string(15) ""
» Blog » Fantastyczne światy - część I
04-10-2013 18:27

Fantastyczne światy - część I

Odsłony: 301

Zapewne będę kontynuował cykl "Fantastyczne ideologie" - mam jeszcze trochę pomysłów - ale pomyślałem, że warto na jakiś czas go zawiesić, żeby nie było przesytu jednym tematem. Dlatego też w międzyczasie zajmę się nieco inną kwestią - odjechanymi pomysłami na tworzenie światów. Jednym ze sposób na stworzenie oryginalnego świata jest zaludnienie go oryginalnymi istotami. Można od tego podejść z punktu widzenia psychologicznego (i w pewnej mierze na tym polega cykl o ideologiach) albo czysto biologicznego (wymyślając nowe rasy o niesamowitej fizjologii - ale tym zajmę się kiedy indziej). A można też skupić się na świecie sensu stricte - np. wymyślając dla nie zupełnie inne prawa fizyki. I tego właśnie aspektu ma dotyczyć ta notka.

 

Świat Mroku (ale nie ten, o którym myślicie).

Wyobraźcie sobie świat, w którym nie istnieje światło. Podkreślam - nie "brak źródeł światła" tylko "nie istnieje światło". Po prostu ten rodzaj promieniowania, który nazywamy światłem nie jest tu wydzielany. Dotyczy to wszelkich rodzajów światła - nie tylko tego widzialnego dla ludzkiego oka, ale także np. podczerwieni (czyli infrawizja niczego nie zmienia). Czyli jeśli np. gracze-przybysze z innego wymiaru przyniosą ze sobą własne źródła światła, nic to nie da. Włączona latarka nie będzie emitować światła. Jeśli mag rzuci dajmy na to, kulę ognia, to poczuje falę ciepła, usłyszy wybuch, może poczuje swąd spalenizny - ale żadnego efektu wizualnego nie będzie.

Konsekwencje? Kompletna bezużyteczność zmysłu wzroku. Nawet najbystrzejszy obserwator nie zobaczy niczego, jeśli panuje doskonała ciemność. Oczywiście, wszyscy rdzenni mieszkańcy są pozbawieni wzroku - zamiast tego mogą wykształcić inne zmysły, np. echolokację. Jeśli gracze przybyli tutaj z "normalnego" świata, to są, zdawać by się mogło, na straconej pozycji - muszą błąkać się po omacku. No chyba, że któryś z nich jest ślepy, albo ma jakieś moce zastępujące patrzenie, w rodzaju "ślepowidzenia". Lokalni mieszkańcy nie tylko nie będą wierzyć w możliwość istnienia tak absurdalnych koncepcji jak "światło", "kolory", czy "wzrok" - w ogóle nie będą w stanie pojąć o czym mówią przybysze.

 

Prawdziwie liniowy scenariusz

Nasz świat ma trzy wymiary. A jeśli ma więcej, to i tak tych wymiarów nie jesteśmy w stanie postrzegać, więc z naszego punktu widzenia na jedno wychodzi. A co jeśli gracze zostaną przeniesieni, do świata, który ma jeden wymiar, który sprowadza się do linii prostej, a wszystkie byty w nim istniejące (łącznie z graczami) do punktów na tej prostej?

Oznacza to, że wszystkie lokacje są uszeregowane w niezmiennej kolejności. Jeśli "las" znajduje się pomiędzy "wioską", a "górami", jedynym sposobem dotarcia z "wioski' do "gór" jest przejście przez "las" - nie da się go obejść bokiem... A co to w ogóle znaczy "bokiem"? Jeśli chodzi o samą wioskę, to jest ona nie tyle grupą budynków, co uszeregowanych w kolejności terytoriów poszczególnych Punkciaków. Punkciaki nie budują domów. Dachu nie da się zbudować - bo musiałby być ponad głową, a nie ma czegoś takiego, jak ponad (zresztą, przed czym niby miałby chronić?). Ściany też są absurdem. Po pierwsze, jeśli ktoś nie mieszka na skraju wioski, to żeby się z niej wydostać i tak musi przejść przez terytoria pozostałych jej mieszkańców. Po drugie - ściana, jak wszystko, musiałaby być punktem. Nie dałoby się w niej zrobić drzwi, bo nie da się zrobić w punkcie otworu mniejszego od punktu. Ewentualne usadowienie na prostej ściany - czyli "nieprzepuszczalnego punktu" automatycznie dzieliłoby całą prostą linę (czyli cały świat) na dwie odcięte od siebie części - półproste - i tak długo, jak długo istniałaby ta jedna ściana, nikt nie mógłby przedostać się z jednej części do drugiej. Z tego względu Punkciaki są istotami praktycznie pozbawionymi instynktu terytorialnego, czy potrzeby prywatności gdyż uniemożliwiałoby to im normalne funkcjonowanie. Oczywiście, może się pojawić jakiś Punciak-odszczepieniec, który ścianę postawi...

