» Blog » Fantasy to jest coś
04-01-2015 18:23

Fantasy to jest coś

W działach: kino, Fantasy | Odsłony: 256

Fantasy to jest coś

"Władca Pierścieni" choć odchodził częstokroć od książkowego kanonu chyba był przyjęty dużo cieplej niż trylogia Legolasa Hobbita. Może to dlatego, że zmiany jakich Jackson dokonał w LOTR były swego rodzaju kompromisem, a w ostateczności dzięki nim film był czytelniejszy (Tom Bombadil to postać dość konfundująca). Malkontenci więc byli stłamszeni rzeszami zachwyconych filmami widzów, dla których taka adaptacja była genialna. Skoro Jackson tak dobrze czuł Śródziemie to czemu postać Smauga nowa trylogia nie wypaliła?

Może to kwestia komerchy, rozbijania książki dla dzieci na trzy filmy kinowe. A może po prostu Jackson nie jest takim ekspertem od Tolkiena za jakiego go uważano? Podobno przed kręceniem "Władcy" duże wrażenie zrobiła na nim adaptacja w postaci kreskówki zrobionej w 1978 roku przez Bakshiego. Faktycznie wiele kadrów wygląda dosłownie jak wyjętych żywcem z tej mającej już swoje lata animacji.

Co by nie mówić mimo wszystko po "Pustkowiu Smauga" wielu ludzi było bardzo podekscytowanych Cumberbatchem postacią smoka. Ja osobiście uważam, że mimo wszystko najlepszy żmij w fantasy to poczciwy Draco o złotym sercu. Swoją drogą ostatnio ktoś pisał o modzie na fantasy (Zegarmistrz?), która przyczyni się do wypalenia gatunku. W tym roku będzie dość sporo premier filmów z tak ukochanego przez nas gatunku. W porównaniu do wieloletniej bryndzy uważam to za pozytywny symptom. Myślę, że przenikanie Fantasy do mainstreamu niesie dla Polterowiczów same plusy. Fajnie, że tak pogardzany rodzaj literatury i kina wychodzi z lamusa. A wracając do "Hobbita": to co najlepsze w ostatniej części to ten kawałek:

Oraz wyrachowana postać Thranduila. W tak cukierkowym świecie filmowym "ten dobry", który kieruje się czymś z grubsza podobnym do makiawelizmu to cudowna odmiana. Filmowy Thranduil to mój ulubiony Elfi władca z tego (kinowego) uniwersum. Szkoda, że na miano ulubionej nie zasłużyła Bitwa Pięciu Armii. Krasnoludy i Elfy toczące bitwę u Jacksona de facto pierwszy raz odkąd robił filmy w tym świecie... to miało zadatki na naprawdę epicką batalię. Nie jest jednak tak źle - walka Krzatów Daina i długouchych choć jest trochę rozlazła to przyjemnie się ją ogląda. Choć na mnie najlepsze wrażenie zrobiła mimo wszystko wbita armii Daina Żelaznej Stopy. Trochę pachniało jakimś Warhammerem, ale Krasnoludy mimo wszystko są świetne. Elfy też. Tylko ludzie jacyś tacy...

 

2
Notka polecana przez: Araven, dzemeuksis
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Kamulec
   
Ocena:
+6

Ciężko porównywać ekranizacje Władcy Pierścieni i Hobbita. Ta pierwsza była wysublimowana i zbliżona do oryginału, druga ma sceny akcji wzorowane na grach komputerowych i wprowadza istotne nowe wątki.

Szansa na stworzenie arcydzieła jest nikła, podobnie szansa, że komuś uda się ta sztuka dwa razy. Władca Pierścieni przypadł na szczyt formy Jacksona, a powieść stanowiła wdzięczny materiał do ekranizacji.

04-01-2015 18:58
Olórin
   
Ocena:
0

Osobiście interpretacja Hobbita w wykonaniu Jacksona bardzo przypadła mi do gustu. Podobało mi się zelżenie niezwykle nadętego tonu nadanego np. w Powrocie Króla. Reżyser zastosował iście przaśne poczucie humoru, które przełamało nieco ogólną mitręgę. Nastrój Władcy Pierścieni nie był tak ciężki, jak ukazano to w pierwszych trzech ekranizacjach. Również uważam że Thranguil (obok Thorina) był najbardziej udaną postacią.

Wydaje mi się, że najbardziej kontrowersyjna była ilość elementów ICG. Szczególnie raził wygląd elfowych szeregów, w którym każdy wojownik wyglądał jota w jotę tak samo. Słyszałem argumentację, że elfowie jako istoty niemal doskonałe, prawie się nie różniły. Uważam jednak, że było to rozwiązanie bardzo sztuczne.

05-01-2015 10:37
dzemeuksis
   
Ocena:
0

Nastrój Władcy Pierścieni nie był tak ciężki, jak ukazano to w pierwszych trzech ekranizacjach.

Czepiałbym się wielu rzeczy, ale akurat nastrój powieści, uważam, oddany był doskonale wiernie.

Podobało mi się zelżenie niezwykle nadętego tonu nadanego np. w Powrocie Króla.

Dziwnym nie jest, bo też i Hobbit jest o wiele lżejszą powieścią niż Władca pierścieni.

05-01-2015 12:13

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.