string(15) ""
» Blog » Fantastyczne ideologie - część III
24-10-2013 14:20

Fantastyczne ideologie - część III

W działach: Fantastyczne ideologie | Odsłony: 304

Odkupiciele

Wiele prawdziwych religii zakłada, że "cierpienie uszlachetnia", np. pomagając odkupić winy, co pozwala po śmierci uzyskać raj, lub lepsze wcielenie w przypadku reinkarnacji. Jednocześnie większość religii zakłada, że zadawanie innym cierpienia jest czymś złym. Ktoś mógłby uznać, że zachodzi tu pewna niekonsekwencja - i kimś takim są Odkupiciele.

Odkupiciele zakładają, że najszlachetniejszym czynem wobec bliźniego jest dręczenie go. Im więcej jego dusza wycierpi na ziemi, tym bardziej się oczyści i tym większych łask dostąpi w zaświatach. Tortury są najskuteczniejszym sakramentem. Tortury nieodmiennie kończą się śmiercią. Skoro Odkupiciele oczyścili jakąś duszę poprzez ból, chcą ją natychmiast posłać do raju, żeby nie było ryzyka, że w międzyczasie na nowo splami się przyjemnością i ziemskim szczęściem. Kiedy hordy Odkupicieli przybywają do miasta, jedynym sposobem na przeżycie jest dołączenie do nich i zadeklarowanie, że jest się gotowym odsunąć w czasie własne zbawienie, tak, aby móc ponieść łaskę cierpienia innym. Z czasem tacy akolici, którzy dołączyli do kultu tylko po to, żeby uniknąć śmierci, biorąc udział w niezliczonych torturach na "parafianach" z innych miast degenerują się, osiągając podobny stopień szaleństwa i fanatyzmu, co starzy członkowie.

Z drugiej strony, dobrobyt prowadzi do nadmiernego przywiązania do dóbr materialnych, co może przeszkadzać w zbawieniu... więc dalejże, niszczyć pola i manufaktury.

Oczywiście, Odkupiciele uważają się za prawowiernych wyznawców lokalnych dobrych bóstw. Z tego powodu zwalczają z wielkim zapałem kultystów należących do religii czczących bóstwa uznawane za złe lub demoniczne. Aczkolwiek w takim przypadku Odkupiciele starają się zadawać śmierć w możliwie bezbolesny i humanitarny sposób - tak, aby nie otwierać heretykom drogi do raju. Znane są nawet sytuacje, kiedy Odkupiciele przed wykonaniem egzekucji na demonolatrach urządzali im orgie, żeby ich dusze nasiąknięte przyjemnością powędrowały po śmierci prosto do piekła.

Odkupiciele różnią się od stereotypowych "obłudnych i złych inkwizytorów" postawą. O ile Ci drudzy na ogół tortury i egzekucje motywują w stylu:"Przykro mi, że muszę ci zadawać ból, uwierz mi, nie sprawi mi to przyjemności, to zło konieczne, aby uratować twą duszę", o tyle Odkupiciele entuzjastycznie stwierdzają: "Bardzo się cieszę, że mogę ci pomóc! Nie martw się, jestem jednym z najlepszych katów, przeżyjesz ból, jakiego do tej pory nie byłeś w stanie sobie wyobrazić! Raduj się, bo twoje zbawienie jest pewne!"

 

Porzućcie wszelką nadzieję

Ten pomysł w pewnym stopniu wpisuje się w tzw "mitologię Cthulhu" tyle, że zakłada otwartą walkę z niewypowiedzianymi horrorami.

Większość ideologii opiera się na nadziei. Nawet zbudowane na agresji i ksenofobii doktryny zawierają swego rodzaju optymizm "Obcy spiskują, niszczą Naszych, są straszliwym zagrożeniem... Ale pod kierunkiem Wodza dokopiemy Obcym i pokażemy, że Nasi są silniejsi!". Nawet religie przepowiadające widowiskową apokalipsę z reguły zakładają, że to będzie wstęp do powstania nowego, lepszego świata...

A co, jeśli ludzie przyznają, że nie ma żadnej nadziei? Wynik walki dobra ze złem nie jest przesądzony na korzyść tego pierwszego, ba, nawet nie jest niepewny. Dobro przegrało tę walkę, jeszcze zanim się ona zaczęła. Zło nie jest brakiem dobra - jest istotą wszechrzeczy, to dobro jest ewenementem i efemerydą.

