string(15) ""
» Blog » Hangman Bloguje o Karcie IKS (mam nadzieję, że po raz ostatni)
24-04-2014 12:42

Hangman Bloguje o Karcie IKS (mam nadzieję, że po raz ostatni)

W działach: Pierdoły | Odsłony: 868

Hangman Bloguje o Karcie IKS (mam nadzieję, że po raz ostatni)

Wiem, wiem - ostatnio bulwersowałem się, że w kółko jest temat wałkowany. Jednak jeden z nowych użytkowników, jeszcze jako tylda napisał na tyle dosadni w swoim wydźwięku komentarz (a nawet dwa), że uznałem, iż warto go nieco zareklamować. Jak na razie komentowanie jest dostępne, ale jak zobaczę, kolejne kręcenie się w kółko jak pod FAQ od Sobina, po prostu zablokuje, bez oceniania ich zawartości. Chciałbym by ta cała karta poszła w zapomnienie (kto tam chce niech jej sobie używa czy raczej nadużywa), jednak poprosiłem Hangmana o możliwość spostowania jego komentarza przed moim zmęczeniem tematem więc "umów należy dotrzymywać". Oczywiście, jest odniesienie się do nazistów, wiec dyskusję można potraktować jako skończoną zgodnie z prawami internetu.

No to jazda:

" 'Im szerszy ma być zakres propagandy, tym niższy musi być jej poziom.'

Trudno się nie zgodzić z tymi słowami Hitlera. Tym bardziej patrząc na jego dokonania i metody, a ludzi, którzy za nim poszli.

Współczesna kultura propaguje kretynizm. Trudno się więc dziwić, ze zwykli ludzie z taką pasją zajmują się wytwarzaniem narzędzi do jego produkcji. Problem stanowi to, że jednocześnie zajmują się jego promowaniem na szeroką skalę. W tej kwestii PR ma marginalne znaczenie, bowiem głupota jest zaraźliwa, bo łatwa. Dlatego większość ludzi łyka taki fajans bez mrugnięcia okiem. A potem owi nieszczęśliwcy sami siebie oskarżają o to, kto jest bardziej nienormalny i jakie ma do tego prawo.

Karta X, to jeszcze jedna pigułka gwałtu, wspaniałomyślnie zachwalana jako remedium na wszelkie bolączki.

W dzisiejszych czasach ludzie mają naturalną skłonność do uznawania za autorytet każdego, kto mówi mądrze, choćby pieprzył głupoty. Jego tezy, definicje i narzędzia je promujące siłą rzeczy także cieszą się popularnością.

Karta X jest wspaniałym narzędziem do tworzenia hipochondryków i produkowania schorzeń psychicznych. Co więcej, utwierdzania używających jej ludzi w przekonaniu, że to całkowicie normalne. Co tylko generuje przyrost psychoz i nerwic. Kolejnych ofiar szumu informacyjnego i współczesnej psychologii, którzy nie tylko nie potrafią korzystać z prostych aspektów komunikacyjnych, ale też ich od siebie nie odróżniają.

Zamiast uczyć ludzi używać zdrowego rozsądku, uczy używać tego co ma go zastąpić - bezmyślnie. A to nigdy nie kończy się dobrze. Bo to takie łatwe. Zamiast konfrontować się ze swoimi problemami. Uodparniać, mierzyć czy leczyć - TAP. I już nie boli. Ignorancja bardzo często idzie w parze z arogancją. Jednak leczenie skutków nie leczy samych przyczyn. Kiedyś było placebo, a teraz idziemy o krok dalej. Jest karta X. Kolejne narzędzie do piętrzenia różnic i produkowania problemów. A spytaj Kowalskiego, co to jest cała ta asertywność i do czego służy? Pewnie nawet nie wie o istnieniu takiego pojęcia.
O tym już się nie mówi. Nie wolno. Bo TAP. Już nie powiesz nikomu o asertywności. Bo TAP. Nie musisz. Niczego tłumaczyć. Zamykasz komuś usta swoją dłonią. Jednym jej ruchem likwidujesz problem. Problem w postaci bezczelności, chamstwa, braku delikatności i arogancji innych, którzy się interesują tym czym nie powinni. TAP. Masz swoje misterium. Jesteś swoim prywatnym zbawicielem. Robisz TAP, i świat nagle dostosowuje się do twoich oczekiwań. Do twojego widzimisię. Idealny metagrowy sposób na terapię kosztem innych ludzi. Bo to ty masz władzę. Nie potrzebujesz już kodów, kluczyków, arsenału, broni i amunicji. Masz swój X. A inni - zgodnie z regułą - mają się podporządkować. Grać według zasad. Ty TAPujesz, a oni mają obowiązek się z tobą godzić. TAPujesz - masz rację. Jeżeli ktoś się w tej kwestii z tobą nie zgadza - jest trollem. I dla pewności to zatapować. Kiedyś wyzywanie od troli wystarczało. Terz co sprytniejsi idą o krok dalej - odwołują się do uczuć wyższych. Do sumienia - wmyśl słów zacytowanych przeze mnie na samym początku. Bo teraz nie wystarczy już być trollem. Teraz musisz być ostatnim chamem. Normalnie dupkiem. A jak to osiągnąć najłatwiej? Najłatwiej wmówić komuś, że cię nie szanuje. Że ma w poważaniu twoją szeroko rozumianą wrażliwość emocjonalną. Jest to ostatnimi czasy bardzo wygodna wymówka dla wszelkiego rodzaju hipokrytów, którzy na jej podstawie obrażają innych, kryjąc się za murem swojej wrażliwości. Dobre sobie. Nie wolno ci się odgryźć. Nie wolno ci się nawet na temat ich obłudy zająknąć, bo TAP, bo ban, bo cie rozdziobią kruki i wrony.

