» Teksty » Artykuły » Horror hollywoodzki XXI wieku

Horror hollywoodzki XXI wieku

Horror hollywoodzki XXI wieku
Pierwsza dekada XXI wieku dopiero co dobiegła końca, horror filmowy natomiast wyszedł z tego okresu zwycięsko. Nie wnikając w wartości artystyczne czy warsztatowe, które w przypadku filmu grozy często stają się polem do dyskusji, wydaje się on najbardziej żywotnym gatunkiem wśród kinematografii hollywoodzkiej, i jak żaden inny zasługuje na miano kina popularnego. Warto zauważyć jednak, że owo powodzenie nie stanowi żadnego novum w historii kina.


Nurty horroru minionego stulecia

Patrząc z perspektywy na wiek XX, trudno znaleźć dekadę, w której horror nie zajmowałby jednej z czołowych pozycji w hollywoodzkim kinie gatunków. Swą pełną, dojrzałą formę uzyskał wraz z nadejściem lat 30., gdy założyciel wytwórni Universal, Carl Laemmle, właśnie z kina grozy postanowił uczynić klucz do rozwoju swego studia. Opowieści o monstrach, bazujące na klasyce światowej literatury, w krótkim czasie zaczęły cieszyć się ogromnym powodzeniem, które nie malało przez całe dziesięciolecie. Właśnie wtedy wszelkie potwory otrzymały swe paradygmatyczne, rozpoznawalne do dziś wizerunki. Wygląd Draculi granego przez Belę Lugosi w filmie Toda Browninga czy potwora Frankensteina w wykonaniu Borisa Karloffa stały się kulturową matrycą wyobrażeniową, która odcisnęła swe piętno zarówno na filmowych twórcach jak i kinowych widzach.

Lata 50. przyniosły film grozy o "zagrożeniu z zewnątrz", przyjmującym postać inwazji kosmitów lub potworów-mutantów. Przedstawiciele tego nurtu to m. in. One! Gordona Douglasa czy Inwazja porywaczy ciał Dona Siegela. Lata 60. z kolei podjęły motyw zagrożonego domu, który wyrażał się w czterech blokach tematycznych: horror osobowości, film o odwecie natury, horror satanistyczny oraz obraz o strasznym dziecku.



Na lata 70. i 80. przypadł okres panowania "horroru cielesnego", z takimi podgatunkami jak slasher czy gore. Jego główną atrakcją stało się dosłowne, obrazowe pokazywanie przemocy. W tym też czasie utrwaliła się występująca już wcześniej w kinie tendencja do tworzenia licznych sequeli danego tytułu. Tym samym powstały głośne serie Koszmar z ulicy Wiązów, Piątek trzynastego, czy Halloween.

Ostatnia dekada XX wieku natomiast przyniosła tendencję do reinterpretacji klasycznych tematów, zaczerpniętych z horrorów o monstrach Universalu. Widzowie podziwiać mogli nowe, odświeżone wersje dawnych przebojów, które tym razem wyszły spod ręki cenionych wizjonerów kina. Francis Ford Copolla podjął się ponownej ekranizacji Draculi, Kenneth Branagh z kolei powołał na powrót do życia Frankensteina.

Ponadto, na przestrzeni różnych okresów horror sięgał po temat nawiedzonego domu czy tak zwanego ghost story (opowieści o duchach). Przykłady tego nurtu odnaleźć można w Nawiedzonym domu Roberta Wise z lat 60., jak też w Szóstym zmyśle M. Night Shyamalana z 1999 roku.


"Czyste" nawiązania do tradycji

Tak przedstawiała się historia horroru filmowego ostatniego stulecia. Dla współczesnego kina może uchodzić już ona za swoistą tradycję. Przyglądając się omawianemu zjawisku wyjdę więc właśnie od podejścia współczesnego kina grozy do owej tradycji. W ostatniej dekadzie wiele tytułów w sposób "czysty" odnosiło się do minionych tendencji niemal z każdego ze wspomnianych powyżej okresów: za sprawą Draculi 2000 Patricka Lussiera czy Wilkołaka Joego Johnstona do życia przywrócone zostało kino monstrów; Znaki Shyamalana podjęły na nowo temat inwazji kosmitów; Piła Jamesa Wana stała się kontynuatorem horroru cielesnego i osobowości zarazem; motyw strasznego dziecka powrócił za sprawą Kręgu Gore’a Verbinsky’ego; film satanistyczny znalazł swe odzwierciedlenie w Egzorcyzmach Emily Rose Scotta Derricksona; natomiast za przedstawiciela współczesnego ghost story uznać można Innych Alejandro Amenábara.



