» Recenzje » Imię Bestii. Tomy 1 i 2 - Nik Pierumow

Imię Bestii. Tomy 1 i 2 - Nik Pierumow


wersja do druku

Kiedy świat to za mało

Redakcja: lemon

Imię Bestii. Tomy 1 i 2 - Nik Pierumow
Tern Nika Pierumowa był świetną książką, która dawała nadzieję na zapadający w pamięć cykl fantasy z akcją osadzoną w nietypowym świecie. Niestety, już Aliedora rozczarowywała, a zakończenie trylogii, dwutomowe Imię Bestii, wcale nie jest lepsze.

Tom pierwszy i drugi różnią się od siebie dość wyraźnie – w pierwszym akcja wlecze się niemiłosiernie, a kolejne sceny służą jedynie dokładaniu nowych tajemnic, bądź częściowym wyjaśnianiu tych już znanych; szczególnie rażące są fragmenty z drużyną Terna: bohaterowie bez szczególnego planu przemierzają pół kontynentu i morze, próbując uratować dhussa, co pisarz wykorzystuje, by w możliwie jak najdłuższych dialogach wciąż powtarzać te same informacje. Ostatecznie niewiele się wyjaśnia, a zasiane zostają kolejne wątpliwości – nietrudno wyobrazić sobie frustrację czytelników, którzy kupili pierwszą część i musieli czekać na kontynuację cały miesiąc. Drugi tom jest "szybszy", bardziej emocjonujący, ale i w nim zdarzają się wręcz absurdalne przestoje (sytuacja drużyny pod Wieżą Zaćmień, nieskończone dywagacje jej członków).

Wracając do rażących fragmentów: najbardziej nudne i drażniące są te z Dygwiłem Derrano w roli głównej – jego postępowanie nijak się ma do głównego wątku, nie wpływa na zakończenie ani na ogólnie pojęte losy świata, a Pierumow z uporem opisuje jego podróż po całym kontynencie (choć dzięki temu dowiadujemy się czegoś o Nekropolis i Wszechbrzeżu). Wspomniane wyżej "rozmówki drużynowe" również znajdują się w drugim tomie, ale na szczęście w znacznie mniejszej ilości. Irytować zaś może scena dzielenia łupu w Wieży Zaćmień, w której postacie zachowują się niesamowicie głupio.

A to nie jedyny przykład, gdzie kreacje bohaterów szwankują. Pierumow nielogicznie przedstawia rasę noori: prezentowane jako nieco tchórzliwe, acz bardzo potężne i pacyfistyczne istoty, przeczą temu wizerunkowi, w każdej sytuacji wybierając rozwiązanie siłowe, nie zważając na liczbę ofiar. Schematycznie przedstawiono magów Wszechbrzeża – są silni, ale krótkowzroczni i zadufani w sobie, pomimo całej domniemanej wiedzy i mocy nie mają pojęcia, co się dzieje naprawdę. Tylko Ternowi i Aliedorze nie można wiele zarzucić. Zachowują się konsekwentnie i wiarygodnie, nawet kiedy wraz z upływem czasu Gończa coraz mniej przypomina bezwzględną maszynę do zabijania, która chciała zostać królową Nekropolis.

Na szczęście, Imię bestii to wciąż świetnie wykreowane uniwersum – kosmologia Drzewa Życia i Liści jest bogata w światy, istoty nadnaturalne, religie. Pierumow rozbudowuje jego historię i wyjaśnia kilka zagadek z poprzednich części – nareszcie też dowiadujemy się więcej o Zgniliźnie i jej genezie (to zresztą jeden z ciekawszych elementów powieści). Natomiast fabuła raczej nie zaskakuje – opowieść o szlachetnym, światłym paladynie, który wbrew wszystkim przekazom wierzy w możliwość uratowania świata i jest gotów ponieść najwyższą ofiarę, by tego dokonać, nie jest czymś niezwykłym w fantasy; tylko scenografia wyróżnia tę powieść.

Poza ciekawym uniwersum trudno wskazać powody do sięgnięcia po zwieńczenie cyklu Siedem Zwierząt Rajlegu . Historia pełna jest niepotrzebnych dłużyzn, pisarz bardziej skupia się na opisach krain i ras niż na fabule i akcji. Widać także, że chciał opowiedzieć o zbyt wielu rzeczach, przez co część wątków jest traktowana po macoszemu, a część się urywa (kwestia noori, nekromantów), co nie wpływa pozytywnie na wrażenia z lektury.

W całości, cykl prezentuje się najwyżej średnio – przede wszystkim ze względów czysto warsztatowych. Intrygujący świat i, przynajmniej w założeniach, fabuła tracą sporo, kiedy czytelnik zmuszony jest przebijać się przez mało znaczące dialogi i nadmiernie okrężną drogę, jaką postacie muszą przebyć, by osiągnąć cel. Z pierwszym i najlepszym tomem warto się zapoznać choćby dla niecodziennej w fantasy estetyki, zaś całą trylogię można traktować najwyżej jako ciekawostkę.



Tytuł: Imię Bestii. Tom 1: Spoglądając w otchłań (Имя Зверя)
Cykl: Siedem Zwierząt Rajlegu
Tom: 3
Autor: Nik Pierumow
Tłumaczenie: Iwona Czapla
Wydawca: Solaris
Miejsce wydania: Stawiguda
Data wydania: 22 lutego 2012
Liczba stron: 600
ISBN-13: 978-83-7590-050-7
Oprawa: miękka
Cena: 44,90 zł
4.0
Ocena recenzenta
8
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Imię Bestii. Tom 2: Odejście smoka (Имя Зверя)
Cykl: Siedem zwierząt Rajlegu
Tom: 3
Autor: Nik Pierumow
Tłumaczenie: Iwona Czapla
Wydawca: Solaris
Data wydania: 29 marca 2012
Liczba stron: 406
Oprawa: miękka
Format: 125×195mm
ISBN-13: 978-83-7590-077-4
Cena: 44,90 zł



Czytaj również

Aliedora - Nik Pierumow
Nie tylko świat się liczy
- recenzja
Tern - Nik Pierumow
- recenzja
Tern - Nik Pierumow
- recenzja
Tern
Xa revenaliy di Emota/O stworzeniu istnienia/(mit sidchów)
Magia i stal
Marazm i żal
- recenzja

Komentarze


ram
   
Ocena:
0
Po przeczytaniu "Pierścienia Mroku" już raczej nie tknę żadnej książki Pierumowa.
A tu widzę powtórka z rozrywki.
10-05-2012 20:23

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.