string(15) ""
» Blog » Głębia Przestżeni fanfic
17-11-2011 21:24

Głębia Przestżeni fanfic

W działach: Głębia Przestrzeni, SF | Odsłony: 13

Głębia Przestżeni fanfic

Napisałem fanfica w świecie Gwiezdnej Przestrzeni. Muszę przyznać, że ten świat mnie zafascynował kolorowymi opisami i technologią, która została pżez ałtora opracowana i zamieszczona w jego opowiadaniach i wersji demo, którą ów zamieścił na stronie Gwiezdnej Przestrzeni.

 

                Rok 1493F nie przyniósł Michailowi dużych dochodów. Stary kosmiczny wagabunda poskrobał się po skroni, zaniepokojony tą obserwacją. Ukryte w wykonanej z sztucznoskóry rękawiczce opuszki napotkały łączenie implantu wzrokowego z ciałem, delikatną fakturę płytek drukowanych i giętkie przewody zagłębiające się zaraz obok w czaszce. Około czterdziestoletni mężczyzna spojrzał na jarzący się przed nim holoobraz z zestawieniem tegorocznych dochodów z handlu wydobytymi surowcami. Zmieniające się co i rusz cyfry, przeskakujące wykresy i zestawienia nie pozostawiały wątpliwości – wielki krach cen gazów na rubieżach sektora Ssargh sięgnął też i obrzeży terytorium ludzi. Ksenon przez ostatnich kilkanaście miesięcy znacznie stracił na wartości, co z pewnością miało duże plusy, podróże międzygwiezdne staną się znacznie tańsze, a kolonializacja posunie się znacznie naprzód. Jednak dla przedsiębiorców małego kalibru, takich jak Michail Zylverstar, oznaczać to mogło koniec ich działalności.

                Tak, przytaknął w myślach zmartwiony kosmiczny górnik, Tetrahymena Vorax Corporation i inne jej podobne niszczyły małe biznesy. Czasy gwiezdnych poszukiwaczy, którzy samotnie zapuszczali się swoimi barkami wydobywczymi klasy Planetołomca, uzbrojeni tylko w kilka działek polarno-dwufazowych, promień ściągający i strukturalny ekstraktor masy molekularnej dobiegał końca. Niegdyś byli pionierami gwiezdnego oceanu, niczym Kolumb i Magellan trzy i pół tysiąca lat temu, przemierzali jego bezkresną toń i odkrywali niezliczone skarby. Teraz mieli stać się reliktami przeszłości wypartymi przez kompanie wydobywcze. Ich konwoje już od dawna zajmowały się wydobyciem na masową skalę, jednak dopiero teraz ich inwestycje zaczęły się zwracać na tyle, by mogli włożyć w nie jeszcze więcej.

                Tak też było i dzisiaj – tutaj. Michail wyjrzał przez pancerny bulaj swojej barki w pustkę kosmosu rozświetloną miliardami gwiazd. Gdy on tak siedział w kokpicie swego statku, kilkaset kilometrów dalej jeden z konwojów rabował dobra naturalne asteroid. Rozbłyski polaryzacyjno-laserowych nacinaków rozświetlały nieprzeniknioną zdawałoby się ciemność przy akompaniamencie jednostajnej poświaty w kolorze zieleni Veronese’a promieni ściągających. To było jego miejsce – Zylverstara, nie tych korporacyjnych łotrów. Od trzydziestu lat spędzał tu całe dni, nieraz tygodnie, jeszcze gdy był kilkunastoletnim dzieciakiem, ojciec uczył go w tym ukrytym przed oczyma ciekawskich zgrupowaniu asteroid tego, jak kalibrować ekstraktor masy tak, by wydobywał tylko cenny niczym niegdyś złoto ksenon. Jak delikatnie manewrować starą barką tak, by kąt wydobycia był jak najbardziej optymalny. Dziś nie miało to już takiego znaczenia – starczyło naciąć asteroidę i ściągaczem pochłonąć wszystko do olbrzymiego brzucha statku wydobywczego. Jak najszybciej, zanim rozprężający się gaz zdążył uciec hen, w kosmos.

