string(15) ""
» Blog » Gra o Tron sezon 5 - nadspodziewanie dobry (recenzja)
14-07-2015 23:50

Gra o Tron sezon 5 - nadspodziewanie dobry (recenzja)

W działach: film | Odsłony: 453

Deklarując, że nowy sezon Gry o Tron przerósł moje oczekiwania wzbudzę zapewne kontrowersje, bowiem w świecie miłośników seriali nie wywołał on szczególnego entuzjazmu. Wręcz przeciwnie, dość głośno narzekano na nudę i kontrowersyjne decyzje. Niemniej jednak i tak od serii tej otrzymałem więcej, niż się spodziewałem.

Cztery książki w jeden kwartał:

Wynika to z prostego faktu, że w odróżnieniu od większości miłośników telewizyjnej Gry o Tron ja nie uważam, że pismo drukowane wypala oczy i czytałem oryginał. I prawdę mówiąc byłem przekonany, że serial dobry okres ma już za sobą i czekają nas cztery sezony równie kiepskie, jak najnowsze tomy Pieśni Lodu i Ognia. Tak więc Tyrion będzie szedł do Daenerys i nie dojdzie, Brienne będzie szukać Arii i nie znajdzie, Królobójca będzie szukał Brienne, Żelaźni Ludzie będą płynąć, a na ekranie pojawi się cała masa nowych, wyciągniętych znikąd postaci tylko po to, by zginąć kilka(set) stron później. Wszystko to będzie ciągnąć się przez następne cztery lata.

Czyli krótko mówiąc: nie spodziewałem się niczego dobrego.

To nie jest ekranizacja! To jest fanfiction!

Tym czasem scenarzyści podjęli odważną decyzję o obcięciu znacznej części (ich zdaniem) niepotrzebnej treści, co zaowocowało znaczącym przyśpieszeniem akcji. W efekcie czego cztery nudne tomy udało się zmieścić w jeden sezon. Nie jest to nawiasem mówiąc jakiś wielki rekord, bowiem zarówno w „Uczcie dla wron” jak i w „Tańcu ze smokami” wiele istotnego się nie wydarzyło.

Jednocześnie wycięto też lub zmieniono część wątków. Z fabuły znikli więc Żelaźni Ludzie, w sumie jedyni, którzy faktycznie robili coś ciekawego, znikł też wątek Pani Kamienne Serce oraz Jeyne Pool. Spora część z nich została ze sobą spleciona, jak na przykład Sansy wymienionej w poprzednim zdaniu dziewczyny.

Fabuła została też koniec końców popchnięta do przodu w stosunku do książkowego oryginału, w efekcie czego ginie trochę więcej postaci, niż miało to miejsce w pierwowzorze, a na ekranie widzimy trochę więcej wydarzeń. Biorąc pod uwagę ilość trupów, jakie już padły oraz fakt, że tak naprawdę mało kto został przy życiu trudno zgadywać, do czego to zmierza. Oraz czy w ogóle zmierza do czegoś konkretnego.

Ceną za postęp jest jednak całkowita już niemal utrata związku z oryginałem.

To nie porno! To HBO!

Gra o Tron, jak wiele współczesnych, wysokobudżetowych seriali nigdy nie stroni od śmiałych scen. Także więc i w tym sezonie ich nie brakowało. Wbrew pozorom nie jest to zaleta. Wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że HBO stopniowo goliznę zaczyna stosować tak, jak japońskie kreskówki fanserwis. Nie mamy pomysłu na fabułę ani czym zapchać odcinka? Niech jakaś przypadkowa postać pokaże cycki, Rycerz Kwiatów poświeci gołym tyłkiem prosto w kamerę, albo niech zgwałcą Sansę...

Jeśli chodzi o wiadomy gwałt, to wymienienie go tutaj nie jest chyba spoilerem. Po prostu wydaje mi się niemożliwe, by mieć Internet i o tym wydarzeniu nie wiedzieć, tak wielki shitstorm ono wywołało. Osobiście nie wiem dlaczego. Ot kolejna scena przemocy, jakich w serialu było już całkiem sporo. Problem stanowi natomiast fakt, że była ona zupełnie bezsensowna: ani nie było jej w książkowym oryginale, ani tak naprawdę niczemu nie służyła. Najwyraźniej ktoś uznał, że po prostu trzeba było czymś zaszokować publikę, bo oglądalność spada... Jak widać słuszność była po jego stronie

Prawdę mówiąc to całe epatowanie golizną powoli robi się nudne. Problem polega na tym, że sceny łóżkowe zwyczajnie niewiele wnoszą: po prostu przerywają fabułę i akcję wprowadzając coraz więcej coraz mniej potrzebnych dłużyzn. Stanowią tylko zbędne zapychacze.

