string(15) ""
» Blog » Jacek Piekara: ,,Miecz aniołów"
07-01-2014 21:04

Jacek Piekara: ,,Miecz aniołów"

W działach: recenzja, Jacek Piekara, cykl inkwizytorski | Odsłony: 296


Z każdą recenzją kolejnego tomu cyklu o inkwizytorze Jacka Piekary mam coraz większą zagwozdkę. Moje zachwyty nad dziełami autora pozostają niezmienione, a nie chciałabym Was zanudzać, w koło Macieju powtarzając to samo. 
Mordimer Madderin, sługa Jego Ekscelencji biskupa Hez-Hezronu, nie próżnuje - po raz kolejny musi się zmierzyć z plugawymi heretykami, czarownicami, demonami i przerażającymi potworami, a przy tym zadowolić Gersarda, którego nastrój zależy od poziomu alkoholu we krwi i tego, czy wrzody i podagra nie są zbyt uciążliwe. Tak, moi drodzy - wasz uniżony sługa ma bardzo ciężki żywot, w towarzystwie pustej sakiewki i pluskiew kryjących się w każdej szczelinie jego sypialni, a mimo to wiernie i pokornie służy Panu naszemu, Jezusowi Chrystusowi. 
Podczas gdy Sługa Boży i Młot na czarownice były lekturą dość lekką i łatwą, Miecz Aniołów zmusza czytelnika do refleksji nad otaczającym go światem, a opowiadania są dłuższe, bardziej złożone i skomplikowane. Gołym okiem widać, że inkwizytor dojrzewa, poważnieje i uczy się na własnych błędach. Zachowuje, i całe szczęście, specyficzne poczucie humoru, cynizm i lubowanie się w sarkazmie. 
Od Mordimera Madderina możemy się wiele nauczyć. Jego mądrość życiowa imponuje, a uwagi, komentarze i przemyślenia są wciąż trafne i aktualne, można by rzec - ponadczasowe.

„Bo jeśli zadasz pytanie, uważaj: możesz usłyszeć odpowiedź. Szkoda, że niewielu ludzi pamięta o tej prostej prawdzie, naiwnie sądząc, że wiedza jest dobrem samym w sobie.”

„Bo znaczymy tylko tyle, na ile potrafimy wycenić się we własnych oczach.”

I jeszcze jeden cytat, który również zaskakuje swoją aktualnością ;) 

,,Gdyż uczciwi ludzie chcą zarobić na chleb własną pracą, a ci, co rządzą, chcą zarobić na luksusy, wykorzystując tych, co pracują. Bo nic innego robić nie umieją, jak tylko wymyślać durne przepisy i wprowadzać nowe podatki, żeby mogli więcej ukraść. A im więcej kradną, tym większy mają apetyt."


 Na kilka słów z całą pewnością zasługują bohaterowie drugoplanowi, towarzyszący Madderinowi w jego trudach życia codziennego. Jacek Piekara wykreował kilka naprawdę zabawnych i osobliwych postaci - bliźniacy, obdarzeni paranormalnymi zdolnościami, Kostuch, który wyglądem i zapachem odstraszy nawet największego śmiałka, biskup Gersard, którego nastroje zmieniają się niczym w kalejdoskopie, i wreszcie Anioł Stróż, najogromniejsza trwoga Mordimera. Między tym ostatnim a naszym inkwizytorem odbędzie się w Mieczu Aniołów pewna bardzo mądra rozmowa,  zdecydowanie skłaniająca do refleksji. 
Cykl inkwizytorski wkradł się bezczelnie do mojego serca i jestem pewna, że już na stałe się w nim rozgościł. Kolejne tomy łykam jak pierożki w święta ;), cały czas pragnąc więcej i więcej. I mimo jednej bardzo irytującej mnie rzeczy, mianowicie powtarzania przez Piekarę tych samych spraw milion razy, bo niemalże w każdym opowiadaniu (no bo ile razy można czytać o tym, że Kostuch śmierdzi i ma bliznę na twarzy, a Gersard jest zadowolony z mleka, które polecił mu Mordimer?), jestem zachwycona. Polecam!

