string(15) ""
» Blog » Ja! Mizogin!
18-05-2012 22:18

Ja! Mizogin!

W działach: Fanboj i Życie, Książki | Odsłony: 203

Kilka dni temu dobra znajoma zarzuciła mi, że – czytając mojego bloga – można dojść do wniosku, że (przynajmniej w fantastyce) nie ma dobrych, kobiecych bohaterów. I wiecie co? Powiem szczerze: jeśli bohaterem książki, a zwłaszcza głównym bohaterem jest kobieta, to automatycznie dostaje Zegarmistrz dostaje +10 do Podejrzliwości i Oszczędności. Powód jest bardzo prosty:


W fantastyce kobiety postrzegane przez pryzmat płci!


Każdy zna chyba ten obrazek. Powieść pisana przez jakiegoś paszkwilistę lub naśladowcę Howarda. Okładka. Na niej: półnagi osiłek walczy z niewypowiedzianie plugawym potworem (jakąś Gwałcimacką Rozpustną lub czymś w tym guście), w tle czarnoksiężnik. Na pierwszym planie: omdlała, cycata panienka. Ot, typowa okładka typowej powieści fantasy czy science fiction (jeśli podmieni się czarnoksiężnika na szalonego naukowca) z okresu sprzed nastania Nowej Fali. Chyba wszyscy znamy ten typ: głupie babony, które nie potrafiły zrobić nic innego, niż tylko dawać się porywać, więzić i składać w ofierze, które co chwila mdlały i które bohaterowie musieli raz po raz cucić i odbijać z rąk porywaczy.


Ja bym takie zostawił na pastwę losu. Widać prawdą jest to, co mówią i miłość faktycznie jest ślepa, głucha i upośledzona. Wydawałoby się jednak, że tego typu uprzedmiotowiająca wizja kobiet, spychająca je w zasadzie wyłącznie do roli nagrody dla wojownika dziś, w erze równouprawnienia nie ma racji bytu.


Niestety jest nawet gorzej!


Niestety obecnie, jeśli kobiety pojawiają się w rolach pierwszoplanowych, to najczęściej, to w prawdzie zwykle już nie półnagie i omdlałe (ufffff!), jednak ich sytuacja poprawia się niewiele. Fabuła najczęściej przybiera trzy formy. Tak więc:


- Świat, w którym żyją Bohaterowie władany jest przez Moce Magii. Moce Magii płyną z wewnętrznego talentu / słów użytych przez Stwórcę w trakcie Aktu Kreacji / Zwierząt Chińskiego Horoskopu / Krwawych Poświęceń i Zaprzedawania Duszy. Posługiwać się nimi mogą jednak wyłącznie mężczyźni. W rękach kobiet pozostają natomiast wyłącznie sztuki niższe / zabijane jeśli w ogóle lizną cokolwiek z magii, pewnego dnia pojawia się niezwykle utalentowana dziewczyna, najpotężniejszy mag, jaki kiedykolwiek chodził po świecie. Musi jednak ukrywać swoje istnienie, gdyż skostniały, patriarchalny beton reprezentowany przez Gildię Magów / Mędrców z Roke / Złych Doradców Cesarza / coś innego w tym stylu sięgnie po wszelkie środki, by zgładzić!


- Świat w którym żyją Bohaterowie władany jest przez moce Barbarzyństwa i / lub Patriarchatu. Jedyny wyjątek stanowi idylliczne Królestwo władane przez Praworządnie Dobrą Królową. Do pomocy ma ona zastęp Paladynów / Kosmicznych Marines (też Praworządnie Dobrych) władających magią / technologią / gadającymi koniami / smokami / wymyślcie sobie, co chcecie. Królestwo ma jednak masę wrogów zewnętrznych (tzn. wszystkich naokoło) i wewnętrznych, którzy nienawidzą go za jego otwartość dla mniejszości seksualnych oraz równość praw dla kobiet, rzeczy w tym świecie egzotyczne, a w tym jednym i jedynym miejscu nie tylko akceptowane, co akcentowane. Przed nieuchronną zagładą państwo ocalić może jedynie odważna bohaterka...


