny ten raport w tych kawałkach, gdzie koncentrujesz się na mechanice zamiast na streszczeniu wydarzeń (jest ich za dużo i to zwyczajnie nudne dla osób postronnych)

Mów za siebie, Petra.

Akurat jako "osoba postronna" dużo ciekawsze znajduję wydarzenia, nie mechanikę.
10-03-2012 14:59
Jade Elenne
   
Ocena:
+1
>>>Cooperator Veritatis
Ciekawe, czy ktoś dobrnął do końca! :P
Do końca przeczytałam z przyjemnością, ale za to przegapiłam początek. Na liście blogów wyświetla się tylko "Jerozolima: Rosz...", więc mój mózg automatycznie uzupełniał to sobie jako "Jerozolima: Rosz ha-Szana".
10-03-2012 16:38
Cooperator Veritatis
   
Ocena:
+3
@Kot

Duży komplement - dziękuję :)

@Petra

Na wstępie przepraszam, jeżeli moja odpowiedź będzie dosyć chaotyczna, ale dopiero co wróciłem do domu po 10h pracy, więc mam niejakie problemy z formułowaniem myśli :)

Mam ogólnie dosyć mieszane odczucia odnośnie raportów z sesji, właśnie przez ich hermetyczność, dlatego też, zwłaszcza, że "Lady Blackbird" to nie system mainstreamowy i myślę, że ktoś może się w ogóle o nim dowiedzieć z tej notki, poszerzyłem o część mechaniczną. :)

Problem z graczką (mamy tylko jedną w drużynie :)) polega trochę na tym, że o ile jest najlepiej w moim odczuciu odgrywającą osobą na sesji, to większość tego zawiera się w scenach odświeżenia, których nie zawrę w raporcie - raz, że nie pamiętam wszystkich, a dwa, że one nie ruszają specjalnie fabuły naprzód :) Ot, budują atmosferę i na bieżąco są nagradzane PDkami.

Jak chodzi o klucze i sekrety (podam je przy najbliższej okazji może), to wymyślaliśmy je sami, gracze nie czytali nawet podręcznika do "Lady". Przejrzałem PDFa przed tworzeniem drużyny i rzucałem propozycjami.

Z mechaniką pojawił się problem na początku, z dostawaniem kostki za uzasadnienie fabularne umiejętności. Padł zarzut, że przypomina to wolsungowe dorzucanie kart, gdzie na ogół naciąga się dosyć mocno. Niemniej, w praktyce się utarło, że po prostu bardziej naciągane historie odrzucamy. Mówię "odrzucamy", a nie "odrzucam", bo chociaż ostatnie słowo zależy zawsze do mnie jako prowadzącego, na ogół podejmujemy tego typu decyzje wspólnie; zależy nam na odpowiednim poziomie gry.

Bardzo dobrze za to sprawdza się wykorzystywanie counterków jako PDków - nie muszę przerywać graczom mówiąc "dostajesz PDka", tylko po prostu kładę żeton. Polecam.

Jak chodzi o fabułę scenariusza i żeby nie skłamać... Wiem, co ma się wydarzyć ze zdarzeń historycznych, bo się ich trzymam dosyć wiernie (wprawdzie dopuszczam furtkę zmiany historii w wyniku działań bohaterów, ale to raczej tylko furtka) i staram się, by jakoś wpłynęły na drużynę. Przy tworzeniu drużyny dwie postacie otrzymały klucze misji/celu, więc z pewnością do ich realizacji będziemy dążyć.

Niemniej mam też sporo "BNów przechodnich", archetypicznych. Przez to, że prowadziłem dużej liczbie różnych graczy, to często wprowadzam te same postacie i zaimprowizowanie odpowiedniej scenki z ich udziałem jest dla mnie samą przyjemnością. Jeżeli też gracze przez sceny odświeżenia i swoje decyzje tworzą ciekawszą alternatywę niż moje przewidywania wobec rozwoju fabuły, to nie mam żadnych wyrzutów sumienia w porzuceniu wcześniejszych pomysłów.

@Tyldodymomen

Nie wiem, czy mnie, wychowanemu w dawnej Kongresówce godzi się walczyć z naleciałościami z rosyjskiego :P Zresztą, termin "Bizancjum" w odniesieniu do cesarstwa wschodniorzymskiego jest niehistoryczny, więc, jeżeli rzeczywiście to tak przeszkadza, to mogę używać bardziej historycznych zamienników :P (kajsar Rumu nadchodzi! :P)
10-03-2012 21:08
Tyldodymomen
   
Ocena:
0
Żaden kaisar, tylko basileos ton rhomaion!;p
10-03-2012 21:54
Andman
   
Ocena:
+1
Lacjum, Latynowie, latyński;
Bizancjum, Bizantyjczycy, bizantyński/bizantyjski;
Akcjum, ?, ?.
12-03-2012 13:25

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.