string(15) ""
» Blog » Feedback RPG
27-04-2016 10:53

Feedback RPG

Odsłony: 424

Feedback RPG
Dziś chciałem poruszyć temat, który jest ważny chyba dla każdego mistrza gry szeroko ujętych RPG-ów. Feedback - [czyt. fidbek] sprzężenie zwrotne; informacja zwrotna odbiorców usług, klientów, konsumentów, dotycząca produktu czy sposobu zarządzania; oddziaływanie informacji zwrotnej na ośrodek decyzyjny (za internetowym słownikiem SJP). Przenosząc powyższe pojęcie na grunt gier fabularnych - moim zdaniem jeden z najważniejszych obowiązków graczy RPG.

Przy moim stole wygląda to mniej-więcej tak: kiedy bitewny zgiełk cichnie, mózgi z wolna zaczynają stygnąć, ostatnie PD-ki zostają rozdane, pada sakramentalne pytanie: „To jak panowie, podobała się sesja?”. Odpowiedzi padają różne - czasem lakoniczne i zbywające, czasem celnie wytykające błędy, a czasem zawierające budujące komplementy. Jednak najgorsze co może się przytrafić to brak jakiejkolwiek odpowiedz.

Każdą zaprojektowany i poprowadzony scenariusz traktuje jako utwór. Nie ukrywam, że jestem mocno zaangażowany zarówno w proces twórczy, jak i późniejsze jego rozegranie - a spojenie tych dwóch elementów w wartościową całość to nie lada wyzwanie. Jak każdy twórca (jakkolwiek górnolotnie to nie zabrzmi) oczekuję reakcji. Właściwie wszystkim co liczy się w procesie twórczym są emocje - czasem nawet te skrajnie negatywne. Dlatego też uważam, że brak reakcji - cisza - są bardziej deprymujące, niż ostra krytyka.

Wartość sesyjnego feedbacku jest nie do przecenienia. Po pierwsze pozwala docenić wkład pracy mistrza gry. Zgadzam się z wytartym już sloganem, iż prowadzący jest dla graczy. Cała ta gimnastyka umysłowa, językowa i organizacyjna, jest po to, żeby zapewnić ludowi grającemu igrzyska. Prosta sprawa - kiedy widzę, że moim graczom świecą się oczy i domagają się następnej sesji, wiem, że zrobiłem to dobrze. W tym układzie powinny jednak istnieć elementy wzajemności. Te pół godziny poświęconych przy piwku, czy w drodze powrotnej z sesji w autobusie, należy potraktować jako słuszne wynagrodzenie dla mistrza.

Po drugie, feedback poprawia jakość gry. Krytyka, komplementowanie BN-ów, wspominanie najlepszych akcji, bluzganie na zapiekłych wrogów - wszystko to stwarza efekt synergii. Jako mistrz zapewniam, że każda ocena padająca z ust graczy pada na podatny grunt. Drugą sesję z rzędu narzekacie na nadmiar wątków pobocznych? - dobry prowadzący powinien wziąć sobie to do serca i podczas trzeciej skupić się na wątku głównym. To trochę jak w związkach partnerskich - skąd druga połowa ma się dowiedzieć, że ogólnie jest do średnio, dopóki o tym nie usłyszy? Czytanie w myślach to w głównej mierze abstrakcja - chociaż przyznam, że po latach grania w jednej ekipie, jakieś zdolność paranormalne się pojawiają.

Po trzecie pozwala mistrzowi rozwinąć historię. Mówię tutaj o podejrzeniach, które mogą snuć gracze między sesjami. To niezwykła frajda dla prowadzącego, kiedy stworzy intrygę i widzi jak synapsy graczy pracują na pełnych obrotach. Co więcej, takie strzelanie na oślep często pozwala zainspirować prowadzącego, dodać kolejny element do układanki, a co ważniejsze - usunąć lukę, której przedtem w ogóle nie brał pod uwagę. Mistrz gry to wszakże też człowiek, mimo, że obdarzony boską mocą.

Mawiają: „Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz” - i tutaj apel do prowadzących. Zachęcajcie swoich graczy do udzielania feedbacku. Jeżeli nie przepadają za gadaniu o grze, albo po prostu nie czują się na tyle śmiali by podjąć krytykę wprost, wymyślcie formy zamienne. Dobrym pomysłem byłoby sporządzenie prostej ankiety, w której w paru słowach zaznaczyliby mocne i słabe punkty sesji.

Na koniec dwa postulaty:

Gracze - wspierajcie swoich mistrzów słowem, czynem i myślą, a gwarantuje, że wszyscy na tym zyskają.

Mistrzowie - oczekujcie od graczy takiego wsparcia. W końcu powinniście otrzymać coś w zamian.

Komentarze


Kamulec
   
Ocena:
+1

Informacja zwrotna. Chętnie usłyszałbym, jakie macie sposoby na to, by bezboleśnie te informacje od graczy wyciągnąć.

27-04-2016 21:32
Bakcyl
   
Ocena:
0

Dzisiaj wypada tęsknić za mistrzami, dla których liczył się gracz, a nie tylko sztuka dla sztuki.

28-04-2016 04:40
Olórin
   
Ocena:
0
@Bakcyl
Mistrz obdarzony niesamowitym warsztatem, wiedzą i doświadczeniem, który nie podąża za upodobaniami graczy to Cierpiętnik albo osoba z klapkami na oczach. Jedyną miarą sukcesu mistrza jest zadowolenie graczy.

