» Blog » Jeep na Manusie
28-01-2024 07:49

Jeep na Manusie

W działach: ASL | Odsłony: 134

Jeep na Manusie
Tym razem trafiłem na Manus, największą z Wysp Admiralicji. Jednocześnie przeniosłem się w czasie o blisko 80 lat, do 19 marca 1944, gdzie dowodziłem dwoma stronami – Japończykami i Amerykanami. 

Cel misji PK1 –  Down Number Two Road jest prosty – Amerykanie wygrywają, gdy oczyszczą drogę i przylegające do nich heksy. Mają do dyspozycji całkiem sporo elitarnych jednostek, 6-6-7, do tego Jeepa z przyhaczonym działkiem 37mm z kartaczami (jak ktoś się zna, niech poprawi czy to dobre tłumaczenie angielskiego Cannister Ammunition) bazookę i dwa ładunki wybuchowe. 

A co mają Japończycy? Dwa bunkry, kilka KMów i trochę raczej słabych (3-4-7) jednostek drugiej linii. Ale przede wszystkim mają teren – lekką dżunglę, w której można się chować. Do tego mają ideologię Bushido, która w grze powoduje, że oni się raczej nie łamią – ciągle napierają.

Patrząc na powyższe, miałem wrażenie, że Amerykanie będą mieli całkiem spore szanse, zwłaszcza, że nie wyszło mi za bardzo...

...Rozstawienie...

… Japończyków, których jednak powinienem ustawić trochę głębiej w dżungli. A w końcu stali przy drodze, czekając na Amerykanów, którzy wbili od wschodniej części planszy, niekoniecznie mocno się ukrywając. Scenariusz pozwalał na ukrycie bunkrów (HIP – Hidden Initial Placement) – zrobiłem taki myk, że wypisałem na karteczkach wszystkie możliwe pozycje i na tyle dwóch z nich (tyle było bunkrów) losowo zaznaczyłem kółeczko – a potem idąc amerykanami po prostu sprawdzałem czy na rewersie karteczki jest znaczek – jeśli tak, bunkier się pojawiał – prosty i szybki system, który też (wbrew pozorom) pozwala przyspieszyć rozstawianie, bo nie trzeba myśleć, "komputer" nam powie gdzie co jest :). Oczywiście, piechota nie jest rozstawiona optymalnie, ale wszak to chaos wojny, więc przymknąłem oko.

Pierwsze chwile to wyłonienie się amerykańskiego bohatera – nie wiem jak oni to robią:). Potem była spora loteria – i jedni i drudzy mieli dobre i złe rzuty, było też kilka momentów krytycznych:

  • w którejś turze japońskie jednostki wyszły z lasu i ostrzelały Jeepa i działo, zabijając kierowcę tego pierwszego. Obsługa działa przeżyła i ochoczo zaczęła odczepiać działko, jednak zbyt długa ekspozycja na ostrzał spowodowała, że musieli się ukryć i już więcej przy działku nie kombinowali – tak więc japończycy nieposmakowali kartaczy.
  • zabunkrowani Japończycy dzielnie siedzieli w bunkrach – jeden padł od bazooki (wcześniej przeżywając kilka strzałów i wybuch podłożonego ładunku wybuchowego); drugi mimo kilomocnego ostrzału piechoty dawał radę – do czasu aż ich ustrzelił snajper – kamperom w bunkrach udało się jednak zatrzymać parę jednostek Jankesów na kilka tur.
  • Snajperzy byli całkiem aktywni, strzelając chyba w sumie 3 razy – czyniąc całkiem spore szkody.
  • W pewnym momencie Amerykanie nie bardzo mieli wyjście i musieli iść na rympał – mimo, że przez dżunglę – i padali jak muchy – doskonałe rzuty Japończyków rozbiły 4 jednostki łącznie z dowódcą, który nie był w stanie przywrócić się, ani żołnierzy do walki – wyłączeni zostali na ponad jedną turę. Potem nagle ci sami amerykanie wzięli się do kupy i poszło – ale ciągle, nie dali rady, musieli iść po otwartym terenie co skończyło się katastrofą.

Koniec walk. Japończycy wygrali.

 

Wygrali Japończycy. 

Sam scenariusz miał sporo nowych dla mnie elementów: Jeepa, broń kartaczową, lekką dżunglę (która niewiele zmieniała), las bambusowy, ukryte bunkry i chowające się w nich jednostki. Poza tym był całkiem emocjonujący, wydawało się, że amerykanie wygrają a tu bach – nie udało się. Sporo jednak w tym było losowości, ale wyobrażam sobie, że tak też mogło być w papuaskiej dżungli. Tak więc polecam – kolejna miniatura (jest to tak zwany Pocket Scenario, którego zasady i mapa znajdują się na jednej tekturze formatu A4), która da nam kilka godzin świetnej zabawy.

PS. A tu lista wszystkich moich gier – jest już ich 20. 

2
Notka polecana przez: ivilboy, Kratistos
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.