Horror współczesny podtrzymuje również tendencję do realizowania kilku sequeli danego tytułu. XXI wiek wykształcił już własne serie, takie jak Piła czy wciąż otwarty cykl Oszukać przeznaczenie, które zaspokajają potrzebę dzisiejszej widowni na oglądanie wciąż tej samej historii, co jakiś czas nieznacznie tylko odświeżanej.


Tradycja przetransponowana

Współczesny horror nie tylko nawiązuje bezpośrednio do minionych nurtów. Zdecydowanie częściej dokonuje na nich licznych zabiegów i przekształceń, mających na celu urozmaicić i uatrakcyjnić wykorzystany niegdyś materiał. W takim wypadku można mówić o zjawisku, które nazwałem "tradycją przetransponowaną". Obejmuje ona ogromny zakres filmów i zjawisk charakterystycznych dla filmu grozy ostatniej dekady, dlatego też niełatwe wydaje się dokładne jej scharakteryzowanie. Wyodrębniłem więc cztery podstawowe zabiegi, jakim poddawany jest współczesny horror. Podział ten pozwala ująć wspomnianą różnorodność w pewne ramy, obejmuje zaś kolejno: trans-gatunkowość, tematyczną hybrydowość, crossover i remake.


Trans-gatunkowość

Z trans-gatunkowością w przypadku filmu mamy do czynienia, gdy łączy on w sobie cechy charakterystyczne dla kilku gatunków. Jest to zabieg, który horror współczesny bardzo silnie eksploatuje. Film grozy, który według książki amerykańskiego filozofa Noëla Carrolla, wzbudzać ma w odbiorcy przede wszystkim strach, wstręt i obrzydzenie, może stać się również nośnikiem innych emocji uatrakcyjniających odbiór danego dzieła.



Jako przykład takiego zabiegu można wskazać film Sama Raimiego Wrota do piekieł, który w charakterystyczny dla reżysera sposób łączy elementy horroru i komedii. Makabra jest tu ściśle związana z żartem słownym czy sytuacyjnym, przemoc ukazana jest w sposób prześmiewczy. Tematyka jak też wizualna stylistyka rodem z filmu satanistycznego zestawione są tu ze slapstickowymi gagami, farsą czy groteską.

Innym, charakterystycznym dla współczesnego filmu grozy połączeniem gatunkowym jest tak zwany action-horror – hybryda horroru i filmu akcji. Najczęściej wykorzystuje ona postaci czy monstra znane z kina grozy, które następnie stają się stronami konfliktu prowadzącymi ze sobą liczne walki, pościgi czy zmagania. Tak więc klasyczne poczwary służą już nie tylko (lub nie służą w ogóle) do straszenia zalęknionego protagonisty, a raczej stają się jednym z kilku zwalczających się stronnictw o odmiennych, wykluczających się celach. Przykładem może tu służyć Resident Evil Paula W.S. Andersona – przedstawia on garstkę ludzi zmagającą się z czyhającą nań hordą zombie. W przeciwieństwie do tradycyjnego filmu o zombie, bohaterowie nie ukrywają się w zamkniętej przestrzeni, oczekując w napięciu na kolejny atak zagrożenia. Wręcz przeciwnie, próbują się oni wydostać z laboratorium-labiryntu, staczając przy tym liczne pojedynki z batalionem nieumarłych. Suspens zostaje więc zastąpiony satysfakcją z oglądania atrakcyjnych wizualnie scen akcji, strach ustępuje zaś na rzecz rozrywki.

O uznaniu, jakie trans-gatunkowość zyskała wśród dzisiejszej widowni, świadczą nie tylko coraz częściej pojawiające się tytuły korzystające z tego zabiegu. Gatunkowy melanż stał się współcześnie czymś więcej niż ciekawostką – stanowi on wręcz wabik na publiczność, mający zachęcić ją do seansu danego filmu. Już na poziomie reklamy producenci zwracają uwagę na rodzajową wielorodność swych dzieł – przykładowo plakat obrazu Daybreakers Michaela Spieriga wyraźnie obwieszcza, że dzieło to jest połączeniem Matrixa i sagi Zmierzch, zaprezentowane na nim kadry z kolei wyraźnie odsyłają widza do konkretnych scen z trylogii Andy'ego i Larry'ego Wachowskich.


