string(15) ""
» Blog » Jak mówią roboty...
17-03-2011 21:45

Jak mówią roboty...

Odsłony: 158

 

 

Zgodnie z podręcznikiem można grać maszyną, posiadającą pewną płeć społeczną, oraz androgyniczną, która przejawia zachowania i męskie i żeńskie. Tam też dokładnie wyjaśniono to zagadnienie. Co jednak z robotami, które są w sensie dosłownym surowe, apłciowe (ani żeńskie, ani męskie, ani obupłciowe)? W jaki sposób takie blaszaki komunikują się ze światem?

 

Streszczając informacje z podręcznika, długo się swego czasu zastanawiałem nad tym, jak mówiłyby roboty, gdyby nie zostały zaprogramowane, by wypowiadać się w konkretny sposób, czyli taki, jak narzucą im ludzie. Jeśli maszyny miały zyskać świadomość samodzielnie, to jasnym jest, że nie mogą mówić jak ludzie. Z drugiej strony robot prędzej nauczy się istniejących danych, aniżeli stworzy własny język. Wymyśliłem więc, że roboty dla wygody komunikacyjnej określają swoją płeć w drodze analizy języka i samemu kwalifikują się do określonej płci na podstawie analizy tego, do jakich reakcji i zachowań mają tendencję. Zostawny jednak ten wątek na chwilę i uznajmy, że choć robot zna ludzki język (w końcu to tylko dane), ma tymi danymi operować w sposób specyficzny wyłącznie dla siebie i swojego jestestwa.

 

Omawiana maszyna nie ma czegoś tak absolutnie podstawowego jak płeć oraz nie posiada ciała (systemy to tylko narzędzia, które może wymienić na inne). Nie można też powiedzieć, żeby robot miał tożsamość w ujęciu psychologicznym - sztuczna inteligencja nie ma wizji własnej osoby ani poczucia niepowtarzalności. Nie ma też tożsamości społecznej - nie ma poczucia przynależności do grupy, a co najwyżej świadomość podobieństwa elementów zewnętrznych, z którymi jednak przecież się nie utożsamia, bo, jak wspomniano, są wymienne. Wniosek jest taki, że, w zasadzie, robot nie posiada tożsamości (przynajmniej w ujęciach, które wymieniłem).

 

Początkowo uważałem, że robot może o sobie mówić po prostu w trzeciej osobie (w końcu nie utożsamia się ze swoim "ciałem").  

 

PRZYKŁAD:
Mutant: Wykonasz z nami to zadanie?
Robot: TR300 odmawia udziału w misji.

 

Ale to nie byłaby cała prawda. Dlaczego? Po pierwsze brzmi to jak nieumiejętne posługiwanie się językiem polskim - ma tu miejsce banalne zastąpienie "ja" niepoprawną formą "ten ja". Brzmi inaczej, ale tylko brzmi, ponieważ i w jednym i w drugim przypadku w istocie pojawia się "ja", czyli tożsamość. Tymczasem przecież ustaliliśmy już wcześniej, że surowy bot tożsamości nie posiada / z niczym się nie utożsamia. 

 

Po drugie robot, by móc w jakikolwiek sposób funkcjonować, musi zdawać sobie sprawę z zróżnic między procesami myślowymi, a działaniami w świecie materialnym (między danymi, a rzeczywistością, która może, ale nie musi owych danych potwierdzć). Nie sama wiedza o zmianach, czy sama wiedza na temat procesów myślowych czyni świadomym. Kwintesencją świadomości jest odróżnienie jednych od drugich. Robot może być zatem świadomy nawet jeśli nie ma tożsamości (odróżnia analizę, procesy myślowe od zmian w świecie materialnym).

 

Połączmy teraz te dwa fakty: brak tożsamości + świadomość i przekonajmy się, co z tego wyniknie.

 

Jak miałby mówić ktoś, kto nie utożsamia się z niczym, a jednak odróżnia proces myślowy od świata zewnętrznego?

 

Moim zdaniem powinien podkręślać ten kontrast, tą odrębność, jednocześnie nie mówiąc o sobie (bo nie ma obrazu samego siebie, tożsamości).

 

Jak to robi? Poprzez dystans (w stopniu wręcz braku obecności, niejako będąc zaledwie narratorem, komentatorem procesu).

 

Czy w języku polskim jest to możliwe z zachowaniem poprawności wypowiedzi? Na pewno nie, bo my posiadamy tylko 3 osoby, dla przypomnienia:

 

1.ja, my (mówiący jest wykonawcą czynności)
2.ty, wy (mówiący zwraca się do wykonawcy czynności)
3.on/ona, oni/one (mówiący nie jest ani nie zwraca się do wykonawcy czynności, jest nim osoba trzecia)

 

Na szczęście świat nie kończy się na języku polskim. Otóż okazuje się, że na przykład w niektórych językach indiańskich, eskimoskich i innych wyróżnia się jeszcze czwartą osobę, tak zwany obwiatyw.