                Michail przestawił kilka przełączników na panelu kontrolnym swojej starej barki. Wskaźnik tarcz przeskoczył z koloru lapis-lazuli wskazującego na gotowość płynnie w błękit Thénarda, sugerując stuprocentowe naładowanie generatorów pola ochronnego i ich aktywną emisję. Niewidzialny bąbel nieprzenikalnego pola magnetyczno-molekularnego otoczył starą barkę i w tym samym momencie Zylverstar poprzez plastry złącza neuroidalnego nakazał oznaczyć największy statek jako swój cel. Z głuchym łomotem stare silniki Planetołomcy rozpaliły się, miotając mieszankę jonową w przestrzeń i rozpędzając barkę naprzód. Dziś była pozbawiona broni i wszelkich narzędzi. Ładownia natomiast była wypełniona po brzegi niedawno wydobytym wodorem, którego jednak Zylverstar nie sprzedał – ceny były tak niskie, że nie pozwoliłyby mu przeżyć kolejnego miesiąca. To zatem miała być jego wielka chwila. Moment, w którym stać się miał bohaterem wszystkich samotnych wydobywców, pogromcą wielkiej korporacji. Tym, który zniszczy największy konwój wydobywczy, składający się z samych najnowocześniejszych statków. Holotranspondery neuroidalne, generatory molekularnego pasa transmisyjnego, mobilne industrialne centrum dowodzenia z olbrzymimi ładowniami na wydobyte materiały, równie wielkimi hangarami i potężnym generatorem hiperskoku.

To wszystko pójdzie dziś precz, powiedział do siebie w myślach Michail i zaśmiał się głośno. Jego śmiech echem potoczył się pustymi korytarzami barki, gdy ta nieuchronnie zbliżała się w stronę olbrzymiego statku.

 

***

 

                Kilkaset kilometrów dalej, na pokładzie mobilnego industrialnego centrum dowodzenia klasy Wyławiacz Gwiazd, jeden z oficerów radarowych podniósł spojrzenie znad konsoli holohipersonaru i spojrzał na kapitana zasiadającego w fotelu głównodowodzącego. Okablowanie złącz neuroidalnych zafalowało, gdy oficer ów pokręcił głową z niedowierzaniem.

- Kapitanie! Jakiś statek zmierza w naszą stronę.

Odpowiedź była niemal natychmiastowa, co nie zaskoczyło niczym radarowego – kapitan Vrijsk Skeleznadovorax miał już wyrobioną opinię profesjonalisty w swym zawodzie.

- Nawiązać z nim łączność. Jeśli nie odpowie, wystrzelić salwę ostrzegawczą – odparł chłodnym, opanowanym głosem.

Nawet nie spojrzał na oficera, wpatrzony w holograficzny raport wydobycia, który wyświetlany był przed jego oczami. Oficer łączności natychmiast wypełnił polecenie.

- Tu „Duma Gwiezdnej Pustyni”. Prosimy o identyfikację – komunikat pomknął falami radiowymi w stronę barki Zylverstara, jednak odpowiedź nie nadeszła. – Tu „Duma Gwiezdnej Pustyni”, zidentyfikujcie się! Wtargnęliście na prywatny rejon kosmosu! – oficer komunikacji ponowił żądanie.

                Zylverstar, nawet gdyby miał aktywny hiperkomunikator radiowy, nie usłyszałby nadanego szyfrowanym połączeniem rozkazu do okrętów bojowych, które leniwie lewitowały w okolicznej próżni. Statki podniosły generatory tarcz i wysunęły się przed pozostałą część konwoju wydobywczego – pięć okrętów wojennych Technaconu klasy Hiperniszczyciel. Każdy z nich uzbrojony był w baterię dziewięciu wieżyczek Gram-negatywnych miotaczy hiperzjonizowanej plazmy i cztery wyrzutnie rakiet nadplazmowych. Statki skierowały się sterburtą w stronę Planetołomcy Michaiła, jeden z nich wystrzelił strzał ostrzegawczy. Rozżarzona kula plazmy koloru bahama yellow śmignęła tuż nad barką, która jednak nie zmieniła kursu.

