string(15) ""
» Blog » Final Fantasy X
01-08-2012 09:49

Final Fantasy X

Odsłony: 197

Final Fantasy X

INFO:

Gatunek:RPG 3D

Firma:Square Enix

Rok Produkcji:2001 r. (PAL:2002 r.)

Platforma:PS2

Liczba graczy:1

Muzyka : 9/10

Grafika : 8/10

Długość gry : 9/10

Grywalność (miód) : 9/10

Klimat : 10/10

Fabuła : 9/10

Filmiki FMV (ilość/jakość) : 9/10/10

Bajery (sekrety,mini gierki itp.) : 8/10

Rozbudowanie : 9/10

Poziom trudności : 7/10

Ocena:9+/10

Miejsce na liście:7

GŁÓWNE POSTACIE:

Tidus, Yuna, Auron, Seymour, Sin

 

 

Recenzja:

 

          Seria Final Fantasy należy do jednej z nielicznych, które z góry są skazane na sukces i ciągle wzbudzają zainteresowanie. Fani wiecznie oczekują kontynuacji, a gdy już się doczekają, oczekują zaraz kolejnej. Tym bardziej, jeśli chodzi o przejście na nową platformę. Takim wielkim oczekiwaniom otoczony był właśnie FFX! Jest to, jak wiadomo, pierwszy Final z serii na PS2 i od razu napiszę, iż zdaniem miażdżącej większości część ta została okrzyknięta najlepszą z serii. Co prawda zdania były podzielone, gdyż wierni fani “siódemeczki” tkwili przy swoim i cieszy mnie to bardzo, gdyż jestem jednym z nich. ;) A zatem cóż więc takiego przygotował dla nas tym razem Square Enix? (wówczas już nie “soft”)

 

Wiadomym jest, iż grafika rządzi już na całej rozciągłości. Zaraz na wstępie podziwiamy całkiem niezłe demo początkowe, ukazujące (o dziwo!) wszystkich naszych głównych bohaterów siedzących przy ognisku. Hasłem “Listen to my story” wypowiedzianym przez głównego bohatera zostajemy wręcz zaabsorbowani w nowy, futurystyczny świat Finala! A głownym bohaterem okazuje sie tym razem Tidus-zawodnik ligi Blitzball (to taki dziwny sport, coś a’la futurystyczne rugby w wielkiej bańce z wodą), mieszkaniec ogromnego miasta Zanarkand, który właśnie przygotowuje sie do meczu. Niestety mecz zostaje gwałtownie przerwany przez atak złowrogiej bestii! Tidus szybko spotyka na swej drodze sprzymierzeńca (a właściwie jego przewodnika) Aurona, od którego dowiadujemy się, iż potworem tym jest Sin-wielka bestia zrodzona z grzechów ludzi, niszcząca cywilizację. Gdy Tidus zostaje “wessany” w wielki wir, budzi sie w zupełnie innym świecie “Spira”, gdzie dowiaduje się, iż jego miasto Zanarkand legło w gruzach 1000 lat temu! Ale jak to? Tidus także szybko dowiaduje się, iż Sin’a mogą pokonać tylko tzw. Summonerzy, którzy jako jedyni mogą przywoływać Aeony (nowe nazewnictwo summonów) i którzy wraz ze swoimi “guardianami” (czyli towarzyszami) muszą przebyć pół świata, aby móc wezwać tzw. “Final Aeona” i pokonać Sina! Niestety Sin odradza sie w kółko, jednak wędrówka jest czymś koniecznym, bohaterskim i chwalebnym w Spirze. Tak więc Tidus dołącza do wędrówki poznając przy okazji Summonerkę Yune i jej towarzyszy: Wakke (także zawodnika Blitz!), Lulu (czarodziejke-sex bombę;) i Kimahri’ego (pochodzącego z zupełnie nowej rasy Ronso, czyli tak jakby koto-ludzi). Nasz bohater tym bardziej postanawia zostać guardianem Yuny, gdyż miejscem konkluzji ma być właśnie Zanarkand! Tak (w maksymalnym skrócie!) przedstawia sie fabuła. I jak zawsze w FF: jest po prostu niesamowita. Pełno akcji, tajemnic, niespodzianek i wzruszeń, które czychaja na nas podczas pielgrzymki.