Oczywiście, można do tego podejść w inny sposób - wszystkie Punkciaki mają wrodzoną umiejętność teleportacji i w mgnieniu oka śmigają do dowolnego miejsca na swojej prostej. Ale czy gracze, sprowadzeni do jednego wymiaru również uzyskają tą zdolność? Jeśli nie, to będą mieli naprawdę duże kłopoty...

Oczywiście, nie spodziewam się, żeby ktokolwiek chciał prowadzić w takim świecie jakieś dłuższe kampanie. To raczej materiał na jednego questa - czarnoksiężnik wysłał wa portalem do jednowymiarowego świata, idźcie po prostej (możecie wybrać tylko tyle, w którym z dwóch kierunków) aż napotkacie portal powrotny.

Z drugiej strony - jednowymiarowy świat nie musi być oddzielnym planem, może zawierać się w "normalnym", trójwymiarowym. Załóżmy, że przez cały nasz świat ciągnie się linia prosta, będąca samodzielnym światem. Jeśli gracze natrafią na tą prostą, będą mogli się poczuć jak bogowie w stosunku do Punkciaków. Z jednej strony, będą pojawiali się w świecie Punkciaków tylko wtedy, gdy zechcą - gdy dotkną prostej - z drugiej strony ich postrzeganie przez te istoty będzie dostosowane od ich paradygmatu ich własnego świata - będą w stanie zauważyć tylko ten fragment trójwymiarowego gracza, który będzie się bezpośrednio stykał z ich liniowym światem - czyli z reguły będą ich widzieć jako odcinek w cielistym kolorze.

A teraz wyobraźcie sobie, że nasz trójwymiarowy świat jest osadzony w innym, dajmy na to, dziesięciowymiarowym...

 

To nie miejsce, tylko stan umysłu

A co ze światem, w którym w ogóle nie istnieje materia? Jest tylko nieskończona przestrzeń, w której przepływają różnorakie energie. Niektóre z tych energii mogą mieć strukturę informacji (jak dajmy na to, fala radiowa), w niektórych przypadkach te informacje mogą być na tyle rozbudowane, że składają się na coś, co moglibyśmy uznać za istotę, czy nawet istotę inteligentną... Oczywiście, w takim świecie nie istnieje siła fizyczna w potocznym tego słowa rozumieniu. Istoty oddziaływują na swoje otoczenie - to jest inne energie - próbując je wchłonąć, albo samą swoją obecnością wpłynąć na ich przepływ. Ponieważ każda taka istota jest tak naprawdę czystą myślą, to pojedynek dwóch z nich może polegać wyłącznie na sile woli - kto przemoże i zakłóci przepływ drugiej energii, być może do tego stopnia, że utraci ona swą strukturę - co za tym inteligencję - co za tym idzie, "umrze"? Oczywiście, pierwotne energie też są zagrożeniem - jeśli będą zbyt silne, mogą zakłócić przepływ "istoty" i ją rozbić, lub wchłonąć. Pomiędzy istotami może dojść do fuzji - a równie dobrze, jedna istota może podzielić się na kilka aspektów.

