string(15) ""
» Blog » Jak mieszkali starożytni Rzymianie?
26-04-2015 00:22

Jak mieszkali starożytni Rzymianie?

W działach: historia | Odsłony: 863

Jak mieszkali starożytni Rzymianie?

Wpis będzie poświęcony właśnie temu zagadnieniu. W jego wnętrzu znajdziecie kilka wykresów i planów, które mogą przydać się przy pisaniu książki (mniej) lub na sesji RPG (bardziej)

Zagadnienie to wydaje mi się ciekawe z prostej przyczyny: cywilizacja rzymska bardzo istotnie wpłynęła na wygląd naszego kontynentu, w tym także na to, jak przez bardzo długi czas budowano i wyobrażano sobie wygodne domostwo. Wbrew popularnego wyobrażenia bowiem nie została zmieciona z powierzchni Ziemi całkowicie. Przeciwnie: barbarzyńcy, którzy przejęli jej tereny, w szczególności w Italii, na Półwyspie Iberyjskim i Afryce Północnej zajęli także miasta i wzniesione w nich domostwa. Te były używane przez całe wieki, a niektóre stoją po dzień dzisiejszy. Wzorce te dały początek budownictwu włoskiemu, które ukształtowało następnie średniowieczne budownictwo miejskie i dały dały początek włoskiemu budownictwu renesansowemu, a to ponownie naśladowane było w całej Europie.

Także wzorce bizantyjskie przetrwały, nawet długo po upadku samego Konstantynopola, naśladowane w architekturze arabskiej i tureckiej. W efekcie wiele rozwiązań rzymskich charakterystyczne było dla europejskiej architektury właściwie do XX wieku, gdy wyparte zostały przez rozwiązania charakterystyczne dla nowoczesnego budownictwa miejskiego.

Warto zauważyć też, że (jako, że ten blog generalnie pisany jest dla fantastów) wiedza o życiu w tego typu budynkach przydać może się pisarzom i Mistrzom Gry prowadzącym fabułę nie tylko w sprecyzowanej, Rzymskiej konwencji, ale też w konwencjach niesprecyzowanych. W prawdzie tego typu informacje na sesje Warhammera przenieść będzie trudno, jednak na sesji Earthdawna lub Dungeons and Dragons czy też w typowej powieści fantasy nikt nie powinien poznać różnicy.

Kilka słów o historii budownictwa:

Rzymianie, a raczej Latynowie początkowo żyli prawdopodobnie w prymitywnych, drewnianych chatach i tego typu budynki najpewniej stanowiły główny widok w pozamiejskim krajobrazie Cesarstwa do końca jego historii. Nie zmienia to faktu, że w pewnym momencie przejęli od Etrusków umiejętność budowania domów, początkowo prawdopodobnie nadal z drewna i kamienia, a z czasem także murowanych. Były to domy należące do stylu hellenistycznego, wywodzącego się od domów greckich. Te ostatnie także nie są oryginalnym wynalazkiem, pochodzą bowiem od egipskich domów ludzi z wyższych sfer i średnio bogatych. Zastosowane w nich rozwiązania, jak wspomniałem okazały się bardzo uniwersalne.

Zasadniczo budynki mieszkalne w okresie starożytnego Rzymu podzielić można na dwa typy. Były to domy miejskie i wille. Mimo skojarzenia z luksusem słowo „willa” nie oznaczało wiejskiego lub podmiejskiego pałacyku służącego rekreacji w oddali od zgiełku, choć i takie wille, najczęściej budowane nad morzem istniały. Przeciwnie, w większości służyły one celom czysto praktycznym. Wille były gospodarstwami rolnymi, podobnymi do farm czy amerykańskich gospodarstw typu ranczo, zakładanymi na terenach wiejskich. Porównanie to, mimo swego anachronizmu wydaje mi się szczególnie trafne, bowiem amerykańskie rancza pochodzą od hiszpańskich hacjend. Te ostatnie natomiast są zakonserwowanym przez cały okres średniowiecza gospodarstwem rolnym typu rzymskiego.