Tego rodzaju kampanie nakręcają politykę szowinizmu, feminizmu czy gender. A późniejszy PR tylko podkreśla istnienie takich patologii, (co paradoksalnie jest przyczyną ich powstania) które by nie zaistniały, gdyby je w odpowiednim momencie spuszczono w kiblu, razem z resztą tego syfu.

Georges Freche powiedział:
'Ludzi inteligentnych jest w społeczeństwie jakieś 5 czy 6 procent. Moją kampanię robię więc dla idiotów'

Trudno odmówić mu racji patrząc na to, co wyprawia te dziewięćdziesiąt pięć czy tam dziewięćdziesiąt sześc procent społeczeństwa...

Dlatego ja to ignoruję. Nie pozwalam na stosowanie tego typu patologii u siebie, nie akceptuję tego. Nie akceptuję wymyślania sobie problemów z nudów i obarczaniem tymi problemami innych. Nie boję się karty X. Ale skręca mnie na samą myśl, że jakiś domorosły demiurg stara się ludziom robić wodę z mózgu. I nawet, jeśli mu się to nie udaje z co bardziej rozsądnymi ludźmi, którzy jeszcze potrafią myśleć samodzielnie, to wprowadza w ich myśleniu oczywisty dysonans.

Przecież dzisiaj bardzo popularne jest przekonywanie innych, że są idiotami i nie mają racji. Zwłaszcza, jeśli mają swoje zdanie. To muszą być trollami. Tap. Ban. No tak, w necie to popularna metoda eliminowania tych, którzy mają coś rozsądnego do powiedzenia. Eliminacja i dyskredytacja. Blokowanie komentarzy...
Trudno się dziwić, dlaczego poza trollowaniem poltera na blogu nie chce się ludziom podejmować tutaj innych inicjatyw.

Jak widać, wraża propaganda poszerza wpływy i teraz bierze się za gry towarzyskie. Jedyne poletko, od którego do tej pory trzymała się z daleka. Ta popularna polityka internetowa wyłazi już z kabli. A przynajmniej się stara. Ja jednak nie mam zamiaru otwierać jej drzwi. A jeśli będzie się do nich natrętnie dobijała - poszczuję psami.
A jeżeli któregoś dnia wedrą mi się do domu orędownicy jedynego słusznego sposobu na cokolwiek - zastrzelę jak psa.

Niech sobie wygryzają wnętrzności w swoich rezerwatach, a ode mnie wara. Czasem mogę się ewentualnie przejść do zoo, żeby ich pooglądać - z bezpiecznej odległości, jako przykłady tego, czym nigdy nie chcę się stać. Żebym o tym pamiętał."

Część nr 2

" 'Hangman ten komentarz zasługuje na szerszy rozgłos. Jeżeli pozwolisz zrobię notkę, gdzie go zacytuję. Mam nadzieje, że jeszcze zaglądasz tutaj czasem.'

Rób, jak uważasz.

Notka miała być nieco bardziej rozbudowana, ale to co najważniejsze się w niej - mam nadzieję - jakoś zmieściło.
Ostatnio sporo tych tematów o gwałtach, wrażliwości i braku jej poszanowania... Sztorm w kałuży czy - jak to się teraz popularnie nazywa - shitstorm. 

