string(15) ""
» Blog » Gwałty w Fallustanie
10-11-2014 11:29

Gwałty w Fallustanie

Odsłony: 1945

Gwałty w Fallustanie

Najwyraźniej echo niezbyt profesjonalnego reportażu pana Szczygła odbiło się co niektórym czkawką. Szkoda tylko, że psychozy okazjonalnych hipokrytów utrudniają życie normalnym ludziom.

No ale jest to przynajmniej zabawne, więc nie trzeba płacić za kabaret.

 

O co w ogóle chodzi? O to...

 

 

0
Nikt jeszcze nie poleca tej notki.
Poleć innym tę notkę

Komentarze

Autor tego bloga samodzielnie moderuje komentarze i administracja serwisu nie ingeruje w ich treść.

Senthe
   
Ocena:
0

@Adeptus

W ogóle mała część populacji jest konsumentami kultury. Kulturę "popularną" odróżnia się od "wysokiej", ale to nadal kultura i niektórych ludzi w ogóle nie interesuje. Nie bardzo wiem, co ma tu do rzeczy odsetek populacji czytający Wiedźmina. Ważne, że Polacy interesujący się książkami albo grami komputerowymi prędzej czy później mają sporą szansę na kontakt z Wiedźminem. Trudno znaleźć osobę, która lubi czytać książki, a nigdy nie słyszała o Władcy Pierścieni czy Harrym Potterze. To właśnie oznacza bycie w mainstreamie (książkowym/growym/kulturowym).

11-11-2014 17:55
Beamhit
   
Ocena:
0

Okey, to uwaga, ryzykuję stwierdzenie:

Więcej ludzi słyszało o Pokemonach, niż o Wiedźminie. Ergo - Pokemony to popkultura. Ergo - Wiedźmin to nie popkultura.

Uwaga, ryzykuję drugie stwierdzenie:

Wiedźmin z gry to biały mężczyzna, bardzo heteroseksualny kochaś nad kochasie, z którym chce się identyfikować każdy Czarny, Żółty, nieheteronormatywny i kobieta. Bo to popkultura masowa ,a z założenia więc powinien trafić do każdego.

11-11-2014 19:00
Senthe
   
Ocena:
0

@Beamhit

Ale o co właściwie Ci chodzi?

11-11-2014 20:29
Beamhit
   
Ocena:
+6

Nic, tak sobie sarkazmuję lekko. No bo z jednej strony hasła, że popkultura jest nad podziałami, z drugiej, nagle okazuje się, że Wiedźmin to też popkultura, ale Pokemony to nie popkultura (bo manga i anime), bo Wiedźmin to trzy gry (a Pokemony to gier ponad 50, no ale to szit niszowy w który nikt nie gra, no i manga i anime), bo Wiedźmin w Polsce powoduje że... (a co Pokemony w Japonii powodują to się nie liczy, bo to Japonia, a nie Polska), a w ogóle Batmana to każdy chce oglądać, nawet w Nigerii... A nie, w Nigerii Dark Knight zarobił tylko 50 tysięcy (w Polsce dla porównania 3,75 miliona, więcej niż w Indiach, drugim co do liczebności kraju na świecie), ach złe czarnuchy nie chcą się utożsamiać z naszym ponad podziałami uniwersalnym filmem, wykreślmy więc ich, razem z paroma innymi państwami co się nie znają i nie chcą się przyłączyć do kultury popmasowej ;)

11-11-2014 21:00
Adeptus
   
Ocena:
0

@ Nuriel

Wiedźmin nie jest częścią popkultury? Po trzech częściach gry komputerowej? Radzę zmierzyć gorączkę i bezzwłocznie udać się do lekarza. 

Wg mnie jest. Zgodnie z definicją Senthe, nie jest.

@ Senthe

W ogóle mała część populacji jest konsumentami kultury.

Zdecydowana większość ludzi w jakiś sposób jest konsumentami kultury. "Przegląd sportowy", "Bravo", muzyka techno i disco polo (albo pieśni plemienne i tańce deszczu) to wszystko było nie było jest częścią kultury.

11-11-2014 21:57
Gawk
   
Ocena:
0

Definicje Senthe to synkretyzm.

11-11-2014 22:10
Senthe
   
Ocena:
0

@Beamhit

To ciekawe, w jednym z komentarzy poniżej jak najbardziej napisałam, iż Pokemony zaliczam do popkultury.