Wille były obsługiwane w większości przez niewolników, a wolni właściciele raczej w nich nie zamieszkiwali, za wyjątkiem okresów wzmożonych prac polowych, gdy ich obecność była konieczna. Zaczęto przenosić się do nich dopiero w schyłkowym okresie cesarstwa, wraz z upadkiem miast i wzrostem ucisku fiskalnego. Dały też początek późniejszym wsiom oraz dworom właścicieli ziemskich. Istniał też typ tego budynku nazywany Villa Urbana budowany w miastach, zwykle niedaleko parków i terenów zielonych.

Jeśli chodzi o domy miejskie to dominowały trzy typy. Był to dom jednopiętrowy, nazywany domus urbana, jego większy krewniak zwany domus major, charakteryzujący się posiadaniem nie tylko kilku pięter, ale też podpiwniczynia oraz kolejny jego krewniak, ponownie wielopiętrowy czyli insula. Ta ostatnia była kamienicą czynszową.

Trochę o rzymskich miastach:

Aelia Capitolina, miasto zbudowane na miejscu zburzonej Jerozolimy około setnego roku po Chrystusie. Źródło: Wikipedia. Pięć ulic (lazurowe). Wzgórze ze świątynią Jowisza (żółte), Koszary (czerwone), Świątynia Wenus (zielona), dwa place targowe (fioletowe).

Rzymianie zakładając którąś ze swoich, licznych kolonii lub nowych miast zawsze stosowali się do prostych lecz niezmiennych zasad. Po wyznaczeniu za pomocą wróżb i sztuki geometrów centrum wytyczali dwie osie: decumanus maximus biegnącą ze wschodu na zachód i cardo maximus z północy na południe. Stawały się one zaczątkami dwóch, głównych ulic, a w miejscu ich przecięcia powstawało forum. Miasto miało natomiast postać typowej wsi-ulicówki. Całość otaczano murem obronnym z bramami. W wypadku, gdy miasto rozrosło się jedną z ulic przedłużano, dodając w niej jeszcze jedną, prostopadłą oś, w efekcie czego powstawały kolejne kwartały i dzielnice miejskie. Każda z nich wyposażona była we własne forum o mniejszej randze.

Wymienione już forum, czy raczej liczne fora były centrami życia. Były to kwadratowe place, często ozdobione kolumnadami, stanowiące tradycyjne miejsce spotkań. Na forach, pod gołym niebem działały szkoły i targowiska. Tu spotykano się ze znajomymi i w interesach, odbywały się tu publiczne dyskusje, debaty rady miejskiej i sądy. Ogólnie rzecz biorąc toczyła się tu większość życia miasta.

Przy forum znajdowały się też najważniejsze budynki administracyjne oraz religijne miasta. Zawsze budowano przede wszystkim świątynię poświęconą Trójcy Kapitolińskiej (Jowisz, Junona i Minerwa) oraz Cesarzowi. Często przy forum znajdowała się też bazylika. Początkowo bazylika była budynkiem pośrednim, między ratuszem, a halą targową, z czasem ewoluowała w prywatny gmach administracyjny wielkorządcy, by wreszcie zostać przejęta przez kościół i stać się ośrodkiem kultu i siedzibą biskupa. Kolejnym bardzo charakterystycznym dla Rzymian budynkiem były publiczne łaźnie i toalety, stanowiące ważny element miasta. Do około IIwieku na szej ery rzymskie domy nie miały tego typu udogodnień. Pojawiające się wraz zekspansją religii wschodnich poczucie wstydu sprawiło, że kwestie higieniczne zaczę totraktować coraz bardziej prywatnie, a jedne i drugie zaczęły pojawiać się w domach. Do tego momentu Rzymianie sprawy higieniczne załatwiali na mieście. Korzystano też z nocników. Nieczystości z miasta pozbywano się w bardzo prosty sposób: przez środek każdej ulicy płynął rynsztok, czyli zagłębienie, w którym zbierały się i stopniowo były odprowadzane wszelkie brudy.

