string(15) ""
» Blog » It's not dead, it's restin'!
25-07-2014 21:11

It's not dead, it's restin'!

W działach: RPG | Odsłony: 917

It's not dead, it's restin'!

Czy ktoś z Was orientuje się jaki jest status systemów z uniwersum Warhammera? Lada dzień na rynku pojawi się Tome of Decay do Black Crusade, ale mam wrażenie, że "decay" to to, co właściwie FFG życzy całej linii Warhammera FRP i 40k. Nie jestem wielkim fanem FFG, nie śledzę ich premier, ale nie da się nie zauważyć, że trzecia edycja WFRP jest zupełnie wygaszona a z gier z uniwersum Czterdziestki wychodzą jakieś ochłapy w PDF i od wielkiego dzwonu coś na papierze. Wiem, że ma wyjść Dark Heresy 2ed. ale brzmi to jakby to była ostatnia próba ugrania czegoś przed rozwiązaniem licencji.

Premiera D&D 5 sugeruje, że FFG może chcieć wypuścić WFRP 4 - poprawioną, ulepszoną, uproszczoną, kończącą edycyjne wojny. Wydanie EotE i dwóch pozostałych, zapowiadanych gier z uniwersum Gwiezdnych Wojen źle wróży WH40k. Niby inne realia, ale trochę się jednak gryzą. Jak sądzicie, FFG pójdzie do walki z Wizardami i Paizo o pierwsze miejsce na listach sprzedaży gier fantasy? Zarżnie Czterdziestkę na rzecz mieczy świetlnych i midichlorianów?

0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze

Autor tego bloga samodzielnie moderuje komentarze i administracja serwisu nie ingeruje w ich treść.

von Mansfeld
   
Ocena:
+1

Z założenia WFRP powstało jako pastisz i konkurencja dla (A)D&D - WFRP 1st jako reakcja na AD&D, WFRP 2nd jako reakcja na D&D 3rd. WFRP 3rd niby również idzie krok wraz z D&D 4th. Niestety, Warhammer Fantasy z góry miało być "dedekiem w mroczniejszej oprawie" i jak widać coraz mniej osób (na Zachodzie) jest zainteresowana tego typu tematyką.

25-07-2014 22:15
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+4

"coraz mniej osób (na Zachodzie) jest zainteresowana tego typu tematyką"

A także operą, poezją i filatelistyką. Mało wysublimowane gusta hamburgerożernych redneków odbiegają od naszych standardów kulturowych... :)

25-07-2014 23:03
Malaggar
   
Ocena:
+2

Laverek, nie ma takiego czegoś jak "pastiż"... Jest "pastisz".
Reszta twojego posta to typowy produkowany przez ciebie smrodek nie oparty o fakty i rzeczywistość.

FFG zarżnęło WH40k wydając pierdyliard podsystemów.

25-07-2014 23:31
jakkubus
   
Ocena:
0

@AG
Jeśli DeDeka porównać z hamburgerem, to Młotkowi odpowiadałoby niedożywienie. :P

25-07-2014 23:34
Malaggar
   
Ocena:
+5

Jakkubus, widzę, że nadal nie byłeś u proktologa z twoimi bólami.

25-07-2014 23:37
Tyldodymomen
   
Ocena:
+2

w Łodzi jest jeden wybitny specjalista w tej dziedzinie.

25-07-2014 23:55
KRed
   
Ocena:
+12

WFRP3 zdechło przez pazerność wydawcy. Nie chodzi nawet o to, że jest nieporęczne i zaplanowane aby grać na raz tylko jedną kampanię tylko jedną drużyną, bo niemal wszystko jest tylko w jednym egzemplarzu. Zabawa jest fajna, ale... chcesz mieć czwartego gracza na sesji? Kup dodatek za 90 zł. Chcesz mieć nekromantę na sesji? Kup dodatek "30 kart za 80 zł". Chcesz mieć wszystkie opcje dla swojego czarodzieja? Kup dodatki za 350 zł. Bestiariusz kosztuje 85 zł, ale aby wygodnie korzystać z potworów musisz kupić dodatek z ich akcjami na kartach za 130 zł. Chcesz grać wygodnie? Kup dodatkowe kostki "12 sztuk za 40 zł" (weź przynajmniej dwa zestawy, bo najpotrzebniejsze kostki są tam po jednej sztuce). Chcesz mieć choroby na sesji? Znasz procedurę. Tak jest ze wszystkim w tej grze. Wydano kilka zupełnie bezużytecznych (dosłownie) dodatków, a do reszty wpakowano tysiące nadmiarowych, niepotrzebnych elementów. Co najgorsze mnóstwo rzeczy jest nie tam gdzie być powinno, wszystko rozrzucono pomiędzy poszczególne pudełka i książki.