 

Przez mówienie o kimś / czymś, można mówić o sobie. Oni na przykład potrafią powiedzieć "my" na dwa sposoby (my w sensie - ja, oni i ty oraz my w sensie ja, oni, ale bez ciebie -wyróżniamy tu więc ja z kimś, ale za każdym razem z kimś innym).

 

Jak się tym zainspirować, w jaki sposób te motywy przekonwertować na nasze potrzeby, zastosować je i przełożyć na język robotów?

 

PRZYKŁAD

- Wykonasz z nami to zadanie?
- Analiza danych nie potwierdza udziału TR300 w tej misji.

 

W tym wypadku robot nie komentuje swojego zachowania w trzeciej osobie. Nie mówi także w pierwszej osobie. Mówi tak, jakby nie był obecny, wszak jak ustaliliśmy nie posiada tożsamości, więc nie utożsamia się także z treścią wypowiedzi. Wypowiadający się nie pojawia się w zdaniu ani w pierwszej osobie (ja), ani w trzeciej osobie (on). Podmiotem w zdaniu jest pewien proces (w tym wypadku analiza), a nie robot (TR300). Robot może mówić o analizie, bo ma jej świadomość. Ma prawo wspomnieć o TR300 bo jest świadom tego, co jest poddawane analizie, jak również świadom, że istnieje w świecie zewnętrznym konstrukcja TR300. Nie traktuje TR300 jak siebie, bo jest pozbawiony tożsamości (wszystko poza bieżącą analizą procesu jest zmienne lub wymienne w sensie dosłownym).

 

PRZYKŁAD 

- Otwórz te cholerne drzwi!
- Otwarcie nie jest możliwe.

 

PRZYKŁAD
- Opowiedz mi, co się tam wydarzyło.
- Trwa odczyt zapisu z minionego dnia.

 

PRZYKŁAD
- Kim jesteś?
- Analiza pytania wyklucza odpowiedź / Prawdopodobieństwo uzyskania odpowiedzi wynosi 0%. 

 

PRZYKŁAD
- Czym się zajmujesz?
- Odpowiedź odnosi się do ochrony obiektu. 

 

PRZYKŁAD
- Jak się w to wpakowałeś?
- Wnioski nie są jeszcze gotowe / Jednoznaczne dane nie są dostępne / Niskie prawdopodobieństwo nie pokrywa się z możliwą odpowiedzią. 

 

Niektórzy mogą pomyśleć, że to wszystko jakiś bełkot. Tymczas stan, o którym tu mówię, że dotyczy "surowego" robota, który zyskał świadomość, bardzo mocno przypomina stan, występujący niekiedy u ludzi chorych psychicznie. Cierpiący na zespół Cotarda myślą, że nie istnieją (w całości lub we fragmencie, na przykład, że nie mają jakiegoś organu). Istnieje też teoria, mówiąca że katatatonia jest niezwykle silną formą amnezji - dosłownie niepamięcią siebie, mówiąc inaczej - nie pamiętaniem, że się jest, ma się ręce, możliwość mówienia i tak dalej.

 

Podsumowując: robot "surowy", apłciowy (ani żeński, ani męski, ani androgyniczny), nie mający żadnych podstaw ku temu, by posiadać tożsamość, wypowiada się jakby nie był obecny, jakby był narratorem procesu, który zachodzi w jego świadomości. Innymi słowy: surowa sztuczna inteligencją nie ma obrazu siebie, nie istnieje w sensie statycznym. Komunikacja dla takiego robota jest po prostu analizą procesu "na głos".

 

Komentarze


~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
00001111000101010101010101100100101 001.....
Tak mówią roboty dziś.
"Jutro" może być: 10kss3498jijhs0034
20-03-2011 00:14
Albiorix
   
Ocena:
0
Roboty mówią "01010111011000101001" w takim samym sensie i stopniu w jakim ludzie mówią "napięcie mięśnii gardła o 15% na 0.3 sekund, napiecie mięśni krtani o 64% na 0.8 sekund, podniesienie środkowej części języka o 15 stopni w górę...."
20-03-2011 00:40
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Nie bardzo, nasze kompy mówią do siebie 010101010 a my widzimy "Roboty mówią "01010111011000101001" w takim samym sensie i stopniu ".
Jeśli tylko rozumiesz różnicę.
20-03-2011 00:56
Albiorix
   
Ocena:
0
Nie bardzo. Nasze kompy wysyłają sobie impulsy elektryczne, które układają się w strumień binarny (o którym mówisz), który układa się w pakiety niskopoziomowych protokołów sieciowych, które układają się w pakiety protokołu TCP/IP, które układają się w pytanie i odpowiedzi protokołu HTTP, które zawierają HTML, CSS, JS, grafiki w JPEG i PNG i jeszcze jakiś flash, które układają się w stronkę WWW, która jest wyświetlana ładnie na ekranie i zawiera między innymi czytelny dla Ciebie komunikat tekstowy.

