string(15) ""
» Blog » "Globalne ocieplenie to lewacka propaganda!"
26-07-2013 22:42

"Globalne ocieplenie to lewacka propaganda!"

W działach: Ekologia, Polter, Inne | Odsłony: 1635

Xell pamięta dobrze, jak jakiś miesiąc, może dwa temu coniektórzy na polterze twierdzili, że globalne ocieplenie wcale nie jest wywołane przez człowieka, większy wpływ na klimat mają wulkany, a tak w ogóle zmiany klimatyczne to "lewacka propaganda" (¿que?) która służy wyssaniu od podatników pieniędzy.

Tylko troszkę szkoda, że na biegunie północnym można pływać w tym sezonie...

[Tak, rzućcie się w komentarzach, jaki to ja pamiętliwy, lewacki i jak to ja zawsze muszę mieć rację ;-)]

4
Notka polecana przez: KFC, Reckles, Siman, ThimGrim
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Draker
   
Ocena:
+2
Uprawa pól, by wykarmić rzesze ludzi jest dużo bardziej inwazyjne i destruktywne dla środowiska niż hodowla trzody rzeźnej. Orka, wyjałowianie gleby, pestycydy, do niedawna także karczowanie. Krowy mają tylko jedną wadę - produkują metan ;)

Nie żebym sam unikał jedzenia mięsa, ale tu akurat bardzo mocno mijasz się z prawdą. Wyprodukowanie tej samej liczby kalorii w formie pokarmu roślinnego wymaga znacznie mniejszej powierzchni upraw niż w przypadku hodowli zwierząt.
Zakładasz, że zwierzętom wystarczy kawałek pastwiska z którego się wyżywią, ale w rzeczywistości przemysłowa hodowla opiera się głównie na paszach, produkowanych na bazie zbóż. W związku z tym przy hodowli zwierząt wszystkie te elementy o których piszesz pozostają, a nawet są jeszcze bardziej zintensyfikowane, gdyż pod uprawę musi być przeznaczony większy obszar niż przy produkowaniu roślin, które mają być bezpośrednio spożywane przez ludzi.
28-07-2013 09:54
Z Enterprise
   
Ocena:
0
Draker, ale przemysłowa hodowla bydła na paszach występuje na bardzo niewielkim obszarze Europy i części Stanów, gdzie jest duża populacja i zapotrzebowanie. Afryka, Ameryka Południowa, Azja, Australia - tam większość to jednak klasyczne pastwiska. W europie też je znajdziemy, w Irlandii, Szkocji, Rumunii, Turcji, nawet w Polsce.
Co zaś do kalorii - to jest bardzo fałszywy argument, bo kalorie kaloriami, ale istotna jest też jakość składników odżywczych w pokarmie występujących i ich koncentracja. I tu mięsa nie za wiele rzeczy może przebić.
28-07-2013 10:07
zatapatique
   
Ocena:
+1
@Kamulecze

Gratuluję bogatej wiedzy, słownictwa i umiejętności popierania twierdzeń argumentami. Jak skończysz gimnazjum to może porozmawiamy.

@Z Enterprise

Każda. Dlatego nie mamy żadnych obowiązków moralnych wobec np kamieni, ponieważ kopnięcie kamienia nie zrobi mu krzywdy (ani krzywdy bliskim kamienia kamieniom lol).

Twój argument "mniejszego zła" jest inwalidą, ponieważ zapomniałeś chyba, że hodowane zwierzęta też jedzą i - może Cię to zaskoczy - są to produkty pochodzenia warzywnego. Więc rośliny zawsze mają przerąbane. Ale nie rońmy łez zanadto - patrz, punkt wyżej.

Przykład ze szczurem jest inwalidą - jeśli pozwolisz by szczury zjadły Ci zborze, sam zginiesz z głodu. Ponadto może rozwinie się jakaś epidemia. Tutaj nie masz za bardzo wyboru. Przy pytaniu "czy jeść mięso?" Odpowiedz negatywna jest jak najbardziej możliwa, ba - z dietetycznego punktu widzenia jest wskazana (zbilansowana dieta wege ma wszystkie składniki których organizm potrzebuje, ale np. mniej tłuszczy. Ponadto warzywa też oczywiście są wzbogacane chemikaliami, ale znowu - lepiej zjeść nawieziony owoc niż combo nawieziony owoc + antybiotykowane mięso).