Ja sam bym o takich rzeczach nie miał pojęcia, gdyby mnie o nich dobitnie nie informowano, lub gdyby z racji takich afer kilku cwaniaczków nie postanowiło wykorzystać tego przeciwko mnie (TAP, Ban, ty trollu!).
Oczywiście otaczamy się tylko tymi ludźmi,z jakimi chcemy przystawać, ale czasami nie mamy wyboru, a wszelkiego rodzaju indywidua mają przykry zwyczaj wchodzenia nam w drogę. Zwłaszcza dlatego, że działa nam to na nerwy. A ten zwyczaj na dłuższą metę bywa męczący. Zwłaszcza, jeżeli nie ma się kodu na nieskończoną amunicję i kilkuset lat na walkę z wiatrakami.

Co jakiś czas rzuca się w eter tego rodzaju idiotyzmy, żeby nabić licznik, bo przecież nic bardziej nie bulwersuje ludzi, niż urojone problemy (1-szego świata)
Trudno nie zwariować przy tym wszystkim będąc normalnym. Zwłaszcza, kiedy się jest w mniejszości i nie ma żadnego punktu odniesienia do rozsądku poza myślącą masą bezmyślnych jednostek, które przyklaskują takim inicjatywom. Jednak póki to zostaje w sieci, jest o tyle mało szkodliwe. Poza nią jakoś ludzie zapominają... zapewne mając mniej czasu na zajmowanie się pierdołami. W wypadku bardziej istotnych kwestii tego rodzaju inicjatywy potrafią się przenosić poza kable (Jak te wszystkie afery krzyżowe czy marsze w obronie telewizji Trwam, orędownicy jedynej słusznej partii politycznej czy drużyny piłkarskiej etc.). Dlatego czasem trzeba się odezwać. Radykalnie i bezprecedensowo zdusić kretynizm w zarodku, albo przynajmniej uciąć mu łeb, nim zacznie wyrastać poza ramy absurdu na załączonym obrazku. 
Tutaj rzecz dotyczy RPG, lecz czubki są trochę jak karaluchy. Gdzie jest jeden, jest ich znacznie więcej. Dość szybko się mnożą i rozprzestrzeniają, a do tego wystarcza im naprawdę niewiele tego rodzaju chabaniny. A umiejętność robienia z igły wideł ci przemytnicy rzeżuchy wykorzystują, by tego rodzaju problemy odnosić do innych kwestii, przyrównywać je, co rodzi już sytuacje naprawdę irytujące... i niebezpieczne.

Potem takie http://i58.tinypic.com/157jvt.png informacje zainteresowanym przestają wystarczać. I zaczynają się krucjaty... Nawiasem mówiąc, trochę machnęli się tutaj z procentami. Pewnie z racji optymistycznego podejścia. Albo nie chcieli zostać oskarżeni o brutalne zgwałcenie czyjejś wrażliwości przez ten truizm

Już widzę ten patent na X, koszulki, kubki, nadruki, hasła, filmiki (w roli głównej: Krystian Roztocki) i histerię...
Zapewne zostanie to wszystko w sieci, jako że Gry Fabularne nie cieszą się jakimś specjalnym wzięciem. Ale jeżeli banda psychopatów zacznie odnosić do tego hasła wszelkiego rodzaju kontrowersje podlewając to tendencyjnością ("A słyszeliście o tej aferze, co typiarę zgwałcili podczas gry? Prowadzący ją zabrał do szafy... Ona się teraz nie może pozbierać, a sąd nic nie robi, bo to było w grze niby, nie naprawdę."), to żeby kilku jaśnie oświeconych przez tego rodzaju propagandę rodziców nie zechciało zabronić swoim pociechom kolejnej rozrywki... A nauki medyczne znają takie przypadki. Jak znają przypadki ciąż wśród nastolatków, którzy nie wiedzieli, jak powinno się zabezpieczać przed seksem, bo rodzice uznali, że to temat tabu i nie należy o tym rozmawiać. Przypadki brania dopalaczy też znamy, bo młodzieży się nudzi. Ale wiadomo - grać w RPG trzeba zabronić, albo stworzyć do tego specjalne kwestionariusze i powołać kolejną agencję, może Agencję Ochrony Moralności, a do tego Biuro Prewencji Emocjonalnej, bo w Polsce jedna agencja i afera, to za mało. I zaraz ten system będzie trzeba wykorzystać w innych wymiarach socjalnych, bo jest dobry. Musi być dobry, skoro zapłacą za to podatnicy. Nie tylko pieniędzmi.

