» Teksty » Artykuły » Gra o tron: 12 największych różnic między książkami a serialem

Gra o tron: 12 największych różnic między książkami a serialem


wersja do druku
Gra o tron: 12 największych różnic między książkami a serialem
Wielkimi krokami zbliża się premiera 6 sezonu Gry o Tron. Jedni ją kochają, inni nie cierpią, ale jedno jest pewne – każdy nowy odcinek natychmiast staje się tematem ożywionych rozmów. W ostatnich latach podstawowym przedmiotem sporu między widzami były coraz częściej widoczne zmiany w stosunku do książkowego pierwowzoru autorstwa George'a R.R. Martina. Oczywistym jest, że przy tworzeniu adaptacji nieuniknione jest dostosowanie oryginalnej treści do standardów telewizyjnych, powszechne są jednak głosy, że wiele z tych zmian jest niepotrzebnych, a w najgorszych przypadkach – szkodzących fabule. Przed wami lista 12 największych różnic między książkami a serialem! Uwaga – tekst z oczywistych względów zawiera spoilery.

Czerwone Wesele

W książkach Robb Stark, dzielny, aczkolwiek lekkomyślny dowódca armii Północy łamie przysięgę złożoną Frey'om i bierze ślub z Jeyne Westerling, młodą arystokratką z rodu sprzymierzonego z Lannisterami, która nie udaje się wraz z mężem na wesele Edmure'a aby uniknąć gniewu Waldera Frey'a. W serialu natomiast jego serce skradła Talisa, medyczka z Volantis, towarzysząca Robbowi podczas uroczystości, i ginąca wraz z nim i nienarodzonym dzieckiem, którego scenarzyści, nie mogąc się powstrzymać, nazwali Eddardem – klątwa Seana Beana przechodzi na następne pokolenia!

Pani Kamienne Serce

Ah, kto nie pamięta zwrotu akcji na zakończenie Nawałnicy Mieczy, kiedy to okazuje się, że Catelyn Stark wciąż żyje, jako napędzana magią Czerwonych Kapłanów, opętana zemstą nowa przywódczyni Bractwa Bez Sztandarów, przy pomocy których prowadzi krucjatę przeciwko Frey'om. W serialu natomiast... nie ma jej w żadnej formie, tak samo jak Bractwa, które całkowicie znika z fabuły po 3 sezonie.

Stannis Baratheon

Stannis, Stannis, Stannis... chyba żadna z postaci nie ucierpiała na przeniesieniu na ekrany telewizorów tak mocno jak on. Zarówno w książkach jak i w serialu pozostaje on ponurym, pragmatycznym dowódcą, jednak o ile w cyklu Martina został on scharakteryzowany na tyle interesująco i niejednoznacznie, że pomimo licznych wad podbił serca tysięcy fanów swą uczciwością, rozterkami, odwagą i sarkastycznym poczuciem humoru, to w produkcji HBO wszystkie jego zalety zostały pomniejszone, a wady – wyolbrzymione. Co gorsza, pod koniec 5 sezonu składa on w ofierze własną ukochaną córkę tylko po to, by koniec końców i tak umrzeć w hańbie, podczas gdy w powieści ostatni raz gdy go widzimy nie ma on nawet takiej fizycznej możliwości, ponieważ jego córka znajduje się setki mil dalej, w bezpieczeństwie twierdzy na Murze! To, jak niesprawiedliwie jego postać została potraktowana przez scenarzystów jest po prostu smutne.

Jeyne Pool / Sansa Stark

W Tańcu ze smokami jednym z głównych wątków jest ślub sadystycznego Ramsay'a Boltona z Jeyne Pool, z rozkazu Boltonów podszywającą się pod Aryę Stark w celu zlegitymizowania ich panowania na Północy. Problem jednak w tym, że twórcom nie opłacało się wprowadzać na scenę nowej postaci, a że przebywająca w Orlim Gnieździe Sansa nie miała chwilowo nic do roboty... Postanowiono połączyć oba wątki, co skończyło się na tym, że wszelki dotychczasowy rozwój charakteru Sansy zignorowano, a biedna dziewczyna znów stała się damą w opresji, a wszystko to tylko w celu taniego zaszokowania widzów gwałtem na niej, którego, jak ma się rozumieć, w książkach nie było.

Podróż Tyriona do Meereen

Tym razem mamy do czynienia ze zmianą na lepsze: ciężko znaleźć kogokolwiek zadowolonego z rozdziałów Tyriona w piątym tomie, które spędza niemal wyłącznie na podróży, podczas gdy sama akcja nie posuwa się do przodu nawet o milimetr. Na szczęście w serialu nam tego oszczędzono, i ulubieniec fanów prędko przybywa do rządzonego przez Daenerys Meereen, gdzie prędko zaczyna odgrywać istotniejszą rolę w wydarzeniach – z drugiej jednak strony, obyło się to kosztem wycięcia z serialu Młodego Gryfa, który z całą pewnością odegra istotną rolę w przyszłych książkach.