Żeby było jasne - nie twierdzę, że każdy "jest faszystą, bo je mięso". Sam mam problem z pokonaniem nawyków żywieniowych zdobywanych przez lata. Samo jedzenie mięsa uważam za coś naturalnego ALE:
- niepokojąca jest skala jedzenia mięsa (jeszcze nigdy w dziejach nie jedliśmy tyle mięsa co teraz, licząc w kg na osobę - oczywiście w rozwiniętych krajach). Stąd np społeczny problem otyłości (w Polsce 47% obywateli ma nadwagę)
- nie do przyjęcia są metody współczesnego chowu i uboju zwierząt. Inaczej zwierzęta były traktowane przez naszych dziadków, inaczej traktowane są teraz.

Rozważania "czy zwierzęta cierpią" w świetle dzisiejszej wiedzy raczej nie podlega dyskusji. Rozsądnym wydaje mi się zatem apel o... umiar, a także bardziej świadome wybieranie konsumowanej żywności - najtańsze mięsko na pewno okupione jest cierpieniem zwierzątek i na dłuższą metę pewnie okupione będzie naszym zdrowiem ;)
28-07-2013 10:17
Draker
   
Ocena:
+1
Afryka, Ameryka Południowa, Azja, Australia - tam większość to jednak klasyczne pastwiska. W europie też je znajdziemy, w Irlandii, Szkocji, Rumunii, Turcji, nawet w Polsce.

Pastwiska pastwiskami, ale tak czy tak pasze są niezbędne aby produkcja była wydajna, a zwierzęta zyskiwały masę gwarantującą opłacalność hodowli. Poza tym pastwiska też trzeba dodatkowo nawozić, jeżeli mają produkować sensowną ilość trawy/siana, gdyż sam nawóz od zwierząt zazwyczaj nie wystarcza. 
 
Co zaś do kalorii - to jest bardzo fałszywy argument, bo kalorie kaloriami, ale istotna jest też jakość składników odżywczych w pokarmie występujących i ich koncentracja. I tu mięsa nie za wiele rzeczy może przebić.

Zgodzę się jeżeli chodzi o koncentrację kalorii i składników odżywczych. Jakość to inna sprawa, bo obecnie nie ma problemu ze zdrową dietą bez udziału mięsa, tylko wymaga to trochę więcej zachodu i odpowiedniego doboru tego co się je. Powiedziałbym nawet, że bazując na tym co jest dostępne w normalnych sklepach znacznie łatwiej o zdrowa dietę wegetariańską niż o dietę mięsożercy, gdyż bardzo ciężko o mięso naprawdę wysokiej jakości, z właściwym bilansem kwasów tłuszczowych omega-3/omega-6, bez różnej maści polepszaczy wyglądu, wypełniaczy itp.

Co do kwestii etycznej to natura przystosowała nas m.in. do jedzenia mięsa, sam mięsa nie unikam i nie mam problemu z tym, że lew zabija antylopę, a człowiek świnię, jednak są mniej i bardziej humanitarne metody hodowli/zabijania zwierząt. Polecam każdemu wizytę przemysłowym kurniku, rzeźni lub chociaż udział w świniobiciu, aby mieć po prostu świadomość jako to wygląda i skąd bierze się mięso, które później zje. Myślę, że jakby każdy musiał osobiście zabić to co później ma mieć na talerzu to wegetarian byłaby znacznie większa liczba.
28-07-2013 10:53
Z Enterprise
   
Ocena:
+1
@Zatapatique
Nie rozumiem. Zadawanie cierpienia szczurom i innym żyjątkom jest ok, ale humanitarne i szybkie egzekucje krów nie są ok? Coś mi tu chyba umyka, jakaś istotna różnica, której nie dostrzegam.

