string(15) ""
» Blog » Gdzie chadzam z książkami
17-09-2012 20:45

Gdzie chadzam z książkami

Odsłony: 2

Gdzie chadzam z książkami
Naj­le­piej czy­ta się oczy­wi­ście w domu. Moż­na sie­dzieć w pi­dża­mie, ma się nie­ogra­ni­czo­ny do­stęp do na­po­jów, moż­na się za­wi­nąć w koc i przy­brać do­wol­ną po­zy­cję. Ale cza­sem coś nas wy­ga­nia: re­mont są­sied­nie­go miesz­ka­nia, ku­szą­ca po­go­da albo zwy­czaj­na po­trze­ba zmia­ny oto­cze­nia. Wte­dy za­bie­ra się książ­kę na spa­cer. Je­śli książ­ka jest opa­sła, to za­bie­ram ją na spa­cer na bal­kon (bo bli­sko) albo na plan­ty Re­to­ry­ka (tyl­ko tro­chę da­lej). Je­śli jest roz­mia­rów prze­cięt­nych bądź nie­wiel­kich, wy­cho­dzę z nią na mia­sto.

Je­stem wiel­ką fan­ką ak­cji Stre­fa Wol­ne­go Czy­ta­nia or­ga­ni­zo­wa­nej pa­rę lat temu przez Fun­da­cję Zna­czy się. Mam w domu kar­to­nik z ich logo (bo i u mnie moż­na czy­tać), sama czy­tu­ję w wie­lu miej­scach wy­mie­nio­nych na ich li­ście. Nie czy­tam jed­nak w tram­wa­jach i au­to­bu­sach (bo pra­wie nimi nie jeż­dżę, a na ro­we­rze czy­tać trud­no). Nie czy­tam też od pew­ne­go cza­su w Cafe Phi­lo. Wią­że się to z pew­ną aneg­do­tą. Usia­dłam kie­dyś w rze­czo­nej ka­wiar­ni z książ­ką (ja­kieś wie­ko­pom­ne dzie­ło na eg­za­min z li­te­ra­tu­ry an­tycz­nej), kel­ner­ka uprzej­mie za­py­ta­ła, czy coś mi po­dać, czy tyl­ko po­sie­dzę i po­czy­tam (wiel­ki plus). Chwi­lę jed­nak póź­niej do mi­je­go sto­li­ka przy­sie­dli się (z bra­ku wol­nych miejsc gdzie in­dziej) dwaj pa­no­wie, któ­rzy uzna­li, że je­śli czło­wiek czy­ta, to zna­czy, że się nu­dzi i trze­ba go za­ba­wiać. Po­zo­sta­ło mi tyl­ko pójść so­bie.

Nie czy­tam też ra­czej w bi­lio­te­kach i czy­tel­niach. Choć bar­dzo do­brze pi­sa­ło mi się pra­ce rocz­ne i ro­bi­ło no­tat­ki z lek­tur po­lo­ni­stycz­nych w Bi­blio­te­ce Ja­giel­loń­skiej, na któ­rej więk­szość mo­ich zna­jo­mych wie­sza­ła psy, to nie wy­da­je mi się to miej­sce od­po­wied­nie do czy­ta­nia dla przy­jem­no­ści.

Gdzie więc czytam?

1. W Mas­so­li­cie na Fe­li­cja­nek. Jest bli­sko, jest ci­cho. Moż­na czy­tać w ka­wiar­ni, je­śli przy­nie­sie się coś swo­je­go, albo ścią­gnąć coś z pół­ki w czę­ści księ­gar­nia­nej. Zi­mą jest zim­no, war­to za­brać do­dat­ko­wy swe­ter. I ma­ją zu­pę.

2. W księ­gar­ni Lo­ka­tor na Mo­sto­wej. Moż­na się wy­cią­gnąć na ka­na­pie albo za­paść w ki­no­wy fo­tel. Znów ci­sza i spo­kój są spo­rym atu­tem. No i wie­le ksią­żek pod rę­ką, gdy­by lek­tu­ra nam się za szyb­ko skoń­czy­ła. Ma­ją Fritz Ko­lę.

3. W No­wej Pro­win­cji na Brac­kiej. Nie jest ci­cho i nie jest pu­sto, a ja­kimś cu­dem gwar nie prze­szka­dza. Czy­ta­nie w NP zo­sta­ło mi chy­ba z cza­sów stu­diów po­lo­ni­stycz­nych, bo zwy­kłam się tam wów­czas za­szy­wać po­mię­dzy za­ję­cia­mi. Ma­ją hu­mus.

Oczy­wi­ście ni­gdy nie wy­pro­wa­dzam na spa­cer cu­dzych ksią­żek. Raz za­bra­łam w skał­ki po­ży­czo­ną książ­kę i oczy­wi­ście zła­pa­ła mnie bu­rza, któ­ra książ­kę cięż­ko do­świad­czy­ła. A Wy? Czy wy­pusz­cza­cie swo­je książ­ki z domu?