Bogowie to zgraja psychopatów i sadystów. Wieki temu stworzyli ludzkość po to, żeby czerpać przyjemność z jej dręczenia... a może jako źródło pożywienia? W każdym razie pośród bogów pojawił się jakiś odszczepieniec, który z niejasnych powodów zapałał sympatią do ludzi... a może po prostu chciał zrobić na złość innym bóstwom? W każdym razie odgrodził świat ludzi przed ich wpływami. Od tej pory bogowie bezustannie szturmują tę barierę. Jak na razie osłabili ją na tyle, że mogą przenikać przez nią tylko demony - ich słudzy. Ale z każdym stuleciem zapora słabnie. Przedziera się przez nią coraz więcej demonów. Pewnego dnia przedrą się sami bogowie - pytaniem jest tylko "kiedy" - a Bóg Zdrajca ich nie powstrzyma, większość swojej mocy zużył na stworzenie bariery (a może wręcz poświęcił się, zmieniając w nią?). Zemsta panteonu będzie straszna.

I nie ma absolutnie żadnej nadziei na to, że uda się uniknąć zwycięstwa bogów. Nie ma też nadziei na żadne życie po śmierci, które wynagrodziłoby cierpienia przez nich zadawane. Jeśli nawet Bogu-Zdrajcy udało się stworzyć jakieś własne zaświaty, gdzie mogą w spokoju istnieć dusze zmarłych, to pewnego dnia bogowie dotrą i do nich i zamienią w najokropniejsze piekło, jakie można sobie wyobrazić.

Oczywiście, nie wszyscy wyznawcy Boga Zdrajcy muszą znać tę historię. Może prawdziwy obraz rzeczy mają jedynie hierarchowie kościoła, a wiernych mamią opowieściami o tym, jak to ich Bóg - rzecz jasna Najwyższy Bóg i Stwórca świata - chroni ich przed podłymi, upadłymi demonami oraz o tym, że wydawać się może czasem, że zło przeważy, ale w ostatecznym rozrachunku dobro zwycięży. I wcale nie muszą kłamać z powodu cynizmu, czy ocieplania wizerunku. Po prostu uznają, że jeśli i tak wszystko jest stracone, to nie ma po co straszyć ludzi, lepiej pozwolić ich choć trochę pożyć w spokoju ze złudną nadzieją...

 

 

Komentarze

Autor tego bloga samodzielnie moderuje komentarze i administracja serwisu nie ingeruje w ich treść.

Aesandill
   
Ocena:
+3

Wersja z wędrującymi armiami jest słaba. Oczywisty byłby opór, najczęściej zoorganizowany. A sam motyw niewiele róznił by się od pochodu chałosytów.

 

Terrorysci niszczący spichlerze przed zimą czy zatruwajacy akwedukty brzmi wiarygodniej i ciekawiej.

24-10-2013 15:25
Adeptus
   
Ocena:
0

"Wersja z wędrującymi armiami jest słaba. Oczywisty byłby opór, najczęściej zoorganizowany."

Oczywiście, że tak. I... hmmm... nie chcę żeby to zabrzmiało niegrzecznie ale "i co z tego?" Jeśli gracze mają walczyć z odkupicielami, to sami wezmą udział w tym oporze, jeśli wcielą się w rolę wyznawców - to z tym oporem będą walczyć.

"A sam motyw niewiele róznił by się od pochodu chałosytów."

Poza tym, że odkupicielami kieruje inna filozofia niż chaosytami - tak mi się wydaje. Ewentualnie jakieś powinowactwo można znaleźć z wyznawcami Nurgle'a - którzy też uważają, że siejąc zarazy itd wyświadczają ludziom łaskę (ale ich światopogląd opiera się na innym założeniu - rozkład jest istotą istnienia, więc należy go zaakceptować i pokochać).

24-10-2013 16:26
oddtail
   
Ocena:
+2

Pomysł na Odkupicieli bardzo fajny. Proponowana realizacja zupełnie nie.

Zasadniczo chodzi mi chyba o to, co napisał Aesandill. Od siebie dodam jeszcze, że jeśli chcemy unikalnego elementu w naszym fantastycznym świecie, to ten motyw musi jakoś "grać". Naprawdę nie ma znaczenia i nie da się wpleść w wydarzenia czegoś, co jest oparte na sprytnym pomyśle, ale w praktyce niczym się nie różni od czegoś bardziej sztampowego.