@Draker - Ja dodam, że ja lubię mięso, wiem jak się je robi, w świniobiciach udział brałem, apetytu mi to nie odbiera. Natomiast argument "estetyczno-moralny" zupełnie do mnie nie trafia. Wg niego, jeśli ludzie widzieliby na żywo operacje na żywych ludziach, to by im przeszła ochota na chodzenie do lekarza, a każdy, kto widział na żywo poród powinien nie chcieć mieć więcej dzieci.

Ogólnie - najbardziej irytuje mnie podejście świętoszkowate, z klapkami na oczach, że "jem trawkę to nie cierpią zwierzątka". To jest bzdura i autozakłamanie, bo to, że nie zginęła świnka by dać komuś kotleta nie znaczy, że roślinne żarcie jest "death-free". Jest tak samo okupione krwią zwierzaków jak mój befsztyk. Reszta to pic na wodę i lewacka propaganda.
28-07-2013 13:10
Draker
   
Ocena:
+1
Ja dodam, że ja lubię mięso, wiem jak się je robi, w świniobiciach udział brałem, apetytu mi to nie odbiera.

Normalne świniobicie mi również nie odbiera, bo mając dziadków na wsi od małego brałem w tym udział. Metody wykorzystywane jednak w przemysłowej hodowli to zupełnie co innego i to już apetyt mi odbiera.
 
Wg niego, jeśli ludzie widzieliby na żywo operacje na żywych ludziach, to by im przeszła ochota na chodzenie do lekarza, a każdy, kto widział na żywo poród powinien nie chcieć mieć więcej dzieci.

Porównanie jak między ludźmi na diecie a umierającymi z głodu ;) W moich argumentach nie chodzi o brak estetyki procesu, czyli np. obecność krwi czy brudu, lecz znęcanie się nad zwierzęciem w trakcie hodowli czy przy uboju, na które godzimy się kupując w sklepie mięso z masowej produkcji. Jeżeli komuś to nie przeszkadza to spoko, ale uważam, że warto mieć świadomość co się popiera swoimi zakupami. Ja bym wolał mieć dostęp do droższego mięsa, kupować je nawet rzadziej, ale wiedzieć, że to zwierze było zabite w humanitarny sposób i żyło w przyzwoitych warunkach (np. widziało światło słoneczne).
 
Ogólnie - najbardziej irytuje mnie podejście świętoszkowate, z klapkami na oczach, że "jem trawkę to nie cierpią zwierzątka". To jest bzdura i autozakłamanie, bo to, że nie zginęła świnka by dać komuś kotleta nie znaczy, że roślinne żarcie jest "death-free".

Myślę, że jest jednak zdecydowana różnica skali tej śmierci/cierpienia zwierząt w obydwu przypadkach. Mi daleko do świętości w tym temacie, ale nie mam też klapek na oczach, że mięsko w sklepie pochodzi od szczęśliwych kurek i krówek z pastwiska, tak jak prezentowane jest to na etykietach. 
28-07-2013 13:42
Siman
    @Z
Ocena:
+5
Ale problemem nie jest samo jedzenie mięsa, ale jak je się dzisiaj wytwarza. Szczur umiera, ale taka hodowana przemysłowo kura całe życie ma skontruowane w taki sposób, żeby było wielkim pasmem cierpień, w którym śmierć wcale nie jest najgorszym etapem.

I co z tego, że istnieją jeszcze naturalnie hodowane zwierzęta - z których zjadaniem nie mam problemu, wychowałem się na wsi, widziałem jak zabija się barana i jadłem potem jego mięso (w wieku lat 6-7 była to pewna trauma, ale ktoś wytłumaczył mi, że taka jest naturalna kolej rzeczy). Prolem w tym, że my, ludzie Zachodu, w zasadzie się z takim mięsem nie stykamy, przemysłowa produkcja to 95% tego, co się wytwarza w Polsce i 100% tego, co się kupuje w supermarketach.