„Tu „Duma Gwiezdnej Pustyni”, zawróć z kursu albo będziemy zmuszeni zaatakować. To nie są żarty!” Kolejny komunikat z prędkością fal radiowych przeciął przestrzeń, jednak – znów – żadnej odpowiedzi nie było. Barka była już w połowie drogi i koniec konwoju wydawać się mógł nieunikniony. Wtedy na pokładzie „Dumy Gwiezdnej Pustyni” padł rozkaz z ust kapitana Vrijska.

- Zestrzelcie tę kupę złomu. Nikt nie będzie bezkarnie pakował się na tereny Tetrahymena Vorax Corporation – a zwłaszcza na działkę Kompanii Wydobywczej Euchrysops Osiris Mining Company! – jego głos potoczył się echem po mostku mobilnego industrialnego centrum dowodzenia.

                W tym samym momencie każdy z pięciu okrętów stanowiących eskortę grupy wydobywczej wypalił z wszystkich dział. Czerń kosmosu rozjarzyła się od setek pocisków z rozgrzanej plazmy neutronowej, które pomknęły w stronę barki Zylverstara. Stary wyga miał jednak asa w rękawie – własnoręcznie instalowane i modyfikowane ultrabarionowe skokowe silniki manewrowe, pozwalające błyskawicznie zmieniać płaszczyznę ruchu. Podbrzusze barki rozświetliła magentowa łuna strumienia wzbogacanych jonów, gdy statek uniknął większości pocisków, natychmiast silniki na szczycie skorygowały kurs. Kilka rozbłysków świadczyło o tym, że generator pola ochronnego zrobił swoje i przyjął na siebie kilka uderzeń – bez żadnych negatywnych skutków.

                Chwilę później uderzyły rakiety. Statek pochłonięty został przez serię seledynowych eksplozji, zaś po niewidocznej kuli ochronnej przebiegła siatka wyładowań. W tym momencie w barkę uderzyła kolejna salwa z działek, przepalając kadłub i rozrywając statek na strzępy. Łatwopalny gaz w ładowni eksplodował i jasna kula ognia swą jaskrawością na moment wypełniła bulaje na statkach konwoju wydobywczego, oślepiając obserwatorów walki. Gdy zgasła, okazało się, że barki już nie było – natomiast żaden ze statków w konwoju nie ucierpiał.

 

***

 

                Umieszczona tysiące kilometrów od miejsca potyczki holoboja hipertransmisyjna straciła kontakt z transmiterem neuroidalnoidentyfikacyjnym Zylverstara i zaczęła nadawać komunikat. Głos Michaiła echem fal radiowych przetoczył się przez pustkę kosmosu, po pewnym czasie sięgając najbliższych kolonii.

                „Mówi Michail Zylverstar, samotny wydobywca gazu. Wasze korporacje wydobywcze, wasza chęć podbijania kosmosu, wasza chciwość – oto przyczyna zguby nas, małych, często jednoosobowych, firm wydobywczych. Malejące ceny ksenonu spowodowały, że wydobycie na taką skalę, jak robili to nasi ojcowie, stało się nieopłacalne. Zabiliście nas w ten sposób. Dziś jednak to ja zabiłem wam ćwieka. W tej chwili, w wyniku mojego heroicznego poświęcenia, przestała istnieć największa operacja wydobywcza Korporacji Tetrahymena Vorax Corporation. Po mnie będą kolejni. Po Tetrahymena Vorax będą kolejne korporacje. Kto wie, może Adenoviridae Mining Corporation? A może Yersinia Pestis Mining Company? Kto wie? Bójcie się i módlcie o przebaczenie.”

