string(15) ""
» Blog » It's the dream of Pickett charging and never being stopped - część I
14-05-2014 01:55

It's the dream of Pickett charging and never being stopped - część I

Odsłony: 448

It's the dream of Pickett charging and never being stopped - część I

Dziś wpis okołoplanszówkowy.  Uwaga, zawiera treści wojenno-planszówkowe i około historyczne.

Jednym z moich ulubionych momentów przy planszówkowym stole jest chwila, gdy milkną działa, zmęczeni żetonowi żołnierze kładą się spać i przychodzi moment na ocenę zwycięstwa. Zawsze przy okazji podliczania punktów, albo sprawdzania warunków zwycięstwa nachodzi mnie myśl "jak potoczyłaby się historia, gdyby naprawdę dana kampania albo bitwa miała taki przebieg?" Pozwólcie, że zabiorę Was w krótką podróż do Cobybyłolandii i przedstawię, w skrócie oczywiście, zarówno przebieg, jak i moje przemyślenia dotyczące dwóch rozegranych w tym roku partii.
Część wydarzeń jest pominięta, część opisana skrótowo - choć ciekawe i emocjonujące z punktu widzenia graczy, to nie są one specjalnie istotne dla narracji. Chciałbym przy okazji podkreślić, że pomimo pozornie jednostronnej gry rwałem sobie włosy z głowy, a do ranka 13 września przegrywałem na punkty z przeciwnikiem, który okazał się godnym rywalem.

Gra I - Battle above the Clouds, scanariusz McLemore's Cove.

10 września 1863 roku, tereny przygraniczne Georgii, Tennessee i Alabamy.

Po ewakuacji Chattanoogi, która odbyła się 6 września konfederacka Army of Tennessee pod komendą Braxtona Bragga wycofuje się na południe, w głąb Georgii. Przeciwnik Bragga, dowódca federalnej Army of the Cumberland William Rosecrans, nie wiedząc, gdzie dokładnie znajdują się oddziały konfederackie zdecydował się podzielić swoją armię na trzy człony i w ten sposób znaleźć wycofujących się południowców. 10 września do Bragga dociera piorunująca informacja - jedna z dywizji XIV korpusu, dowodzonego przez gen. Thomasa nieświadoma zagrożenia jest odizolowana w McLemore's Cove, wąwozie między Lookout Mountain a Pigeon Mountains. Błyskawicznie nakazuje koncentrację dwóch dywizji i uderzenie, nim reszta korpusu Thomasa zdoła dołączyć do znajdującego się w cieniu zagłady generała Negleya.
Historycznie z zamknięcia unionistów w potrzasku nic nie wyszło i doszło jedynie do potyczki o Davis' Cross Roads, co zmusiło obie armie do dalszego manewrowania i skończyło się bitwą pod Chickamaugą stoczoną trochę ponad tydzień później.

Co stało się w Cobybyłolandii, w której Bragg podjąłby działania takie, jak ja?

10 września.
Bragg, po otrzymaniu informacji o Negley'u zareagował szybko - zamiast uderzyć bezpośrednio na samotną dywizję zdecydował się odciąć ją od reszty XIV korpusu. W tym celu wysłał korpusy Walkera i Bucknera na Steven's i Cooper's Gaps. Negley, ostrzeżony o zbliżających się konfederatach zdecydował się na wycofać przez południowy zachód, którymś ze szlaków wychodzących z McLemore's Cove. W pościg za nim ruszyła dywizja Gista z korpusu Walkera, a unijny korpus Thomasa stanął na Lookout Mountain blokując obie przełęcze. Mając przed sobą zaledwie dywizję Bairda z XIV korpusu Buckner podjął próbę natarcia siłami swoich dwóch dywizji. Niestety, czas upływał, a uderzenia, pomimo przygotowań, nie było. W końcu, pod wieczór udało się uderzyć, spychając Bairda z Lookout Mountain w kierunku Lookout Valley.