Dorne i Martellowie

Ostatni w wielkich rodów przedstawionych w serii, Martellowie rządzą słonecznym Dorne, stosunkowo daleko od niepokojów rozgrywających się w reszcie Siedmiu Królestw. Cała rodzina jest spragniona zemsty na Lannisterach z powodu śmierci księżniczki Elli, a później próbującego ja pomścić księcia Oberyna. O ile jednak senior rodu, Doran, preferuje cierpliwe podejście i sprzymierzenie się z Młodym Gryfem w celu detronizacji Lannisterów, to jego córka Arianne jest znacznie bardziej impulsywna, i wbrew jego woli rozpoczyna spisek mający na celu osłabienie pozycji znienawidzonych Lwów. Po raz kolejny jednak wiązałoby się to z wprowadzeniem zupełnie nowej bohaterki, w związku z czym jej rolę w serialu odgrywa wprowadzona już wcześniej kochanka Oberyna, Ellaria Sand, co może dość zirytować czytelników Pieśni..., ponieważ w powieściach została przedstawiona jako popierająca ostrożne podejście Dorana. W produkcji HBO natomiast jest ona całkowicie opętana żądzą zemsty. A skoro już mowa o postaciach zachowujących się odwrotnie niż książkowy pierwowzór...

Jaime Lannister

Kolejny ulubieniec fanów cyklu i kolejna postać, która niezwykle ucierpiała podczas przeniesienia na ekrany telewizorów z powodu zmiany jego motywacji – o ile w książkach podąża on małymi krokami ku osobistemu odkupieniu, to w serialu podobnej ewolucji nie uświadczymy. Zamiast oddalać się od Cersei – wciąż jest w niej zakochany. Zamiast traktować poważnie swoją pozycję dowódcy Królewskiej Gwardii – zaprasza ją na schadzkę do swoich kwater, czego w Nawałnicy Mieczy nie zrobił WŁAŚNIE z tego powodu. Co więcej, zamiast wędrować po Dorzeczu, próbując doprowadzić do w miarę pokojowego zakończenia toczącej się tam wojny, w 5 sezonie Gry o Tron wraz z Bronnem wyruszył do wspomnianego już Dorne, co zdaniem większości widzów okazało się być kiepską decyzją scenarzystów z racji szytej ogromnie grubymi nićmi intrygi i karykaturalnych dialogów.

Brienne

Bardzo mieszane uczucia budzi również przedstawienie postaci Brienne – w Uczcie dla wron jej podróż nie ma niemal żadnego wpływu na główne wątki fabuły, ponieważ z góry wiadomo, że nie uda się jej osiągnąć wyznaczonego celu. W serialu z kolei postanawia wyruszyć na Północ, gdzie próbuje odbić Sansę z rąk Boltonów – szkoda tylko, że jest w tym całkowicie niekompetentna, a na dodatek zachowuje się znacznie opryskliwiej wobec swojego giermka niż w książce, przez co jedna z najsympatyczniejszych stworzonych przez Martina bohaterek traci sympatię widza. Dobrze przynajmniej że inny wymysł twórców, czyli jej starcie z Ogarem było wystarczająco brutalne i widowiskowe.

Zimnoręki i Jojen Reed

Branowi Starkowi w poszukiwaniach Trójokiej Wrony pomaga wprowadzony w trzecim tomie tajemniczy Zimnoręki. Już od lat samą swą obecnością na kartach książek zmusza on czytelników do snucia teorii na temat jego prawdziwej tożsamości – nieumarły Benjen Stark? Znany z legend Król Nocy? Ktoś zupełnie inny? Jedno jest pewne – w serii HBO żadnej istotnej roli nie odegra, ponieważ go tu po prostu nie ma, a Bran i jego towarzysze sami trafiają do Bloodravena, nawet jeśli za cenę śmierci Jojena, który nawiasem w książkach wciąż żyje – pytanie jednak, czy ten stan się utrzyma...

Mance Rayder

Król za Murem, zdrajca Nocnej Straży, Mance Rayder stanowi jedną z ciekawszych postaci przedstawionych w wątku Jona Snowa. Nawet po porażce w starciu z siłami Stannisa wciąż odgrywa aktywna rolę w fabule, jako szpieg przebywający w Winterfell na polecenie Melisandre, która upozorowała jego śmierć dzięki magii – nie miał jednak tyle szczęścia w serialu, gdzie po prostu ginie podczas egzekucji, i nic nie wskazuje na to, by magia miała go uratować i tym razem.

Loras Tyrell

Rycerz Kwiatów pozostaje bohaterem w najlepszym razie trzecioplanowym w Pieśni Lodu i Ognia, ale posiada pewną głębię: szczerze kochał Renly'ego, pomimo młodego wieku jest jednym z najlepszych rycerzy w królestwie, Jaime widzi w nim samego siebie sprzed lat pod względem charakteru... krótko mówiąc, mamy do czynienia z dobrze zarysowaną postacią, która przy okazji cechuje się orientacja homoseksualną. Naprawdę smuci więc fakt, że w serialowej Grze o Tron jest on po prostu karykaturalnie przedstawionym gejem, od razu znajdującym sobie nowego kochanka pomimo traumatyzującej śmierci ukochanego, oraz co najwyżej przeciętnym wojownikiem, z łatwością rozbrojonym przez zyskującą na znaczeniu w Królewskiej Przystani Wiarę.