                Jednak niedługo potem zdementowano plotkę, jakoby „Duma Gwiezdnej Pustyni” i statki jej towarzyszące spadły. Wiadomość uznano za prowokację, a losy świata potoczyły się dalej. 

 

Nie chcę sławy ani piniędzy za moje dzieło i nie chciałem złamać żadnych praw ałtorskich przy tworzeniu tego fanfika, bowiem jest on tylko fanfikiem. 

Komentarze


Malaggar
   
Ocena:
0
Chodzi o to, że wszystko, co opisujesz jest na poziomie Robinson on Mars, tylko pod szyldem "Klasyki Hard Saj Faj".
Ew. ST TOSu, gdzie z braku kasy na sztuczne czułki wyrzucono kosmitów i wmawia się, że to "Najbardziej aktualna i realistyczna wizja dalekiej przyszłości! Dżejms Kameron Poleca!"
18-11-2011 15:35
Indoctrine
   
Ocena:
0
Z metki Hard wycofałem się kilka miesięcy temu.
18-11-2011 15:39
Malaggar
   
Ocena:
+1
Ale zostało "Daleki zasięg". Który może być opisem dystansu, na jaki poleci podręcznik, gdy kupi go ktoś zachęcony rzekomym realizmem settingu.
18-11-2011 15:41
Indoctrine
   
Ocena:
0
Cóż, 3000 lat w przyszłość - więc bliskim zasięgiem być nie może.. Poza tym, część widzi realizm, część nie widzi, trudno. Nie każdemu się dogodzi :
18-11-2011 15:49
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Wogole, kathooloo to masz blad w tytule...

Pisze sie "Guembia Pszeszczeni" :D

Indo: metka hard padla dopiero jakis niecaly miesiac temu, zdeptana buciorami rozsądku :) potem na chwile zawitala nowa metka, "realistyczna". Ciesze sie ze juz ona takze padła.
To jaki to teraz system? Po prostu SF? :)
18-11-2011 15:51
Malaggar
   
Ocena:
+2
Indo, wydaje mi się, że problem leży w tym, że to, co reklamujesz nie jest tym samym, co to, co otrzymujemy.
Czy nie jest to spowodowane tym, że za wszelką cenę chcesz po prostu bronić swojego dziecka i będziesz na siłę wmawiał, że jest inaczej, niż ludzie widzą?

Nie mam nic przeciwko SF (byleby, niezależnie od "stylu" było na tyle poważnie, na ile się da - tak, wierzę, że można poważnie grać w system, gdzie kosmici wyglądają jak z najtańszego saj faja, bo nie dekoracje a problematyka głównie rzutuje na "powagę").

Nie mam nic przeciwko Tobie. Co więcej, fajnie, że chcesz coś robić.

Ale mam przeciwko promowaniu czegoś pod fałszywymi szyldami (i m.in. dlatego nie lubię SWexa, którego szybko i brawurowo wg. mnie ma się nijak do rzeczywistości).

Proponuję dlatego poważnie zastanowić się nad kierunkiem, w jakim zmierza i w jakim miał zmierzać system. I być trochę bardziej otwartym na uwagi ludzi tutaj, którzy zapewne wrócą do bardziej merytorycznych komentarzy jak tylko zauważą, że ich pisanie ma sens.
Bo potencjał i zapał masz, tylko wydaje mi się, że trochę nie idzie Ci odpowiednie kanalizowanie go ;)
18-11-2011 15:56
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Jako rzecze Malaggar.
(Mal, to chyba najbardziej rzeczowy komentarz jaki u ciebie widziałem :))
18-11-2011 15:59
Indoctrine
   
Ocena:
0
Być może brakuje mi odpowiedniego marketingu. Zgodzę się, że niektóre elementy mogą naprawdę do pewnych utartych konwencji nie pasować i powodować jakieś dysonanse.

Hmm, jak tu przekonać, że GP rzeczywiście ma dużą dozę realizmu? Może jakaś seria pytań na zasadzie "Czy w GP jest to i to, a jak jest to jak to rozwiązałeś?"