Ktoś, kto zadaje cierpienia i śmierć i myśli, że robi to z dobroci jest fajny. Jeśli jednak jest częścią hordy, która torturuje, pali i zabija, to nie będzie się niczym różnić od sztampowej hordy barbarzyńców. To tak, jakby wykonać intrygującą kamienną rzeźbę, a potem używać jej do walenia innych po głowie. Dla tego pomysłu po prostu istnieją potencjalnie o wiele lepsze zastosowania.

Ale, za sam ciekawy pomysł, polecanka. A co.

EDIT: dodam jeszcze, że nie każde bóstwo w fantastycznych światach uważa, że cierpienie jest dobre dla duszy. W końcu i w realnym świecie nie każda religia promuje taki punkt widzenia. Powiedziałbym, że nawet ich mniejszość.

24-10-2013 16:53
Adeptus
   
Ocena:
0

@ oddtail

"Jeśli jednak jest częścią hordy, która torturuje, pali i zabija, to nie będzie się niczym różnić od sztampowej hordy barbarzyńców. "

Spiskowcy podgryzający korzenie świata też nie są jakimś super oryginalnym pomysłem (prawdę mówiąc, w tym przypadku również można by porównać odkupicieli do chaosytów - albo Skavenów). Nie próbowałem wymyślić oryginalnych metod działania, tylko w miarę oryginalną motywację do działania. A to, jak kto zechce wykorzystać tą motywację w swoich sesjach (o ile ktoś zechce) to już dla mnie sprawa tak naprawdę wtórna.

Szczerze mówiąc, pisząc o odkupicielach miałem w głowie nie tyle hordę barbarzyńców, co coś w rodzaju chłopskich/heretyckich buntów z czasów średniowiecza.

"W końcu i w realnym świecie nie każda religia promuje taki punkt widzenia."

Każda z pewnością nie. Napisałem "wiele" - czy większość, to sprawa do dyskusji... ale nie tutaj :)

24-10-2013 17:19
oddtail
   
Ocena:
+1

@Adeptus: różnica między podgryzającymi korzenie grupami a grupami które idą i palo-gwałco-mordują jest taka, że z grupami które działają subtelniej inni bohaterowie (np. bohaterowie graczy w RPG) mogą wchodzić w interakcję inną niż otwarta walka. Z taką grupą sobie nikt nie pogada, bo zostanie jej wypowiedziana wojna przez... no, praktycznie każdego kto się na nich natknie.

A jak motywacja nie ma szansy "zagrać", być odkryta, być przeanalizowana, nie ma szansy zareagowania na nią - to równie dobrze motywacji mogłoby nie być. Zwłaszcza w RPG. W powieści jeszcze możnaby napisać do któryś rozdział z punktu widzenia hordy, ale na sesji to postaciom graczy mają się przydarzać rzeczy "on-screen", a nie jakimśtam NPCom gdzieśtam.

Mówiąc inaczej: jeśli na sesji D&D drużyna zejdzie do lochów i zabije trolla, to poza nielicznymi wyjątkami nie będzie miało znaczenia - i nawet nie będzie za bardzo możliwości odkrycia - czy troll miał ciężkie dzieciństwo, bóle brzucha czy dwie żony. Backstory ma sens tylko wtedy, gdy jakoś "uruchamia" historię właściwą.

24-10-2013 17:25
Adeptus
   
Ocena:
0

"że z grupami które działają subtelniej inni bohaterowie (np. bohaterowie graczy w RPG) mogą wchodzić w interakcję inną niż otwarta walka. "

Z odkupicielami-wojownikami też. Celowo umieściłem wzmiankę o tym, że jedynym sposobem, aby darowali ci życie jest dołączenie do nich. A czy uciekniesz przy pierwszej okazji, czy też pozostaniesz w ich szeregach, to już inna sprawa. Zresztą, równie dobrze można od początku stworzyć drużynę odkupicieli - może twórcy podręczników do DnD uważają, że charakter zły jest zarezerwowany dla przeciwników graczy, ja nie :D

Inna zahaczką jest też fragment o zwalczaniu wyznawców demonów - to daje możliwość zawarcia chwilowego sojuszu nawet przez "konwencjonalnie" dobrą drużyną. Oczywiście, natychmiast po pokonaniu "szatanistów" odkupiciele zaatakują graczy, żeby wynagrodzić ich rajem (tym bardziej, że świeżo po zgromieniu wyznawców demonów dusze graczy mają większą szansę na zbawienie).