W większych ośrodkach bywały też fora specjalizowane, przeznaczone konkretnej działalności, a także sprzedaży konkretnych towarów, jak targi rybne, targi bydła i tym podobne. Wówczas główne forum przeznaczano wyłącznie działalności administracyjno-prestiżowo-religijnej, a mniejsze oddawano w ręce handlarzy.

Przy głównych ulicach miasta budowano konstrukcje służące rozrywce, jak teatry, areny gladiatorów i tym podobne. Korzystanie z nich często było nieodpłatne. Przeciwnie, mieszkańcy miasta oczekiwali, że jego ojcowie i zarządzający nim nobilitas uświetnią życie organizując w nich odpowiednie widowiska ze swej własnej kiesy.

Życie rodzinne:

Rzymska familia nie była odpowiednikiem rodziny we współczesnym tego słowa znaczeniu. Lepiej byłoby ją przetłumaczyć jako gospodarstwo domowe będące własnością głowy rodu. Familię tworzył przede wszystkim osobnik, który był posiadaczem (lub przynajmniej wynajmował) domostwa, w którym mieszkał i ziem, z których żył. Ten zapraszał pod swój dach żonę, z którą mógł się w dowolnej chwili rozwieźć (a w czasach republikańskich też zabić lub sprzedać w niewolę), choć zauważyć należy, że rozwodzić mogły się także kobiety. Mąż mógł mieć także konkubiny oraz oczywiście sypiać z niewolnicami. Ogólnie rzecz biorąc małżeństwo w starożytnym Rzymie nie było ani wieczne, ani tak trwałe, ani ważne jak później się stało w świecie chrześcijańskim.

Po drugie osobnik ten mógł posiadać także niewolników. Częstokroć zdarzało się, że w domu mieszkali też wyzwoleńcy, służący, goście, przyjaciele oraz różnego rodzaju klienci utrzymywani przez głowę rodu.

Oczywistym składnikiem rodziny były też dzieci. Zasadniczo za dziecko bardzo długo (w zasadzie do pełnego średniowiecza) nie uważano potomków poczętych przez głowę rodu, obojętnie prawnie czy na boku, a te, które zostały przez ową za własne uznane. Adopcja była znana i powszechna, częstokroć dotyczyła także osób dorosłych. Podobnie zdarzało się i to nie rzadko, że krnąbrnego potomstwa pozbywano się, wydziedziczano, sprzedawano, a nawet zabijano. Z tymi ostatnimi praktykami walczono jednak przynajmniej od czasów zaawansowanej republiki, nie z humanitaryzmu jednak, ale z obawy o to, by było skąd zaciągać rekruta.

W domu mieszkało także dorosłe potomstwo jego pana, nad którymi ten, jak już pisałem, miał bardzo często nader szeroką władzę. Zasadniczo traktowano ich raczej jako wyższą rangą służbę pracującą na rzecz swego ojca. Prowadziło to często do napięć w rodzinie, przy czym dzisiejszy konflikt pokoleń jest, w porównaniu do rzymskiego pestką.

Jak bardzo silne były owe napięcia pokoleniami świadczy sztuka rzymska. Dla Rzymian największym aktem poświęcenia i heroizmu, udowadniającym moralną czystość bohatera było ocalić swego starego ojca przed niechybną śmiercią. Wiele dzieci bowiem bynajmniej nie kochało swoich rodziców i tylko czekało na ich śmierć. Sama miłość była nawiasem mówiąc w czasach antyku uważana za psychiczną chorobę i oznakę słabości.

Ciąg dalszy (i plany budynków) na Blogu Zewnętrznym.

Komentarze


   
Ocena:
0

Masz błąd we fragmencie o willach. Nawias wywal.

Byłbym bardzo ostrożny z twierdzeniem o ogromnych różnicach w systemach etycznych. Dużo naszych zachowań etycznych wynika z biologii i tak dalej.