18-11-2011 16:02
Headbanger
   
Ocena:
0
"Hmm, jak tu przekonać, że GP rzeczywiście ma dużą dozę realizmu?"

Może zacznij od uświadomienia sobie Indo... że nie ma.
18-11-2011 16:06
Malaggar
   
Ocena:
0
Zigzak: Ten będzie bardziej rzeczowy: Stick it!

Indo: To nie kwestia marketingu, a szczerości z odbiorcą. Uznaj nas za betaodbiorców, którzy mniejsze lub większe pojęcie lub doswiadczenie z SF mają i skupiają się na różnych aspektach - Hajda lubi "miętkie nauki", Headu siedzi raczej w twardych, ja sam nie wiem na co nacisk kładę, ale na coś na pewno ;), zigzak też cośtam wie:P
I zamiast wojować i zwalać wszystko na merketing wyjaśnij, czemu chcesz by rzecz X wyglądała w Twoim systemie tak, a nie inaczej (a nie zwalaj na "a bo badania na dzień dzisiejszy pokazują że..." bez wczytania się w nowsze badania).
Nikt nie będzie miał pretensji i raczej nie będzie się czepiał, gdy uczciwie przedstawisz sprawę, a nie będziesz machał wynikami eksperymentów, które nic nie przesądzają.

Może jakaś seria pytań na zasadzie "Czy w GP jest to i to, a jak jest to jak to rozwiązałeś?"
To nie wystarczy. Tutaj nie chodzi o to, jak rozwiązałeś toalety na statkach kosmicznych, jedzenie w papkach albo biustonosze kosmitek. Tu chodzi o to, że machasz flagą realizmu, a tylko Ty go dostrzegasz. Nie jesteśmy (a przynajmniej ja nie jestem) wyrocznią SF-RPG, ale jeśli nadal będziesz tak naprawde ignorował nasze opinie, to może się okazać, że wydasz system, który zostanie olany, bo a nuż okaże się, że Headu, Hajda, Zigzak i ja nie jesteśmy sami w naszych poglądach i odczuciach.
18-11-2011 16:10
39442

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Inaczej, może lepiej zamiast opowiadań, wrzuć notkę na bloga z opisem co uważasz za najmocniejsze strony GP i w których miejscach uznajesz GP za najbardziej realistyczne.
18-11-2011 16:11
Malaggar
   
Ocena:
+2
Swoją drogą robienie systemu, który dzieje się 3000 lat od dzis i próba wmówienia, że to realistyczna wizja jest śmieszne.

Zobacz ile się zmieniło w ciągu ostatnich 3000 lat. A teraz pomyśl, że przepływ informacji jest coraz szybszy i w związku z tym coraz nowe wynalazki docierają do coraz większej ilości ludzi, którzy mogą je przerabiać, unowocześniać i poprawiać.
18-11-2011 16:23
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Mal, no dobra, znow zmieniam ranking rzeczowych notek :)
Indoctrine - twoj błąd (w moim odczuciu) to przyklejanie etykietek na siłę. Już to wałkowaliśmy tyle razy, a to wciąż jeszcze nierozwałkowane.
Naprawdę, zamiast skupiać się na tagowaniu swojej twórczości, spojrz na to czym ona jest - po prostu. Nie musisz tego nazywać - spojrz chocby na sposob, w jaki Selekos sobie poradził z metką. Czy ja, nie chwaląc się :)

Czy ktoś się czepia naszych zalożeń? Nie, mogą komuś nie odpowiadać, mechanika moze sie nie podobać, ale jest dosc dobrze określone, czym ten czy tamten system/setting jest.
Natomiast jak slysze "realistyczny" i byle jakie potraktowanie SPŻ i robienie setek tabelek dla głupich wieżyczek, jak widze kosmitów/krzemowe humanoidy (czy czym te takie jaszuroidy są)i FTL i slysze "Hard SF w stylu Odysei 2001", jak widze "grywalną" kartę statku z iloscią danych większą niż PIT - 36... No to co mam myśleć?