Greyjoyowie

Kolejny z wielkich rodów Westeros, zamieszkujący Żelazne Wyspuy Greyjoy'owie odgrywają istotną rolę w cyklu od czwartego tomu naprzód, ku niechęci niektórych czytelników zirytowanych faktem, że pomijajac Theona aż trzy postacie z tego rodu otrzymują swoje własne rozdziały. W serialu z kolei dopiero w 6 sezonie powrócą do głównego nurtu fabuły – ani Euron ani Victarion nie zostali wprowadzeni w ciagu 5 poprzednich sezonów, a co najśmieszniejsze, Balon Greyjoy, który od dawna już powinien nie żyć wciąż ma się dobrze. Ciekawe, co na to Melisandre...




Czytaj również

GOT RPG – Starter
Pierwsza zwrotka Pieśni Lodu i Ognia
- recenzja
Świat Lodu i Ognia
Ogień i Lód
- recenzja
Gra o Tron: Cluedo
Morderstwo w Westeros
- recenzja
Monopoly Game of Thrones – Edycja Kolekcjonerska
Jak pobić wroga w Westeros i Essos? Ekonomią go!
- recenzja

Komentarze


zegarmistrz
   
Ocena:
0

Kurcze, wygląda na to, że mieliśmy identyczny pomysł na tekst.

23-04-2016 00:46
Asthariel
   
Ocena:
0

No właśnie głupio mi trochę z tego powodu. Przynajmniej masz laur pierwszeństwa z publikacją :-)

23-04-2016 01:02
balint
   
Ocena:
0

Bardzo fajny tekst, niezależnie kto miał chrapkę takie podsumowanie napisać.

23-04-2016 20:38
earl
   
Ocena:
0

Wiadomym jest, że ekranizacja powieści nigdy nie będzie jej wiernym odwzorowaniem.

23-04-2016 21:45
Asthariel
   
Ocena:
0

Ameryki żeś tu nie odkrył, ale w momentach w których pewne postacie zachowują się dokładnie odwrotnie niż w oryginale należy postawić granicę.

23-04-2016 21:51
earl
   
Ocena:
0

Jedynym, który mógłby postawić weto, jest Martin. A najwidoczniej nie miał nic przeciwko temu.

23-04-2016 22:11
Asthariel
   
Ocena:
0

Martin nie ma w tych sprawach nic do powiedzenia, po prostu dostaje pieniądze i od czasu do czasu rzuci sugestią, ale HBO nie ma absolutnie żadnego obowiazku się go słuchać.

23-04-2016 22:47
earl
   
Ocena:
0

Czyli najwidoczniej taki układ mu odpowiada - kasa w zamian za możliwość robienia z jego książką tego, co wpadnie do głowy reżyserowi i scenarzyście. Poza tym - i tak powieść tyłka nie urywa.

23-04-2016 23:01
Kaworu92
   
Ocena:
0

Mi urywa... xD :)

24-04-2016 12:12
Vukodlak
   
Ocena:
0

Mi urywa... xD :)

Zapisy domowych sesji Martina urywają Ci zad? Może czytaj więcej raportów z gier.

25-04-2016 20:29
Asthariel
   
Ocena:
0

Tak szczerze - ile Martina przeczytałeś?

25-04-2016 21:05
Kaworu92
   
Ocena:
0

Em, ja? ;-) Cóż, praktycznie całą Pieśń Lodu i Ognia z wyjątkiem najnowszej części (mam na półce, ale aktualnie czytam Pottera), mam też Rycerza 7 Królestw i Wędrowca Tufa, kiedyś przeczytam ale nie wiem kiedy :P

[No chyba, że pytanie nie było kierowane do mnie... xD]

25-04-2016 21:20
Asthariel
   
Ocena:
+1

Nie xD, nie do ciebie to pytanie xD.

 

xD.

25-04-2016 21:24
Vukodlak
   
Ocena:
0

Tak szczerze - ile Martina przeczytałeś?

Wystarczająco dużo żeby widzieć ewidentne erpegowe wkręty gościa, który prowadził BRP i GURPS - do czego sam się przyznał w jednym z wywiadów, które dawno temu oglądałem. Jeśli dobrze pamiętam (choć kojarzę bardzo mgliście), to co najmniej raz wykorzystał postacie swoich graczy i ich przygody do stworzenie bohaterów jednego ze swoich dzieł. Była o tym krótka notka na Inspiracjach.

Tak ciężko przyjąć do wiadomości, że RPG może mieć jakieś znaczenie dla jego twórczości?

26-04-2016 01:56

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.