string(15) ""
» Blog » Jak zniszczyć układ słoneczny i z czego zrobić demona (tu nie ma nic o ZjAvie, na której mnie nie będzie)
16-02-2012 21:44

Jak zniszczyć układ słoneczny i z czego zrobić demona (tu nie ma nic o ZjAvie, na której mnie nie będzie)

Odsłony: 57

Jak zniszczyć układ słoneczny i z czego zrobić demona (tu nie ma nic o ZjAvie, na której mnie nie będzie)

Piszę sobie, jak wspominałam niedawno, blogaska. Blogasek mój, jak również wspominałam niedawno, jest zabawą z popularnym tu (i ówdzie) sporem o sf i f. W związku z tym przysparza mi nieco wyzwań.

 

Pisanie o kosmosie wcale nie jest takie łatwe. To znaczy, jest, póki człowiek nie pamięta o skali, za to pamięta się filmy SF, w których jest dużo ładnych wybuchów. Ja niestety(?) o skali czasem sobie przypominam, ostatnio naszło mnie jak wracałam późnym popołudniem do domu i akurat były gwiazdki. Idę sobie, patrzę w te gwiazdki i myślę sobie o blogasku moim, który jest taki estetyczny i gwiazdkowy i nagle uderza mnie myśl, że one są duże w sumie. Znaczy, takie... Niewyobrażalnie ogromne.

 

Zastanawiam się czy to efekt bycia córką fizyka czy po prostu tej, popularnej ostatnio na fejsach i kwejkach aplikacji, która pokazuje skalę kosmosu. Wiecie, jaka jest Ziemia na te Jowisza, jaki jest Jowisz na tle Słońca i takie tam.

 

Zaklęłam szpetnie, orientując się jakie faux pas mogłam popełnić, ale wypogodziłam się zaraz. To nie był mój pierwszy tego typu problem, więc wiedziałam, że zbliża się jeden z Tych Dialogów.

 

Bo wiecie, mam trójkę fizyków w rodzinie.

 

Udałam się więc (na gg) do siostry mej i rzekłam co następuje:

 

- Słuchaj, jak zniszczyć gwiazdę wielkości słońca i jeśli ją, na przykład, wybuchniemy to ile trwa taki wybuch?

 

Na co otrzymałam (natychmiast) odpowiedź następującą:

 

- Znaczy, ręcznie czy na drodze ewolucji gwiazdy?

 

- Ręcznie - odrzekłam. - A, i przeżyć.

 

Przeżyć się nie da. Znaczy, u mnie się da, ale to fantastyka.

 

Porozważałyśmy sobie różne opcje sposoby ("a to banalne. Wystarczy przyspieszyć ewolucję gwiazdy"), dostałam link do cyklu życia słońca na wiki, aż w końcu padło pytanie kluczowe:

 

- A wolałabyś żeby oni już nie żyli, czy nadal żyjemy?

 

- A nie wiem. Znaczy, myślałam, że nie żyją, ale dzisiaj doszłam do wniosku, że jakby to były ostatnie lata ich życia to by było miło. Ale ostatnie, w sensie, że następnego pokolenia to już nie będzie. Bo jakby mieli więcej czasu to mogliby się ratować. Albo zostać uratowani bo pozostałych systemów jest sześć jednakowoż. I one żyją.

 

- Ale jak będą mieli kilka lat i będą wiedzieć, to po prostu uciekną.

 

- To można ominąć... W zasadzie pomoc z zewnątrz też można, ale kilka lat jest dramatyczne. Znaczy, można im pozabijać magów wcześniej, albo po prostu zrobić tak, że to, co się stało z tą gwiazdą popsuło magię w systemie i nie działa. O. To ostatnie mi się podoba. Nie to, że wiem bardzo dokładnie jak działa ta ich magia, ale pasuje do całokształtu.

 

-To zrób im magię napędzaną na fotony o odpowiedniej częstotliwości, przesuń trochę widmo w stronę nadfioletu (UV), wybijać ich będzie promieniowanie, a oni nie będą mogli nic zrobić, bo ich podczerwona (IR) mana będzie niedostępna

 

- To nie jest zła myśl, wiesz? Znaczy, wszystko im się świeci, trzymają manę w kryształach, które się świecą jak się je napełni i w ogóle. To znaczy, zasadniczo to ta magia jest napędzana demonami, ale kto powiedział, że demon nie może być z fotonów o odpowiedniej częstotliwości.