@Kamulec
Wiem, że czasem to trudne, ale cholernie warto. To jest układ win-win, tylko trzeba to graczom uświadomić.
28-04-2016 07:42
Kamulec
   
Ocena:
+1
Nie do końca. Prowadzący też ma się dobrze bawić, a zadowplenie graczy tegonie gwarantuje.
28-04-2016 09:51
Olórin
   
Ocena:
0

Prowadzący też ma się dobrze bawić, a zadowplenie graczy tegonie gwarantuje.

Zgadzam się, ale w części. Tak się składa, że widok zaangażowanych w rozgrywkę, zafascynowanych historią graczy, sprawia mi największą frajdę. Idąc dalej - gdy widzę jak zamierają z nudy, poziewują, to frustracja narasta. Oczywiście nie zawsze jest to wina prowadzącego. Czasem po prostu tak jest, że nie wiadomo jakbyś się napracował, ile energii nie włożył w sesje, coś nie zadziała. Czy to zbyt duża przerwa między sesjami, czy to zły nastrój jednego z graczy, czy to niewłaściwe ułożenie gwiazd - siła wyższa.

Dochodzi do tego jeszcze chmara niewłaściwych zachowań graczy, które stanowią jednak odmienny temat.

No i na koniec - jeżeli mistrz dobrze się nie bawi, to wątpię by gracze mogli czerpać z sesji jakąś przyjemność. To wszystko są naczynia połączone.

28-04-2016 11:19
Wlodi
   
Ocena:
+3

Kiedyś napisałem też krótki wpis o feedbacku: http://polter.pl/Feedback-ma-wielkie-oczy-b17558

Natomiast należy pamiętać, że feedback nie zawsze pomoże nam poprawić jakość gry. Czasem może ją zepsuć nawet jeśli jest poprawnie przekazywany. Bywają sytuacje w których gracze są niedopasowani do mistrza gry, i nawet jeśli zniweluje się "błędy" i "poprawi" jakość gry to ktoś będzie czuł się źle. Przykład: Michał jest Mistrzem Gry, kilku graczy wytyka mu, że jego sesje zbyt skupiają się na emocjach. On natomiast lubi takie motywy. Gracze naciskają, że czują się niekomfortowo i do tego tempo gry zwalnia. Oni wolą inną zabawę. Dlatego również po zmianach klaszczą i wiwatują, mówiąc, jak dobre sesje prowadzi Michał. Jednak sam Mistrz Gry jest zmęczony. Tym samym feedback działa w obie strony, jak również należy zwracać od razu uwagę na to co nas różni, i co jest poprawą np. jakości naszych opisów, a co jest diametralną zmianą w aspekcie naszej meta gry. 

 

Pozdrawiam!

28-04-2016 14:05
Bakcyl
   
Ocena:
0

Mistrz obdarzony niesamowitym warsztatem, wiedzą i doświadczeniem, który nie podąża za upodobaniami graczy to Cierpiętnik albo osoba z klapkami na oczach. Jedyną miarą sukcesu mistrza jest zadowolenie graczy.

 

To raczej egoista, dla którego sztuka dla sztuki jest wystarczająca. To znaczy samo przygotowanie sesji, napisanie scenariusza, prowadzenie etc. nie zwracając za bardzo uwagi na komfort graczy.

Ja oczywiście piję tutaj do gier PBF i podobnych. W sesjach stołowych jest nieco inaczej, to wiadomo, jednak w sieci... No cóż, w sieci ludzie są jacy są i bardzo często można tam zaobserwować właśnie domorosłych MISTRZUF z rozbuchanym ego czy zapędami dyktatorskimi o skłonnościach sadystycznych. Odnoszę wrażenie że w realu tak gracze jak i mistrzowie są bardziej podatni na logiczną argumentację. W sieci natomiast większość ma jakieś przeświadczenie o swojej zajefajności i nosi koszulki z napisem: "JA"

To chyba temat na osobny artykuł.

28-04-2016 15:13
Olórin
   
Ocena:
0

Ja oczywiście piję tutaj do gier PBF i podobnych.

To rzeczywiście temat na odrębny artykuł. Gra przez forum to zupełnie inna bajka, skądinąd może być ciekawa.

Co do egoizmu - masz rację. To jedna z najgorszych rzeczy, która może przydarzyć się ekipie. Ważne, żeby gracze i mistrz uświadomili sobie prędko, że tylko razem są w stanie zamienić zwykłe gadanie i turlanie kostkami w coś wyjątkowego.

28-04-2016 16:54
Bakcyl
   
Ocena:
0

No i na koniec - jeżeli mistrz dobrze się nie bawi, to wątpię by gracze mogli czerpać z sesji jakąś przyjemność. To wszystko są naczynia połączone.

 

To zależy. Jeżeli MG nie bawi się dobrze i daje temu wyraz w grze, to gracze na pewno również dobrze bawić się nie będą. Jeżeli jednak MG robi nadal to, co do niego należy (czyt. to czego oczekują od niego gracze),to oni będą się dobrze bawić, w przeciwieństwie do niego. Znamy już chyba trochę takich historii o tym, jak to MG się napracował nad scenariuszem, scenerią i wszystkimi innymi elementami świata gry, a gracze to olali, bo mieli inny pomysł na zabawę. tworzyli więc postacie odpowiadające ich zamysłom, zupełnie ignorując wszystkie sugestie czy przynęty rzucane przez mistrza gry, sprowadzając go do roli turlaczo-opowiadaczo-kreatora. Oczywiście działa to w obie strony.

28-04-2016 17:34

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.