 

A teraz jak zawsze system! Wyglądem nasz nowy FF przypomina tym razem FF8. Żadnych karykatur jak ostatnio, po prostu normalne postacie. Lokacje i tła wbijaja w ziemie! (renderingi zastąpione już wielobokami!) Graficznie jest to oczywiście najpiękniejszy Final wśród dotychczasowych. OST zresztą także zaimponował i to bardzo! Pełno tu nowatorskich i przepięknych ścieżek, choć wiadomo że FF7 nie przebije wg. Mnie w tej dziedzinie już chyba żadna gra. Jakie notomiast nowości? Opisze wpierw może system walki, jak i sam system zdobywania doświadczenia, który nie przypomina absolutnie niczym poprzednie części. A więc jak zawsze przenosząc sie na osobne pole nasi (i tym razem) trzej bohaterowie stawiają czoła potworkom, z tą różnicą, iż tutaj mamy możliwość zamieniania naszych bohaterów w każdej kolejce. Czyli jeżeli mamy w “party” wiecej niż 3 postacie (a tak jest przez całą grę!) to możemy manewrować, zamieniać itd. bez straty kolejki! Wówczas zamieniana postać wybiega z ekranu, a na jej miejsce wskakuje nowa. Wydaje się, iż jest to koszmarne ułatwienie, jednak zostało to tak rozwiązane, iż tylko postacie biorące udział w walce dostają doświadczenie. I tu dochodzimy do największej nowości w FFX, a mianowicie absolutny brak jakichkolwiek levelów doświadczenia! Jedyne co dostajemy to tzw. Punkty “Sphere”, za które możemy sami uczyć sie zdolności i ogólnie sie rozwijać. Zostało to rozwiązane naprawdę nietypowo, gdyż wchodząc w opcje “Sphere Grid” w inwentarzu otwiera nam się ogromna tablica z mnóstwem pól, na których osadzone są nasze postacie. Większość z tych pól posiadają po jednym ze wszelkiego rodzaju dopalaczy, czyli szybkość, siła, HP, zdolności czy czary. Naszym zadaniem jest “zbierać” z tych pól wszystko, co nam sie przytrafi “po drodze” każdą postacią z osobna. Odbywa sie to naturalnie kosztem zdobytych punktów Sphere (jeden punkt-ruch o jedno pole). Tak więc każdy z naszych bohaterów ma do przebycia swoją dróżkę, wzmacniając się przez całą grę tymi oto polami. Np. Auron posiada wiecej punktów siły po drodze do zdobycia, dlatego jest najsilniejszy. Z kolei Lulu napotyka na swej drodze czary i wzmacnianie punktów MP. Tego jest na prawdę multum! Z kolei w późniejszej fazie gry postacie będą mogły pouczyć sie zdolności przeznaczonych dla innych postaci zależnie od tego, w którą stronę zamierzasz nimi podążać, kiedy natrafi sie w końcu rozwidlenie. Wymaga to wszystko oczywiście punktów Sphere, czyli walczenia, walczenia i walczenia! ;)

 

Tak wiec system jest na prawde ekstra i wprowadza mnóstwo świeżości do nowego Finala. Jedynie Aeony Yuny (niestety tylko ona może je wzywać) nabywamy podczas przygody i tu kolejna nowość, gdyż wzywając Aeona mamy tym razem okazję walczyć nim tak, jak normalną postacią! Szok! Polega to na tym, iż nasze postacie po prostu uciekają z pola walki i sam Aeon podejmuje walkę ze swoją własną HP. Ma on zatem normalny atak, jeden atak specjalny, a także swojego Overdrive’a (o nich zaraz!), czyli limita w postaci najsilniejszego ataku. Nasze Aeony można także uczyć nowych zdolności, które będą mogły używać podczas walki. Aeona można w każdej chwili odesłać z powrotem, a gdy zginie trzeba odczekać kilka walk, zanim znowu będzie można go używać (podobnie było w FF8). Dochodzimy więc do Limit Break’ów, zwanych tu Overdrive’ami. Nasi bohaterowie posiadają jak zawsze swoje paski i z nimi różne ataki, i tym razem (o zgrozo-FF9! L) są one po prostu rewelacyjne! Każda z postaci ma co innego do “roboty”, np. Auron wklepywanie kombinacji na czas w celu uzyskania super ataku, Lulu kręcenie gałką analogową w kołko w celu uzyskania jak największej ilości powieleń czaru, który wcześniej wybrała, Wakka typową ruletkę, a Kimahri możliwość użycia wcześniej zdobytych Enemy Skillów. Odlot! Tutaj FFX rządzi na całego i gołym okiem widać tu powrót do genialnych rozwiązań z FF8. Chyba tylko “Trigger’a” tu brakuje! ;) Dodatkowo mamy także możliwość wyboru sposobu w jaki postacie uzyskują Overdrive’y. Czyli pasek nie musi już rosnąć tylko poprzez obrażenia danej postaci, lecz poprzez np. obrażenia innych członków drużyny, czy nawet poprzez samą ofensywę! Bardzo fajne rozwiązane.