 

Jako rzekłam, uwielbiam takie dialogi (jak kiedyś, kurde, przeczytam w jakiejś książce o magii na fotony i demonach z nich zbudowanych, to znowu będzie w gazetach, że autor oskarżony o plagiat, jak z Rowling, Meyerową i gościem od facebooka ;) )

Komentarze


Grom
   
Ocena:
0
Jako, że używasz tutaj pojęć naukowych wybiegających trochę poza moje skromne zdolności pojmowania, to będziesz musiała sama sprawdzić, ale w książce "Czarny Horyzont" pojawia się chyba taki stwór, tyle, że nie demon a smok. Znaczy on jest chyba zbudowany z twierdzeń matematycznych, czy czegoś takiego, ale jak mówię, ja edukacje z fizyki zakończyłem na pierwszym prawie Ohma - nie wychodź z doma, bez łoma.
16-02-2012 22:15
Eva
   
Ocena:
+1
@Grom: O, też ładne, jak mi się rzuci w oczy to obczaję. Tutaj to trochę inaczej wygląda, bo właściwie tylko ja (no i Wy, którzy czytacie tę notkę) będę wiedziała, że one są z fotonów, bo w tekście słowo "foton" raczej nie wystąpi, za to będzie budować coś, co bym nazwała mechaniką settingu ;)
A w kwestii pojęć - napisałam jej, że super, po czym dodałam po chwili namysłu "Tylko jeszcze bym chciała wiedzieć co to znaczy "przesuń widmo" i jak to zrobić"
@bohomaz: nie wiem. Wydaje mi się, że to ciągle za mało, zresztą mogłyby się zniszczyć po drodze. Tu o tym nie myślałam bo chodziło mi o "niszcząc gwiazdę niszczę układ" a nie "niszczę gwiazdę układem".
16-02-2012 22:22
Squid
   
Ocena:
+2
A to nie jest tak, że bombardowanie słońca planetoidami jest jak polowanie na słonia przy użyciu zielonego groszku? To małe w końcu jest i pewnie wyparuje w pobliżu gwiazdy.

A gwiazdę można, oczywiście, bez problemu skasować superdziałem blasterowym emitującym tryfonowe ciasto czekoladowe przyspieszone protonowym emiterem ciemnej materii. Tak robią profesjonaliści w SF, nie?
16-02-2012 22:24
Eva
   
Ocena:
+1
Squid - u mnie to raczej jeb... walnąć zaklęciem. Ale to nudne. Chociaż nieźle wygląda na filmach, bo tam są wybuchy.
16-02-2012 22:30
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
możesz je nazwac "faerietonami" :) Takie małe iskierki magii :)

Pomysł ze strzelaniem planetami... hmm, musiałabyś zapytac siostry, czy taka mała kulka wielkości Ziemi zrobiłaby coś słońcu? W sensie - czy ono by ją odczuło gdyby do niego wpadła?
róznica mas to jakieś 335 789...

czyli tak jakby w słonia rzucic czymś o wadze 20 gramów, czyli lżejszym od piłki golfowej. Choc w sumie, to kwestia prędkości :)

Edita: Squid, kiedy ja robiłem obliczenia ty napisałes ten sam przykład :)
16-02-2012 22:35
Indoctrine
   
Ocena:
0
@Grom

U Lema były Smoki Prawdopodobieństwa - jeszcze lepszy patent :)

@bohomaz

Ciężko by było.. Taka niewielka masa nie zmieniłaby zasadniczo cyklu gwiazdy.

