» Recenzje » Hotel "Wieczność" - Wojciech Szyda

Hotel "Wieczność" - Wojciech Szyda


wersja do druku

Quo vadis literaturo?

Autor:
Hotel
W końcu trafiłam na niebanalną książkę. Stoi teraz na półce z literaturą, po którą lubię często sięgać. Mówię tu o Hotelu "Wieczność" Wojciecha Szydy. Autor opowiada historię trojga bohaterów, którzy, z różnych przyczyn, znaleźli się w tytułowym hotelu. Poznajemy Polkę, Sonię Novak, szukającą pracy; i pisarza Tima, tropiącego informacje na temat tajemniczej śmierci przyjaciela – literata. Obserwujemy też poczynania detektywa Lentano, który prowadzi śledztwo w sprawie morderstwa literata. Nie może też zabraknąć właściciela hotelu, hrabiego, który, jak się można domyślać, będzie głównym macherem w powieści.

Inspiracją do napisania powieści było dla Szydy opowiadanie Borgesa Biblioteka Babel. Tu pozwolę sobie przytoczyć mały cytacik z ww. tekstu: Wszechświat (który inni nazywają Biblioteką) składa się z nieokreślonej, i być może nieskończonej, liczby sześciobocznych galerii (...) Biblioteka jest kulą, której dokładnym środkiem jest jakikolwiek sześciobok i której obwód jest nieosiągalny. Każdej ze ścian, każdego sześcioboku odpowiada pięć szaf; każda szafa zawiera trzydzieści dwie książki znormalizowanego formatu; każda książka posiada czterysta dziesięć stron; każda strona czterdzieści wierszy, każdy wiersz około osiemdziesięciu liter czarnego koloru. U Szydy Hrabia von Silchena z uwielbieniem gromadzi w swojej bibliotece wybitne dzieła. W jego hotelu powstaje genialna książka, którą tworzą więzieni przez szalonego gospodarza pisarze. Powieść ma być opisem hotelu, będącego metaforą kosmosu. Opis dogłębny, zróżnicowany formalnie i stylistycznie, wielowymiarowy, przepastny jak sam wszechświat. Coś jak "Biblioteka Babel" Borgesa, tylko kilkaset razy większym rozmachem.

Biblioteka Babel ma kilka ustalonych praw - książki są niepowtarzalne, każda z nich występuje w jednym egzemplarzu, ilość książek określa liczba możliwych kombinacji liter w jednej książce, natomiast demoniczny hrabia z Hotelu "Wieczność" pragnie stworzyć nieśmiertelne arcydzieło... Łączy się to z wizją Borgesa - ogromna ilość książek, wśród których znajdują się wszystkie możliwe teksty oznacza też, że wszystko już zostało wypowiedziane, że mówiąc - nie wypowiadamy nic nowego, pisząc - możemy być pewni, że powtarzamy coś, co już zostało zapisane.

Szyda stworzył bardzo interesujący i dość przerażający świat. Z jednej strony mamy ogromne możliwości techniczne, jak chociażby wirtualny hotel, gdzie pisarze oddają się tworzeniu w ciszy i spokoju, a z drugiej morderstwo i szalone przedsięwzięcie, mające na celu stworzenie genialnego dzieła. Pojawiają się też książki czytające swoich czytelników...

Nadprzyrodzona moc książek także zasługuje na wzmiankę. Woluminy potrafią zarażać się nawzajem dziwną chorobą, a do tego kradną osobowość czytającego. Autor umiejętnie mami odbiorcę, podobnie jak swoich bohaterów. Powoli zatraca się granica miedzy jawą a światem wirtualnym i tylko sam autor wie, co jest prawdą, a co imaginacją. A może wszystko jest skomplikowaną grą i nie ma z niej wyjścia?