Tak naprawdę wszystkie z nich można było wyciąć pozostawiając jedynie upokorzenie Cersei.

Problem dłużyzn staje się tym większy, że powiedzmy sobie szczerze: zarówno Uczta Dla Wron jak i Taniec Ze Smokami, które w tym sezonie przeniesiono na ekrany stanowiły jedną, wielką dłużyznę. Jej dalsze rozwlekanie nie jest niczym dobrym.

Wizualna efektowność:

Na realizację Gry o Tron poszły ogromne pieniądze. Pochłonęły je zdjęcia w Dubrowniku, kostiumy, broń i efekty komputerowe. W rezultacie otrzymujemy wiele niezłych, bardzo ładnie zrealizowanych scen. W szczególności dobrze wypada bitwa między Dzikimi, a Innymi oraz sceny w koloseum z udziałem smoka Deanerys. Niemniej jednak będę brutalny: Wikingowie ładniej wyglądali. Było w nich więcej statków, więcej statystów, większa skala i większe wszystko. Uczciwie mówiąc to nawet Gra o Tron miała swoje lepsze momenty, na przykład Bitwa Na Czarnym Nurcie wypadała dużo lepiej.

Pomijając natomiast sceny najbardziej pamiętne, to za bardzo nie zobaczymy tu tym razem niczego, czego jeszcze byśmy nie widzieli. Owszem stroje i scenerie są bardzo ładne. Nad kostiumami z całą pewnością napracowano się niemal tak samo jak nad efektami. Jednak powiedzmy sobie szczerze: od pierwszych odcinków nie zmieniły się one szczególnie, tak więc trudno mówić, żeby jakoś specjalnie budziły podziw.

Jeśli natomiast chodzi o mniejsze starcia, to mam co do nich mieszane uczucia. W szczególności rozmaite potyczki z Synami Harpii, ginącymi masowo i z samozaparciem godnym lemingów wypadają umiarkowanie atrakcyjnie, by nie powiedzieć: teatralnie i sztucznie.

Podsumowując:

Jak wspominałem: nowy sezon „Gry o Tron” przerósł wszelkie moje oczekiwania, spodziewałem się bowiem najgorszego, a dostałem niezły serial. Nie mniej jednak i tak w porównaniu, z tym, co było wcześniej wypada to umiarkowanie dobrze. Tym razem działo się raczej niewiele, a fabuła płynęła statycznie, wizualnie nas nie zachwycono, a większość atrakcyjnych scen i wydarzeń raczej daleka była od książkowego pierwowzoru (co traktować można zarówno jako kronikarską wzmiankę jak i grzech śmiertelny). W efekcie zabawa tym razem jest dość nudna i mało atrakcyjna.

W zasadzie jej największą zaletą jest fakt, że mogło być gorzej... A na pewno nudniej i bardziej rozwlekle.

Jak ktoś ma ochotę, to recenzję może przeczytać drugi raz na Blogu Zewnętrznym.

Komentarze


oddtail
   
Ocena:
0

"Jeśli chodzi o wiadomy gwałt, to wymienienie go tutaj nie jest chyba spoilerem. Po prostu wydaje mi się niemożliwe, by mieć Internet i o tym wydarzeniu nie wiedzieć, tak wielki shitstorm ono wywołało. Osobiście nie wiem dlaczego. Ot kolejna scena przemocy, jakich w serialu było już całkiem sporo. Problem stanowi natomiast fakt, że była ona zupełnie bezsensowna: ani nie było jej w książkowym oryginale, ani tak naprawdę niczemu nie służyła."

Zastanawiasz się, dlaczego gwałt wywołał shitstorm, a zaraz później sam sobie na to pytanie odpowiadasz =) wiele osób ma dość wprowadzania gwałtu jako OMÓJBOSZE szokującego wydarzenia, które ani nie ma sensu, ani niczemu nie służy, za to traktuje temat bez należytej powagi (chociażby przez to, że zamiast jako wydarzenie naprawdę drastyczne traktuje je jako właśnie tani chwyt).

Ot, cała zagadka.

15-07-2015 10:25
Adeptus
   
Ocena:
+4

To nie jest ekranizacja! To jest fanfiction!

Zgadza się. To, że w ekranizacji się tnie wątki i postaci, to jest norma, ale to, że na ich miejsce wprowadza się własne wytwory, to już fanfic.