I nie, nie zadawajcie sobie trudu. Nie pytacie, dlaczego i po co. 

'Bo mogę'
Że zacytuję sobie tutaj Repka z innej notki. Choć w taki sposób odpowiada każdy, kto... może. Choćby to było kompletnie bez sensu. Przecież to oczywiste.

To przecież nic, że w takim głupim podręczniku do Warhammera czy Wampira stoi, że to tylko gra. Fkcja, nieprawda, banialuki, ułuda, bzdura, fantasmagoria."

Komentarze


~Hangman

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+4
No właśnie coś ostatnio zwróciłem uwagę, że Karta X, to właściwie osobna gra. I jako taka działać zapewne będzie i będzie miała swoich zwolenników, jak Zły Cień, Eclipse Phase czy Kryształy Czasu, Dungeons&Dragons i WFRP. Tyle, że te gry nie udawały czegoś innego, a Karta X udaje. Dlatego nie chcę grać w grę w grze o rozwiązywaniu problemów, które takowa gra generuje, podczas gry w inną grę, bo wtedy obie te gry tracą sens.

Gdyby ktoś wymyślił grę socjologiczną, poruszającą takie ważne zagadnienia, jak komunikacja, dyskomfort, arogancja, asertywność czy inne, to z pewnością znaleźliby się chętni, by w to zagrać, jak grają w Dogs in the Wineyard chociażby czy Apocalypse World.

Każda grama swoją mechanikę i w każdym podręczniku stoi, że to tylko gra, którą każdy może w dowolnym momencie przerwać. Nie widzę więc sensu tworzenia jakiejś uniwersalnej mechaniki metagrowej do tego celu.

 
24-04-2014 17:38
Gniewko
   
Ocena:
+1

Chyba, że masz mocne parcie na szkło i koniecznie chcesz się polansować w fandomie.

Uwaga do wszystkich: fandom to kiepskie miejsce do lansowania.

24-04-2014 17:40
Agrafka
   
Ocena:
0

Beam - podstawowe pytanie brzmi "dlaczego miałabym chcieć zmieniać twoje zdanie?". Możemy o tym pogadać (choć ten konkretny temat uważam już za wyeksploatowany), może podczas wymiany argumentów któreś z nas zmieni punkt widzenia (z mojej strony wątpliwe, bo już w tym temacie zdanie zmieniłam). Jeżeli chcesz poznać moje zdanie - wszystko jest opisane pod notką FAQ do karty X. Jeżeli będziesz miał jeszcze jakieś pytania - pisz, chętnie odpowiem. Jeżeli będziesz chciał coś dodać, pisz - odpowiem.

24-04-2014 17:56
Malaggar
   
Ocena:
0

Beamhit: CZY TY CHCESZ GO ROZLICZAĆ?

24-04-2014 18:10
~

Użytkownik niezarejestrowany
~Beamhit bez loginu

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@Mal
Nie gram w GO, więc nie będę tej gry rozliczać z niczego.

@Agrafka
Czyli w tym temacie EOT (dopóki znowu ktoś nie napisze notki o tym, jak to RPG umiera, bo karta X). No to podyskutujmy o czymś innym. Na przykład o tym, dlaczego młodzi bohaterowie są fajniejsi od starych weteranów i vice versa.
24-04-2014 18:46
Agrafka
   
Ocena:
+2

Beam - bardzo chętnie się ustosunkuje, bo i temat ciekawy.
Młodzi bohaterowie mają wiele zalet. Jedną z głównych jest to, że są młodzi, a więc niedoświadczeni - co daje graczowi pełną możliwość kreacji i ewolucji bohatera podczas sesji. Łatwiej też ulegają emocjom co daje mnóstwo możliwości MG. Z drugiej jednak strony weterani są postaciami o sporych kompetencjach i gigantycznym doświadczeniu, co daje dużą szansę na ich przeżycie, oraz widowiskową rozgrywkę. Mają też ustabilizowany charakter, co zmniejsza szanse na chaotyczne i niestandardowe zachowanie postaci podczas sesji. A jakie jest twoje zdanie na ten temat?