Tematyczna hybrydowość

Współczesny horror nie tylko korzysta z możliwości, jakie niesie zestawianie ze sobą różnorodnych gatunków. W podobny sposób sięga także po konkretne tematy znane z tradycyjnego filmu grozy i łączy je w jednym dziele. Przykłady tego zabiegu można coraz częściej obserwować w hollywoodzkim kinie grozy – przykładowo Underworld Lena Wisemana stawia do wzajemnej walki stronnictwo wampirów i wilkołaków (termin "hybrydowość" zyskuje tu zresztą dodatkowe znaczenie, gdyż finałowym przeciwnikiem głównej bohaterki jest właśnie hybryda owych rodzajów monstrów). Natomiast film Stephena Sommersa z 2004 r. posuwa tendencję tematycznej hybrydowości do ekstremum – jego Van Helsing zestawia ze sobą tytułowego pogromcę wampirów, księcia Draculę, potwora Frankensteina, wilkołaki oraz doktora Jekylla i pana Hyde'a. Wyobraźnia twórców na tym polu wydaje się więc nie mieć granic.



Crossover

Crossover nie jest dla horroru zjawiskiem zupełnie nowym. Już w 1962 r. Ishirô Honda, realizując obraz King Kong kontra Godzilla spełnił podstawowe założenie tego zabiegu, jakim jest połączenie w jednym dziele nie tylko danych tematów, ale wręcz konkretnych, autonomicznych dotąd postaci. Hollywoodzki film grozy ostatniej dekady skwapliwie skorzystał z tej możliwości, pomysły na skontrowanie bohaterów czerpiąc zarówno z komiksu, jak też z oczekiwań samych widzów. Za sprawą filmowców zmierzyli się więc ze sobą tytani slasher movie – Freddy Krueger i Jason Voorhees, jak też najbardziej rozpoznawalni kosmiczni drapieżcy – Obcy i Predator.


Remake

Remake jest zabiegiem znanym i często stosowanym w historii kinematografii. Odświeżanie i reinterpretowanie dawnych fabuł dało kinu możliwość umieszczenia w nowych kontekstach opowieści najbardziej uniwersalnych i interesujących, które w swej odnowionej odsłonie mogły zwrócić uwagę na odmienne, współczesne aspekty poruszanych dawniej zagadnień. Hollywood reinterpretacji najpopularniejszych filmów grozy podjęło się na dwóch płaszczyznach. Pierwszą stanowi odświeżanie tytułów rodzimych. W ostatnich latach zaobserwować można wręcz wysyp remake'ów horrorów z ostatniego stulecia. Widzowie na nowo obejrzeć mogli Halloween, Teksańską masakrę piłą mechaniczną, Piątek trzynastego czy Koszmar z ulicy Wiązów, z mniej popularnych obrazów "odnowiono" zaś Wzgórza mają oczy, Ostatni dom po lewej czy Mgłę. Zapał twórców do realizacji remake'ów wydaje się nieograniczony, co też szalenie trafnie i dowcipnie zarazem, skomentował Wes Craven w swoim Krzyku 4. W jednej ze scen bohaterka, by zapobiec śmierci swego chłopaka, musi wskazać powstały ostatnio remake klasycznego filmu grozy, na co jednym tchem wymienia aż 15 tytułów!

Z drugiej strony natomiast Hollywood realizuje remake'i dzieł zagranicznych, nie tyle tych dawnych, co współczesnych. Szczególną popularnością cieszyły się w ostatniej dekadzie reinterpretacje azjatyckich filmów grozy. Dlatego też widzowie oglądać mogli amerykańskie "przeróbki" takich filmów jak Ring, Klątwa czy Nieodebrane połączenie, które pojawiały się w bardzo krótkim czasie od premiery ich oryginalnych wersji.