Moze mi sie nie podobać poziom skomplikowania, może mi sie nie podobać olanie spż na rzecz skupienia sie na walkach kosmicznych, moga mi sie nie podobać humanoidalni obcy - ale wtedy bym sie nie czepial, powiedzialbym że nie dla mnie i tyle.
Natomiast ty wrzucasz te elementy do szufladek ktore po pierwsze nie pasują, po drugie - są zbędne.
Chcesz jakiś tagline dla swojego systemu?
"wysoki poziom detalizmu w mechanice,poza tym zwykły świat SF z kosmitami, ftl i wizja futurologiczna autora"
i już
18-11-2011 16:28
Indoctrine
   
Ocena:
0
Po małej weekendowej przerwie :)

@Malaggar

Ready cenne i przez wymieniony powyżej weekend, trochę główkowałem jak to popoprawiać w aspekcie prezentacyjnym.

W kolejnej notce, która za jakiś czas się pojawi, mam nadzieję pokazać konkretnie, kilka ważnych aspektów bez szufladkowania - merytorycznie. Zobaczymy czy się uda :>

@Zigzak

Z tym SPŻ to nie tak, że olane, rozpatrywanie jego uszkodzeń zajmuje około jednej strony, to nie tak mało..

Najbardziej podoba mi się taki zestaw tagów:

Golden Age SF
Symulacyjna mechanika walki kosmicznej
Zróżnicowani Obcy
Zaawansowana technika
Prawdopodobna wizja przyszłości
Duży, bogaty w detale świat

21-11-2011 14:50
Malaggar
   
Ocena:
+2
Prawdopodobna wizja przyszłości
Przecież to ściema.

Zaawansowana technika
Nawet w WH40k, gdzie sprzęt nie sięga do pięt temu, co można znaleźć w niektórych Sajfajach masz "zaawansowaną technikę".

Duży, bogaty w detale świat
To w GP jest jakiś świat? Damn, nie zauważyłem na razie niczego niegenericowego.

21-11-2011 15:10
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Olane, na tle np mechaniki onstalowania wieżyczek, elementu niezbednego kazdej postaci w SF -np lekarzom, hakerom, piechociarzom, zabujcom i astrofizykom.
21-11-2011 15:17
Indoctrine
   
Ocena:
0
@Zigzak

No tak, na tle wieżyczek rzeczywiście ;)

@Malaggar

Jedna z prawdopodobnych wizji przyszłości.

Z zaawansowanością techniki to nie takie proste... Właściwie każda technika, umożliwiająca podróże w kosmosie, terraforming planet itp, jest zaawansowana.. Truizm zatem?

Świat jest duży, bogaty w detale i genericowy. To się przecież nie wyklucza wzajemnie.
21-11-2011 15:56
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Prawdopodobne wizje przyszlosci dzielą sie na bardzo prawdopodobne, malo prawdopodobne i z d.... wziete :)
Twoja nie jest ani bardzo prawdopodobna ani mniej prawdpopodobna niz kazda inna futurologiczna wizja. Wiec jest to po prostu wizja przyszlosci, autorska i tyle. Prawdopodobienstwo jej istnienia jest niepoliczalne. Wiec nie za bardzo wiem skad wziales stwierdzenie ze jest prawdopodobna.
Wogole tymi metkami omawiasz sobie prawa do czegos co nazywa sie "licencia poetica", wiesz o tym?
21-11-2011 16:49
Indoctrine
   
Ocena:
+1
Hmm, za to całkowicie zamykając się w szufladce "moja wizja, może kompletnie absurdalna, ale moja" wpadam w strefę lajtowego bardzo SF.. Ciężko to pogodzić wszystko...
23-11-2011 11:14
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
No i czy to ma jakieś znaczenie? Na pewno nie wpadniesz w szufladę "System który udaje że jest futurologiczny i hardsfowy" :)

23-11-2011 11:28

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.