 

Recenzja ukazała się pierwotnie na moim blogu 

Komentarze


Agrafka
   
Ocena:
0
Piekara - mężczyzna którego umysł chciałabym gwałcić.
07-01-2014 22:12
Gawk
   
Ocena:
0

Piekara - mężczyzna którego umysł chciałabym gwałcić.

 

To mogłoby się okazać w trakcie, że jednak jesteś pasywna. Poza tym nie powiedziałaś, czy w sensie dosłownym, dostając się tam przez czaszkę...

 

a opowiadania są dłuższe, bardziej złożone i skomplikowane. Gołym okiem widać, że inkwizytor dojrzewa, poważnieje i uczy się na własnych błędach.

 

Mordi jest cały czas tym samym brutalnym bydlakiem, co przez wszystkie trzy tomy. Jednak sama objętość tekstu i długość opowiadań wynikają z komercjalizacji. No, w sensie narzekań fanów własnie na to, że Piekara za mało opisowo opisuje wszystko i po łebkach. Przez co czytelnik nie ma czasu w ogóle się zaklimatyzować i ma wrażenie, że opowiadanie kończy się, nim się właściwie zaczęło. Stąd późniejsze tomy zostały wypchane nadzieniem.

08-01-2014 05:29
Agrafka
   
Ocena:
0
W sensie dosłownym to byłaby wielka strata dla świata.
08-01-2014 07:59
Gawk
   
Ocena:
0

W sensie dosłownym to byłaby wielka strata dla świata.

 

Nieprawda. Natura się uzupełnia, bo taka ma tendencję. Na jego miejsce znalazłby się inny, i znajdzie się, gdy żywot Piekary przeminie. Jak każdego z nas. więc co nas obchodzi świat? Przecież ty go chcesz zgwałcić ku swoje uciesze. Erm, jego umysł! Aczkolwiek da się tylko w sensie dosłownym, bo nie da się oddzielić ciała od umysłu, hehe.

08-01-2014 18:25
Z Enterprise
   
Ocena:
+2

O, Agrafko, mamy punkt rozbieżny wreszcie, o który możemy się pohejtować, potrollować, i zrobić krucjatę po której czwarta część Poltera zamieni się w zgliszcza, a lufy banangunów rozgrzeją się do czerwoności.

Bo dla mnie Jacek Piekara, a ZWŁASZCZA ten idiotyczny cykl Madderina, to jest kpina z czytelnika, to jest autofap i laurka złożona własnej czadowości przez autora. Do tego jest miernie napisane, wtórne, powierzchowne i małośmieszne. I nie rozumiem, jak komuś może się to podobać. 

Jeśli chodzi o polską literaturę fantastyczną, to znam tylko jednego autora, który potrafi przebić Jacka Piekarę w tworzeniu nieśmiesznych, prostackich historyjek o swoim zajebistym alter Ego (przez wielkie E) - to Jacek Inglot. Też piszący o inkwizytorach, swoją drogą. Najwyraźniej inkwizytorzy przyciągają specyficzny typ egomaniaków. 

Naprawdę, nie znoszę.

Oczywiście bardzo mi przykro, jeśli ktoś poczuł się niekomfortowo.

 

08-01-2014 20:08
Jade Elenne
   
Ocena:
+2

W sensie dosłownym to byłaby wielka strata dla świata.

Rzekłabym, że wprost przeciwnie - Piekara nie jest ani wybitnym pisarzem (pardon, opowiadania o Planecie Masek jeszcze się bronią, ale to szczyt jego osiągnięć literackich), ani człowiekiem, którego lubiłoby się może nie tyle jako pisarza, ile raczej jako działacza fandomu (jak Ćwieka). 

Co zaś do opowiadań o Mordimerze - kiedyś (gimnazjum) uważałam, że to takie czytadło, ale czytadło niezłe - dowodem oceny w moim rankingu. Teraz wszystkimi kończynami podpisuję się pod opinią Parowskiego (przypis z "Małp pana Boga"), którą pozwolę sobie przytoczyć:

Jego koronny cykl opowiadań o Mordimerze Madderdinie (...) jest rozwinięciem noweli Janusza Cyrana "Jeruzalem". Przy czym Cyran dawał przerażający, ale czysty jak łza intelektualny eksperyment teologiczny, a Piekara brnie w pornosadyzm i nieposkromione obrzydliwości.