 

Dodam jeszcze o broniach, które składają sie zaledwie z kilku “rodzajów” dla każdego, jednak zdobywamy je w wielu egzemplarzach, gdyż różnią sie statystykami. O dziwo bronie nie dodają absolutnie nic do siły ataku bohatera (jedynie np. “Strenght+5%”), a służą one głównie do wspomagania statystyk. Co ciekawe bronie możemy ekwipować w różne bajery wspomagające (kosztem itemów) jeśli jest jeszcze w danej broni miejsce na to. Po za tym bronie jak zawsze prezentują sie kapitalnie podczas walki. To, jak i znacznie uproszczony system “equip” uważam za również spore nowatorstwo. I to by było na tyle z systemu walki, który jak widać zdeformowano tu dosyć znacznie.

 

Idźmy dalej, gdyż kolejną bombą okazują sie tu gadające postacie! Tak! Po raz pierwszy w historii serii postacie przemówiły! Niemalże wszystkie dialogi są tu mówione ludzkim głosem i aż sie nie można temu nacieszyć. A gadaniny jest tu naprawdę sporo. Nawet podczas walki naszym postaciom zdarza sie coś powiedzieć (!) i prezentuje sie to superowo. A kończący walkę tekst Aurona: “Farewell” przeszedł już chyba do historii Finala. ;) Tak więc koniec z chmurkami i czytaniem. Owszem, można włączyć sobie napisy pod mowę, co bardzo pomaga. Niestety dialogi lecą same i nie można nimi “sterować”, jedynie przewijać nieco szybciej. Po za normalnymi scenkami mamy tu oczywiście pełno FMV-ek i wszystko to razem sprawia wrażenie pięknego filmu! Ten element na prawde pokazał klasę z jaką przygotowano tę część.

 

Niestety nieco minusów także się znalazło, a mianowicie koszmarna liniowość i brak “finalkowej” mapy świata. Wygląda to tak, iż niemalże cała gra to prosta wędrówka z lokacji do lokacji, w niczym nie przypominająca poprzednich części. Jedynie przy samym końcu gry mamy okazję przemieszczać sie i wracać do poprzednich miejsc wchodząc na mapkę przypominającą “Google Earth”. Szkoda że tak to uprościli. Nadmienie jeszcze tylko o obecności tu niemalże identycznej mapki wspomagającej (podczas penetrowania lokacji) jak w Suikodenie 3, która ułatwia eksplorację. Z większych mini-gierek uświadczymy tu natomiast jedną, a mianowicie możliwość zagrania w lidze Blitzball! Jest to gierka koszmarnie rozbudowana, pełna statystyk i różnych punktów (niczym planszowa gra fantasy typu “Magiczny Miecz”;), czyli opiera sie tu wszystko na owych punktach, a nie na zręczności. Mnie osobiście nie chciało sie tego wszystkiego rozumieć, ale to chyba całkiem niezła gierka. Mniejszych gierek/puzzli także kilka uświadczymy. A są to choćby walka z potworkami na swego rodzaju Battle Arenie (i kolekcjonowanie ich!), oraz uzupełnianie słowniczka starożytnego języka Al Bhed w celu zrozumienia wielu dialogów. No i chyba to już wszystko o FFX. Nadmienię jeszcze tylko, iż X-tka jest pierwszą grą serii (nie licząc GF-ów z 8-emki), w której została przekroczona ta “magiczna” liczba 9.999 obrażeń/energii postaci, gdyż tym razem dochodzi tu ona aż do 99.999!! CZAD! Jednak “przeciętny gracz” raczej takich sum nie osiągnie. ;)

 

Podsumowanie jest takie, iż oficjalnie część ta bije na głowę wszystkie poprzednie Finale, może nawet włącznie z “siódemeczką”! I nie jest to stwierdzenie przesadzone, bo FFX to na prawde arcydzieło wśród gier video, na którym nie zawiodłem sie tak, jak choćby na poprzedniku. W moim subiektywnym odczuciu natomiast nowy Final zmiótł tylko właśnie FFIX, który w tym momencie wypada jeszcze bardziej blado. 8-ke natomiast X “dogania” spokojnie. 7 zatem nadal górą, i wszystko wskazuje na to, iż tak już pozostanie. ;)

 

 

ULUBIONE POSTACIE:

Tidus - Główny bohater. Fajny, wyluzowany koleś nie bojący się okazywać emocji. Fajnie wygląda, walczy i w ogóle. Na tle innych wychodzi z niego niezły rozrabiaka. ;)

Yuna - „Pierwsza dama” dziesiątego Finala wokół której całe owe zamieszanie. Summonerka o wielkim sercu i wrażliwości. Chyba coś ją połączy więcej z Tidusem…

Auron - Niezły ważniak! Zimny i mocno doświadczony przez życie sprawia wrażenie przewodnika całej grupy. Po za tym genialnie walczy i ma super Overdrive’y! Mój faworyt!

