» Recenzje » Grzechy Imperium

Grzechy Imperium


wersja do druku
Grzechy Imperium
Można się było spodziewać, że McClellan szybko wróci do tworzenia opowieści o magach prochowych, który przyniósł mu uznanie fanów. Grzechy imperium  to pierwszy tom kolejnego osadzonego w tym świecie cyklu. Spotkamy tu sporo znajomych twarzy, ale w większości w całkowicie nowej scenerii – w Fatraście, gdzie osadnicy walczą z rdzennymi mieszkańcami a naturze próbują wyszarpać cenną ziemię. Do tłumienia rozruchów zostaje sprowadzony oddział generał Vlory, zwanej Krzemień.

Obecność Vlory nie jest jedyną powtórką z rozrywki, jaka czeka na tych czytelników, którzy przeczytali Trylogię Magów Prochowych. W tekście pojawia się więcej znanych już postaci (i aż szkoda, że autor nie potrafi się powstrzymać przed powrotem do niektórych zgranych kart i ponownie rozgrzebuje pewne opowiedziane już przecież historie), a i sam szkielet fabularny obraca się wokół tego samego rdzenia co w poprzednich tekstach autora. Mamy więc państwo rządzone przez despotę, a nastroje społeczne są bliskie wrzenia i wydaje się, że wkrótce może wybuchnąć jakiegoś rodzaju rewolucja, w której główne skrzypce ma grać armia. Na drugim planie czai się wojna z wielkim imperium, w którym ważną rolę odgrywa magia oraz kwestia istnienia (i zabijania) bogów – brzmi znajomo? Poza tym w tle toczy się konflikt o na tle kolonizacyjno-rasowym, w jakim dwa odmienne ugrupowania próbują wykorzystywać protagonistów do własnych celów. Plusem takiego rozwiązania jest fakt, że nie wszystko okazuje się takim, jak wygląda na pierwszy rzut oka, więc należy spodziewać się kilku niespodzianek fabularnych. Poza tym jednak o fabule można powiedzieć, że po prostu jest. Niespecjalnie wadzi w lekturze, ale też niespecjalnie cieszy czy wciąga na tyle, żeby czekać z niecierpliwością na kolejny tom. McClellan w dobrze sobie znany sposób rozstawia pionki na planszy cyklu i w szerszym spojrzeniu w żaden sposób nie zaskakuje.

Jest jeden aspekt, w którym McClellan poszedł jednak znacząco do przodu – kreacja bohaterów. Choć Styke bywa dziecinnie przewidywalny, a Vlora nie należy do najbardziej złożonych postaci, to Michel, szpieg i członek tajnej policji, wyróżnia się na ich tle. Poza tym, że jest postacią wielobarwną, to od samego początku autor wydaje się igrać z oczekiwaniami czytelnika wobec Michela. Bo jaki może być szpieg? Nieufny, sprytny, wygadany – i taki właśnie jest. Bodaj pierwsza scena w barze, w której bohater rozmawia z jakimś nowicjuszem w zawodzie wypada niemal do bólu sztampowo – ale po położeniu takiej bazy pod to, czego spodziewamy się po Michelu, autor stopniowo dokłada do jego charakteru kolejne warstwy, drobne skrzywienia i buduje barwny obraz postaci, który do samego końca czymś zaskakuje.  

Grzechy Imperium zaskakują także kilkoma niedociągnięciami. Największym jest chyba fakt, że McClellan dość swobodnie podchodzi do matematyki. Okazuje się, między innymi, że nieproporcjonalnie duża liczba mieszkańców Farasty należy do tajnej policji, albo że opisywane tu kraje są w stanie mobilizować armie i tworzyć floty w tempie współczesnych gospodarek. Szczególnie czepialscy mogą także nieco sarkać podczas niemal filmowo nierealistycznych opisów bitew.

W ogólnym rozrachunku McClellan wychodzi nieco ponad kolejną sztampową opowieść fantasy, ale głównie dzięki kreacjom postaci oraz budowaniu relacji między nimi. Fabularnie jest to, niestety, w większości powtórka z rozrywki i odtwarzanie schematów znanych z Trylogii Magów Prochowych – ale dzięki temu pewnie znacznie bardziej przypadnie do gustu fanom autora.

6.0
Ocena recenzenta
-
Ocena użytkowników
Średnia z 0 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 1
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Grzechy Imperium
Autor: Brian McClellan
Tłumaczenie: Krzysztof Sokołowski
Wydawca: Fabryka Słów
Data wydania: 28 listopada 2018
Liczba stron: 500
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7964-341-7



Czytaj również

Jesienna republika
Jak to na wojence ładnie
- recenzja
Krwawa kampania
Bóg nie żyje – niech żyje bóg!
- recenzja
Obietnica krwi
Proch, honor i ojczyzna
- recenzja

Komentarze


Jeszcze nikt nie dodał komentarza.

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.