24-04-2014 19:07
Headbanger
   
Ocena:
+2

Patrząc jak tutaj powstają takie zdupne komentarze, mając władzę nad kasowaniem postów innych, aż świerzbi paluch. Zaczynam rozumieć Repka... TA WŁADZA!

24-04-2014 19:22
Agrafka
   
Ocena:
+3

Zaczynam rozumieć Repka

Zaczynam się martwić.

24-04-2014 19:29
Headbanger
   
Ocena:
+3

Join meh Agrafka and tułgieder wi wir rul de galaxy.

24-04-2014 19:30
~korektorka

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Join meh Agrafka and tułgieder wi wir rul de galaxy.

pod warunkiem że ja będę na górze (przyp. - korektorka)
24-04-2014 20:12
Beamhit
   
Ocena:
0
Znaczy się, Head jest synem Repka?

@Agrafka
Odpiszę jak będę w domu.
24-04-2014 21:36
~Leliana

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+7
Nareszcie znalazłam chociaż jedną notkę w temacie, która nie ma zablokowanego komentowania dla niezarejestrowanych (i nie jest troll-notką - choć nie powiem, śmiechłam przy kilku). Chciałam dodać coś od siebie na temat karty X. Jestem raczej przeciwna używaniu jej, ale stwierdziłam, że ją wypróbuję, bo czemu nie? Szczególnie, że chyba jak na razie tylko niejaka pani Petra miała okazję jej używać i nigdy nie napotkała przy tym żadnych problemów, co akurat może zachęcać do przetestowania (choć ja od początku byłam przeciwna, ale wiele osób to na pewno zachęci). Tak więc odbyła się sesja. Graczy poinformowałam o tym, że będzie to przygoda z używaniem karty X dopiero wtedy, kiedy już wszyscy zebrali się przy stole. Na początku gracze spokojnie pytali co to takiego i do czego służy, a kiedy już im wyjaśniłam to reakcje kolegów były następujące:

Gracz1: "Ale... ty tak z tym serio?"

Gracz2: "Eee... mój bat-telefon dzwoni, więc sorry, ale nie mogę być na sesji i muszę biegać po mieście przebrany za batmana" (nie, nie żartuję, taka była reakcja, bo kolega generalnie... tak już ma).

Gracz3: (jedyny, który tylko wzruszył ramionami i nic nie powiedział, i jak się okaże później - nie bez powodu).

Po długich dyskusjach i przekonywaniach (około pół godziny, jak nie więcej, a karta X podobno zaoszczędza czas) dali się jednak namówić na jedną sesję próbną z wykorzystaniem X-a. Niestety gracze przez większość sesji byli niezadowoleni z leżącej przed nimi karteczki (a ponoć sama jej obecność tak pozytywnie wpływa na sesje :)) i nie wczuwali się w sesję przez co ta się nie kleiła, a jeden pan, który wcześniej wstrzymał się od głosu, zaczął karty X trochę nadużywać. Gracz ten jest super kolegą, ale niestety miewa skłonności do power gaming'u - ale cóż MG ma władzę, więc nigdy nie było problemu go ogarnąć i ten drobny power gaming nie przeszkadzał nam w graniu. Niestety przy karcie X urósł do kłopotliwych rozmiarów. Oczywiście nie tak jak w wyolbrzymionych przykładach osób, które się z karty nabijały, ale dokuczliwych o tyle, że to gracz przez sporą część gry rządził sesją, a nie MG (do którego moim skromnym zdaniem ta rola należy) i używał X-a w najbardziej dogodnych dla siebie momentach. Inne, mniej istotne obserwacje: żaden gracz nie TAPnął karty idąc do toalety albo do kuchni na fajkę. :P

Podsumowanie: stracony czas, niezadowoleni gracze, niezadowolony MG (ja) i kompletnie nieudana sesja.

Na koniec jeszcze jedna rzecz: nie mam zamiaru nikogo do niczego przekonywać. To co kto sobie myśli o karcie - to jego sprawa, niech gra tak jak mu wygodnie i nikt nikogo do niczego nie przekona, więc dyskutować raczej nie będę (bo jak głosi jedna z notek na topie: BO MOGĘ! :D ) . Dzielę się tylko doświadczeniem z używania X-a. I dziękuję, ale więcej na pewno nie skorzystam. :) Większość moich obaw na jej temat potwierdziła się.
Pozdrawiam.
24-04-2014 23:55
Gniewko
   
Ocena:
+1

Leliano, dziękujemy za Twoje świadectwo. Potwierdza ono to co wiedzą wszyscy.