Czy istoty zamieszkujące taki świat, skoro są czystymi umysłami, będą superinteligentne? Niekoniecznie. Bo żeby być inteligentnym, trzeba mieć o czym myśleć. W świecie, w którym możesz jedynie pochłaniać, bądź zostać pochłanianym, nie ma pożywki dla rozważań... No chyba, że, te istoty w jakiś sposób mają kontakt z innym, materialnym światem. Wówczas, mają nad czym rozmyślać. A nawet obmyślać - nowe sposoby działania.  A może zacząć oddziaływać na cieleśniaków? Jestem czystą falą myślową, mogę się "wyemitować" wprost do umysłu cieleśniaka, tak, że będzie mnie "słyszał" w swojej głowie i nakłonić go do tego, żeby robił to co zechcę. A jak dobrze pójdzie, mogę całkowicie "nadpisać swój program na jego nośniku-mózgu". Dla dodania siły przekonywania, mogę oddziaływać na materialne otoczenie cieleśniaków - mogę bp. wyemitować część zgromadzonej energii (czyli tak naprawdę część siebie - nie szkodzi, później wchłonę więcej) i w ten sposób strzelić piorunem...

Ale tutaj za bardzo zagalopowałem się w dziedzinę "rasotwórstwa", a przecież miałem skupić się na czymś innym. Zatem - co się stanie, jeśli bohaterowie przedostaną się świata "bez materii"? Zakładamy, że automatycznie sami staną się istotami energetycznymi, nie mogą zachować materialnych ciał, bo coś takiego jak materia po prostu nie może tu funkcjonować. Zmianie ulegną ich zmysły - nie będą już widzieć, czy slyszeć, tylko po prostu... czuć  i wiedzieć. Jeśli chodzi o zaklęcia, będą działać tylko te bazujące na czystej energii - np. błyskawice, albo oddziaływaniu na umysł - jakaś hipnoza itd. Zaklęcie, które wymagają materialnego komponentu albo polegają na oddziaływaniu na materię (dajmy na to, jakaś "Kamienna skóra") nie działają. Oczywiście, im bardziej dana osoba ma rozwinięty umysł, tym potężniejsza będzie w w tym świecie. A co z mięśniakami? Czy są na straconej pozycji? Niekoniecznie, jeśli założymy, że przy wejściu do świata ich materialne ciało nie znika, a zostaje przetworzone na energię. W takim wypadku osoba mądrzejsza będzie doskonale panować nad swoim jestestwem, a zatem będzie mogła precyzyjniej oddziaływać na otoczenie, natomiast osoba "lepiej zbudowana" zamieni się w potężny obłok energii, który będzie miał gorsze "sterowanie" (bo sterowanie sprowadza się do myślenia), ale więcej "zasobów".

Komentarze

Autor tego bloga samodzielnie moderuje komentarze i administracja serwisu nie ingeruje w ich treść.

jesykh
   
Ocena:
+1

dobre. Od razu też wywiązuje się rozkmina z przełożeniem tych wartości "powyżej" naszgeo świata. Czyli właśnie światy dziesięciowymiarowe, światy dziesięciozmysłowe czy światy czystej materii bez energii (?!)

04-10-2013 23:33
54591

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0

Ta notka o bezświetlnym świecie skojarzyła mi się z Tales of the Green Lantern Corps Annual #3, gdzie Katma Tui została wysłana do świata, gdzie nie ma światła, bo jest tam jakiś byt który nadaje się na Zieloną Latarnię. I zaczynają się problemy...

Świat 2d kojarzy mi się z liniowymi przygodówkami, RPG 2d albo ostatnimi dwoma odcinkami Evangeliona;)

Ogólnie to +1 bo ciekawe, choć ostatnia część poszła w skrają abstrakcję. Po co też zakładać, że od razu taki świat konwertowałby istoty do swojego paradygmatu? To jest założenie, nie zasada, toteż warto mieć to na uwadze.

05-10-2013 19:49
Adeptus
   
Ocena:
0

@LukrecjuszAnaniusz

Mogę zapewnić, że nie wzorowałem się na tym komiksie, zwłaszcza, że go nawet nie znam. Domyślam się jednak, że problemy faktycznie były spore, bo chyba moce Zielonych Latarni opierają się takim jakby "zmaterializowanym" świetle?

"Świat 2d kojarzy mi się z liniowymi przygodówkami, RPG 2d albo ostatnimi dwoma odcinkami Evangeliona;)"

W zasadzie, to 1d:)

06-10-2013 13:39
Siman
   
Ocena:
+2

Tak jak poprzednie wpisy były fajne i mogły być przydatne, tak ten to już czysta sztuka dla sztuki. W świecie jednowymiarowym czy pozbawionym materii nie da się sensownie grać (chyba że dla beki), świat bez światła nie jest w zasadzie zbyt interesujący. Co jest fajnego w tym, że dysponujemy czterema zmysłami w miejsce pięciu?

