» Recenzje » Fuga - Wit Szostak

Fuga - Wit Szostak


wersja do druku

Układanka bez początku i końca

Autor: Redakcja: Tomasz 'earl' Koziełło

Fuga - Wit Szostak
Wit Szostak jest jednym z tych twórców, których kojarzy się z fantastyką, mimo że w kolejnych jego tekstach jest jej coraz mniej. Jednak u tego pisarza magia nie wyparowała, przybrała raczej formę subtelniejszego realizmu magicznego. Dowodem na to twierdzenie są dwa pierwsze tomy trylogii krakowskiej: Chochoły i Dumanowski. Powieści te stanowiły prawdziwą literacką ucztę, co sprawiło, że czytelnicy postawili Fudze poprzeczkę naprawdę wysoko. Czy ich apetyty zostały zaspokojone?

________________________


Bartłomiej Chochoł wraca do domu. Nikt nie wie, gdzie był ani co robił – nawet on sam nie jest tego do końca pewny. Mężczyzna próbuje odnaleźć ślady swej przeszłości w domu dziadków, który był świadkiem setek rodzinnych historii. Nie może pogodzić się z faktem, że tamtego świata już nie ma i zaczyna desperacko poszukiwać sposobu na jego przywrócenie. Zagłębia się w daleką przeszłość – pełną ciepła, kiedy myśli o wszystkich dobrych ludziach, którzy przecięli jego szlaki, ale zawsze gorzką i wypełnioną rozczarowaniem – snując jednocześnie refleksje nad swoim dalszym życiem.

Niech wszyscy oczekujący bezpośredniej kontynuacji Chochołów nie robią sobie nadziei: tom trzeci różni się od dwóch poprzednich co najmniej w takim stopniu, w jakim Dumanowski różnił się od pierwszego. Fuga nie jest ani rodzinną sagą, ani fabularyzowaną biografią czy powieścią historyczną. Przypomina raczej zbiór pozornie nieuporządkowanych kartek ze wspomnieniami schizofrenika: wszystko krąży wokół pewnego jądra opowieści, w kolejnych rozdziałach (zwanych fugami) pojawiają się ci sami ludzie i te same miejsca, ale o żelaznej konsekwencji nie może być mowy. Jak bowiem wytłumaczyć to, że raz Bartłomiej Chochoł jest przegranym rencistą, by chwilę potem mógł twierdzić, iż zgarnął całą stawkę i wygrał życie? Tylko w jeden sposób: rozpatrując Fugę jako antologię straconych żywotów, które rozpoczęły się w tym samym miejscu, ale potem rozdzieliły się, zawsze jednak prowadząc do porażki. Motywem stale przewijającym się przez powieść jest ucieczka: od odpowiedzialności, od problemów, od ludzi. Najczęściej to ona jest bezpośrednią przyczyną lawinowego narastania trudności, które w końcu przygniatają Chochoła i doprowadzają do kolejnych smutnych refleksji.

Fuga rozwija się nieliniowo: w kolejnych rozdziałach pisarz zwraca uwagę na inne aspekty życia, ale można rzec, że za każdym razem gra na tych samych instrumentach. O czym mowa? O postaciach, których historie snuje. Bartłomiej Chochoł nie jest jedynym wspólnym elementem fug. Można by pokusić się o stwierdzenie, iż jego kreacja jest najbardziej jednostajna i najbardziej konsekwentna (przed odbiorcą jawi się wyraźniejszy z każdą stroną obraz mężczyzny, żyjącego w świecie ułudy i oddającego hołdy eskapizmowi), ale czy przez to bywa najważniejsza i najciekawsza?

