string(15) ""
» Blog » Gracz vs. Gracz
06-07-2012 15:06

Gracz vs. Gracz

W działach: jak to zrobić i nie rozwalić drużyny? | Odsłony: 5

Nie oszukujmy się. To jest fajne. I mówię to ja, psychofan Woslunga i człowiek, który od kilku lat nie akceptuje 'wychodzenia z graczem na stronę' (czekam tu na superśmieszny homoseksualny żart). Fajnie, gdy gracze robią mi sesję kłócąc się ze sobą i napędzają sobie sami konflikty. Oczywiście fajnie do czasu. Zwykle dzieją się dwie rzeczy, które przysparzają graniu nastawionemu na drużynowe konflikty bardzo złej prasy. Oto one:

1) Przegiąłeś, nienawidzę cię i idę do domu, czyli spory osobiste. Nie ma się co rozpisywać, stąpamy po grząskim gruncie.

2) Dwugodzinny spór pełen merytorycznych argumentów mający rozstrzygnąć czy idziemy w prawo czy w lewo, czyli najgorsza rzecz jaka może przytrafić się sesji rpg.

Co robić? Jak żyć? Jeśli jesteś MG celebrującym wszystkie zapisy starego przymierza to moje rady uznasz za lekarstwo gorsze od choroby i nie mam Ci nic do powiedzenia poza apelem o nawrócenie. Jeśli jednak masz otwarty umysł, co objawia się zbieraniem bęcków w dyskusjach za zamknięty umysł, i nie drżysz ze strachu przed osunięciem się Twojej sesji w PLANSZÓWKĘ - zapraszam.

Ok, poćwiczyłem styl, a rada jest prosta. Konfrontacje wewnątrz drużyny z ustaloną stawką i jedną, absolutnie żelazną regułą. Przegrani ustępują. Mogą sobie odegrać scenki frustracji, samotnego siedzenia nad rzeką, złośliwych docinek - świetnie, o to też nam chodzi. Rzecz w tym, że po tym wszystkim nadal są częścią drużyny i akceptują wynik.

Prowadzę właśnie wolsungową kampanię będącą tributem dla serialu LOST i wszystkich klasycznych opowieści o rozbitkach na 'bezludnej wyspie'. Miałem prosty dylemat. Bez tarć w drużynie cała kampania straci połowę uroku. Jeśi puszczę wszystko na żywioł po godzinie każdy bohater będzie budował sobie samotną chatkę w innej części Wyspy. Zastosowałem powyższy mechanizm. Póki co działa, ale testy trwają. Zachęcam i pozdrawiam!

Komentarze


karp
   
Ocena:
0
"Konfrontacje wewnątrz drużyny z ustaloną stawką i jedną, absolutnie żelazną regułą. Przegrani ustępują."
Znaczy się co? Bo konfrontacje można rozumieć jako walkę, ale też np próbe zastraszenia lub perswazji.
06-07-2012 15:19
DeathlyHallow
   
Ocena:
0
faktycznie nie wyraziłem się jasno. przez konfrontację rozumiem starcie z użyciem mechaniki w którym zwycięzca zostanie wyłoniony z jej pomocą. walka na śmierć i zycie raczej nie ma sensu, ale bójka na pięści jest super-fajna.

mimo to oczywiście pomysł jest przeznaczony głównie dla systemów, które mają coś takiego jak 'walka społeczna'. w nagorszym przypadku może to być jakaś seria testów przeciwstawnych. testy przeciwstawne mają chyba wszystkie mechaniki.
06-07-2012 15:31
Aesandill
    Proszę:
Ocena:
+12
Homoseksualny żart:

Dziesięciu chłopców z jednej klasy siedzi na przerwie. W tym momencie jeden się odzywa:

Czytałem że co dziesiąty chłopak to homoseksualista... i nas jest dziesięciu... mam nadzieje że to Krzyś, on jest taki słodki!
06-07-2012 15:52
gacoperz
   
Ocena:
+1
Np coś jak Duel of Wits z The Burnigng Wheel? :P
06-07-2012 16:00
mr_mond
   
Ocena:
+2
Jak "In a Wicked Age", które jest w zasadzie całe na tym oparte.
06-07-2012 16:05
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Ja mam nadzieję, że to Pawełek :)
06-07-2012 16:05
~mozambyczka

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Gratulacje dla autora, że udało mu się odkryć sens istnienia mechaniki.
06-07-2012 16:16
Aesandill
   
Ocena:
+2
Taki mechanizm jest w Klanarchii. Dokładnie taki - skoro ktoś władował punkt w przekonywanie, jest wielkim mówcą/dyplomatą/przywódcą to dlaczego ma mechanika nie wymusić aby i On dowodził.

Ma to sens, ale średnio mi się podoba. Tzn wolał bym by Gracze odgrywali tak ze przywódca ma racje, zamiast ich zmuszać. Ale sens rozumiem.