 

Jeden-dwa tomy idzie przeczytać nawet z przyjemnością, zwłaszcza w pociągu albo sklepowej kolejce. W większej dawce cykl jest mało strawny - męczą udziwnieni bohaterowie, maniera narracyjna i ogólna miałkość tego świata. Trochę jak z Pilipiukiem, ale tam choć pisarza da się lubić, a cyrk, który Piekara odstawił, zamieszczając pamflet o nagrodzie Zajdla, sprawia, że nie można o nim powiedzieć, jak kiedyś o Chruszczewskim: "Średni pisarz, ale w porządku człowiek".

08-01-2014 20:25
Agrafka
   
Ocena:
+1
Taki długi komentarz mi wcięło. Więc jeszcze raz.

Po pierwsze ogromną radością napawa mnie fakt, że w końcu mogę ci napisać jak bardzo się nie znasz Zet i jak ogromnie mnie krzywdzi twój brak gustu i zrozumienia dla dzieła choć prostego w przekazie i formie to jednak pełniejszego niż niejeden przepełniony patosem i uwielbiany twór.

Piekary jako człowieka nigdy nie poznałam, czego z jednej strony żałuję, a z drugiej cieszę się niezmiernie - nie miał okazji mnie zawieść. Dlatego też nie czytam co o nim piszą, jakie ma poglądy czy co uważa o ideologii gender. Mógłby zbyt łatwo zepsuć moje podejście do swoich prac.

Z bólem przyznaję, że moja znajomość jego książek ogranicza się do serii o Mordimerze, co mam zamiar nadrobić jak tylko znajdę chwilę, jednak dotychczas musicie mi wybaczyć, że swój osąd będę opierała w całości na cyklu.

Od pierwszych stron, ba, od samej idei Piekara mnie zachwycił. Nigdy nie zastanawiałam się skąd zaczerpnął pomysł, jednak nawet jego wtórność nie zmieni tego jak fantastycznie w moim odczuciu zostało to wykorzystane. Okrutny, bezwzględny świat w którym nie ma miejsca dla pusiek, a przy tym pełen równie okrutnej i bezwzględnej religii to moim zdaniem strzał w dziesiątkę. Wykreowani bohaterowie, paskudni, chorzy, zdeprawowani. Tacy, w których trudno doszukać się jakiegokolwiek piękna, za to łatwo odnaleźć wszelkiego rodzaju dewiacje - po prostu mnie urzekli. Prosty styl i równie proste poczucie humoru zapewniają lekką lekturę mimo tematyki. Piekarze udało się stworzyć bandę odrzucających bohaterów,którym czytelnik kibicuje. Każda chwila spędzona na lekturze tej serii to chwila radości dla małej Agrafki. Posiadam w swojej kolekcji niemal całą serię i zawsze z radością do niej wracam.

Jako wisienkę na torcie dodam, że dzieła Tolkiena mnie znudziły, Pilipiuk mi kompletnie nie podszedł, a dzieła Sapkowskiego uważam za porażkę.
08-01-2014 21:15
Z Enterprise
   
Ocena:
+1

Okrutny, bezwzględny świat w którym nie ma miejsca dla pusiek

No i jak mam się na ciebie gniewać? Rozbawiłaś mnie. To takie kobiece sztuczki, prawda? :)

08-01-2014 21:22
Agrafka
   
Ocena:
+1
Zauważyłeś ;-) musiałeś zauważyć.
08-01-2014 21:44
Z Enterprise
   
Ocena:
+1

Musiałem. Dobrze to zakombinowałaś.

08-01-2014 21:46
Gawk
   
Ocena:
0

Kwestia gustu. Sam jednak uważam, że narzekania fanów i komercjalizacja wyszła tej sadze na dobre. Pierwsze tomy były naprawdę ubogie własnie i choć wsiąknąłem, a Mordka serdecznie znielubiłem, to szlag mnie trafiał, że książkę można było skończyć w parę godzin.