Moje największe zainteresowanie wzbudziło piekło dla pisarzy. Szkoda, że Dante nie może zobaczyć, jak wielu twórców czerpie inspirację z Boskiej Komedii... Piekło dla pisarzy odwiedza Sonia, przechodzi przez poszczególne kręgi, a te są odbiciem przeróżnych fobii związanych z uprawianiem literatury, czyli przedstawiają odwieczne problemy i koszmary twórców za życia. Sonia przechodzi przez krąg, gdzie siedzą autorzy z syndromem wypalenia, kryzysu twórczego, autorzy kiczowatych bestsellerów, jest tu też miejsce dla pisarzy perfekcjonistów, pisarzy rozrywek, uprawiających tandetną pornografię, jest też miejsce dla zapomnianych autorów, czy największych pechowców. Słowem, niezłe piekło Szyda zgotował pisarzom. Ciekawe, który krąg przewidział dla siebie...

Kilka zdań należy poświęcić narracji. Pisarz budzi w czytającym bogactwo skojarzeń, do których wystarcza tylko jedno hasło wywoławcze, np. Król Olch i już budzi się w wyobraźni czytelnika mroczny obraz... Urzekła mnie zwłaszcza poetyckość tekstu, np.:
Tim pomyślał, że za dnia okolica musi wyglądać niewinnie, wręcz błogo, teraz jednak prezentuje się upiornie, jakby skalpel burzy podcinał żyły chmurom i uwalniał nabrzmiałą krew...
Wystarczą dwa krótkie zdania i już powstaje obraz mglistego wieczoru z towarzyszącym mu niepokojem i nastrojowym deszczem. Szyda tworzy sceny żywcem wyjęte z całkiem niezłego thrillera. Mimo mojego zachwytu narracją, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że nie jest spójna pod względem kontinuum czasowego. Autor miał może większy zamysł artystyczny, jednak uzyskał tylko niepotrzebny chaos. Raz Szyda pisze w czasie przeszłym, raz w teraźniejszym, w jednym akapicie tak, w następnym już inaczej i naprawdę nie wiem czemu to służy:
W jednej chwili ma ciężką walizkę, w drugiej klucz do pokoju. Jest tak zmęczony, że z trudem odnajduje się w układzie kondygnacji i korytarzy (...) Kwadrans wcześniej zaparkował na dziedzińcu i wyłączył silnik.
Oraz:
Ładne – myśli Sonia (...) Jest coraz bardziej senna (z przyjemnością prześpi burzę), jednak czytała dalej kolejne fragmenty poematu (...) Nagle Sonia ujrzała swoje odbicie w szybie. Przestraszyła się, kiedy zauważyła pewien szczegół (...)
.

W powieści Szydy wirtualny świat zdaje się nie mieć końca, jest przepaścią, z której nie ma wyjścia i nie ma co liczyć na happy end. Akcja rozgrywa się na dwóch poziomach, jeden jest dostępny dla fanów dobrego kryminału, a drugi dla czytelników spragnionych intelektualnej gry. Z całą pewnością jeszcze nie raz wrócę do Hotelu "Wieczność" utkanego z wielu zagadek zarówno na poziomie tekstu jak i poza nim.

Autor napisał powieść niejednoznaczną, wymykającą się prostej interpretacji, a przy tym interesującą fabularnie. Autor między wierszami powtykał treści dotyczące samego aktu twórczego, śmierci słowa pisanego. Czyżby przez swoją książkę chciał "zbawić" literaturę? Chyba nie ma takiego pisarza, który nie marzy o napisaniu czegoś genialnego, o arcydziele trwającym przez wieki. Hotel "Wieczność" to proza naszpikowana szekspirowską niepewnością losu, głębszymi treściami, które zmuszają do refleksji, a co najważniejsze, na długo zapisuje się na twardym dysku pamięci.