26-04-2015 10:40
Adeptus
   
Ocena:
0

 

Ten zapraszał pod swój dach żonę, z którą mógł się w dowolnej chwili rozwieźć (a w czasach republikańskich też zabić lub sprzedać w niewolę)

Tzn. chyba nie do końca, bo istniał też typ małżeństwa, w którym kobieta nie przechodziła pod władzę męża - co znaczy, że pozostawała pod władzą ojca i to on mógł ją zabić.

Sama miłość była nawiasem mówiąc w czasach antyku uważana za psychiczną chorobę i oznakę słabości.

Czytałem kiedyś taki tekst stoicki, w którym autor wywodził, że prawdziwy mędrzec powinien spieszyć z pomocą bliźnim, ale pomagając im powinien się starać, żeby nie zacząć się nad nimi litować, bo dobro powinno się czynić w imię zasad, a nie z powodu uczuć.

@ Slann

Przepraszam, ale post wytykający komuś błędy, napisany przez Ciebie, wygląda lekko niestosownie.

26-04-2015 15:33
zegarmistrz
   
Ocena:
+2

Slann: nie da się ukryć, że twierdzenie iż wszystko było tak, jak współcześnie i mocno zamerykanizowane też jest błędem.

Ja ogólnie rzecz biorąc uwielbiam Rzymian, bo to świetna inspiracja dla wszelkich Praworządnie Złych nacji jak Thay w Forgotten Realms, Sarcosiańscy Kolaboranci w Midnight czy Imperium Thery w Earthdawnie.

Adeptus: ogólnie rzecz biorąc było kilka typów małżeństwa. Dużo zależało od tego, w jaki sposób została zawarta sama umowa małżeńska. Jeśli kobieta była właścicielką znacznego majątku, którego dorobiła się sama (np. prostytucją) albo odziedziczyła, to mogła też zawrzeć taki związek, w którym to ona była głową domu i mogła zabić mężą:D

A stoicy w ogóle byli piękni. Mi najbardziej się podobało "człowieku, jak na życie narzekasz, to się zabij i przestań biadolić":D

26-04-2015 16:31
   
Ocena:
0

Sorry adeptus, tylko zwróciłem uwagę. By można było poprawić. Bez żadnych złych intencji.

Zegarmistrz: Nie tak jak w Ameryce to na pewno... choć raczej bym powiedział, że w nas jest znacznie więcej Rzymian niż chcemy przyznać.

26-04-2015 17:33
Adeptus
   
Ocena:
0

@ Zegarmistrz

Jeśli kobieta była właścicielką znacznego majątku, którego dorobiła się sama (np. prostytucją) albo odziedziczyła, to mogła też zawrzeć taki związek, w którym to ona była głową domu i mogła zabić mężą:D

To pierwsze słyszę, możesz coś bliżej napisać?

26-04-2015 17:35
zegarmistrz
   
Ocena:
0

Slann: tu nie będę polemizował. Niemniej jednak nie wszystkie rzeczy są identyczne. Model rodziny na przykład bardzo poważnie się w nowożytności zmienił.

Adeptus: Było o tym gdzie w "Historii życia prywatnego" P. Veyne. Generalnie uzasadniano to tak, że w Rzymie małżeństwo nie było sakramentem, jak w chrześcijaństwie, ale raczej rodzajem sformalizowanej transakcji. Wiele zależało więc od tego, w jaki sposób została zawarta umowa i jakie rzeczy w niej umieszczono, więc istniała tu duża swoboda. Tu trzeba się wczytać też w kwestie związane z posagiem panny młodej, bo to od niego wiele zależało.

26-04-2015 17:56
   
Ocena:
0

Zegarmistrz: Pytanie tylko czy łatwość rozwodów dowodzi nie sakralności małżeństwa?

26-04-2015 18:27
zegarmistrz
   
Ocena:
0

Nie "niesakralności" tylko "niesakramentalności". W starożytności sakralne było wszystko. Samo prawo w duzej mierze opierało się o praktyki magiczno-religijne, więc było jak najbardziej sakralne. Podobnie sakralne było budowanie domu, zakładanie miasta, wytyczanie pola, zawieranie umowy handlowej, sianie zboża, zbieranie winogron...