 

Niemniej, jak ktoś tam coś wcześniej pisał, to na pewno Morddimer od piekary jest lepszy, niż Dziennik Norweski Pilipuka. Bowiem ten Dziennik, to taki przekombinowany na siłę szajs, że nie wiadomo, po co się to czyta i aż się boję pomysleć, co by było dalej, gdybym zechciał się zmusić do przeczytania kolejnych tomów...

 

Z dzieł Piekary też mogę polecić Alicję (ale tylko pierwszą część), przynajmniej męskiej części czytaczy o nieuświadomionych pragnieniach. Gdzieś nawet kiedyś widziałem dyskusję o tym, że ta książka propaguje pedofilię, czy też jest wyrazem nieuświadomionych pragnień autora na ten temat.

 

P.S. Jakby się zrobił jakiś hejt i [delete] poszło w ruch, to na wszelki wypadek robię screeny na bieżąco.

08-01-2014 22:01
Agrafka
   
Ocena:
0
Każdy mężczyzna jest po części pedofilem. Tak słyszałam.
08-01-2014 22:06
Kratistos
   
Ocena:
+1

Opowiadani o Mordimerze to moim zdaniem średnie czytadło. Do chyba największych bolączek należy:

- Nijaki świat:  koncepcja Jezusa który sam zszedł z krzyża jest jedynie chwytem marketingowym za którym nic nie idzie. Mordimer mógłby spokojnie mieszkać w świecie wiedźmina lub innym " magicznym średniowieczu" i nic by się nie zmieniło.
- Słaba fabuła i "przepakowanie" bohatera: większość opowiadań to słaby quest rodem z Baldurs Gate: a) problem b) pogadać c) dać się złapać d) wyciągnąc z kapelusza super moc/sojusznik (raz ratuje go super zdolność wyciszenia myśli, wróg który oczywiście okazuje się dobry, anioł to nawet kilka razy). Nie ma tu ani drugiego dna ani twistów jak u Sapkowskiego.

Ratuję go częste chędożenie, które jak wiadomo zawsze jest w cenie.

08-01-2014 22:06
Agrafka
   
Ocena:
0
Życie to nie jebajka.
08-01-2014 22:11
hiliko
   
Ocena:
+1

Agrafko, już Cię lubię (a nawet chyba jesteśmy w podobnych klimatach, a przynajmniej wnioskuję to po nicku i avatarku) ;) 

Skomentuję te męskie wypociny tak - co Wy tam wiecie. Ja wolę poczytać dla rozluźnienia Piekarę niż całe życie główkować nad patetycznymi 'dziełami' wieelkich autorów. Czasem mam prawo wyłączyć mózg, ot, co. I tak jak czerwonowłosa pani - nie zamierzam zagłębiać się w osobowość, ideologie, poglądy Piekary (czy tylko mi to nazwisko kojarzy się z pieczarkami? o.O), bo już sobie w ten sposób zmarnowałam poznawanie dzieł Ziemkiewicza. 

13-01-2014 20:40
hiliko
   
Ocena:
0

A, co do innych książek Piekary - dziś przyszły mi ,,Przenajświętsza Rzeczpospolita" i ''Świat jest pełen chętnych suk" (o w mordkę, jak to drogo chodzi na allegro :o) - przeczytam, ocenię. Czytałam kiedyś 'Alicję" i mi się bardzo podobała, chociaż to prawda, że 1 część jest dużo lepsza od drugiej. 

13-01-2014 20:42
Z Enterprise
   
Ocena:
+1

Agrafko, masz prawdziwą polterprzyjaciółkę! :) 

13-01-2014 21:09
hiliko
   
Ocena:
0

ohoho, jakiś Ty zabawny ;) zasmucę Cię - nie nadaję się na przyjaciółkę :< 

13-01-2014 21:59
Z Enterprise
   
Ocena:
0

Oh, raczej rozweselisz. Już ci się udało :) Ale to nie fair, bo nie znasz kontekstu. Agrafka wyjaśni dlaczego kobiety z internetu są złe.

13-01-2014 22:01
Agrafka
   
Ocena:
+1
Och, ,kobiety w ogóle z założenia są złe. Internet daje im jedynie iluzję,że jest inaczej.

I nawet ja nie zaszłam tak daleko w las,żeby szukać przyjaźni na polterze.
14-01-2014 18:52

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.