Rycerz Kwiatów poświeci gołym tyłkiem prosto w kamerę

To w ogóle zabawne. W książkach Loras był niestereotypowym gejem - wiernym swojej jedynej miłości, walecznym itd. W serialu jakże światli i postępowi twórcy zrobili z niego stereotypowego geja-rozpostnika-dupczyciela. Jestem homofobem, ale uważam, ze to trochę niesmaczne. Podobnie jak nachalna ateizacja - twórcy są organicznie niezdolni do pokazania czegokolwiek, co ma związek z religią w świetle innym niż negatywne, w przeciwieństwie do oryginału, który był dużo bardziej wyważony. Nie zdziwiłbym się, gdyby drastyczne zmiany w wątku Brienne miały na celu przede wszystkim wycięcie scen, w których spotyka się z sympatycznymi, niefanatycznymi i niezboczonymi septonami.

Zastanawiasz się, dlaczego gwałt wywołał shitstorm, a zaraz później sam sobie na to pytanie odpowiadasz =) wiele osób ma dość wprowadzania gwałtu jako OMÓJBOSZE szokującego wydarzenia, które ani nie ma sensu, ani niczemu nie służy, za to traktuje temat bez należytej powagi (chociażby przez to, że zamiast jako wydarzenie naprawdę drastyczne traktuje je jako właśnie tani chwyt).

Ma sens. Pokazuje, po raz kolejny, że Ramsay lubi krzywdzić i upokarzać ludzi w taki sposób, żeby krzywdzony i upokarzany sam musiał to zaakceptować. Pokazuje jak bardzo upodlił się Fetor, który patrzy na gwałcenie swojej przybranej siostry i jeszcze "trzyma kandelabr". Plus, możliwe, że będzie mieć znaczenie na późniejszym etapie - możliwe, że Sansa znienawidzi Baelisha za to, że ten namówił ją na udział w tym przedsięwzięciu - a do tego było potrzebne, żeby Sansie przydarzyło się coś drastycznego.

I nie pierwszy raz stwierdzę, że nie rozumiem traktowania gwałtu jako jakiejś nadzbrodni, którą należy traktować absolutnie odmienne od wszelkich innych przejawów okrucieństwa. Obdzieranie ze skóry, kastracja, dzieciobójstwo, ok, to można pokazywać... Ale gwałt?!

Np. scena w sepcie pomiędzy Cersei i Jaime'm była niewłaściwa, choćby dlatego, że na tym etapie Jaime jest pokazany jako "raczej pozytywna" postać. W przypadku gwałtu dokonanego przez Ramsay'a nie mamy żadnej moralnej dwuznaczności, a sama czynności jest zgodna z charakterem postaci.

Ciekawe, że jeśli ktoś opisze np. bandę łupiąca wioskę, to każdy za normalne przyjmie to, że owa banda grabi, bije, morduje, podpala, nawet bez szczególnego powodu, ot, dla czystej radochy, co jest zresztą całkowicie realistyczne, ale jeśli dokona gwałtu, czy choćby pojawi się sugestia, że któryś z bandytów gwałtu chciałby dokonać (co jest równie realistyczne), zaraz się podniosą głosy, że dlaczego autor wspomina o gwałcie, chociaż "nie ma to żadnego uzasadnienia".

15-07-2015 11:03
oddtail
   
Ocena:
+1

@Adeptus: wspominałem o tym już chyba kiedyś, przy okazji innej rozmowy, ale powtórzę - gwałt ma dość szczególną rolę w zachodniej kulturze w porównaniu z innymi formami przemocy. Moim zdaniem wynika to przynajmniej po części z faktu, że śmierć albo okaleczenie, wojna, inne ekstremalne formy przemocy pokazywane niekiedy w fikcji to coś, co przytłaczającej większości ludzi mających do czynienia z tą fikcją nie dotyczy. Gwałt jest problemem bardzo realnym i dotyczącym zaskakująco dużej liczby osób (a potencjalnie: w zasadzie każdego, zwłaszcza kobiet), a jeśli rozszerzymy kwestię z gwałtu na różne formy przemocy seksualnej, to liczba ta jeszcze wzrasta.

Pokazanie w formie pozbawionej wyczucia i wrażliwości morderstwa, zbrodni wojennych, kastracji czy dzieciobójstwa jest więc emocjonalnym kuksańcem w brzuch dla o wiele, wiele mniejszej liczby osób, i mniej dotyka realnego, powszechnego społecznego problemu. Stąd, między innymi, większy sprzeciw wobec spłycania kwestii. Gwałt nie jest oderwany od codziennej rzeczywistości wielu osób lub ich najbliższych, i dlatego trudno do niego tym osobom podejść z emocjonalnym dystansem. Niepoważne potraktowanie wojny, morderstwa lub ekstremalnej fizycznej przemocy ma nieco inny wydźwięk i dla wielu (większości?) widzów serialu typu Gra o Tron jest zupełną abstrakcją.