Rozumiem i cenię Twoją uwagę o popkulturze na świecie. A może popkultura nie jest tylko jedna na całą Ziemię? Może inny krąg kulturowy = inna popkultura? Czy to ma sens?

11-11-2014 22:10
Beamhit
   
Ocena:
+2

@Senthe

No właśnie o tym piszę. W domyśle - popkultura to jest to, co trafia do wszystkich. Ale popkultura to pojęcie wywodzące się z Kultury Zachodu (tak, poważnie, popkultura to kiedyś była tylko i wyłącznie kultura białego człowieka). I człowiek zapomina, że mu się tylko wydaje, że większość takich na przykład bajek Disneya o białych księżniczkach będzie wszędzie trafiała jednakowo. Zapomina, że takie Hollywood to nie jest jedyna potęga filmowa na świecie. Mamy trzy filmowe behemoty - USA, Indie i Nigeria. Znacie jakieś hinduskie lub nigeryjskie popkulturowe dzieła filmowe? Nie? A czy jesteście z ręką na sercu powiedzieć, że Hindusi i Nigeryjczycy wiedzą co to Batman (no dobra, może wiedzą, ale czy ich to interesuje)? No bo jeżeli Dark Knight zarabia w Indiach mniej niż w Polsce (Indie to 18% populacji całego świata, a Polska to tylko pół procenta!), a w Nigerii zarabia ledwo na waciki (5 razy więcej ludności niż w Polsce, jedna z trzech potęg filmowych na świecie jak wspominałem), to IMO pisanie o popkulturze jako kulturze, która scala wszystko i wszystkich, mija się z prawdą. Hindusi mają swoich tańcząco- śpiewających bohaterów, a Nigeryjczycy swoich czarnoskórych badassów z którymi łatwiej mogą się utożsamiać, niż jakiś tam białych batmanów.

11-11-2014 23:31
Podtxt
   
Ocena:
+2

Dyskusja jest ciekawa, a wyszukane przykłady niejednoznaczne moralnie. Nie przechodźmy teraz na definiowanie popkultury.

http://s27.postimg.org/6gcubk60j/m_125260.jpg

 

12-11-2014 14:47
Alkioneus
    Ode mnie
Ocena:
+3

Przeczytanie dyskusji trochę zajęło, trudno się odnieść do wszystkich. Nie wiem skąd oburzenie czynem admina. Porównywanie morderstwa do gwałtu też nijak się ma właśnie w kontekście kulturowym. Jeżeli powiem koleżance w pracy, że jeśli jeszcze raz mi przestawi kubek z kawą, to ją zabiję, to zareaguje inaczej niż gdybym zagroził jej choćby w żartach gwałtem.
Wszystkim uważającym, że skoro w sesji się zabija to i gwałcić można polecam, by przez tydzień w sytuacjach, gdy w dyskusji luźno nawiązuje się do stosowania przemocy, niech nawiązują do gwałtu. Będą mieli wtedy wykładnię na temat różnicy kulturowego kontekstu.

Osobiście jestem wyczulony na tę tematykę, miałem bezpośrednią styczność z ofiarami, zostawia to we mnie pewien rodzaj niechęci wobec tego zjawiska nawet w rozrywce czy nawet w literaturze wyższych lotów.
 

12-11-2014 16:10
Adeptus
   
Ocena:
+2

@ Podtxt

Ta panna spod twojego linku w Polsce mogłaby spróbować szczęścia w sądzie i to bez oszukiwania.

Cytat z Kodeksu Karnego:

"Art. 197.      [Zgwałcenie i wymuszenie czynności seksualnej]
§ 1. Kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do obcowania płciowego,
podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12".

Zgodnie z komentarzem do KK pod red. Tadeusza Bojanowskiego:

"Innym sposobem, który może być wykorzystany przez sprawcę zgwałcenia, jest podstęp. Zdaniem M. Filara przez podstęp należy w tym przypadku rozumieć wprowadzenie w błąd bądź wykorzystanie błędu ofiary w zakresie przesłanek motywacyjnych, które determinują podjęcie przez nią korzystnej dla sprawcy decyzji woli w zakresie przyzwolenia na udział w określonych czynnościach seksualnych (np. sprawca wprowadza ofiarę w błąd, sugerując, że chodzi o badania ginekologiczne)".