Wśród postaci cały czas pojawia się Zosia: raz jest małą dziewczynką, która pozwala Bartłomiejowi odkryć pierwsze sekrety kobiecej cielesności, innym razem piękną żoną Chochoła, zdradzaną i krzywdzoną. Stanowi ona swoisty cel dążeń protagonisty, pewien punkt odniesienia, wobec którego ten snuje swoje refleksje. Podobne, skrajnie symboliczne role odgrywają jego dziadkowie: stanowiąca fundament świata i tradycji babcia oraz zupełnie nieradzący sobie z nadchodzącą wielkimi krokami śmiercią dziadek. Bartek próbuje odnaleźć ich ślady w swoim życiu, ale często napotyka na luki w pamięci, które nie pozwalają mu na całkowite katharsis. Nie można zapomnieć w końcu o rodzicach: regularnie krzywdzonej matce i jej psychologicznemu ciemięzcy, ojcu. Ta pierwsza często jest swoistym dopełnieniem Zosi, drugą z kobiet, które wskazują Chochołowi porażki, złe decyzje, błędy. Ojciec natomiast pozostaje w pełnej harmonii z samym Bartłomiejem: czasami wymieniają się nawet rolami, gdyż obaj należą do tej samej linii przegrywających mężczyzn. Do tego chóru czasami przyłącza się jeszcze jeden, doskonale znany czytelnikom głos: Józafat Dumanowski. Wielkiego bohatera narodowego, ojca narodu i mnicha, który nigdy nie istniał, najlepiej podsumowuje dziadek, Jan Chochoł, twierdząc, że nawet gdyby nie istniał, to trzeba byłoby go wymyślić. Pełni on rolę zaskakującego drogowskazu, kolejnego wpisu do księgi odniesień, wokół którego Bartek oplata swą tragiczną historię.

Fuga to powieść bardzo specyficzna. Czytelnik przyzwyczajony do liniowej, rozwijającej się od punktu A do punktu B fabuły będzie zmuszony odrzucić ten schemat albo i całą lekturę. Łatwo zilustrować to na podstawie prologu, który wcale nie jest początkiem; to raczej szczyt wodospadu, z którego spływają kolejne strumienie opowieści. W dodatku Szostak niezbyt przejmuje się tym, że odbiorca lubi narrację uporządkowaną: kolejne akapity niekoniecznie odnoszą się do poprzednich, często pojawiają się powtórzenia i pominięcia. Jaki wpływ ma ten zabieg na lekturę? Na pewno nie czyni jej wygodniejszą, ale stanowi kolejną wskazówkę pomagającą w interpretacji.

Fuga to nie tylko wymagająca maestrii forma muzyczna; to także polegające na impulsywnej ucieczce zaburzenie nerwicowe. Szostakowi w trzecim tomie trylogii krakowskiej udało się połączyć te dwa zupełnie różne znaczenia, co dało efekt nietypowy i wymykający się wszelkim schematom. Jeśli komuś podobały się dwa poprzednie tomy cyklu, ten także powinien przypaść mu do gustu, choć zdecydowanie się od nich różni i wydaje się jeszcze bardziej gorzki.
8.0
Ocena recenzenta
7.25
Ocena użytkowników
Średnia z 2 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 0
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Fuga
Autor: Wit Szostak
Autor ilustracji: Maciej Sieńczyk
Wydawca: Lampa i Iskra Boża
Data wydania: 7 listopada 2012
Liczba stron: 232
Oprawa: twarda
Format: 145x205 mm
ISBN-13: 978-83-89603-70-8
Cena: 30 zł
Tagi: Wit Szostak | Fuga



Czytaj również

Dumanowski
Rozbiorowa Polska alternatywna
- recenzja
Chochoły
Krakowski realizm magiczny
- recenzja
Ojciec
...czyli męskie relacje
- recenzja
Sto dni bez słońca
Aura Finneganów
- recenzja
Sto dni bez słońca
Wyspiarski Don Kichot
- recenzja

Komentarze


lemon
   
Ocena:
+1
Świetna recenzja! A przynajmniej tak wygląda dla kogoś, kto "Fugi" jeszcze nie czytał. Trochę mi tu zgrzyta ta ocena, ale do diabła z nią. ;)
20-12-2012 09:54
earl
   
Ocena:
+1
Ocena, jak dla mnie, ważna nie jest - liczy się to, co autor napisał w tekście.
21-12-2012 21:06
Patryk Cichy
   
Ocena:
0
Rzeczywiście, bardzo wnikliwa analiza. Rzeczowo, elegancko i precyzyjnie. Słowem: that's how you do it.
05-03-2013 18:07

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.