Dopiero dwa miesiące temu Core set zniknął z listy planowanych dodruków (był tam co najmniej od roku). Ale The Adventurer's Toolkit (praktycznie bezużyteczny bez podstawki) nadal tam jest. W sklepie FFG nadal zalegają niemal wszystkie dodatki do 3 edycji, których nikt nie kupi jeśli nie będzie miał podstawki (albo jeśli wyjdzie nowa edycja). A więc obecnie nic nie wskazuje na możliwość wydania czwartej edycji.

26-07-2014 00:15
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+1

Wieszczyłem klęskę tej edycji od samego początku. Sama planszówko-żetono-kostko-mechanoidoza...

26-07-2014 00:31
jakkubus
   
Ocena:
+1

@AG
No cóż Pierdycja i Drudycja były bardziej planszówkowe. Za przykład weźmy walkę. W trójce mamy walkę bardziej narracyjną i niejednoznaczną, zaś w poprzedniczkach mamy atakowanie pola zajmowanego przez przeciwnika zamiast jego samego i zachęcanie do stosowania makiet, siatek i figurek.

26-07-2014 01:19
Enc
   
Ocena:
0

Jakubbus - mogę prosić cytaty? Bardzo ciekawa sprawa z tym atakowanie pola.

26-07-2014 06:20
Enc
   
Ocena:
0

Jakubbus - mogę prosić cytaty? Bardzo ciekawa sprawa z tym atakowanie pola.

26-07-2014 06:20
Headbanger
   
Ocena:
0

Bo w D&D nie chodzi się figurkami/żetonami po planszy... Jakkubus najpierw popraw swoje fakty, a potem zacznij pierdzielić...

26-07-2014 09:40
jakkubus
   
Ocena:
+1

Prosta sprawa Czarnotrupie. W Młotku (jedynce i dwójce) rzucasz na trafienie zawsze tak samo, nieważne czy to przeciwko zwinnemu mistrzowi szermierki, czy przeciw ospałemu oprychowi. Za każdym razem tak samo testujesz swoje WW niezależnie od przeciwnika, czyli de facto atakujesz zajmowane przez niego miejsce w przestrzeni.

A czy ja pisałem coś o D&D, Headbangerze?

26-07-2014 10:11
Drachu
   
Ocena:
+10

Mansfeld - z tą genezą WFRP to nie do końca masz rację.
Każda z edycji WFRP tak naprawdę opierała się na popularności WFB i była jej przeniesieniem do RPG. To było główne źródło inspiracji i "skok na kasę" figurkowców.
Już kiedy wychodziła pierdycja to na rynku funkcjonowało wiele bardzo popularnych fantaziaków RPG, znacznie bardziej do DnD zbliżonych (że wspomnę chociaż MERPa z 1984 czy Rolemastera z bodaj 1980). Trudno zatem mówić o jakiejś wielkiej "odpowiedzi na DnD". No chyba, że idąc tym tropem uznamy wszystkie fantaziaki, które wyszły po 2008 za odpowiedź na DnD 4ed.  
Po prostu trzeba mieć świadomość, że wtedy istniał naprawdę duży rynek RPG, a n którym dużo się działo, a nie tylko Adeki i ich klony. I w ten rynek celowali ludzie z GW. 

Już sama mechanika pierdycji jest wszak rozwinięciem zasad bitewniaka. Stąd też te elementy, o których pisał Jakkubus - jak na przykład podrozdzialik w podstawce do pierdycji który omawiał ustalanie gdzie jest przód figurki stojącej na podstawce czworo i sześciokątnej oraz gdzie jest przód, a gdzie tył jeźdźca :) 

Tylko że, w przeciwieństwie do Jakkubusa, mi to nie przeszkadza :P

Co do tego o czym pisał Anioł Gniewu - wbrew pozorom rdzeń mechaniki WFRP 3 jest mega-Rpgowy. Sam mechanizm testowania. Tzn. ja znam go ze Star Warsów - kurcze, jest nadzwyczaj opisowy. Problemem WFRP3 było raczej to, o czym pisał KRed - cholerne Simsy. Wszystko musisz kupić osobno jako DLC, przy czym część tych rzeczy jest... no na siłę. Ja rozumiem, że nikt nie robi charytatywnie, ale pazerność ma swoje granice.

Oczywiście, możemy uważać, że to jakieśtam "zmęczenie mroczną konwencją", ale dla mnie to brzmi jak próba ubrania własnego światopoglądu w jakieś argumenty, co ma nadać tym poglądom pozory racjonalizmu. Przykro mi vM, boję się, że to z Twojej strony myślenie życzeniowe.