Naświetlanie gwiazdy promieniowaniem em o konkretnych częstotliwościach, tak aby energia ciągłego wybuchu w jakim ona jest, wygrała z grawitacją. Wymagałoby to jednak olbrzymiej energii - najlepiej z innej gwiazdy. Można by zogniskować jakoś tę energię i przesłać przez parę lat świetlnych (albo bliżej przy układzie podwójnym). Tylko to bardzo zaawansowane SF ;)
16-02-2012 22:35
Eva
   
Ocena:
+1
@zigzak: Już są demonami i nie są małe ;) Byś czytał to byś wiedział :P

I też napisałam, że planetki by się zniszczyły, o! Zresztą, jak tak patrzę na tę skalę http://scaleofuniverse.com/ to myślę, że nawet gdyby miotnąć Jowiszem to by nie wyszło. No i słońce jest raczej ciepłe.
16-02-2012 22:37
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
jeśli pomyślimy magiczno-fizycznie to można by dośc łatwo rozwalic słońce, jeśli się uprzemy.

Przy pomocy czaru "Lewitacja"! No bo czym on jest, jeśli nie zakłóceniem grawitacyjnym? Gdyby rzucic go na słońce (o kosztach energii i złożonych w ofierze kwiatów czy dziewic nie mówię) możnaby zmniejszyc przyciąganie grawitacyjne, ciśnienie wewnątrz gwiazdy by zmalało... i mogłyby zostac przerwane reakcje termojądrowe. Czy nie?
16-02-2012 22:41
Eva
   
Ocena:
0
Jak składamy ofiary to raczej myślimy religijno-fizycznie. W sumie stary, dobry motyw Złej Sekty Chcącej Zniszczyć Słońce, gdyby składali w ofierze kwiaty, byłby to przepięknym motyw xD W sam raz na sesję :D
16-02-2012 22:50
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
kwiaty żyją fotosyntezą - można by tu zastosowac magię wspólzależności - czyli że kwiaty potrzebują słońca, a słońce... kwiatów.
Jak bogowie i wyznawcy - im więcej ich jest tym bóg silniejszy
16-02-2012 22:55
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
co za seksizm! merytoryczniejsza notka zigzaka skomla o komcie, a tu brawurka napisze jakieś intelektualne kizi-mizi i ma juz kilkanascie komci!
Żądamy równouprawnienia dla zigzaka
16-02-2012 23:20
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Evo, nie przejmuj się - to pewnie któraś z zazdrośnic o Gar Malagi :)
16-02-2012 23:24
Eva
   
Ocena:
+1
Jasne. Że to niby nie Ty po wylogowaniu? ;)
16-02-2012 23:27
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Evo, daję ci słowo honoru że to nie ja! Zresztą, jakby się połasic do moderacji, to by mogli potwierdzic, że to nie ja :)
16-02-2012 23:36
Marigold
   
Ocena:
+3
Jakoś tak się ostatnio wszystkim o kosmosie chce pisać. Mnie się udał, w ramach tego, że i tak nie mam czasu na nic, napisać tekst o książce okołokosmosowej: http://kotkultura.pl/2012/02/ale-kosmos-czyli-jak-to-dobrze-ze-nie-zostalam-astronauta/#comments ;)
16-02-2012 23:52
Krzyś
   
Ocena:
0
Magia oparta na energii słońca? Me like it. A jak zniszczyć taką gwiazdę? Może nich korzystanie z owej magii uszczupla zasoby energetyczne słońca. Wykładniczo. Po pewnym czasie słoneczko odmówi posłuszeństwa.

Btw. jak czytam z jaką swobodą niektórzy fani fantastyki posługują się tymi wszystkimi mądrościami, pojęciami, wyższą fizyką i astronomią, to fakt że umiem całkować przestaje wydawać mi się taki fajny :/
16-02-2012 23:58
Eva
   
Ocena:
0
Ja nie umiem ;)
I to nie do końca tak z tą magią ;) Ale pomysł też fajny, jakkolwiek wciąż pozostaje kwestia skali. Nawet jeśli to będzie wykładniczo, to zanim słońce odmówi posłuszeństwa minie, wydaje mi się, dużo czasu. Generalnie ciężko popsuć gwiazdę, która nie jest Gwiazdą Śmierci.
@Marigold - fajna recka :)
17-02-2012 00:04
Marigold
   
Ocena:
0
Dzięki ;) Tak sobie czytam popularno-naukowe ;)
17-02-2012 00:08
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ja całek nie pamiętam, bo mi nigdy nie były potrzebne w praktyce. Także Khorn, masz przewagę w tym polu chociaż :)
17-02-2012 00:22

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.