string(15) ""
» Blog » Głupi pomysł sfotografowania przyrody:
01-05-2016 11:07

Głupi pomysł sfotografowania przyrody:

W działach: wredni ludzie | Odsłony: 256

Piszę ten post, ponieważ jest ładna pogoda. Od jakiegoś czasu zawsze, gdy są takie warunki zamiast siedzieć w domu zasuwam gdzieś o polach i lasach próbując wykonać zdjęcia przyrody. Niektóre, mniej nieudane widzieć można w okolicach tego posta (inne oglądać można na moim drugim blogu, ale tam nie ma na razie jeszcze wielu wpisów, ani niczego). Dzisiejszy dzień jest odstępstwem od reguły, co wynika z prostego powodu: chwilowo jestem uziemiony, bo w warsztacie nie skończyli naprawiać mojego roweru (o tym dalej). Jest więc czas na chwilę refleksji. Ta prowadzi do prostego wniosku.

Świeże powietrze to nie zawsze jest zdrowie.

Bezpośredni impuls:

Bezpośrednim impulsem do powstania tego posta jest wczorajsza (tzn. z 26 kwietnia) przygoda, w trakcie której mało nie straciłem życia, choć na szczęście skończyło się wyłącznie na stratach finansowych. Mianowicie: pojechałem sobie do rezerwatu przyrody w pobliskiej miejscowości na ścieżkę turystyczną. Zjeżdżając z górki najechałem na kłodę.

Przednie koło roweru w spotkaniu z nią zadziałało dobrze, bowiem są w nim amortyzatory.

Tylne natomiast przywaliło w nią tak mocno, że nie było co z niego zbierać. Ja wyleciałem z siodełka i przygrzałem w drzewo rower, zleciał ze skarpy i musiałem go wyciągać (przy okazji poszły jeszcze hamulce i pedały). W zasadzie jedynym kawałkiem, który przetrwał wypadek bez szwanku była tytanowa rama (i na szczęście: rowerzysta). Całość strat to pięćset złotych.

A papierowi RPG-owcy narzekają, że ich hobby jest drogie.

Wypadki i ludzka solidarność – rzecz naprawdę bezcenna:

Pierwsza rzecz o której należy napisać jest nieocenione zachowanie ludzi będących świadkami rozmaitych tragedii i nieszczęść. Niestety zdarzyło mi się już kilka razy nieść rower na plecach z powodu takiej, a nie innej przygody, której sprawcą zazwyczaj była pęknięta dętka (w tym raz musiałem transportować go z rozciętą oponą, bo wjechałem na rozbite szkło). Zachowanie gawiedzi w takich przypadkach ujawnia głębokie pokłady empatii naszego społeczeństwa. Każdy, po prostu każdy menel, osiedlowa plotkara i wiejski głupek musi wówczas do człowieka podejść i z miną świadczącą o tym, że uważa się za wielce dowcipnego zapytać:

- Dlaczego nie jedziesz?

Niosąc ten rower piętnaście kilometrów przez okolicę podmiejską miałem wrażenie, że zaraz wpadnę w szał i zacznę ludzi bić. A było czym.

Przecież kurde widzą, że tylne koło trzymam w drugiej ręce.

Dzikie zwierzęta: najmniejsze zagrożenie

Było czym, bo moim zdaniem na łąki i do lasu bez gazu pieprzowego i pałki teleskopowej bezpieczniej się nie wybierać. Wbrew pozorom powodem nie są dzikie zwierzęta.

Niedźwiedzia w tych okolicach widziano raz, wilka dwa razy, choć ja osobiście w to nie wierzę (dlaczego napiszę w punkcie ostatnim), z węży widziałem głównie rozjechane zaskrońce.

Z pozostałej fauny dla ludzi najgroźniejsze są kolejno: kleszcze, komary i osy. Są jeszcze szerszenie, ale one wbrew pozorom nie są zbyt agresywne.