26-07-2014 10:23
Anioł Gniewu
   
Ocena:
+2

Faktycznie planszówkowość nie byłaby tak bolesna gdyby nie absurdalne wymagania ekonomiczne :)

"W Młotku (jedynce i dwójce) rzucasz na trafienie zawsze tak samo, nieważne czy to przeciwko zwinnemu mistrzowi szermierki, czy przeciw ospałemu oprychowi. Za każdym razem tak samo testujesz swoje WW niezależnie od przeciwnika"

A kolega słyszał o parowaniu i unikach, testach przeciwstawnych  oraz specyficznych umiejętnościach/talentach w walce? Bo jeśli nie to faktycznie jakkubusiu rozgrywasz nudziarstwo na zasadzie "Ja go tne - kulu, kulu na WW. Nie trafiłem! On cie tnie - kulu, kulu na WW. Trafił..." 

26-07-2014 11:47
jakkubus
   
Ocena:
+2

@AG
Słyszał, słyszał. Dzięki nim walki jeszcze bardziej przypominają zapasy chromych ślepców na statku miotanym przez sztorm. Co i tak nie zmienia faktu, iż dalej atakuje się miejsce, na którym oponent się znajduje.

@Drachu
Nigdzie nie pisałem, że mi siatki, figurki i makiety przeszkadzają. Wytknąłem tylko Aniołowi hipokryzję, gdy miotał się na trzeciego Warhammera za planszówkowość.

26-07-2014 12:19
Enc
   
Ocena:
+1

@Jakkubus: OK, czyli nie ma cytatów? Szkoda, niezależnie od tego czy to by było dobre czy złe, ciekawiło mnie gdzie mogę o tym w Młotku przeczytać. To, że figurki/bitewniaki były mocno z WFRP związane to oczywiste, ale o takich cudach o jakich pisałeś, nie słyszałem.

BTW. planszówkowość czy bitewniakowość?

26-07-2014 13:26
Hangman
   
Ocena:
+3

Prosta sprawa Czarnotrupie. W Młotku (jedynce i dwójce) rzucasz na trafienie zawsze tak samo, nieważne czy to przeciwko zwinnemu mistrzowi szermierki, czy przeciw ospałemu oprychowi. Za każdym razem tak samo testujesz swoje WW niezależnie od przeciwnika, czyli de facto atakujesz zajmowane przez niego miejsce w przestrzeni.

 

Nie wiem jak twoje spostrzeżenie odnosi się do niematerialnych przeciwników, ale masz rację.

Nie da się zaatakować nikogo nie atakując go, a żeby to zrobić, trzeb wykonać atak, a ten jest skierowany w tego, kogo chcemy zaatakować, Chyba że tak naprawdę nie chcemy go zaatakować (tylko przestraszyć) lub zaatakować pośrednio za pomoca otoczenia (spuszczajac mu na łeb żyrandol), i wtedy nasz atak jest wymierzony w miejsce nie zajmowane przez naszego przeciwnika.

 

Chyba powinieneś swoje spostrzeżenia zapisać złotymi głoskami na okładce tego nowego erpega w któym są bale, intrygi oraz skrytobójstwa.

26-07-2014 15:59
Beamhit
   
Ocena:
+3

Och, jak mnie tu dawno nie było na Polterze...

@Czarnotrup

Chodzi o to, że stoi sobie żołnierz, ork, przekupka, koza, poborca podatkowy, rajfur, dziwka, bandzior, herszt banitów i Czarnotrup. I teraz do każdego z nich podchodzi jakiś leszczu (nazwijmy go Głoworzęchem czy jakoś tak) ze swoim WW: 22, i każdego (nie)trafia tak samo, jeżeli zamachnie się mieczem. Proste? Proste. Teoretycznie mało ważne w tym momencie kogo atakuje, skoro atakuje tak samo (nie)skutecznie.

Problem jest taki, że bitewniak uwzględniał to, jak dobrze walczy przeciwnik, i od tego uzależniał szansę twojego trafienia. Powiedzmy, że Głoworzęch chce trafić przekupkę (WW: 18), orka (WW: 33) i herszta banitów (WW: 51). I gdyby zastosować zasady bitewniakowe (tutaj posłużę się zasadami z Mordheim), to szansa na trafienie przekupki wyniosłaby 66%, orka 50%, a herszta 33% (przy WW: 22 !!!). Przy okazji, całkiem obok istnieją tam parowania i uniki. Oczywiście takie podejście okazało się chyba zbyt mordercze (albo zbyt przepakowane) dla mrocznego świata mrocznych przygód za każdym mrocznym zakrętem. I tak, zamiast morderczego systemu, ludzkość otrzymała prosty, ale nudny system walki.

26-07-2014 18:21
Malaggar
   
Ocena:
+2

W RPGu przekupka nie ma uniku, ork i herszt banitów ma. Do tego lepiej parują.



ale nudny system walki.

Bzdura.

27-07-2014 02:30

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.