[Tekst pojawił się równiez na Delibrium]

[Źródło obrazka.]

Komentarze


38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+6
czytam tylko w wannie i na tronie. Na więcej nie mam czasu.
17-09-2012 21:01
CE2AR
   
Ocena:
0
Tramwaj, krakowskie wloką się niemiłosiernie, zwłaszcza w erze remontów, która to nigdy się nie kończy ;)
17-09-2012 21:05
Salantor
   
Ocena:
+2
Tramwaj, autobus i inne środki komunikacji (czasem także po wyjściu z nich, zerkając co jakiś czas na ścieżkę), w domu na fotelu, na kanapie, w bibliotece, na ławce w parku, na przystanku... Cholera, jestem uzależniony :/
17-09-2012 21:13
dzemeuksis
   
Ocena:
+4
Zdarzało mi się czytać idąc. Ale to tylko jak mnie niemiłosiernie wciągnęło i za nic nie mogłem się oderwać.
17-09-2012 21:21
~Troll Slayer

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+8
Jak czytać to tylko w kibelku. Ma tą przewagę nad autobusem że nie trzęsie... za bardzo! :)
17-09-2012 21:31
Marigold
   
Ocena:
+2
Tramwaj, autobus, pociągi, metro, wanna, łóżko, na leżaku, jadąc schodami ruchomymi, wszędzie, gdzie się da :)
17-09-2012 21:44
Aravial Nalambar
   
Ocena:
+1
Tramwaj, ogród, hamak, autobus, przystanek, empik pik w Galaxy i Kaskadzie, łóżko swoje, łóżko cudze, Ksiażnica Pomorska, łazienka, przy jedzeniu, idąc do domu z przystanku... Wszedzie.
17-09-2012 22:45
whitlow
   
Ocena:
+2
ja bardzo lubię klimat narodowej. Jestem chyba jedynym zboczeńcem, który chadza tam i czyta jakieś s-fy, czy inne Conany, bo tak to wszyscy raczej kują, tworzą referaty itp. Człowiek zamawia książkę, przez te 40 minut nim ją zorganizują po polach mokotowskich się przejdzie... Ogólnie nie jest źle.
18-09-2012 01:08
Fairytale
   
Ocena:
+1
Zawsze kiedy wychodzę z domu, nie ważne gdzie idę 9praca, zakupy czy do znajomuch) w mojej torebce czy plecaku jest książka. Poza domem czytam w tramwajach i autobusach, pociągu, na przystanku, pod pracą narzeczonego na ławce (czekając na niego), czasem w pracy podczas przerwy śnaidaniowej.....
Gdzie tylko mam chwilkę czasu i nikogo do pogadania obok.
18-09-2012 10:38
nerv0
   
Ocena:
+2
Łóżko i tylko łóżko. Nie ogarniam jak można brać książkę na spacer, albo nawet siedzieć z nią w fotelu. Na kiblu czytam tylko instrukcje obsługi dezodorantów i skład innych środków chemicznych. Nigdy mnie to nie znudzi. :)
18-09-2012 12:16
earl
   
Ocena:
0
Ja z reguły biorę książkę jak wybieram się w dłuższą podróż - 3-4 godzinną. Czas wówczas nie wlecze się niemiłosiernie a drogę szybciej się pokonuje. Ale oczywiście czytam również w innych miejscach.
18-09-2012 16:38
Repek
   
Ocena:
0
Prowincja [jeszcze nie Nowa] była dla mojego rocznika kultową knajpą, bo mieli cider Strongbow. Super między zajęciami.

Ale czytać tam nie chodziliśmy. Na tymże prodecederze - gdy pochłaniałem nowego wilqa - nakrył mnie dopiero nid. :) Właśnie w NP.

A poza tym: wanna [c] [TM] [rep].

Pozdro
19-09-2012 01:22
Kot
   
Ocena:
+1
Czytam zawsze i wszędzie, ostatnimi czasy sporo z netbooka (zostały mi do przeczytania jeszcze cztery podręczniki w PDFach). Moimi ulubionymi miejscami były np. kupa cegieł z cegłogrodu, wały przeciwpowodziowe nad Wisłą, czy krzywa wierzba nieopodal tej ostatniej (szkoda, że nie było komu figli płatać z niej).
Czytanie w drodze wielokroć kończyło się złapaniem stopa "na zaczytanie", lub mniej przyjemnie, wpakowaniem się na jakiś podstępny znak drogowy.
Co do lokali, to są dobre miejsca w każdym mieście. Nie muszą być oznakowane, chociaż zwykle są - książkami 'przechodnimi' na półce. Nie raz zdarzało mi się takie przenosić z miasta do miasta, kiedy własne mi się jakoś tak szybko skończyły.
19-09-2012 12:37

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.