Można argumentować, że chłopak podstępnie zmotywował dziewczynę, oferują ślub w zamian za seks. Gdyby można udowodnić, że w ogóle nie miał zamiaru wziąć ślubu, moznaby to uznać podstęp = spełniona przesłanka zgwałcenia.

Problem jest, jak interpretować jego rezygnację ze ślubu na skutek zdrady dziewczyny. Można przyjąć interpretację, że ponieważ zawierając z nią umowę nie zawarł zastrzeżenia "Jeśli ze mną prześpisz, to się z tobą ożenię, chyba, że mnie wcześniej zdradzisz", to podstępnie wprowadził w błąd dziewczynę, która założyła, że jeśli się z nim prześpi, to one bezwarunkowo się z nią ożeni.

Można też przyjąć interpretację, że zdrada jednej ze stron jest oczywistym powodem do zerwania "zaręczyn" i jeśli ktoś obiecuje ślub, to oczywiste, że robi to pod zastrzeżeniem, że druga strona dochowa jej wierności do chwili ślubu, nie trzeba tego wyraźnie wypowiadać, to jest dorozumiane, więc nie ma mowy o podstępie.

Wszystko zależy od tego, którą stronę bym reprezentował ;)

EDIT:

@ Alkioneus

Czyli:

- Nie ma uzasadnienia, żeby w różny sposób traktować fikcyjne morderstwo i gwałt w kulturze.

- Nie.

- Dlaczego?

- Bo w kulturze inaczej się traktuje morderstwo i gwałt.

Osobiście jestem wyczulony na tę tematykę, miałem bezpośrednią styczność z ofiarami, zostawia to we mnie pewien rodzaj niechęci wobec tego zjawiska nawet w rozrywce czy nawet w literaturze wyższych lotów.

Czy miałeś również kontakt z ofiarami pobić bez kontekstu seksualnego, oraz  z rodzinami ofiar morderstw, a jeśli tak, to czy z twoich obserwacji wynika, że ich trauma jest zawsze mniejsza niż u osoby zgwałconej?

 

 

12-11-2014 16:10
Vukodlak
   
Ocena:
+1

Ło mamo, Adeptus... Już Ci tłumaczono, że różnica istnieje i to z dobrego powodu. Jest uzasadnienie. Idź sobie porozmawiać z ofiarami przemocy i sprawdź, jak szybko dochodzą do siebie po pobiciu. Potem zbadaj kwestię leczenia ofiar przemocy seksualnej. Whateva.

12-11-2014 16:48
   
Ocena:
+2

 Vukodlak

 Idź sobie porozmawiać z ofiarami przemocy i sprawdź, jak szybko dochodzą do siebie po pobiciu. Potem zbadaj kwestię leczenia ofiar przemocy seksualnej. Whateva.

 To zależy. Są ofiary przemocy seksualnej którym nie potrzeba żadnej długotrwałej pomocy, są ofiary pobić czy prób morderstwa które boją się wychodzić z domu i mają długotrwałe problemy(w tym również np niepełnosprawność do końca życia). Proponuje byś poszedł i powiedział osobie którą ciężko pobito i złamano kręgosłup, że nie ma prawa do dłuższego załamania bo statystyczna ofiara przemocy seksualnej już by się podniosła. 

EDIT
Ja rozumiem, że być może statystyczna ofiara gwałtu może potrzebować większego wsparcia niż statystyczna ofiara pobicia, ale sugerowanie, że czyjeś cierpienie jest gorsze i tworzenie jakieś uprzywilejowanej grupy poszkodowanych to podłość.

12-11-2014 16:56
Alkioneus
   
Ocena:
+2

@Adeptus

Ofiary pobić zbierają się szybciutko. W skrajnych przypadkach trauma może być poważna, jeżeli w grę wchodzą tortury lub intensywne poniżanie(EDIT: lub stopień obrażeń), ale nawet wtedy nie można porównywać. Ofiara pobicia może doznać flashbacku(przepraszam za to słowo) oglądając boks, lub na widok krwi lub gwałtownych reakcji. To powoduje nawrót. Ofiara gwałtu może doznać nawrotów w momencie uprawiania seksu z ukochaną osobą - relacji czysto intymnej i głębokiej.

Rodziny ofiar morderstw to inna sprawa, choć też trudna ale tutaj nie jestem w stanie napisać niczego mądrego.

@bez ad personam.
Wyobrażam sobie, że na sesji w moim gronie(ojcowie rodzin), odgrywając postać z gruntu złą, sięgam po pedofilię, posługując się podobnym poziomem plastyczności, co ów delikwent z forum. Nie wiem, czy intelektualizowanie o popsubmainkulturach i pedofilii w kulturze byłyby na miejscu.