Raz widziałem tropy być-może-dzika i to na świeżym śniegu. Wykonałem wówczas obrót o sto osiemdziesiąt stopni i poszedłem w inną stronę.

Wbrew pozorom groźniejsza może być flora, choć tu oczywiście bardziej si trzeba postarać. Dla chcącego jednak nic trudnego, do tej pory udało mi si bowiem znaleźć tojad, szalej i całe połacie wilczej jagody.

Dziwni ludzie:

Powodem dla którego noszę tyle uzbrojenia są homo sapiens. Oraz fakt, że człowiek podczas dłuższej wycieczki jest sam, otoczony pustkowiem. A potem zdarza mu się spotkać dziwnych osobników. Fakt, że jedna z moich ulubionych tras wiedzie do miejsca, gdzie kilka lat temu faktycznie doszło do bandyckich porachunków pominę.

Przykładowo: jadę sobie kiedyś przez pola, nieopodal lasu. W lesie, zamaskowany w krzakach stoi samochód. W samochodzie siedzi dwóch typów, o fizjonomiach wskazujących, że powinni siedzieć gdzie indziej. Patrzą na mnie złym wzrokiem. Prócz nas w promieniu trzech kilometrów nie ma nikogo innego.

A ja się zastanawiam: turyści? Dealerzy? Ukraińscy przemytnicy? Kłusownicy? Złodzieje drewna? Leśnicy?

Na wszelki wypadek udaje, że ich nie widzę.

Lokalsi:

Inny dzień. Jadę leśną dróżką. Z naprzeciwka idzie rolnik. Rolnik ma erekcję. Widać to, bo prącie wystaje mu z rozporka i sterczy w niebo. Nadaje to nowego znaczenia pojęciu „obserwowanie ptaszków”.

Co na patologie się napatrzę to moje.

Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym.

1
Notka polecana przez: jakkubus
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Bakcyl
   
Ocena:
0

Zjeżdżając z górki najechałem na kłodę.

Przednie koło roweru w spotkaniu z nią zadziałało dobrze, bowiem są w nim amortyzatory.

 

Co to za rower? Szrotex Delux? W normalnym rowerze nic się nie ma prawa w taki sposób rozpaść. Toć stare górale bez amorków, co się je kupowało w molochach spokojnie wytrzymywały różnego rodzaju skoki i walenie kołami o krawężniki.

Swoją drogą, musiałeś nieźle zaiwaniać, a nie powinieneś. Zawsze należy z umiarem zjeżdżać z górki.

01-05-2016 21:09
zegarmistrz
   
Ocena:
0

Garry Fisher Manta. W czasach swojej młodości góral z trochę wyższej półki.

Tak, trochę przesadziłem z tempem zjazdu z tej górki. I prawdę mówiąc nie doceniłem jej. Na obronę roweru powiem, że na pobliskich skałkach w czasach jego młodości w podobnych okolicznościach zabił się roweżysta.

01-05-2016 22:48
Bakcyl
   
Ocena:
0

Mimo wszystko rozpadają się tylko tandetne rowery. No serio, miałem kiedyś górala z komunii i jeździłem na nim kilka lat. Był to zwykły góral z Tesco. Waliłem nim po krawężnikach, skakałem z górek i w ogóle go zajeżdżałem, jak konia wyścigowego. I odstawiłem go dopiero, kiedy rozpadły się łożyska w zębatkach, bo już mi się nie opłacało wymieniać zębatek. A przez te lata oprócz zmiany opon czy podciągnięcia hamulców w ogóle nic przy im nie robiłem. Rower nie ma prawa się rozpaść w taki sposób. Chyba, że naprawdę wykorzystywałbyś go do jakichś ekstremalnych wyczynów.

A co do prędkości, to lepiej hamuj. Nie ma sensus się tak narażać bez potrzeby.

02-05-2016 15:01

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.