string(15) ""
» Blog » Fantastyka: za czyimi książkami warto rozglądać się w antykwariatach?
25-06-2016 18:38

Fantastyka: za czyimi książkami warto rozglądać się w antykwariatach?

W działach: książki | Odsłony: 454

Na starym blogu pisałem już kiedyś notkę na podobny temat. Od tamtych czasów jednak dużo się zmieniło, część polecanych przeze mnie książek została wznowiona, a wielu ówczesnych nowości obecnie szukać należy w antykwariatach właśnie. Tak więc temat warto odświeżyć.

Z tej przyczyny przygotowałem listę dwunastu autorów, za książkami których warto rozglądać się w antykwariatach.

Wtrącając niewielką prywatę muszę powiedzieć, że ostatnimi czasy wolę odwiedzać antykwariaty, niż zwykłe księgarnie. Powodem jest większa różnorodność i taka jakby atmosfera niespodzianki. Idąc do księgarni, w szczególności sieciówki w rodzaju Empika lub Matrasa człowiek z grubsza wie czego się spodziewać: nowości. Zwykle takich, o których od kilku dni wie już z internetu. Raczej nie jest więc ofertą zaskakiwany.

W antykwariacie natomiast nigdy nie wiesz, na jakie skarby trafisz. Oraz za jak śmieszne pieniądze. Np. ja w kwietniu trafiłem „Życie codzienne w Japonii w epoce samurajów” za 10 złotych, a w maju trylogię „Wojny rady” Johna Ringo za 15 złotych.

Ale przejdźmy do meritum:

Roger Zelazny

Jeśli powiem, że Roger Zelazny jest obecnie dość mocno zapomnianym pisarzem z pewnością wzbudzę kontrowersję, choć nie minę się z prawdą. Owszem, na rynku ciągle można nabyć jego książki, jednak obecnie mało kto już pamięta, że napisał cokolwiek więcej prócz niedawno wznowionych Kronik Amberu. Biorąc pod uwagę, że był on jednym z czołowych autorów Nowej Fali Fantastyki oraz twórcą blisko setki powieści, minipowieści i opowiadań jest to sytuacja raczej niesprawiedliwa.

Z drugiej strony należny przestrzec przed rzucaniem się na jego książki bez opamiętania. Z jednej strony autor ten był niestety głównie rzemieślnikiem, w efekcie czego te reprezentują sobą dość nierówny poziom. Z drugiej: większość z nich została wydana w latach 80-tych i wczesnych 90-tych, gdy ze znajomością angielskiego w narodzie było naprawdę ciężko, co niestety przekładało się na jakość tłumaczy. W efekcie czego część tych książek jest bardzo trudną lekturą.

Z całą pewnością warto jednak szukać następujących pozycji: Pan Światła (koniecznie w tłumaczeniu Piotra Cholewy, drugi dostępny na rynku przekład ma status legendarnie złego) oraz Widmowy Jack. Miłośnicy niezobowiązującej lektury prawdopodobnie polubią pozycje Divish Przeklęty (conanowska Sword and Sorcerry) oraz Odmieniec. Przy czym w wypadku Odmieńca nie warto kupować drugiego tomu, gdyż, o ile pierwszy opowiada samodzielną historię, tak drugi rozpoczyna nowy cykl, którego dalszych części Zelazny nigdy nie napisał.

Dobrą opinię posiada też postapokaliptyczna Aleja potępienia, choć nie wiem, jak stoi sprawa z jakością jej przekładu.

Poul Anderson

Poul Anderson należy do tej samej kategorii pisarzy, co Roger Zelazny. Pisał przystępne, zwykle krótkie powieści science fiction i fantasy. Jako miłośnik tego drugiego gatunku cenię głównie ten aspekt jego twórczości. Oprócz kilku Conanów Anderson napisał między innymi Trzy Serca i Trzy Lwy, utwór bardzo wpływowy, ale dziś moim zdaniem niezbyt zasługujący na lekturę. Ponadto jest autorem książki Zaklęty Miecz, o której już tutaj kilkakrotnie pisałem. Jest to dość fatalistyczny utwór heroic fantasy, zasłużenie uważany za klasykę gatunku i porównywany z twórczością Tolkiena.

Na uwagę zasługują też Dzieci Wodnika, których akcja toczy się w tym samym uniwersum, dość okrutna, acz poruszająca powieść. Inną wartą przeczytania książką tego pisarza jest Podniebna Krucjata, bardzo dowcipna space opera opowiadająca losy grupy rycerzy, którzy podczas wyprawy krzyżowej zostają uprowadzeni przez kosmitów.

John Moressey:

Zmarły już John Moressey znany jest w Polsce z licznych opowiadań (w większości zebranych w zbiorze „Kedrigern pokazuje co potrafi”) publikowanych w Nowej fantastyce oraz cyklu powieści o przygodach czarodzieja Kedrigerna zatytułowanych: Głos dla Księżniczki, Kedrigern i wilkokłaki, Wyprawa Kedrigerna, Kedrigern w Krainie Koszmarów oraz Kedrigern na tropie wspomnień.