- Świat w którym żyją Bohaterowie ponownie władany jest przez moce Barbarzyństwa i / lub Patriarchatu. Władzę w nim sprawują brutalni i bezmyślni szowiniści, traktujące kobiety jak niewolnice, znęcające się nad dziećmi, ciągle pijane potwory zwane mężczyznami. Sprzeciwiają się im i czynią los kobiet znośnym jedynie nieliczne osoby płci pięknej, zrzeszone w jakieś tam sekretne bractwo / kapłanki Bogini-Matki, władające mocami magii / technologii / innymi. Niestety nadciąga okropne zło, najczęściej w postaci straszliwej, patriarchalnej religii lub ideologii. Czy dzielne kobiety zdołają ochronić swój jedyny azyl przed napompowaną testosteronem agresją?


Dlaczego nie podoba mi się to, że baby stale walczą z Patriarchatem?


Bo czytałem już z milion książek o tym. Chętnie poczytałbym o czymś nieco innym. Na przykład o tym, jak baby walczą ze smokami. Albo z wampirami. Albo jak kobieta odkrywa tajemnicę myślącej planety-oceanu. Albo jak zakrada się do strefy lądowania obcych, by kraść pozostawione przez nich, tajemnicze artefakty...


Wiecie co mnie dziwi? Że autorki fantasy (bowiem, jak już wszyscy zdążyli się domyślić preferuje fantasy nad science fiction, tak więc siłą rzeczy tam trafiam na więcej tego typu odchyłów), bo to właśnie najczęściej kobiety piszą tego typu książki notorycznie udowadniają, że kobiety są gorszą płcią! Nie dziwiłoby mnie, gdyby snuły jakieś feministyczne fantazje, w których jedyne sensowne państwa są władane przez królowe, mężczyźni chodzą na smyczach, a reszta świata błaga je o rzucenie kaganka oświaty. Ot, taki Gor, tylko napisany przez babę...


Natomiast piszą...


Piszą powieści, z których jasno wynika, że nie radzą sobie w świecie równouprawnienia. Bo w przedstawionych przezemnie schematach fabularnych postacie kobiece prezentują tylko jedną, wyróżniającą je cechę: swoją płeć. Prócz tego, że są kobietami są nikim. Co więcej pozycje te często pełne są jakiejś dziwnej, negatywnej energii... Bo widzicie: żyjemy w XXI wieku, czasy, w których pani Andre Norton musiała podawać się za pana Andre Nortona, bo wydawca bał się, że babskie imię wystraszy czytelników dawno już minęły. Większość widowni nie będzie też miała nic przeciwko kobiecym postaciom. Oczywiście jeśli będą z jajem.


Tymczasem pierwsza kobieta-mag, pirat, wojownik czy space marine w świecie, w którym kobietom nie wolno być magami, piratami, wojownikami czy space marine nie jest kimś z jajem. To postać, która znajduje się w dość sztucznej dla czytelnika sytuacji. Tym bardziej, że w naszym świecie kobiet pracujących na równi z mężczyznami i traktowanych na równi z nimi w typowo męskich zawodach jest całe mnóstwo i nie budzą żadnej sensacji.


W fantastyce też jest wiele dobrych, kobiecych postaci. Sara Connor z Terminatora, Ellen Ripley z Obcego, komandor Karen Halabi z Osi Czasu, kapitan Maneka Trevor z Bolo! Weterani, Honor Harington z cyklu o Honor Harington czy nawet howardowskie Belith i Czerwona Sonja... Postacie o których piszę w tej notce nie zasługują jednak, by stawać z nimi w jednym szeregu. A wszystko to dlatego, że autorzy ich przygód robią wszystko, by pokazać, że radzą sobie dobrze, jak na kobiety...

Komentarze


Behir
   
Ocena:
0
@ Eva
Nie są. Ale jak czytam książkę, to wolę zrozumieć o co chodzi bohaterom i dlaczego coś robią. W realnym życiu dość często z tego rezygnuję, bo ludzie są z zasady nieracjonalni.

