» Recenzje » Front burzowy - Jim Butcher

Front burzowy - Jim Butcher


wersja do druku

Czarnoksiężnik z krainy Chicago

Autor: Redakcja: Marcin 'lemon' Łukasiewicz

Front burzowy - Jim Butcher
Akta Dresdena to seria odnosząca niemałe sukcesy za granicą – w końcu trzynaście wydanych powieści i czołowe miejsca na listach bestsellerów oraz oparte na motywach cyklu serial i system RPG o czymś świadczą. Dziwi zatem, że twórczość Jima Butchera podobnej sławy nie zdobyła w Polsce – niby Amber wydał kilka pierwszych tomów, ale jakoś nie zawładnęły wyobraźnią czytelników. Ten stan rzeczy może się wkrótce zmienić za sprawą MAG-a, który zapowiedział wydawanie kolejnych powieści co trzy, cztery miesiące. Póki co, otrzymujemy część pierwszą.

Harry Dresden jest magiem do wynajęcia, który próbuje związać koniec z końcem i zarobić na czynsz jako detektyw. Od czasu do czasu zdarza mu się też pomagać chicagowskiej policji w sprawach mających związek z czarnoksięskimi sztukami. Tak jest też i w tym wypadku, gdy znajoma policjantka wprowadza go w tajniki śledztwa dotyczącego osób, którym wyrwano serca za pomocą czarów. Pech chce, że Harry jest jedynym w okolicy magiem zdolnym do rzucenia takiego zaklęcia, toteż staje się głównym podejrzanym bezlitosnej Białej Rady, która pilnuje, aby żaden adept sztuk nadprzyrodzonych nie nadużywał swoich umiejętności. Tym samym Dresden staje przed koniecznością odnalezienia prawdziwego sprawcy, zanim zostanie osądzony i skazany, bądź sam padnie ofiarą mordercy, który cały czas depcze mu po piętach.

Fabuła nie poraża oryginalnością, ale też nikt tego od niej nie wymaga. Butcher bierze motywy charakterystyczne zarówno dla kryminałów, jak i fantastyki, po czym miesza je ze sobą, tworząc interesujący miks typowy dla urban fantasy: elfy przywołuje się za pomocą pizzy, wampirzyca prowadzi dom publiczny, nowoczesna technika zawodzi w pobliżu czarowników, funkcję internetu pełni zamieszkujący czaszkę duch o kudłatych myślach, a po ulicach krążą narkotyki wytwarzane przy użyciu mrocznych rytuałów. Dzięki takiej otoczce nawet zużyte już klisze fabularne nie przeszkadzają, a wręcz uatrakcyjniają lekturę. Bohaterowie również reprezentują dobrze nam znane archetypy. Harry to cyniczny detektyw o złotym sercu i niewyparzonej gębie, a także tajemniczej i obfitującej w traumatyczne wydarzenia przeszłości. W rolach głównych występuje też nieugięta, ale sympatyczna policjantka, dziennikarka gotowa zrobić wszystko dla dobrego reportażu, budzący podziw i strach boss mafii czy też szukająca zaginionego męża zrozpaczona kobieta, która wie więcej, niż chce przyznać. Ich kreacje nie są nowatorskie, ale ponownie, nie muszą takimi być: wystarczy tylko, że postaci są na tyle barwne, że budzą emocje i nie zapomina się o nich pięć minut po zamknięciu książki. Zresztą, bardzo trudno jest nie polubić kogoś takiego jak Harry – faceta ironicznego, zdeterminowanego i rycerskiego.

Jako że mamy do czynienia dopiero z pierwszym tomem dłuższego cyklu, nie dowiadujemy się zbyt wiele o dresdenowskim uniwersum – poznajemy tylko podstawowe reguły działania magii i kilka mniej lub bardziej istotnych szczegółów dotyczących świata paranormalnego. Zasady są proste: to wiara i siła woli są w stanie czynić cuda, a oczy są dosłownie oknami duszy, przez które można dostrzec naturę swego rozmówcy. Zostaje za to poruszonych kilka tematów, które zapewne staną się istotne w kolejnych powieściach Butchera – mam tu na myśli głównie przeszłość Harry'ego i Białą Radę.