IMO błędne jest wyjściowe założenie notki - opisujesz światy minus. Próbujesz je ubarwić, odejmując z naszego taki czy inny fundament. Tymczasem fantastyka działa według odwrotnego założenia - aby do naszego świata coś dodać (najczęśćiej magię). Stąd propozycja: zaproponuj światy plus, zawierające jakiś dodatkowy fundament swojego istnienia w stosunku do naszego, ale nie będący magią (albo nie będący magią w pospolitym rozumieniu). To by mogło być interesujące.

06-10-2013 15:01
Adeptus
   
Ocena:
0

@Siman

Generalnie zgadzam się z pierwszym zdaniem... To znaczy - nie mnie oceniać, czy tamte poprzednie wpisy były fajne i przydatne, ale przyznaję, że ten jest zdecydowanie gorszy.

"W świecie jednowymiarowym czy pozbawionym materii nie da się sensownie grać (chyba że dla beki)"

W pewnym stopniu się zgadzam - dlatego przy świecie jednowymiarowym napisałem, że jest to miejsce raczej na jednego questa.

 

"świat bez światła nie jest w zasadzie zbyt interesujący. Co jest fajnego w tym, że dysponujemy czterema zmysłami w miejsce pięciu?"

Gracze muszą zmienić sposób myślenia. Raz, że sami nie posiadają wzroku, dwa - rdzenni mieszkańcy na miejsce zamiast wzroku mają inne zmysły, co również może wpływać na nieskuteczność pewnych taktyk. "Nie rozumiem... ci obcy zachowują się tak, jakby myśleli, że jak wyjdą z pokoju i będą siedzieć cicho, to przestanę ich zauważać. Jakby nie rozumieli na czym polega zmysł nr 9".

 

Co do krytyki "światów minus". Z tym nie mogę się zgodzić, jak z niemal każdą tezą, która zaczyna się od stwierdzenia "Fantastyka z założenia...". Fantastyka opisuje światy odmienne od rzeczywistego, ale o żadnej zasadzie, która by zakazywała istnienie światów "minus" nie słyszałem, a jeśli taka zasada jest to, ja jej nie uznaję :)

06-10-2013 16:20
Shakaras
   
Ocena:
0

@Siaman

niekoniecznie jest z tym tak zle, jak piszesz - jezeli swiaty minus potraktujesz jako jakas forme elementu calego swiata.

Swiat bez materii, moze posluzyc za swiat duchow/demonow/bogow w bardziej zlozonej grze.

Zgodze sie jednak, ze jako same w sobie takie swiaty nie mialyby wielkiego powodzenia posrod graczy i mg.

 

PS

Mysle, ze jest to dobry temat wyjsciowy do dyskusji na temat swiatotworzenia.

06-10-2013 17:34
Adeptus
   
Ocena:
0

"niekoniecznie jest z tym tak zle, jak piszesz - jezeli swiaty minus potraktujesz jako jakas forme elementu calego swiata."

A jak się z tym nie zgadzam kompletnie. Moim zdaniem można stworzyć ciekawy i samodzielny świat jako punkt wyjścia przyjmując "odejmijmy jakiś element. Jak wyglądałby świat bez żelaza, bez ognia, środków do komunikacji na odległość itd." Może akurat zaprezentowane tutaj światy nie są jakieś super, ale to już kwestia mojego niedostatku talentu, a nie jakiejś zasady "światy minus są be z założenia".

06-10-2013 18:12
Shakaras
   
Ocena:
0

@Adeptus

swiat bez zelaza, to nie to samo co swiat bez materii ;) To duzo bardziej zlozony temat, niz brak jakiegos mineralu czy np. nawet ognia.

Może akurat zaprezentowane tutaj światy nie są jakieś super

Swiat bez materii mi sie bardzo spodobal. Ale raczej jako jeden z elemntow calego swiata.

Masz racje, ze swiat minus (w tym rozumieniu, ze czegos tam nie ma) nie musi oznaczac zlego swiata do gry.