@ zigzak
Trolololo :P. Nie te które znam.
19-05-2012 22:50
zegarmistrz
   
Ocena:
0
Behir: ja to czytałem na studiach. I zapamiętałem np. macochę Achaji robiącą się mokrą od karania tytułowej postaci, która pojawiła się gdzieś tak w pierwszym rozdziale.
19-05-2012 22:50
~Eire

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+3
Ciężko miała na początku? A co ja miałam jako czytelniczka, której autor próbuje wmówić, że niestabilna psychicznie idiotka to wzór bohaterki? Baba latająca (i jeżdżącą) z gołym tyłkiem, na której spotkanie golą się zbójcy i tak zupełnie przypadkiem co chwila ktoś ją musi, ale to musi przelecieć? A za szermierkę z całym rozdziałem skakania i sikania po nogach podziękuję.
19-05-2012 22:53
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Behir - są. Kobiety są proste. widocznie znasz dziewczęta - one jeszcze nie wiedzą czego chcą, więc wydają się skomplikowane.
19-05-2012 22:58
Behir
   
Ocena:
0
@ zegarmistrz

Widać kto na co zwraca uwagę jak czyta książki :P. Jak to czytałem, nie byłem jeszcze zdemoralizowany, szukałem fajniej rozpierduchy. Nie wiem nawet, czy tego nie interpretowałem jakoś inaczej.

Ale do "kobiecej magii" w TWoT się nie odniosłeś :P.
19-05-2012 22:58
zegarmistrz
   
Ocena:
0
Bo odpadłem od Koła Czasu. Kilka razy próbowałem je czytać, ale jakoś mnie nie wciągnęło, a perspektywa męczenia się z nim przez kolejne 15-20 tomów mnie nie zachęcała.
19-05-2012 23:03
Behir
   
Ocena:
0
@ zegarmistrz
Bo tego się nie czyta po polsku. Podobnie jak książek Sandersona. Tak słabych tłumaczeń naprawdę dawno nie widziałem.

@ Eire
Nie wiem co czułaś. Ale pewnie coś podobnego do mnie, kiedy muszę czytać piąty artykuł o tym, jako to język hiszpański jest seksistowski i jak to trzeba coś z tym zrobić. Tyle, że fantastykę się zwykle czyta dla przyjemności i jeśli książka nie podchodzi to można ją posłać w diabły ;).

Chociaż można odbić piłeczkę: co czułem kiedy największy podrywacz w mieście (Lestat) całował na dobranoc przyjaciela?

Innymi słowy: mężczyźni rzadko kreują dobre postacie kobiecie nie sprowadzające się do roli tła, a kobiety rzadko kreują dobre postacie męskie (przynajmniej w fantastyce i pokrewnych).

@ zigzak
Dunno. To zależy od tego do jakiego wieku termin "dziewczę" się odnosi. Bo "młody osobnik rodzaju żeńskiego" jak sugeruje forma wyrazowa jest trochę niedookreślony.
19-05-2012 23:16
Eva
   
Ocena:
+2
mężczyźni rzadko kreują dobre postacie kobiecie nie sprowadzające się do roli tła, a kobiety rzadko kreują dobre postacie męskie (przynajmniej w fantastyce i pokrewnych)
Łał.
19-05-2012 23:21
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Tu nie chodzi o wiek, a zachowanie i podejście do życia.
Jest różnica między kobietą a dziewczyną, i nie musi ona wynikac z wieku. Mniej wiecej taka jak między winem a jabolem.

Kobiety są proste do zrozumienia, mają jasne cele i przewidywalne reakcje. Dziewczyny nie, ale to dlatego że same nie wiedzą czego chcą.
19-05-2012 23:31
Salantor
   
Ocena:
+3
Chyba póki co najbardziej sensownie wypowiedział się tutaj paralaktyczny. Reszta sprawia wrażenie - jak zwykle zresztą - krążenia wokół tematu i rzucania w siebie ogólnikami.

No i Achaja jako przykład kobiety, której nie trzeba ratować? Biacz, please...