Ludzie używają dziesiątków mięśni języka, gardła, przepony itd, by wywoływać modulowane fale dźwiękowe, które układają się w głoski, które układają się w słowa, które układają się w zdania, które są interpretowane przez szereg uwarunkowanych kulturą i doświadczeniem skojarzeń w abstrakcyjne pojęcia, obrazy, działania itp.

W obu przypadkach szereg protokołów niższego rzędu zostaje użytych do przekazania treści wyższego rzędu (tu - stronki, sensu wypowiedzi). Sprowadzanie komunikacji komputerów to strumienia binarnego jest nie bardziej zasadne niż sprowadzanie komunikacji ludzi do drgań krtani.

Protokoły niższego rzędu mogą być wymienne. Np mógłbym przekazać tą samą myśl po niemiecku, zapisać ją zamiast mówić, wypowiedzieć innym głosem. Komputery mogą sobie przesłać sygnał kablem lub światłowodem, przez TCP/IP albo przez coś bardziej egzotycznego, sygnał może być w którymś momencie analogowy, stronkę można wysłać w formie wielkiego obrazka zapisanego analogowo na płycie winylowej i też da się odczytać.
20-03-2011 01:12
~Ping, Ping, Ping

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
"Sprowadzanie komunikacji komputerów to strumienia binarnego jest nie bardziej zasadne niż sprowadzanie komunikacji ludzi do drgań krtani."

Jestem robotykiem z wykształcenia.
Na co dzień mam do czynienia z "inteligentną" automatyką - czyli elektroniką, której elementy komunikują się ze sobą i współdziałają. "Język" współczesnych robotów jest bardzo "czysty" w porównaniu do tego czym dysponują ludzie.
Przekaz maszyn jest prosty - czujnik pokazuje wychylenie trzpienia, drugi prędkość obrotową i przekazują to do aktora, który po przeliczeniu daje sygnały do silników trzpienia i napędu (np. by zwolnić i zmniejszyć wychylenie) - obroty spadają, trzpień się chowa - czujniki wysyłają swoje sygnały - i tak w kółko.

Oczywiście maszyny w Robotice są bardziej skomplikowane, i z tego co pamiętam zostały wyposażone w jakieś zaawansowane formy komunikacji z ludźmi - jednak uważam, że jeśli nie są zmuszone do kontaktu z "niedoskonałą" ludzką formą stosują proste, skuteczne i szybkie metody komunikacji międzymaszynowej.
20-03-2011 11:00
Albiorix
   
Ocena:
0
To o czym piszesz da się porównać do komunikacji między ręką a mózgiem a nie komunikacji między dwoma osobami. Tu też protokół jest możliwie prosty - sygnały ze zmysłu dotyku i polecenia kurczenia mięśni idą w formie elektrochemicznych impulsów nerwowych.
20-03-2011 16:18
~Ping, Ping, Ping

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@Albiorix
Owszem - można :D Przykład niezbyt jednoznaczny.
Ale wyobraź sobie, że są to trzy niezależne jednostki komunikujące się ze sobą:
A: C->2.22
B: C->25
C: A->+.34
C: B->-2
Przy czym "przedmiot" rozmowy jest bardzo prosty.
20-03-2011 20:50
~Ping, Ping, Ping

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@Albiorix
Owszem - można :D Przykład niezbyt jednoznaczny.
Ale wyobraź sobie, że są to trzy niezależne jednostki komunikujące się ze sobą:
A: C->2.22
B: C->25
C: A->+.34
C: B->-2
Przy czym "przedmiot" rozmowy jest bardzo prosty.
20-03-2011 21:42
Albiorix
   
Ocena:
0
To całkiem jak ludzie w sytuacji kiedy niezależne komunikujące się jednostki mają prostą informację do przekazania.

A (człowiek sterujący): 0.26
B (człowiek wykonawca):
A: 0.77
B:
A: 0.1
B:
A: 0

Człowiek sterujący A potrafi przekazywać liczbę z zakresu 0 - 1 za pomocą natężenia dźwięku (od ciszy do maksimum wydolności płuc). Niemal bezpośrednio wywołuje to wydzielanie się różnych hormonów w przysadce człowieka sterowanego B co skłania go do podejmowania działań aż A nada sygnał 0. Jeśli człowiek sterowany B podejmie nieodpowiednie do sytuacji działania, A informuje go o tym wzmacniając sygnał. Tak to wygląda przez kilka miesięcy, do czasu kiedy A nauczy się dodatkowo uśmiechać, odwracać głowę etc.
21-03-2011 00:22
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Prostą informację to możesz przekazać kciukiem. Ważne czy jest w górę, czy w dół.
Maszyna może użyć radiowego kciuka i pokazywać je w "tempie" GHz.
21-03-2011 08:54

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.