I ja jem to mięso, bo to jest niestety wygodne, a naweki żywieniowe ciężko zmienić. Ale z drugiej strony - warto by o takich kwestiach mówić. Niekoniecznie po to, żeby wszyscy dookoła stali się wegetarianami, ale żeby właśnie zracjonalizować ilość spożywanego mięsa, czy właśnie zadbać, żeby hodowcom nie wolno było traktować zwierząt w taki sposób. Nie chodzi o wzbudzanie ekohisterii, tylko racjonalne zastanowienie się, co zrobić, żeby trochę chociaż to cierpienie ograniczyć.
28-07-2013 14:01
Z Enterprise
   
Ocena:
+1
Siman i Draker - ogólnie w pryncypiach się z wami zgadzam oczywiście. Też uważam, że nie ma co zadawać niepotrzebnych cierpień zwierzakom i powinno się ukrócić złe praktyki.
Ale argumenty o "moralnie lepszym" wegetarianiźmie, które w tej dyskusji się pojawiły są kompletnie z czapy, bo ta dodatkowa krowa na hałdzie trupów naprawdę nie robi różnicy, chyba że w sumieniu, na dodatek gdy się je oszukuje.
Taka właśnie lewacka propaganda.
A prawda jest taka, że, parafrazując pusty slogan ekstremistów warzywnych, "mięso to morderstwo" - "jedzenie czegokolwiek to morderstwo". Niezliczonej rzeszy istot nie mniej rozwinętych od krowy czy świni.
28-07-2013 14:22
Kamulec
   
Ocena:
0
@zatapatique
Nie lubię odpisywać długo na pytania, gdzie odpowiedź jest oczywista. Kryterium można przyjąć takie, jak się chce, a dopiero potem dyskutować, czy jest słuszne. Jak stworzenie nigdy nie cierpi, ale też żyje w nieprzyjemnych warunkach i nigdy nie zaznaje szczęścia, to dobrze?

@reszta 
Chyba mamy podobne poglądy, tylko słów innych używamy. Mimo wszystko dyskusja warta uwagi, bo sprzyjająca uporządkowaniu sobie spojrzenia.
28-07-2013 19:28
zatapatique
   
Ocena:
0
@Kamulec

My chyba tez mamy podobne poglady... Dla mnie zycie w 'nieprzyjemnych warunkach' to tez rodzaj cierpienia, poniewaz termin "cierpienie" uzywam w szerokim kontekscie: mam na mysli i dyskomfort (male cierpienie), jak i brak satysfakcji (nie spelnienie oczekiwan - chociaz tu tez moze byc slisko - ciezko nazwac cierpieniem fakt, iz nie jestem gwiazdorem popu, chociaz mam takie 'oczekiwania'), jak poczucie zagrozenia, doznawanie tortur itd. Cierpieniu towarzyszy rodzaj bolu - fizycznego czy psychicznego. 
Czy mamy obowiazki moralne wobec osob 'nie zaznajacych szczescia'? Tak, jesli przez brak szczescia rozumiesz cierpienie. Nie jest to jednak oczywiste: jak pisalem, z tego ze nie gram w Warhammera 3ed (bo mnie nie stac) lub nie jestem gwiazda popu (bo jestem brzydki) ciezko wysunac wniosek, ze ktos powinnien mi go kupic, lub nagrac ze mna plyte. Gdybym jednak lezal umierajacy w rowie, to osoba przechodzaca obok mialaby moralny obowiazek by udzielic mi pomocy.

@Z Enterprise
Ten dziwny moment gdy musisz komus tlumaczyc, ze nie mozna porownywac cierpienia dzdzownicy do cierpienia krowy czy czlowieka poniewaz te istoty dysponuja innej klasy aparatami poznawczymi... Na prawde wg ciebie nie ma znaczenia czy ubijesz komara, psa czy czlowieka? I nie pytam o jakis abstrakcyjny kontekst w stylu "z punktu widzenia kosmosu nie ma znaczenia czy zginie to czy to" bo etyka (czyli moralnosc) sie nie zajmuje takimi bzdetami (tak samo jak nie zajmuje sie zagadnieniem filozoficznych zombie https://en.wikipedia.org/wiki/Philosophical_zombie czy solipsyzmem). Etyka pyta wprost: jak powinienem sie zachowac w danej sytuacji? Kryterium poprawnosci odpowiedzi jest: ktora opcja bedzie prowadzila do zmniejszenia cierpienia innych stworzen w krotkiej badz dluzszej perspektywie. Jezeli mozemy zmiejszyc cierpienie innych stworzen (majac na uwadze ich zdolnosci poznawcze), to racjonalne wydaje sie nie jedzenie miesa. Oczywiscie jest to pewien etyczny ideal, ale dawno dawno temu takim idealem bylo zniesienie niewolnictwa czy rownouprawnienie kobiet. Mam nadzieje ze i to sie kiedys uda ;)
29-07-2013 11:28
Z Enterprise
   