Ale wracajac do swiata bez materii - to jest to kolosalny minus

Swiat mroku jest jak najbardziej mozliwy do jakiegos odgrywania - wszak np. w mrocznych glebinach wzrok jest malo uzyteczny - ale, istnieje forma wytwarzania swiatla przez rozne organizmy (w roznym celu). Takze jest masa form zycia zyjacych w ciemnych jaskiniach, niektore utracily wzrok i doskonale sobie radza.,

W przypadku ryb takim zmyslem jest linia naboczna, ktorej bardzo blisko do zmyslu dotyku/sluchu. Ryby zyjace w zamulonych wodach Nilu opieraja sie wlasnie na wszystkim tylko nie na wzroku - choc oczy maja. Do tego dochodzi tez zmysl elektromagnetyczny - ktory rowniez pozwala sie orientowac w czasoprzestrzeni. Pytanie jest takie, skoro nasz mozg potrafi stworzyc obraz na podstawie swiatla jaki odbiera poprzez zmysl wzroku - to czy podobny mechanizm nie zachodzi w przypadku innych zmyslow (sluchu, linii nabocznej, elektromagnetycznego itp.).

Bym moze to sprawiloby, ze opisy moglyby dotyczyc jak najbardziej ksztaltow, stanu materii, ale zamiast koloru trzeba by dac cos innego. Ciezka sprawa taka zabawa ;)

 

PS

w sumie odpowiednik koloru tez moglby sie znajdowac - tylko czy wtedy - istoty zamieszkujace bylyby swiadome tego minusa? jakim jest brak swiatla? I czy w konsekwencji mialoby to znaczenia dla graczy grajacymi istotami w pelni zaadaptowanymi do warunkow panujacych w tym swiecie?

06-10-2013 18:24
Adeptus
   
Ocena:
0

"tylko czy wtedy - istoty zamieszkujace bylyby swiadome tego minusa? jakim jest brak swiatla? "

Oczywiście, że nie byłyby. To jedno z podstawowych założeń. Tak samo jak nam np. nie brakuje zmysłu ućplugowiania.

06-10-2013 18:56
Shakaras
   
Ocena:
0

Wobec tego nie mialoby to wplywu na rozgrywke jako taka.

 

W przypadku np. braku zelaza, ognia byloby inaczej - jego brak wplywa znacznie na mozliwosci graczy, i istot zamieszkujacych swiat.

Ciekawie sie zrobi jezeli cos lub ktos bedzie posiadalo i umialo wykorzystac zelazo i ogien.

Przyklad z zelazem mozna znalezc w starozytnosci - egipskie armie nie znajace zelaza, uzbrojone w bron z brazu stanely przeciwko przeciwnikom z zelazna bronia w starciu o kontrole na bliskim wschodzie.

w Dragonlance nie znano stali (o ile dobrze pamietam, a ksiazki czytalem z 18 lat temu)

 

PS po raz enty ;)

Wrocmy np. do przykladu swiata bez swiatla, i dodajmy do tego brak mozliwosci komunikacji na dluzsze odledlosci jako kolejna koncepcje.

Przykladowo swiatlo mogloby byc, ale z powodu mgly, dymu czy czegos podobnego nie moznaby sie porozumiewac sygnalami swietlnymi. Moze pyl i ciagly wiatr przeszkadzalyby takze w komunikacji dzwiekowej? Zmysl wzroku przydawalby sie jedynie za dnia i w bardzo krotkim zasiegu? Moze to magiczna zaslona?

06-10-2013 19:02
Adeptus
   
Ocena:
0

"Wobec tego nie mialoby to wplywu na rozgrywke jako taka."

Przy założeniu, że gracze nie są rdzennymi mieszkańcami tego świata, miałoby, bo oni w przeciwieństwie do aborygenów brak wzroku i światła by odczuwali.

 

06-10-2013 19:08
Shakaras
   
Ocena:
0

Przy założeniu, że gracze nie są rdzennymi mieszkańcami tego świata, miałoby, bo oni w przeciwieństwie do aborygenów brak wzroku i światła by odczuwali.

No tak, ale wtedy mamy raczej pomysl na przygode, a nie na swiat (w sensie srodowisko w ktorym mozna rozegrac rozne przygody itp.)

PS

To juz powoli robi sie Pitch Black ;)

06-10-2013 19:13

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.