Wszyscy, którzy mają znajomych i grają w RPGi.

25-04-2014 00:28
Agrafka
   
Ocena:
0

chyba też wypróbuję :D

25-04-2014 00:36
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Odnośnie propozycji Headbangera do podboju galaktyki czy bycia na górze?
ale niestety miewa skłonności do power gaming'u


To raczej należy uznać za normalne zachowanie. W końcu każdy chce wyciskać z postaci jak najwięcej, bo po to są pedeki, prefesje, atuty i w ogóle wszystkie te zasady rozwoju, jeśli oczywiście są.
Jeżeli jednak podnieca cię cofanie w rozwoju postaci graczy i irytowanie graczy, to możesz skorzystać z innej, równie popularnej notki na polterze i podrzucić im kilka świń wykorzystując alfabet łaciński, albo i nawet całe sentencje.
25-04-2014 02:07
~Leliana

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
To raczej należy uznać za normalne zachowanie.


To znaczy CO? Nigdzie nie doprecyzowałam jak się zachowuje, więc skąd wiesz czy jego zachowanie jest normalne czy nie?
W końcu każdy chce wyciskać z postaci jak najwięcej, bo po to są pedeki, prefesje, atuty i w ogóle wszystkie te zasady rozwoju, jeśli oczywiście są.


TO jest normalne. Ale nie zachowania, które poza to wykraczają. Każdy w jakimś stopniu power gaming'uje, nie czepiałabym się osoby, która jest "w normie" pod tym kątem. Jeśli uznałaś tyldo, że nazwałam w ten sposób kogoś, kto faktycznie jest normalny to nie wiem co ty masz w głowie... zapewne trolla.
 
Jeżeli jednak podnieca cię cofanie w rozwoju postaci graczy i irytowanie graczy, to możesz skorzystać z innej, równie popularnej notki na polterze i podrzucić im kilka świń wykorzystując alfabet łaciński, albo i nawet całe sentencje.


Zdecydowanie nie podnieca mnie Mary Sue na sesji (która wychodziłoby na to, że dla ciebie jest czymś normalnym) psująca wszystkim zabawę, ale... co kto lubi i co kogo podnieca!
25-04-2014 03:16
Headbanger
   
Ocena:
+1

że tak się wtrącę power gaming =/= munchkinizm

25-04-2014 08:33
~Assbanger

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Nie wtrącaj sie. Dzieci i ryby głosu nie maja!
25-04-2014 10:14
~Leliana

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+4
Headbanger - masz rację, ale nie wydaje mi się, żeby określenie "munchkin" było od zawsze (a może tylko jestem stara). No chyba, że błędnie kojarzę to z pewną karcianką i podręcznikiem. :) Ok - wybaczcie, przyzwyczajenie z mojej strony (i być może błąd, choć myślę, że nie tak do końca) ale to nie znaczy, że od razu jest ok, jeśli ktoś pisze coś, czego ja de facto nigdzie nie napisałam i stara się przewidzieć co mnie kręci na sesji (myślałam, że to oczywiste, że gwałcenie graczy!). Ostatnimi zdaniami też w sumie mnie obraża - moja odporność na takie teksty jest wysoka i nie czuję się urażona, piszę to tak bardziej z perspektywy osoby, która się tu właściwie nie udziela. I jak to wygląda? Komentuję coś pierwszy raz i już pojawia się tego typu "tyldowa" odpowiedź (a po tobie widać, że da się napisać normalnie ;)).

Od czasu do czasu na Polterze tylko coś czytam, a jak na razie raziła mnie ogromna ilość notek o karcie X i o gwałcie (mój brat - również gracz - jest psychologiem i był zażenowany... choć może lepiej nie rozgrzebywać znowu tematu gwałtu ;) niektórzy tak uparcie będą uważać, że to molestowanie, bo pasuje im akurat definicja z Wikipedii, że opinia specjalisty byłaby kompletnie zbędna). Trochę się nie dziwię, że moi znajomi, kiedy wspomni się o Polterze, nie mają ochoty o nim rozmawiać i trzymają się od niego z daleka. Choć największymi trollami to chyba są Repek i Petra... oczywiście to tylko moja opinia. ;) Współczuję osobom normalnym, które tutaj są - takim jak Ty, Agrafka i parę innych (wybaczcie, nie wypiszę wszystkich, bo nie znam nicków).

No cóż. Pozdrawiam wszystkich normalnych i się żegnam.
25-04-2014 10:26

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.