EDIT:
@Ognat
Złamany kręgosłup w wyniku pobicia raczej wykracza poza "standardowy pakiet obrażeń" i klasyfikuje to raczej jako wydarzenie wyjątkowe niereprezentatywne dla całości.

12-11-2014 16:57
Adeptus
   
Ocena:
+1

Wydaje mi się, że to zależy także od konkretnej ofiary i okoliczności, w jakich ją skrzywdzono. Twierdzenie, że bita/torturowana/dręczona w inny sposób osoba/osoba, której zamordowano kogoś bliskiego nie może odczuwać traumy porównywalnej z traumą po gwałcie, albo nawet traumy większej niż u niektórych osób zgwałconych, jest trywializowaniem przemocy nieseksualnej.


 

12-11-2014 17:01
   
Ocena:
+2

@Alkioneus

I? Jak rozumiem dlatego, że pobicie z ciężkimi obrażeniami dla zdrowia jest rzadsze niż pobicia z lekkimi obrażeniami to ich ofiary są gorsze, mają prawo do mniejszego współczucia i mniejszych prawy na sesji? Już widzę to uzasadnienie "Sorry Staszek, ale mało nas obchodzi, że dostałeś w papę i nie masz jednego oka, to Ania została zgwałcona i tylko ona ma prawo wetować dany rodzaj przemocy na sesji" 

12-11-2014 17:04
Alkioneus
   
Ocena:
+1

@Adeptus

Fakt.
Masz całkowitą rację.
Przepraszam.

Tym niemniej w kontekście kulturowym ofiara przemocy nieseksualnej zawsze przegrywa z ofiarą przemocy seksualnej. Tak samo jak śmierć jednostki dojrzałej zawsze jest w cieniu śmierci dziecka. Chciałem napisać, że od początku sprowadzam rzecz do kontekstu kulturowego, ale odrobinę indywidualizowałem. W kontekście kulturowym jednakże mogę mieć odrobinę racji.

@Ognat

Tak.
Kontekst kulturowy.
Trywializujesz.
 

12-11-2014 17:05
Vukodlak
   
Ocena:
+1

@Ognat

A ktoś tu coś sugerował? Bo jak na razie dostrzegam, że ofierze wyimaginowanego gwałtu przeciwstawiam ofiarę wyimaginowanego pobicia - nie tworząc przy tym żadnych uprzywilejowanych grup kogokolwiek - , a Ty wyjeżdżasz z wyimaginowanym pobiciem ciężkim i złamaniem kręgosłupa.

12-11-2014 17:07
   
Ocena:
0

@Alkioneus

Czyli po prostu odpowiednia ilość gwałtów na sesjach zrówna w końcu w odbiorze oba typy przemocy, które obiektywnie atakują dobra o podobnej wadze. 

@Vukodlak

To mówimy o gwałcie czy o przemocy seksualnej? I po drugie nie widzę powodu by nie dawać takiego przykładu, skoro Ty napisałęś, że "Idź sobie porozmawiać z ofiarami przemocy i sprawdź, jak szybko dochodzą do siebie po pobiciu", to jak rozumiem wrzucasz tutaj także ofiary jakiegokolwiek pobicia, w tym ciężkiego. 

12-11-2014 17:07
Adeptus
   
Ocena:
0

@ Alkioneus

Fakt.
Masz całkowitą rację.
Przepraszam.

Nie musisz przepraszać, rozumiem, że jeśli miałeś do czynienia z ofiarami gwałtu, to emocjonalnie odczuwasz szczególne wzburzenie kiedy mowa o właśnie takiej zbrodni.

I zgadzam się, że w kulturze gwałt jest odbierany jako z założenia, w każdej sytuacji gorszy od wszelkich innych zbrodni. I właśnie tego nie rozumiem, to mi się wydaje dziwne. Więc przepraszam, ale nie ma sensu, żebyś ciągle opierał się na "kontekście kulturowym", bo ja ten kontekst kulturowy niejako krytykuję.

Poza tym, jak napisał Ognat - jeśli uznać za decydujący "kontekst kulturowy", to w jeśli odgrywanie gwałtów na sesjach stanie się bardziej powszechne, to kontekst kulturowy ulegnie zmianie.

12-11-2014 17:10

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.