Druga kwestia: rzeczywisty gwałt i przestępstwa seksualne są przy wielu okazjach bagatelizowane, przekłamywane lub analizowane z zupełnie postawionej na głowie perspektywy. Bardzo trudno znaleźć osobę, która bagatelizuję powagę morderstwa czy ciężkiego fizycznego okaleczenia (i kogoś, kto jest skłonny jej słuchać lub ją cytować). Dlatego wiele osób jest mocno wyczulonych na gwałt jako trope w fikcji.

Są i inne powody, dla których gwałt może być niefortunnym zabiegiem fabularnym, ale za mało znam kontekst sceny w serialu, by powiedzieć czy te powody mogą być czynnikiem.

15-07-2015 11:59
banracy
   
Ocena:
+1

A nie ma to więcej wspólnego z forsowaną przez amerykańske feministki koncepcją "kultury gwałtu"? Specjalne miejsce w kulturze zachodu? Przecież w większości to Amerykanom zawsze odwala szajba jak ktoś kogoś zgwałci, albo coś złego przydarzy się kobiecie. Taka na przykład scena tortur na Triss nikogo nie obeszła poza małą grupą Amerykańskich lewicowych dziennikarzy. 

15-07-2015 12:17
oddtail
   
Ocena:
+1

@banracy: zakładasz tutaj, że gwałtowna reakcja jest motywowana tylko przez "aby się przypieprzyć", a nie że komuś coś autentycznie przeszkadza. Oczywiście masz prawo do takiego założenia, ale to jest też założenie, że osoby które wyrażają niezadowolenie nie mają swoich racji, a wtedy zadawanie pytania "skąd taki szitstorm?" nie jest zasadne =) ja wolę szukać przyczyny, czy się z nią zgadzam czy nie, i rozumieć punkt widzenia, który do danej reakcji prowadzi.

Sam uważam, że gwałt w Pieśni Lodu i Ognia, świecie na wskroś, wręcz chwilami kreskówkowo brutalnym, mrocznym i cynicznym, jest elementem pasującym do świata i nie mam o niego specjalnego bólu dupy (mimo, że uznaję istnienie "kultury gwałtu", o której wspominasz, i uważam ją za poważny problem). Natomiast to, że gwałt w adaptacji PLiO postrzegany jest inaczej niż inne formy przemocy ma moim zdaniem przyczyny głębsze niż tylko hipokryzja i niespójność rozumowania.

Choć dla porządku muszę przyznać, że amerykańska kultura ma bardzo mocne purytańskie korzenie, i seks jako taki jest w niej o wiele bardziej tematem tabu niż przemoc (do absurdalnych moim zdaniem poziomów, np. Wiedźmin 1 cenzurował w USA gołe cycki, ale już scen dekapitacji nie. Bo wiadomo, że widok gołego cycka to straszna trauma w grze od lat 18). Dotyczy to nie tylko gwałtów, ale seksu w ogóle. Myślę, że przynajmniej amerykańscy fani GoT zareagowali gwałtownie po części z tego powodu. Ale duża ilość seksu w GoT jako takiej, najwyraźniej nie budząca aż takich emocji, każe mi myśleć, że to nie jedyna przyczyna.

15-07-2015 12:27
banracy
   
Ocena:
+2

@oddtail

Wnioski zupełnie błędne odnośnie przypieprzania dla samego przypieprzania. Po prostu jedno wynika z drugiego. Jeśli nie uważasz, że istnieje wszechobecna kultura gwałtu nastawiona na niszczenie kobiet to złoczyńca gwałcący dobrą postać jest to po prostu ruch fabularny w trochę złym guście, jeśli natomiast uznajesz, że na świecie niepodzielnie panuje patriarchat, który tłamsi kobiety a gwałt to coś właściwie powszechnie akceptowanego wśród wszystkich grup społecznych to złoczyńca gwałcący bohaterkę to po prostu kolejny sposób na publiczne tłamszenie kobiet. Analogicznie jeśli jesteś zwykłym zjadaczem chleba z Japonii to dobry Żyd mordowany w serialu przez Polaka to po prostu dobry bohater zabijany przez złego, jeśli zaś wierzysz w żydowską hydrę władającą światem to jest to kolejna próba szkalowania narodu polskiego, robienia z niego antysemitów i obarczania winą za holokaust, więc oburzysz się bardziej.