@ Krzyś
:D
06-07-2012 16:23
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Hmmm, mozambyczka ma trochę racji - skoro BG ktory przegral pojedynek albo spadł ze skały musi zastosowac sie do wyniku (np odklada sobie planszówkowy żeton w Wolsungu, czy odpisuje hapeki) to czemu miałby nie stosowac się do wyniku interakcji spolecznej?
Bóg ojcieć MG powinien umiec egzekwowac takie rzeczy, a nie zaslaniac się mechaniką :P
natomiast do rozwiazywania dwugodzinnych klotni jednym rzutem, polecam dużo prostszy sposob- rzut monetą albo grę w PKN. W ostateczności - w marynarza. Jak ci się za dlugo klócą, zarządzasz rzut monetą i ruszacie dalej.
Proste i bez filozofowania i zakladania uzdy mechanicznej. A poklocic to się mogą zawsze i tak - przez chwilkę.
06-07-2012 16:28
Aesandill
   
Ocena:
+2
@ zigi
To chyba jednak lepiej juz zamiast rzucać monetą dać im wykorzystać swoją spisaną na karcie mechaniczną cześć opisu postaci. Brzmi moim zdaniem sensowniej i daje poczucie wpływu ukształtowania* postaci na rozgrywkę

*Nawet jeśli to takie laverisolenie to wiadomo o co chodzi
06-07-2012 16:34
goracepapu
   
Ocena:
+9
Zigzak jest za wybitny żeby ogarnąć mechanikę konfliktów społecznych , dlatego rzuca monetą. Wtedy to jest dopiero prawdziwy RPG a nie jakaś planszófka.
06-07-2012 16:40
Bortasz
   
Ocena:
+2
@Aesandill cie rozumiem z tym żeby gracz drugiego przekonał. Jednakże co zrobić jak to się zaczyna ciągnąć, ciągnąć, ciągnąć i ciągnąć?

Według mnie jak już MG powinien dać graczom czas na rozmowę, powiedzmy 5 maks 10 minut a potem spytać co robią, jak się dalej kłócą zarządzić mechaniczne testy i facet z większą perswazją wygrywa.
06-07-2012 16:54
DeathlyHallow
   
Ocena:
0
ok, ale widziecie, pozbawiacie tymi swoimi superaśnymi rozwiązaniami sesję dodatkowego funu. po co dawać czas i zmusząc graczy do szybko ucieranych kompromisów, skoro konflikt może być ekscytujący sam w sobie i jednocześnie ROZWIĄZYWALNY?

dobrze by było, gdyby jeden gracz drugiego przekonał, a premierzy byli szlachetni dbali o dobro wspólne tylko co z tego? Zigzak rzuci monetą, albo zasugeruje argumentem z autorytetu, że gracz, którego koncepcja mniej go przekonuje powinien się poczuć przekonany. ja wolę dać graczom fajną konfrontację i możliwość realnego wplywu na kierunek przygody.

wada jest gdzieindziej. jak wybrać rodzaj takiej konfrontacji, jej charakter. wygadaniec będzie dążył do rozmowy, ale męska bójka może mieć w sobie więcej emocji. no ale to już akademickie problemu ludzi, którzy wierzą w balanse i inne rzeczy dla pusiek.
06-07-2012 18:18
Aesandill
   
Ocena:
0
@ DH
Tylko są tacy Gracze a nie ma takich premierów.
06-07-2012 18:20
DeathlyHallow
   
Ocena:
+1
są. ale znacznie częściej są gracze po prostu bardziej charyzmatyczni, głośniejsi i szybciej podejmujący decyzje.
06-07-2012 18:22
Bortasz
   
Ocena:
+2
@DH a czy ktoś zabrania graczom mieć fajnej konfrontacji i realnego wpływu na przygodę, jeśli ich spór rozstrzygnie mechanika?

Przykład: Ja prowadziłem. Dwóch graczy się kłóci już dobre dziesięć minut o to co teraz mają zrobić, to ja zarządzam test, zwykle sporny test dyplomacji i mamy "przekonanego". Jednak nie tym razem. Jeden gracz się zgadza (Ma bonusy w charyzmie i ogólnie za dyplomatę robi), na to drugi, to ja używam zastraszania. Testujemy, nie wyszedł. Na to dyplomata złapał za broń i mówi że się nie da zastraszyć.... Koniec końców doszło do bójki na pięść. Przegrany z złamanym nosem, musiał uznać rację zwycięscy.

Obie strony miały realny wpływ. Ja jako MG jedynie za rządziłem, że zamiast przez następne pół godziny się kłócić, rozwiążą spór szybszymi testami. Obaj gracze byli zadowoleni z takiego rozwiązania.

Z drugiej strony pamiętam jak nie byli zadowoleni jak się okazało że sesja nawet się nie ruszyła a trzeba było kończyć bo się większości czasu kłócili co robić.
06-07-2012 18:48
DeathlyHallow
   
Ocena:
+4
no Ty akurat nie, ale Zigzak był gotowy rzucać monetą byle nie nakładać 'uzdy mechanicznej' co dowodzi, że kiedy zastosuje on jeden ze swoich terminów-wytrychów to traci resztki zdrowego rozsądku.
06-07-2012 20:33
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Palnąłes teraz brachu niesamowicie. No ale nic, jak się infantylnie bierze ironizowanie z banałów na poważnie, to potem tak jest.
06-07-2012 21:48
Planetourist
   
Ocena:
+1
Przeczytać dyskusji nie mam czasu, ale potwierdzam - w Wolsungu konfrontacje w drużynie mogą być fajne, jeżeli tylko wszystko zostanie rozstrzygnięte po dżentelmeńsku i gracze się na siebie nie obrażą, a postaci po wszystkim podadzą sobie rękę. Fajnym motywem jest danie dodatkowej stawki, która i tak wesprze całą drużynę - np. dociągnięcia karty czy żetonu. To jeszcze bardziej uzdrowi atmosferę.
07-07-2012 15:40
DeathlyHallow
   
Ocena:
0
jedna drobnostka zanim doprowadzą mnie do pasji głupoty z artykuły Zigzaka jakie na pewno tam przeczytam - moja propozycja nie ma słuzyć rozstrzyganiu konfliktów, jeśli już do nich dojdzie. nie jest metodą wychodzenia z kryzysu na sesji, techniką ratowania drużyny przed rozpadem.

jest sposobem na budowanie sesji, albo jej istotnego elementu, poprzez wprowadzanie takich konfliktów.
07-07-2012 20:02

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.