11 września.
Nieco dalej na północ trwał za to wyścig w kierunku Chattanoogi - silny korpus Polka starał się uderzyć na słabo obsadzone miasto, nim Crittenden ze swoim XXI korpusem zdąży wzmocnić liczący zaledwie dwa tysiące żołnierzy garnizon. Leonidas Polk był jak zwykle sobą, i nie dość, że nie zdążył odciąć miasta przed przyjściem posiłków, to jeszcze popołudniowe godziny zmitrężył na przygotowaniach do uderzenia, które ostatecznie, z uwagi na zbliżającą się noc, musiał odwołać. Pomimo tego sukcesu sytuacja konfederatów nie przedstawiała się się specjalnie kolorowo. Prócz niepowodzeń Polka na południowe, najsłabsze skrzydło naciskał świeżo przybyły XX korpus McCooka wspierany dwiema dywizjami kawalerii. Siły te próbował powstrzymać korpus kawalerii Wheelera, a w rezerwie znajdowała się dywizja piechoty Breckinridge'a.
Negley, który wyrwał się z zasadzki, podjął próbę wsparcia Bairda, jednak w wyniku niefortunnego błędu wpadł w jeszcze gorszy potrzask - z jednej strony znajdował się korpus Bucknera, z drugiej dywizja Gista, a jedyną drogą ucieczki była wąska i kręta ścieżka. Choć udało mu się uniknąć zagłady, to poniósł ciężkie straty w czasie starcia i odwrotu. Co gorsza, kolejna dywizja XIV korpusu, która blokowała Cooper's Gap znalazła się w ciężkiej sytuacji, gdy weteran z Army of Northern Virginia, Daniel H. Hill, osobiście prowadząc dywizję Patricka Cleburna obszedł Cooper's Gap szlakiem od północy i, wraz z Walkerem, uderzył na samotną dywizję  Reynoldsa, spychając ją w kierunku Bairda.


12 września.
Pobita dzień wcześniej dywizja Reynoldsa znów stałą się ofiarą skoncentrowanego uderzenia Hilla i Walkera, które zmusiły ją do wycofania się w jedyną możliwą stronę - do McLemore's Cove, między operujące w kilkukilometrowym promieniu wojska konfederacji. W tym czasie, mimo sukcesów w walce z kawalerią Wheelera McCook maszerował wolno, a do tego śmiałe uderzenie Breckinridge'a zastopowało jego wojska, które, prócz drobnych prób zepchnięcia samotnej konfederackiej dywizji, nie podjęły ani 12 ani 13 września działań na większą skalę.
Tymczasem niespodziewany sukces pod Chattanoogą osiągnął Polk, który, po wielu opóźnieniach, uderzył na jedną z dywizji Crittendena zadając jej dotkliwe straty. Niestety, prócz tego nie był w stanie zagrozić miastu tego dnia.

13 września.
Wreszcie do walki włączyły się odwody Unii w postaci rezerwowego korpusu generała Grangera, jednak ich wejście do walki nie zmieniło sytuacji na Lookout Mountain, podobnie jak potężnie uderzenie korpusu Thomasa, które nie dało rady wypchnąć broniącego przełęczy Hilla wspartego potężną rezerwą artyleryjską z korpusu Walkera. Dodatkowo, odcięta dzień wcześniej dywizja Reynoldsa została całkowicie rozbita przez uderzenie korpusu Bucknera i pościg kawalerii Nathana B. Forresta. To sprawiło, iż maszerujący od południa w celu wsparcia Reynoldsa Sheridan zdecydował się zawrócić.
Polk wraz z Braggiem uznali, iż po dwóch dniach nieudanych prób zaatakowania Chattanoogi wymknęła się im z rąk szansa na zajęcie miasta, w którym garnizon ufortyfikował się, zdecydowali więc wydzielić jedną z dwóch dywizji Polkowego korpusu i uderzyć nią na Trenton, odcinając Chattanoogę od jedynej otwartej linii kolejowej i zagrażając flance walczących na stokach Lookout Mountain Thomasa i Grangera.
Wraz z końcem dnia skończył się scenariusz. Konfederaci odnieśli Substantial Victory, straty wyniosły 8,5 tysiąca zabitych, rannych i zaginionych po stronie Południa i 13,5 tysięcy po stronie Północy.

