string(15) ""
» Blog » Jacek Piekara: ,,Miecz aniołów"
07-01-2014 21:04

Jacek Piekara: ,,Miecz aniołów"

W działach: recenzja, Jacek Piekara, cykl inkwizytorski | Odsłony: 297


Z każdą recenzją kolejnego tomu cyklu o inkwizytorze Jacka Piekary mam coraz większą zagwozdkę. Moje zachwyty nad dziełami autora pozostają niezmienione, a nie chciałabym Was zanudzać, w koło Macieju powtarzając to samo. 
Mordimer Madderin, sługa Jego Ekscelencji biskupa Hez-Hezronu, nie próżnuje - po raz kolejny musi się zmierzyć z plugawymi heretykami, czarownicami, demonami i przerażającymi potworami, a przy tym zadowolić Gersarda, którego nastrój zależy od poziomu alkoholu we krwi i tego, czy wrzody i podagra nie są zbyt uciążliwe. Tak, moi drodzy - wasz uniżony sługa ma bardzo ciężki żywot, w towarzystwie pustej sakiewki i pluskiew kryjących się w każdej szczelinie jego sypialni, a mimo to wiernie i pokornie służy Panu naszemu, Jezusowi Chrystusowi. 
Podczas gdy Sługa Boży i Młot na czarownice były lekturą dość lekką i łatwą, Miecz Aniołów zmusza czytelnika do refleksji nad otaczającym go światem, a opowiadania są dłuższe, bardziej złożone i skomplikowane. Gołym okiem widać, że inkwizytor dojrzewa, poważnieje i uczy się na własnych błędach. Zachowuje, i całe szczęście, specyficzne poczucie humoru, cynizm i lubowanie się w sarkazmie. 
Od Mordimera Madderina możemy się wiele nauczyć. Jego mądrość życiowa imponuje, a uwagi, komentarze i przemyślenia są wciąż trafne i aktualne, można by rzec - ponadczasowe.

„Bo jeśli zadasz pytanie, uważaj: możesz usłyszeć odpowiedź. Szkoda, że niewielu ludzi pamięta o tej prostej prawdzie, naiwnie sądząc, że wiedza jest dobrem samym w sobie.”

„Bo znaczymy tylko tyle, na ile potrafimy wycenić się we własnych oczach.”

I jeszcze jeden cytat, który również zaskakuje swoją aktualnością ;) 

,,Gdyż uczciwi ludzie chcą zarobić na chleb własną pracą, a ci, co rządzą, chcą zarobić na luksusy, wykorzystując tych, co pracują. Bo nic innego robić nie umieją, jak tylko wymyślać durne przepisy i wprowadzać nowe podatki, żeby mogli więcej ukraść. A im więcej kradną, tym większy mają apetyt."


 Na kilka słów z całą pewnością zasługują bohaterowie drugoplanowi, towarzyszący Madderinowi w jego trudach życia codziennego. Jacek Piekara wykreował kilka naprawdę zabawnych i osobliwych postaci - bliźniacy, obdarzeni paranormalnymi zdolnościami, Kostuch, który wyglądem i zapachem odstraszy nawet największego śmiałka, biskup Gersard, którego nastroje zmieniają się niczym w kalejdoskopie, i wreszcie Anioł Stróż, najogromniejsza trwoga Mordimera. Między tym ostatnim a naszym inkwizytorem odbędzie się w Mieczu Aniołów pewna bardzo mądra rozmowa,  zdecydowanie skłaniająca do refleksji. 
Cykl inkwizytorski wkradł się bezczelnie do mojego serca i jestem pewna, że już na stałe się w nim rozgościł. Kolejne tomy łykam jak pierożki w święta ;), cały czas pragnąc więcej i więcej. I mimo jednej bardzo irytującej mnie rzeczy, mianowicie powtarzania przez Piekarę tych samych spraw milion razy, bo niemalże w każdym opowiadaniu (no bo ile razy można czytać o tym, że Kostuch śmierdzi i ma bliznę na twarzy, a Gersard jest zadowolony z mleka, które polecił mu Mordimer?), jestem zachwycona. Polecam!

 

Recenzja ukazała się pierwotnie na moim blogu 

Komentarze


Z Enterprise
   
Ocena:
0

A miłości? 

14-01-2014 20:08
Agrafka
   
Ocena:
+1
Już znalazłam. To zupełnie inna kwestia. Miłość to coś, co spada na nas nieoczekiwanie. W najmniej spodziewanym miejscu i momencie. Stąd - zakochać się na polterze można, ale zaprzyjaźnić już nie ;-)
15-01-2014 06:23
Z Enterprise
   
Ocena:
0

To prawda. Inna.

15-01-2014 17:42

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.