24-10-2013 17:49
nerv0
   
Ocena:
+2

Przyznam, że zaintersowałby mnie pomysł Odkupiciela, seryjnego mordercy, który poddaje swoje ofiary straszliwym torturom, a BG muszą odkryć stojące za tym motywy. Postać w sam raz na sesję w klimatach filmu "Siedem". :]

24-10-2013 20:04
jakkubus
   
Ocena:
+2

Motyw z Odkupicielami jest bardzo ciekawy, ale widziałbym to nieco inaczej. Zamiast barbarzyńskiej hordy czy Tajemnego Towarzystwa Piłującego Filary Bytu  podszedłbym do sprawy w indywidualny sposób. Mówi się, że jedna śmierć to tragedia, milion to statystyka. Odkupiciele-spiskowcy byliby zbyt zajęci Wielkimi Planami, a Odkupiciele-buntownicy robiliby to hurtowo, przez co mniej osobiście. Więc kto pochyli się nad zbawieniem jednostki? Ja wyobrażam sobie pojedynczego psychopatę (ew. niewielką grupę). Takiego seryjnego mordercę, który na swe ofiary wybiera ludzi, których uzna za najbardziej wartościowych (lub przeciwnie, chce nieść zbawienie tym, co zbłądzili) i torturuje ich długo i z pietyzmem. Świetnie nadawałoby się to na sesję detektywistyczną.

24-10-2013 22:15
Cooperator Veritatis
   
Ocena:
+1

Zauważenie tej niekonsekwencji między uszlachetniającym cierpieniem a zadawaniem cierpienia (pomijając fakt, że zarówno w chrześcijaństwie, jak i w buddyzmie ta niekonsekwencja jest zupełnie pozorna) wymaga bardziej złożonego podejścia do religii, bardziej przypomina filozoficzne rozważania, niż system dla rabujących, palących, gwałcących. Mnie bardziej przy realizacji tego pomysłu bardziej odpowiada jakiś urzędnik czy feudał, który w czasie różnych klęsk stara się jak najbardziej sabotować próby niesienia pomocy mieszkańcom, zakłamuje przed wyższymi władzami szkody, w czasie nieurodzaju ściąga jeszcze wyższe daniny etc. Odkrycie przez BG, jakimi motywacjami się kierują tacy BNi to temat na niesztampową przygodę.

25-10-2013 07:05
nerv0
   
Ocena:
+2

Co do mojego (i jakkubusa) pomysłu na seryjnego mordercę, to sam widziałbym w tej roli jakiegoś skrzywionego kapłana, który opacznie postrzega przykazania swojej religii. Cechą łącząc jego ofiary jest to, że wszystkie się u niego spowiadały, więc wie najlepiej jakie grzechy popełniły i jest w stanie odpowiednio dobrać "pokutę". Zaś elementem powtarzającym się na miejscu zbrodni będą ślady ostatniej posługi (spalone kadzidła, zostawiona kartka z modlitwą, pieniążek dla Charona itd.) oddanej ofierze po śmierci.

Sprawa już od początku będzie mieć więc charakter rytualny, a w związku z tym gracze chętnie zaczerpną pomocy w świątynii, a tam (jak na prawidła rządzące zachowaniem seryjnych morderców przystało) w pomoc w śledztwie najbardziej zaangażuje się sam morderca, który nota bene chętnie skieruje Bohaterów na fałszywy trop licząc, że uda mu się wrobić w morderstwa kogoś innego. Sam zaś uważa, że po śmierci zostanie zbawiony, bo tak na prawdę on również musiał znosić ogromne cierpienie, gdy zmuszony był zadawać ból swoim ofiarom.

Tak, całkiem fajnie się to prezentuje. Dzięki. :]

25-10-2013 10:56
Adeptus
   
Ocena:
0

"wymaga bardziej złożonego podejścia do religii, bardziej przypomina filozoficzne rozważania, niż system dla rabujących, palących, gwałcących."

Większość fanatyków walczących w imię religii czy ideologii to ludzie niezdolni do filozoficznych rozważań :D

25-10-2013 19:41
Shakaras
   
Ocena:
0

Pomysł z bogami z Porzućcie wszelką nadzieję bardzo fajny. :)

25-10-2013 20:11

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.