Jednak wraz z tendencją do tworzenia niezliczonej ilości reinterpretacji, reżyserzy owych filmów przejawiają również inną, niezbyt korzystną skłonność. Opowiadając na nowo daną opowieść przenoszą ją w nowy kontekst – w przypadku odświeżonych, dawnych dzieł własnych umieszczają akcję w czasach współczesnych, natomiast realizując remake obrazu zagranicznego przenoszą historię przeważnie na teren USA, lub też umieszczają sobie rodzimego bohatera w świecie znanym z "oryginału". Jednak zmiany, jakie twórcy wprowadzają w samej fabule są przeważnie znikome, niekiedy wręcz żadne. Owo wybiórcze przesunięcie, nie uwzględniające koniecznych zmian wynikających z różnicy kontekstów sprawia, że odświeżone historię tracą swoją pierwotną istotę i znaczenie, a co za tym idzie, atrakcyjność w oczach widzów.


Inne zjawiska współczesnego horroru

Obok czterech wymienionych powyżej pól przekształcania tradycyjnego filmu grozy, wykorzystuje się również inne zabiegi mające urozmaicić seans współczesnego horroru. Pierwszym z nich jest silne eksploatowanie techniki, którą określić można jako Point of View horror. Polega ona na prezentowaniu całości lub części filmu z perspektywy pierwszoosobowej, najczęściej zapośredniczonej "okiem" kamery. Metoda ta swoje zastosowanie w kinie grozy znalazła już w latach 80., kiedy to w owej stylistyce Ruggero Deodato zrealizował Cannibal Holocaust. Współczesny horror również korzysta z tego zabiegu, tematy filmu POV czerpie zaś z tradycyjnego filmu grozy – Cloverfield Matta Reevesa za pomocą pierwszoosobowej perspektywy odradza tematykę "inwazji z zewnątrz", zaś Paranormal Activity Orena Pelia to zarejestrowany kamerą amatorską klasyczny ghost story.

Inną metodą na urozmaicenie współczesnego kina grozy jest poszukiwanie przez twórców nowych źródeł inspiracji. Tradycyjna skarbnica tematów w postaci literatury i komiksu dziś poszerzona zostaje dodatkowo o wytwory nowomedialne. Czerpiąc z potencjału kryjącego się w komputerowych grach grozy, twórcy próbują przenieść opowiadane przezeń historie na duży ekran. Tak powstał między innymi Alone in the Dark Uwe Bowlla czy Silent Hill Christophe’a Gansa. Filmy te niosą za sobą jednak pewien dysonans: głównym źródłem atrakcyjności komputerowego horroru jest interaktywna struktura tekstu, która, niestety, w swych kinowych odpowiednikach nie może znaleźć odzwierciedlenia. Stąd też ekranizacje gier cieszą się nienajlepszą opinią zarówno wśród krytyki, jak i widzów.



Jaki jest horror XXI wieku?

Współczesny film grozy wykazuje dążenia do odświeżania, jak też urozmaicenia tradycyjnego, znanego z poprzedniego stulecia materiału tematycznego, mające na celu podniesienie atrakcyjności tworzonych dziś dzieł. Trans-gatunkowość wykorzystywana była również przez filmowców XX wieku – przykładowo Gremliny rozrabiają Joe Dantego stanowiły połączenie horroru z komedią, zaś Dracula Copolli filmu grozy z melodramatem. Jak wskazałem, tematyczna hybrydowość, crossover czy remake również znane były horrorowi już wcześniej. Natomiast najświeższe "odkrycia" – film POV i ekranizacje komputerowej grozy, mimo iż bazują na niecodziennym sposobie narracji czy świeżym "materiale źródłowym", ostatecznie i tak wykorzystują podstawowe dla horroru mechanizmy, takie jak w suspens czy złożona struktura odkrywania.