Ocena:
0
No więc skoro kręcimy się w kółko, to znów zapytam - w czym aparat poznawczy szczura gorszy od krowy?
I czemu usprawiedliwiasz mordowanie szczurów przy spichlerzach w imię nie mordowania krów, bez zwrócenia uwagi na stopień zaawansowania ich układu nerwowego?
29-07-2013 12:46
zatapatique
   
Ocena:
0
@Z Enterprise

Zabijanie szczurow nie jest koniecznoscia - mozna zastosowac srodki ktore je odstrasza lub zablokuja im droge 'dojscia'. Zeby zjesc mieso trzeba zabic, serio nie widzisz roznicy, czy sie przekomarzasz? :)
29-07-2013 13:07
Kamulec
   
Ocena:
0
@zatapatique
I tu Ci powiem, że ja nie uważam, iż zdolność do odczuwania szczęścia i jego braku jest dla mnie jedynym wyznacznikiem. Dużo istot coś tam czuje, ale nie będę stawiał zwierząt na równi.
---------------------------------
Mam wrażenie, że obie strony imputują sobie tezy.
Z Enterprise nie twierdzi, że dżdżownica = krowa.
Reszta nie twierdzi, że szczur < krowa.
29-07-2013 13:10
zatapatique
   
Ocena:
0
Jezeli "Z Enterprise nie twierdzi, że dżdżownica = krowa." to czemu twierdzi ze nie ma roznicy czy zabijemy krowe na kotleta czy dzdzownice na polu uprawnym?
29-07-2013 13:13
Kamulec
   
Ocena:
0
Cytat?
29-07-2013 13:17
zatapatique
   
Ocena:
0
" Czy szczura zatrutego przy spiclerzu możemy już porównać z krową? A kilkadziesiąt, kilkaset szczurów? Juz równa się krowie? Jaakie kryterium przyjmiemy? Masy? (dżdżownice wygrywają z krową) Inteligencji? Świadomości? Szczur przecież to ssak, rownie rozwinięty co krowa, i do tego dużo inteligentniejszy. "
oraz 
"No więc skoro kręcimy się w kółko, to znów zapytam - w czym aparat poznawczy szczura gorszy od krowy?
I czemu usprawiedliwiasz mordowanie szczurów przy spichlerzach w imię nie mordowania krów, bez zwrócenia uwagi na stopień zaawansowania ich układu nerwowego?"
29-07-2013 13:21
Kamulec
   
Ocena:
+2
Dziwię się, że cytujesz tekst bez przeczytania go uważnie. Z Enterprise napisał, że łączna masa zabitych dżdżownic będzie większa od masy krowy. I nic ponadto.
29-07-2013 15:34
zatapatique
   
Ocena:
0
Wiesz, przewaznie ludzie pisza cos poniewaz:
1 to ma kontekst
2 cos z tego wynika

Naprawde watpie, by Z Enterprise porownal mase tych stworzonek przypadkiem, lub zrobil to by pochwalic sie swoja znajomoscia zasad matematyki.
29-07-2013 16:05
Kamulec
   
Ocena:
+1
Przypadek? Nie sądzę.
29-07-2013 17:00
Agrafka
   
Ocena:
+2
zatapatique, ty starasz się nie widzieć, czy realnie nie widzisz tego o czym pisze Zet?
29-07-2013 17:19

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.