15-07-2015 12:36
oddtail
   
Ocena:
+1

banracy: OK, to ma sens =) chociaż GoT w moim odczuciu sobie, a kultura gwałtu sobie. To, że istnieje gwałt w fikcji W OGÓLE nie jest dla mnie dowodem na istnienie kultury gwałtu (ani nie jest inherentnie problematyczne), to raczej formy i konteksty, gdzie się go pokazuje.

I przypuszczam, że osoby mające problem ze scenami gwałtu w np. GoT niekoniecznie wszystkie podpisują się pod koncepcją "kultura gwałtu", tak czy inaczej. I vice versa.

15-07-2015 12:40
Adeptus
   
Ocena:
+1

Bardzo trudno znaleźć osobę, która bagatelizuję powagę morderstwa czy ciężkiego fizycznego okaleczenia (i kogoś, kto jest skłonny jej słuchać lub ją cytować).

Niestety, ale mam wrażenie, że tu przejawiasz zbytni optymizm.

Choć dla porządku muszę przyznać, że amerykańska kultura ma bardzo mocne purytańskie korzenie, i seks jako taki jest w niej o wiele bardziej tematem tabu niż przemoc (do absurdalnych moim zdaniem poziomów, np. Wiedźmin 1 cenzurował w USA gołe cycki, ale już scen dekapitacji nie. Bo wiadomo, że widok gołego cycka to straszna trauma w grze od lat 18). Dotyczy to nie tylko gwałtów, ale seksu w ogóle.

Akurat na dwoje babka wróżyła, bo podobne nastawienie co do gwałtów przejawiają też osoby, dla których seks nie jest tabu, a wręcz przeciwnie. To są te osoby, dla których naruszenie wolności w sferze seksualnej jest największą zbrodnią, stąd i gwałt jest gorszy od morderstwa.

Ok podejście "Gwałt jest dla mnie gorszy niż morderstwo, bo jest większe prawdopobieństwo że ja albo mój znajomy zostanie zgwałcony, niż że zostanie zamordowany" jest szczere i na poziomie emocjonalnym zrozumiałe, ale to nie znaczy, że muszę się z nim zgadzać. Bo np. jest też dużo większe prawdopobieństwo, że zostanę okradziony, niż zamordowany, ale to nie znaczy, że będę uznawał kradzież za per se gorszą od morderstwa (choć w niektórych przypadkach faktycznie może być ona gorsza).

Poza tym, generalnie nie rozumiem oburzania się tym, że pokazuje się, że postaci negatywne (i to jednoznacznie negatywne) robią złe rzeczy. I to zjawisko akurat dotyczy wszystkich, nie tylko feministek, ale również, że tak powiem "drugiej strony barykady" - wielu księży i katolickich publicystów uznaje za satanistyczne wszystkie książki/filmy/gry w których pojawiają się elementy demoniczne/okultystyczne, nawet jeśli owe elementy występują jedynie po stronie antagonistów, którzy na koniec zostają pokonani.

15-07-2015 16:13
oddtail
   
Ocena:
0

@Adeptus: dla porządku - ja nie prezentuję mojego stanowiska w tej kwestii, po prostu wyjaśniam skąd (moim zdaniem) bierze się odmienne traktowanie =) sam mam co do postrzeganej "specjalności" gwałtu i jego przedstawień pewne wątpliwości, zwłaszcza w przypadkach skrajnych.

15-07-2015 16:25
Adeptus
   
Ocena:
0

Nigdzie nie twierdzę, że to Twoje stanowisko, wypowiadam się na temat stanowiska, o którym napisałeś, niezaleznie od tego, kto je wyraża ;) Tak, że tym razem, wyjątkowo nie doszło do nami do nieporozumienia.

15-07-2015 16:40
Torgradczyk
   
Ocena:
0

A ja zastanawiam się co takiego ciekawego robili Żelaźni Ludzie, bo jeśli zrobili coś ciekawego między szybkim napadem i dostaniem czapy i powrotem do punktu wyjścia sprzed napadu, to musiałem to przeoczyć.

16-07-2015 09:19
Adeptus
   
Ocena:
+1

Chodzi o to, że w książce robili ciekawe rzeczy, które wycięto z serialu, tj.

SPOILERY

 

cały wątek elekcji na Żelaznych Wyspach, ucieczki Ashy (w serialu Yary) i jej niewoli u Stannisa, tudzież wyprawy Victariona do Meeren. Ponoć część tych rzeczy ma być ukazana w następnych sezonie.

16-07-2015 10:41

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.