Jak ja bym chciał przeczytać długą i wyczerpującą notkę, która dotyczy kwestii kobiet w fantastyce. Żadnych wyliczanek, żadnego grupowania i gadania, że babka w fantasy ma tylko rolę taką, taką i taką (sorry zegarmistrzu, ale musiałbyś przeczytać dziesięć razy tyle książek, by móc je grupować. Nie zaglądałem ci w listę, ale mogę spokojnie założyć, że wciąż masz za mało materiału porównawczego), przede wszystkim żadnego płytkiego podejścia do tematu. Bo wciąż odnoszę wrażenie, że właśnie dlatego osoby najbardziej zainteresowane się nie wypowiadają. Bo "co tu komentować, skoro to bzdury są?". Same nie napiszą. Dlaczego - nie wiem. Lenistwo? Niechęć do poruszania tematu? Obawia przed niezrozumieniem? Przed bawieniem się w stereotypy? Nie wiem, ale naprawdę chciałbym się dowiedzieć.

Really, mniej więcej od notki zigzaka na temat kobiet i RPG nie ujrzałem zbyt wiele dobrych tekstów na temat "kwestii płci". Po czym poznać? Po tym, że ja dalej nie rozumiem, na czym zasadza się problem, gdzie tkwi przyczyna, jak się objawia, jak go rozwiązać i tak dalej. Ba! Nie wiem nawet, czy w ogóle problem "kobiet w fantastyce" istnieje, czy też nie jest to po prostu temat w jakimś stopniu sztuczny.

Może wyjdę na durnia, ale nikt nie chce mnie poratować i raz a porządnie wytłumaczyć, o co w tym wszystkim chodzi? Jedna porządna notka, więcej mi do szczęścia nie potrzeba.
20-05-2012 00:02
Tyldodymomen
   
Ocena:
0
Uuuu, Eva spuściła feministkę ze smyczy. Czekamy na kontrnotkę:D
20-05-2012 00:07
Eva
   
Ocena:
+1
Po tym, że ja dalej nie rozumiem, na czym zasadza się problem, gdzie tkwi przyczyna, jak się objawia, jak go rozwiązać i tak dalej. Ba! Nie wiem nawet, czy w ogóle problem "kobiet w fantastyce" istnieje, czy też nie jest to po prostu temat w jakimś stopniu sztuczny.
Jest tak sztuczny i idiotyczny jak to tylko możliwe. Ogólnie jest dobra kreacja bohaterów albo zła kreacja bohaterów. Zegarmistrz napisał o złej i skupił się na kobietach - ogólnie zła fantastyka to wdzięczny temat notek.
Przy dobrej kreacji problem nie istnieje (więc i nie ma o czym pisać). Mówimy o wymyślonych światach, gdzie są statki kosmiczne, wysocy piękni ludzie żyjący po tysiące lat, kosmiczne kolonie, bóstwa materializujące się w rzeczywistym świecie, dodatkowe prawa fizyki i inne takie. Społeczeństwo i płci są elementem konstrukcji tych światów, rozmawianie o nich w oderwaniu od tych światów jest kompletnie bez sensu.

T-men: do czego kontrnotkę? Do twierdzenia iż w złych książkach są słabi bohaterowie? :D A moja wewnętrzna feministka jest uśpiona albo nie żyje, zmieniłam poglądy w poprzedni weekend :D
20-05-2012 00:15
Malaggar
   
Ocena:
0
Miłość zmienia ludzi! Power of Love:*
20-05-2012 00:17
Behir
   
Ocena:
0
@ Salantor
Nie będę tego bronił, bo powiem szczerze, że po prostu tak to zapamiętałem. W sensie: nie było tam rycerza w lśniącej zbroi ani napakowanego barbarzyńcy, który by jej wyciągał tyłek z opresji. Po prostu to nie typ "bezradnej księżniczki/królowej ratujcie mój honor tym questem" (a przynajmniej przez większą część książek).

A co do reszty się zgodzę. Ale to ostatnio taki modny temat. Też nie widzę problemu. Książki czytam dla rozrywki (a nie dla rozpatrywania różnic pomiędzy płciami), na sesję chodzę grać (a nie podrywać koleżanki), więc bardzo mi wszystko jedno.
20-05-2012 00:23
Kamulec
   
Ocena:
+1
Zwykle autor scenariusza książki/filmu ma pomysł na historię, problem, zagadnienie, które chce poruszyć. W takim wypadku nowe wątki grożą zepsuciem historii lub odciągnięciem uwagi odbiorcy. Naturalną koleją rzeczy głównym bohaterem zostaje osoba, która do historii pasuje bez dodatkowego wytłumaczenia.
20-05-2012 03:36

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.