Lulu - Oficjalnie największa sex-bomba w historii Finala! Poważna, zimna i rozważna czarodziejka. Nie jest zbyt silna ale nadrabia magią i…wdziękiem! ;)

Kimahri - Nowa rasa w FF. Wg mnie przypomina Grievera z FF8. Strasznie zamknięty w sobie, prawie nic nie mówi i ani razu się nie uśmiecha. Twardziel! (jakieś takie same „gburasy” w tym FFX! ;)

Rikku - Śmieszna laska. Jest bardzo rozrywkowa, troskliwa i wogóle pełno jej wszędzie. ;) Taki troche archetypowy odpowiednik Yuffie-Eiko.

Seymour - Niezły wariat! Depcze po piętach naszej ekipie i myśli, że jest nie wiadomo kim. Po za tym „bad guy” ten ma chyba najdziwniejszą fryzurę jaką widział świat! ;)

Sin - Główny problem X-tego Finala. Sprawia wrażenie napraaawdę wielkieeeeego kłopotu! ;)

 

TOP 12 OST:

1. To Zanarkand

2. Normal Battle

3. Besaid Island

4. Silence Before The Storm

5. Place of Ordeals

6. Luca

7. Someday The Dream Will End

8. Wandering Flame

9. People of The North Pole

10. Seymour Final Battle

11. Tidus Theme

12. Yuna’s Determination

 

PLUSY:

+ Przecudna grafika, mnóstwo wspaniałych FMVek no i jak zawsze genialny OST!

+ Mnóstwo wstawek mówionych! Właściwie niemlaże wszystkie dialogi urozmaicone są voice-acting’iem! Odlot!

+ Jak zawsze fabuła na najwyższym poziomie

+ Ciekawy, nowatorski system Sphere Gridów jak i walki!

+ Wspaniale zróżnicowane Overdrive’y i rozbudowane Aeony!

+ Ułatwienia typu odnawianie HP przy Save pointach, nie anulujące się Overdrive’y po śmierci itd.

 

MINUSY:

- Zbyt duża liniowość!! Prosta droga, scenka, boss…itd. Po za tym kiedyś czytałem, że wiecej tu wstawek niż gry…troche mieli racji!

- Kontynuowana konwencja z 9-tki, czyli po części sztywne rozwiązanie systemu ability-magic (np. tylko Yuna może wzywać summony)

- Miejscami zbyt częste walki!

- System pojedynczego uciekania z walki! Co to ma być? Po co takie coś?

- Nie można „sterować” dialogami jak w normalnym RPG tylko „lecą” same. Trochę mnie to denerwowało.

 

SCREENY:

 

Komentarze


Ninetongues
   
Ocena:
+1
Tidus także szybko dowiaduje się, iż Sin’a mogą pokonać tylko tzw. Summonerzy, którzy jako jedyni mogą przywoływać Aeony (nowe nazewnictwo summonów) i którzy wraz ze swoimi “guardianami” (czyli towarzyszami) muszą przebyć pół świata, aby móc wezwać tzw. “Final Aeona” i pokonać Sina!

Zawsze mnie śmieszy, kiedy ludzie tak się zachwycają fabułą j-erpegów, a potem opowiadają takie rzeczy... :D
01-08-2012 10:40
   
Ocena:
+10
90% fabuł straszczonych brzmi głupio lub prosto.
Laslka: Kupiec, były sybirak zakochuje się w Arystokrstce, ale ta go zdradza więc się wysadza.
01-08-2012 12:11
~Tidus

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Zawsze mnie śmieszy, kiedy Ninetongues się mądruje.
01-08-2012 12:41
Szponer
   
Ocena:
0
Seria FF ma zawsze ostro pokręcone ploty, chociaż XIII-2 jest akurat bardzo lamerskie...

Anyway, bardzo lubię część X.
01-08-2012 13:31
Ninetongues
   
Ocena:
0
Slann: Ale co jest śmiesznego lub głupiego w skrócie fabuły z Lalki? Ja nic takiego nie widzę. To rzetelna, fajna fabuła według Twojego opisu.
01-08-2012 16:47
~Tidus

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Ninetongues jak jesteś taki mądry to wymyśl własną fabułę która się sprzeda na całym świecie.
01-08-2012 19:42

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.