Dziękujemy wydawnictwu superNOWA za udostępnienie książki do recenzji.
8.0
Ocena recenzenta
6
Ocena użytkowników
Średnia z 4 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Hotel "Wieczność"
Autor: Wojciech Szyda
Wydawca: superNOWA
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: sierpień 2005
Liczba stron: 236
Oprawa: miękka
Format: 120 x 195 mm
ISBN-10: 83-7054-174-7
Cena: 24,00 zł



Czytaj również

Hotel
Przerost formy nad treścią?
- recenzja
Fausteria - Wojciech Szyda
Faust kontra… Faustyna
- recenzja
Science Fiction - antologia
Antologia twarda jak diament
- recenzja
Stroiciel ciszy - Wojciech Szyda
Fantastycznonaukowy Bóg
- recenzja

Komentarze


wóda
    :(
Ocena:
0
Zjadlo mi taki dluuugi komentarz.
Sprobuje odtworzych choc glowny zarys.
Do siegniecia po ksiazke sklonila mnie ta recenzja. Poszedlem do ksiegarni, kupilem i stracilem stracilem spora czesc czasu wolnego przypisanego do tego weekendu ;)
Hotel "Wiecznosc" to kawal niezlej literatury. Moze nie arcydzielo, nie wolne od bledow i potkniec, niemniej rzecz warta uwagi.
Szyda polaczyl bowiem pelna odwolan kulturowych [ choc moze zbyt oczywistych i podanych na tacy ] zabawe intelektualna , motywy typowe dla fantastyki, wciagajaca [ i trzymajaca w napieciu ] narracje oraz lekki styl.
polecam, choc nie spodziawajcie sie niesamowitych glebi !
Czekam teraz tylko na jakis wywiad z Wojciechem Szyda i odpowiedz na pytanie, ktore jak widac, nurtuje nie tylko autorke recenzji : do ktorego kregu piekla pisarzy sam trafi ?
06-11-2005 14:03
senmara
    Byłam ciekawa tej książki
Ocena:
0
jednak nie wiem dlaczego, po przeczytaniu recenzji mam wrażenie, że znam ją i nie muszę czytać.
07-11-2005 11:27
~kudłata

Użytkownik niezarejestrowany
    może za dużo napisałam?
Ocena:
0
Nie wiem czemu masz podczucie, że znasz tę powieść. Starałam się nie zdradzać treści, raczej skupiam się na analizie, choć powierzchownej. Lubię pisać recenzje z dobrych książek, bo wtedy mi się po prostu chce pisac coś innego niz same banały ;-). zawsze się znajdzie ktoś, komu to nie będzie odpowiadało, dlatego może lepiej nie czytaj recenzji przed kupieniem ksiązki? ja tak nie robię, sama ryzykuję w księgarni, a dopiero po przeczytaniu powieści czytam recenzje ;-)

pozdrawiam
Aga
08-11-2005 08:37
bukins
    Aż tak dobrze?
Ocena:
0
Naprawdę tak Wam się spodobała ta powieść? Cóż - kontrecenzja już niedługo ;)
11-11-2005 13:54
~paVeu

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Czytałem ta książę z wielkim zapałem, ale gdy doszedłem juz do ostatnich stron musiałem ją juz zmęczyć, bo w sumie akcji to tu jest na lekarstwo, bardzo duzo symboli i odniesień do innych dzieł.. ten kto takie motywy lubi polubi też i ta książke, reszcie nie polecam jej. Ogolnie książka niezla, ale recenzja to jeden wielki spoiler :/ nieladnie.
02-02-2006 19:45
~Eśka

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Wybrałam "Hotel Wieczność" do ustnej pracy maturalnej z polskiego w zeszłym roku. Tematem były inspiracje Boską Komedią Dantego we współczesnej literaturze fantastycznej, a nazwisko pana Wojciecha pojawiło się na liście w towarzystwie Kossakowskiej, Uznańskiego i Jabłońskiego.

"Hotel Wieczność" to kawał dobrej, popkulturowej literatury. Zawiera mnogość odniesień nie tylko do Dantejskiej wizji piekielnej.

Powyższa recenzja, przepraszam, ale słaba. Książkę czyta się lekko - lektura na dwa wieczory. Zachwyca bogatym opisem pisarskich kręgów piekielnych. Jak już ktoś wspomniał, nie jest wolna od błędów i uchybień - mimo wszystko serdecznie polecam fanom gatunku:)
28-05-2012 12:36

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.