Tytułowy bohater jest magiem specjalistą od przeciwzaklęć, a do tego marudą i domatorem. Na swoje nieszczęście co jakiś czas wyrywany jest z domu przez rozmaitych klientów, na zlecenie których musi przemierzać świat i mierzyć się z przeróżnymi niebezpieczeństwami po to tylko, by zdjąć zaklęcie z jakieś tam księżniczki zamienionej w żabę lub coś podobnego.

Ogólnie rzecz biorąc jest to lekki cykl humorystycznego fantasy bardzo podobnego do wczesnych książek (Kolor magii, Blask Fantastyczny etc.) Terrego Pratchetta. Moim zdaniem Moressey na tym etapie pisał lepiej od Pratchetta (oba cykle ukazywały się równolegle w latach 80-tych), przy czym niestety zakończył cykl po sześciu częściach. Pratchett natomiast rozbudowywał swoją twórczość coraz bardziej, poprawiając styl i znajdując nowe tematy.

Jeśli ktoś poszukuje podobnych książek, to jest lekkich, napisanych z humorem powieści fantasy, to polecić mu można także cykle Gordona R. Dicksona „Smok i Jeży” oraz cykl o Esthar („Niedoczarowany miecz” i „Jednym zaklęciem”) Lavrence Vatta-Ewansa.

John Ringo

John Ringo jest pisarzem military fiction, bardzo podobnym do Davida Webera czy Ciszewskiego. Jak łatwo zgadnąć: pisze on o chwale amerykańskich żołnierzy walczących z różnymi wrogimi stworami. Jak większości tego typu ludzi po 11 września trochę mu odbiło, a kolejne lata tylko kryzys ten pogłębiały, jednak zanim stało się to uciążliwie jego polski wydawca zbankrutował.

Powieści Ringo mają wiele zalet. Po pierwsze: jak połowa dorobku wydawnictwa ISA leżą w Tanich Książkach za naprawdę śmieszne ceny.

Generalnie: utwory należą do tej kategorii, którą zapewne większość fantastów uwielbia, ale żaden się nie przyznaje. Z całą pewnością polecić można „Wojnę z Posleenami” aka „Dziedzictwo Aldenata” („Pieśń przed bitwą” i dalsze tomy), bardzo sprawnie napisany i pełen dramatycznych scen batalistycznych cykl o konflikcie zbrojnym, jaki ludzkość stoczyła z rasą wyjątkowo krwiożerczych obcych.

Dobrą opinię ma napisany wraz z Davidem Weberem (tym od Honor Harrington) cykl „Imperium człowieka” („Marsz w głąb lądu” i dalsze części), który widziałem w tanich książkach za równie śmieszne pieniądze. Podobnie cykl „W lustrze”, z którego w Polsce wydano tylko tytułowy tom (aczkolwiek opowiadający zamkniętą historię). „Wojnach rady” („Tam będą smoki” i dalsze) nie wiem za dużo. Pamiętam, że ktoś mi o nich dużo dobrego opowiadał, a ja go wyśmiałem (bo było to w czasach, gdy byłem „poważnym erpegowcem” i takich książek nie czytałem). Działo się to jednak tak dawno temu (w epoce tanukowego „Pierwszego Państwa” i forum DnD.pl), że nie jestem w stanie tej osoby ustalić.

 

Ciąg dalszy na Blogu Zewnętrznym.

3
Notka polecana przez: Aszhe, Eliash, Karriari
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Exar
   
Ocena:
+1

Ja ostatnio za zyla kupiłem Pana Samochodzika.

25-06-2016 18:49
TO~
   
Ocena:
+1

Paul Anderson i jego "Podniebna krucjata" to absolutne mistrzostwo.

25-06-2016 21:32
earl
   
Ocena:
0

Cykl o Dzikim Zachodzie Wiesława Wernica.

25-06-2016 23:12
Satosan
   
Ocena:
0

Wielu pozycji nie czytałem, więc wciągam na listę i będę szukał. Bardzo dziękuję za artykuł.

25-06-2016 23:35
Karriari
   
Ocena:
+1

Warto jeszcze dodać Harry'ego Harrisona do tego zestawienia.

26-06-2016 12:41
Aszhe
   
Ocena:
+1

Też dodałbym Harry'ego Harrisona. I jeszcze Anne Mccaffrey ( wznawiany bywa cykl "Jeźdźcy smoków z Pern"), Mercedes Lackey.

26-06-2016 14:33
Plegier
   
Ocena:
0

Jeźdzcy smoków z Pern są często nawet w sieciówkach, w sklepach z "tanią książką" (np. Dedalus) leżą stosami.

Andersona kupiłem kiedyś w antykwariacie "Strażników czasu", nawet przyjemne. 

28-06-2016 08:45
Melanto
   
Ocena:
0

Od lat poluję na trzecią część Lyonesse, bez skutku niestety. I na "Pieśń karczmarza" Beagle'a (podobny rezultat).

29-06-2016 13:53

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.