Współczesny horror ucieleśnienia więc zasadę odtwarzania starych, eksploatowanych niegdyś schematów i przetwarzania ich na nowo. Ta też właśnie reguła stanowi podłoże niemalejącego powodzenia i popularności horroru – widzowie doświadczają wciąż dzieł nęcących świeżością i odmiennością, które w rzeczywistości funkcjonują w dawno sprawdzonych, bezpiecznych granicach zasad i mechanizmów, dających niezmienną gwarancję przyjemności i satysfakcji z obcowania z filmem grozy. Horror XXI wieku jest więc niczym innym, jak wciąż pożądanym przez publiczność, niesłychanie skutecznym "powtórzeniem z różnicą".
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę

Komentarze


de99ial
   
Ocena:
+2
W Van Hellsingu wilkołaki w końcu wyglądają jak wilkołaki.
09-08-2012 11:51
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
"Gatunkowy melanż stał się współcześnie czymś więcej niż ciekawostką (...)"
Mogę tylko dodać, że mam ogromną nadzieję, iż chodziło co najwyżej o "mezalians".
09-08-2012 15:25
   
Ocena:
0
Akurat Dracula copoli to dosyć klasyczna gotycko-romantyczna.
09-08-2012 17:58
New_One
   
Ocena:
0
Tyldo, rzecz w tym, że dziś to już żaden mezalians. Zresztą, zdaniem niektórych badaczy trans-gatunkowość jest nieodłącznym elementem kina w ogóle, bo każdy film ma wątek romantyczny. Badacze ci posługują się uproszczoną, bardzo pojemną definicją melodramatu i właśnie ten gatunek odnajdują w niemal każdym filmie. Ale nawet bez tak radykalnego spojrzenia niesposób zaprzeczyć, że melanż gatunków jest dziś popularną tendencją.

Karolu, bardzo interesujący tekst. Czekam na kolejne. :) Dwie uwagi na szybko: 1. W Van Helsingu bestiarium obejmuje jeszcze parę monstrów; 2. Akurat Silent Hill cieszy się zwykle dość dobrą opinią, także wśród graczy. Ja również bardzo sobie ten film cenię.
10-08-2012 04:31
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Tytuł kazał mi liczyć, że dowiem się czegoś o filmowej grozie z ostatnich lat, tymczasem o wiele więcej mówi o horrorze sprzed 15-30 lat. Właściwie chwilami mam wrażenie, że wyłącznie, gdyż z kolei jeżeli pojawia się już tytuł zahaczający o XXI wiek to zwykle taki, który tematyką, stylistyką nawiązuje do wiekopomnych utworów sprzed 2001.
Niestety- z tych samych powodów nie dowiedziałam się z tekstu niczego nowego. Mam wrażenie, że nawet na samym Polterze było takich artykułów już conajmniej kilka, nie wspominając o ogólnie pojętych "tekstach z internetu".

A wystarczyło ustawić sobie poprzeczkę tylko o lvl wyżej i zastanowić się nad tym, dlaczego współczesne (współczesne, znaczy z ostatniego roku, dwóch, moooże pięciu) horrory wywołują tak mieszane w odbiorcy uczucia i dlaczego od lat nie są w stanie wyprodukować hitu, takiego jak "Egzorcysta" czy "Lśnienie".

Ałtorze! Zachęcam do dalszej analizy! :-)
10-08-2012 06:23
   
Ocena:
0
"Ałtorze! Zachęcam do dalszej analizy! :-)"

Ałtorze????

Oślepłem....

10-08-2012 17:48
Umbra
    No
Ocena:
0
W koncu tekst inny niz recenzja, fajnie :)
Horror jest najtrudniejszym jak dla mnie gatunkiem filmowym, chyba po komedii (ale dobrej komedii). Trudno zrobic kino, ktore spowoduje prawdziwy strach u widzow, osobiscie widzialem moze ze 2-3 takie filmy. Nie wliczam tych, ktore maja genialny niemalze nastroj grozy, i ogolny klimat, a takich bylo juz wiecej, jak chocby "Inni".

Natomiast definicja horroru jest mniej wiecej taka (jesli pamiec mnie nie myli, wiele lat temu o tym czytalem i rozbawilo mnie to nawet), ze jest to kino, w ktorym bohaterowie obrazu maja do czynienia z istotami nie z tego swiata (ufo, szatan itp.), wiec wiele filmow nie podpadalo by pod ta definicje. Aczkolwiek na pewno istnieja tez inne kryteria, tak czy siak filmy typu "Pila" nie sa dla mnie horrorami. Raczej nazwal bym je czyms pomiedzy nie dajacym sie ogladac bez komentarzy bezcelowym bestialstwem a gownem zostawionym na chodniku przez psa mojego sasiada.

Pozdro.
20-08-2012 13:17

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.