Nie było natomiast "obrzędem rozumiany jako widzialny znak lub sposób przekazania łaski Bożej".

26-04-2015 18:38
   
Ocena:
0

A no tak. Coś dzisiaj zaspany jestem.  Przepraszam jakby co?

W sumie ciekawe, bo Europa to chyba był ewenement z utrudnianiem wzięcia rozwodu. W sumie ciekawe.

26-04-2015 19:53
Adeptus
   
Ocena:
+1

Co do zasady małżeństwo rzymskie nie wymagało dla swej ważności jakichś szczególnych obrządków religijnych, czy jakichkolwiek obrządków (choć oczywiście tradycyjnie odprawiano różne rytuały, ale miały one charakter raczej domowy). Wystarczało, żeby dwoje osób różnej płci, pomiędzy którymi nie było przeszkód małżeńskich wyraziło wolę zawarcia małżeństwa (czy też wyrazili wolę ich opiekunowie). 

Ale istniała też forma "kościelna", tzw. confareratio, które było udzielane przez kapłanów w obecności dziesięciu świadków i wiązało się ze złożeniem ściśle określonych ofiar. Różnica pomiędzy confaerratio, a zwykłym ślubem polegała na tym, ze zawarte w ten sposób małżeństwo było dużo trudniejsze do rozwiązania, niektóre urzędy kapłańskie (np. flamena dialis - arcykapłan Jowisza) były zarezerwowane dla osób zrodzonych z małżonków połączonych confaerratio i kapłani zajmujący te stanowiska mogli zawierać małżeństwo wyłącznie w ten sposób. Zastosowanie tej formy była raczej dosyć rzadkie i prawdopodobnie początkowo była zarezerwowana wyłącznie dla patrycjuszy.

26-04-2015 20:30
Kumo
   
Ocena:
0

Ostatnio trafiłem na informację, że Rzymianie w budownictwie stosowali niekiedy całkiem niezłej jakości... beton. Później o nim zapomniano, bo do produkcji wymagał popiołu wulkanicznego (czy może nawet konkretnego rodzaju owego popiołu), więc ciężko było go wytwarzać poza Italią.

BTW: domyślam się, że pod pojęciem "wróżby" przy planowaniu domu rozumie się radiestezję/geomancję (skoro rzymska armia miała ekipy różdżkarzy, wyszukujących właściwe miejsca do zakładania obozów, to przy budowie domów pewnie też to stosowano)?

27-04-2015 00:04
zegarmistrz
   
Ocena:
0

Informacja o betonie jest prawdziwa. To było jedno z największych osiągnięć rzymskiego budownictwa.

Co do wróżb, to były one różnego rodzaju. Dominowały przede wszystkim z lotu ptaków i ich zachowania oraz z wnętrzności zwierząt.

27-04-2015 16:02
Adeptus
   
Ocena:
+1

Przy czym do wróżb - jak do wszystkiego - Rzymianie podchodzili pragmatycznie. Np. jak wróżono z zachowania kur (dobrą wróżbą było, jeśli kury łakomie połykały rzucone im ziarno) to się po prostu kury głodziło dzień naprzód. I wcale nie uznawano tego za oszustwo, tylko za faktyczne manipulowanie rzeczywistością.

Kapłan składający ofiarę powinien mieć na głowie kaptur, a obrządkowi powinna towarzyszyć muzyka - po to, żeby kapłan nie widział ani nie słyszał złych omenów (a czego oko nie widziało, ucho nie słyszało, tego nie ma).

Wróżbiarstwo było poważną nauką - w celach szkoleniowych tworzono makiety zwierzęcych wątrób z podziałem na sekcje i opisem jaka sekcja za co odpowiada i w jaki sposób (na zasadzie "sekcja XVI A odpowiada za wynik wojny - jeśli jest marska, to wygrasz, jeśli gładka, przegrasz, sekcja XVII odpowiada za zdrowie obiektu wróżby, im większa, tym lepiej). Z tego co pamiętam, Cyceron napisał rozprawę o wróżbach.

27-04-2015 16:14

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.