Gdybanie
Jak to wszystko wpłynęłoby na dalszy obraz zmagań na wschodnim teatrze działań? Na pewno nie doszłoby do bitwy pod Chickamaugą, a Rosecrans straciłby dowodzenie wcześniej, nie dopiero po zostaniu oblężonym w Chattanoodze. Co więcej, gdy kończył się nasz scenariusz pozycja dywizji Crittendena w mieście i okolicach była nie do pozazdroszczenia - odcięci byli od linii zaopatrzenia i wątpliwe, by dali radę utrzymać miasto - najrozsądniejszym wyjściem byłby odwrót na północny wschód wzdłuż rzeki Tennessee i szukanie okazji do przekroczenia jej. Reszta wojsk federalnych musiałaby cofnąć się na południe i południowy zachód, ścigana prawdopodobnie przez konfederackich żołnierzy.
Jednak także Army of Tennessee znalazła się w sytuacji dalekiej od idealnej - ciężkie straty w kawalerii znacznie ograniczyłyby jej zdolność do bycia oczami i uszami armii, jeszcze gorzej sytuacja miałaby się z byciem ewentualną osłoną w trakcie manewrów w pobliżu Army of Cumberland.
Wydaje mi się, że pomimo tego wojska Południa znalazłyby się w zdecydowanie lepszej sytuacji niż w rzeczywistości, bo federalni, nawet chcąc kontynuować kampanię (co byłoby wątpliwe), musieliby cofnąć się za rzekę Tennessee i rozpocząć całą operację przeciw Chattanoodze od początku, a jeśli Bragg dałby radę podjąć energiczny pościg, to być może udałoby mu się przywrócić sytuację sprzed Tullahoma Campaign i bitwy pod Murfreesboro.

Na ilustracji A. S. Johnston pod Shiloh - jego śmierć, w oczach Południowców, stała się przyczyną ostatecznej klęski w bitwie, a sytuacja "co by było, gdyby żył" była jedną z największych "gdybologii" ówczesnych czasów.
My wiemy, że losów Shiloh by nie odmienił, nie wiadomo jednak, jakim byłby wodzem - na pewno był energiczny i charyzmatyczny, stąd też niektórzy uważali, że mógłby przyćmić samego Roberta E. Lee.
Tytuł notki to oczywiście cytat z utworu Bobbiego Hortona "Southern Birthright".

PS. Pierwotnie wpis zaczynał się od słów "Dziś krótki wpis[...]". Jak widać nie udało się wywiązać z założeń, co powinno zostać odebrane jako dowód na to, iż partia bardzo mi się podobała i stąd tak chętnie o niej piszę.

Komentarze


jakkubus
   
Ocena:
0

Mal pisze coś w miarę mądrego... Taki rzadki widok.

14-05-2014 08:21
Gniewko
   
Ocena:
0

- za brak formatowania i TL

+ za Wojnę Secesyjną

14-05-2014 13:56
Malaggar
   
Ocena:
0

Gniewko, jeśli TL to "too long" to ciesz się, że nie uwzględniłem unijnej akcji w okolicy Ringgold, albo starć kawaleryjskich między Mounted Infantry Wildera, jazdą Minty'ego i moją dywizją Pegrama (zwanego "Przegramem) ;)

14-05-2014 14:47
Cherokee
   
Ocena:
+3

Pewnie o zbyt dużo proszę ale przydałoby się do każdego dnia foto planszy przedstawiające sytuację na polu bitwy, idealnie zaś z naniesionymi w GIMPie/PS strzałkami pokazującymi ostatnie ruchy wojsk i inne ważne dla zrozumienia narracji pomoce wizualne. W tej chwili trudno docenić opis zmagań, nie mając pojęcia gdzie te wszystkie wzgórza, przełęcze i miasta się znajdują. 

15-05-2014 14:11
Rincewind1
   
Ocena:
+1

Cherokee - beda, jak tylko Gmoch się zgodzi.

 

15-05-2014 18:40
Malaggar
   
Ocena:
0

Wiem, niestety, grając nie robiłem logu, więc jestem w stanie nanieść tylko na mapę pewne rzeczy "mniej więcej".
Postaram się to wrzucić albo tutaj, albo do kolejnego wpisu, jako dodatek.

Nie ukrywam, że zachęca mnie do tego ciepłe polecankowo przyjęcie, bo pierwotnie wpis miał być krótki i raczej dla "rozruszania" mnie w celu tworzenia opisów kolejnych walk.

15-05-2014 19:18
~hallucyon

Użytkownik niezarejestrowany
    Nie na temat
Ocena:
+1

A ja nie na temat... Dawno mnie tu nie było, więc Cię pozdrawiam, Malaggarze. :)
15-05-2014 21:48
Kamulec
   
Ocena:
0

Jaką wartość utylitarną ma dla Ciebie ten XIX-wieczny trening oficerski?

19-05-2014 11:52

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.