Styl autora jest prosty i surowy, nie obfituje w wyszukane opisy otoczenia, a skupia się na rozmyślaniach głównego bohatera i dialogach. Akcję śledzimy z perspektywy Harry'ego, który rzuca ironicznymi komentarzami na każdy temat, a niebezpieczeństwu śmieje się w twarz, nawet gdy w bliskiej przyszłości czeka go cios w nos w ramach nagrody za własną błyskotliwość – ale taki właśnie jest jego urok. Trzeba jednak przyznać, iż autor miejscami przesadza przy próbach rozbawienia czytelnika – niemal każdy rozdział kończy się sardonicznym jednolinijkowcem Dresdena, co za którymś razem po prostu irytuje. Mimo dużej ilości humoru książka posiada raczej mroczną atmosferę: trup ściele się gęsto, a niektóre opisy wywołują nieprzyjemne wyobrażenia. Butcher pisze też w bardzo filmowy sposób i łatwo można sobie zobrazować w głowie sceny walki.

Front burzowy nie zapewni raczej wysublimowanych doznań, ani też nie poruszy głębokich tematów egzystencjalnych. Należy się z tego powodu tylko cieszyć, gdyż inaczej zapewne nie otrzymalibyśmy tak zabawnej i przyjemnej w odbiorze książki. Dialogi są żywe i dowcipne, bohaterowie wzbudzają sympatię już po kilku kwestiach, a nieliczne wzmianki na temat świata przedstawionego dają nadzieję na interesujący rozwój sytuacji w kolejnych tomach. Książka Butchera to idealny odpoczynek między bardziej wymagającymi lekturami, pozostaje tylko czekać na następne części, aby się przekonać, czy wszechobecne pochwały pod adresem cyklu są usprawiedliwione.
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
8.0
Ocena recenzenta
6.4
Ocena użytkowników
Średnia z 10 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Front burzowy
Cykl: Akta Dresdena
Tom: 1
Autor: Jim Butcher
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Wydawca: MAG
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 19 października 2011
Liczba stron: 446
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
ISBN-13: 978-83-7480-225-3
Cena: 35 zł



Czytaj również

Front burzowy
Rozdział 1
Opowieść o duchach
Dresden po "tamtej" stronie
- recenzja
Zdrajca
Ścigany
- recenzja
Zdrajca
- fragment
Drobna przysługa
Dług do spłacenia
- recenzja
Biała noc
Władza deprawuje, czyli intrygi i żądze
- recenzja

Komentarze

string(15) ""

Gruszczy
   
Ocena:
0
Pierwszy Dresden to mega kupa. Drugi też. Potem jest lepiej, Butcher się uczy.
10-11-2011 22:56
Grom
   
Ocena:
0
Nie mogę się zgodzić z Tobą w pełni. Owszem, 3 i 4 tom są świetne ale 5 już mnie momentami niesamczy, głownie za wątki seksualne.
11-11-2011 09:38
~Coyote's Own

Użytkownik niezarejestrowany
    Drseden
Ocena:
0
Nie masz na mysli szóstego?
W kazdym razie w zeszłym tygodnbiu skończyłem "Changes" (12-sty tom) I zgadzam się ż im dalej w las tym lepiej.
11-11-2011 10:43
Grom
   
Ocena:
0
Hmm...może, który ostatni u nas wydali?
11-11-2011 10:49
zegarmistrz
   
Ocena:
0
Mag pierwszy, a Amber drugi.
11-11-2011 14:55
lemon
   
Ocena:
0
Dresden był przez Ambera wydawany do tomu piątego.
11-11-2011 17:15
~av

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Na czym polega różnica między wydaniem Maga i Amberu? Z tego co widzę wydanie Maga ma o ponad 200 stron więcej. Taka różnica w czcionce? Obrazki?
11-11-2011 18:31
zegarmistrz
   
Ocena:
0
Nie mam pojęcia. Podobno jednak tłumaczenie Amberu była mega słabe.
11-11-2011 18:36
~av

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Było nędzne. Strasznie suche i męczące. Ale to i tak nie tłumaczy aż 200 stron różnicy. Może wydanie Maga jest hmmm "rozszerzone"? :)
11-11-2011 19:50
KFC
   
Ocena:
0
wątpię, pewnie walnęli czcionkę gigant i tyle - chyba że tamto tłumaczenie było tak zwalone że tłumacz kasował akapity z którymi sobie nie radził.. co się np. w przekładach HPL'a zdarzało.. ;)
12-11-2011 10:58
XLs
   
Ocena:
0
Książka przyjemna acz nie wybitna. Szybko i dobrze się czyta:] Wadom tego jest to że dość szybko się zapomina, jednak kupie kolejne;)
14-11-2011 08:19

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.