string(15) ""
» Blog » Fantastyczne ideologie - część I (i zapewne ostatnia)
29-09-2013 15:32

Fantastyczne ideologie - część I (i zapewne ostatnia)

W działach: Fantastyczne ideologie | Odsłony: 517

Spokojnie, ta notka nie ma na celu flejmu światopoglądowego. Bo też nie nie będę się zajmował ocenianiem realnie istniejących religii i filozofii. Chodzi mi raczej o prezentowanie propozycji nurtów myślowych i organizacji, które można by wprowadzić na sesję. Generalnie w tej dziedzinie z oryginalnością w większości istniejących systemów jest dosyć krucho - np. jeśli chodzi o religię, to na ogół mamy do czynienia ze sztampowymi panteonami typu "Bóg gromów, bóg morza, bóg śmierci" albo z wariacjami na temat jakiegoś "parachrześcijaństwa". Oczywiście, są wyjątki - tu np. warto wskazać na Planescape ze swoimi frakcjami. Będę starał się podawać pomysły na nurty, które w jakiś sposób się odróżniają do "kanonu" i nie są też prostą kalką realnie istniejących światopoglądów. Będą to opisy na tyle ogólnikowe i generyczne, żeby można je było zastosować do wszystkich/większości settingów. Jeśli pomysł spotka się z jakimkolwiek zainteresowaniem, będę kontynuować serię (stąd dopisek w nawiasie w tytule, bo raczej się tego nie spodziewam).

Dodam, że opisywanie ideologie mogą zawierać pewne logiczne niespójności, a nawet być celowo idiotyczne. Bo też nie mam na celu stworzyć Jedynie Słusznego systemu filozoficznego, a potem na Was na niego nawrócić, ile po prostu powymyślać różne nurty, których zwolennikami mogą być członkowie fantastycznych frakcji w fantastycznych światach. Z większością zaprezentowanych poglądów sam się nie zgadzam :D

Na początek dwa przykłady - jeden czysto religijny, drugi nie.

 

Wojujący Kościół Milczącego Stwórcy

Deizm nie jest ideą nową. Tyle, że w realu na ogół prowadzi do obojętności religijnej - skoro Bóg/bogowie nie ingerują w świat, to nie warto zaprzątać sobie nimi głowy. Co jednak, jeśli weźmiemy deistów, który wierzą w biernego Boga tak głęboko i żarliwie, aż do tego stopnia, że gotowi są zabić w w imię swych poglądów?

WKMS zasadza się na założeniu, że jeśli Bóg jest doskonały, to stworzony przez niego świat także jest doskonały. W związku z tym, przyjmowanie jakichkolwiek bieżących ingerencji bóstwa w rzeczywistość materialną jest bluźnierstwem. Bóg, który dokonuje cudów, jest kiepskim mechanikiem, który stworzył kiepską, zawodną machinę, która nie potrafi funkcjonować bez ciągłego nadzoru i którą trzeba  praktycznie bez przerwy naprawiać i ulepszać. Wg WKMS Stwórca jest doskonałym architektem, który stworzył doskonałe, a co za tym idzie - samowystarczalne dzieło.

Jak te założenia przekładają się na praktykę? Kult w WKMS mocno odbiega od tego, obecnego w innych religiach. Brak jest jakiegokolwiek składania ofiar, czy choćby modlitw błagalnych. Są one nie tylko nie zalecane, ale zdecydowanie zakazane. Bóg jest doskonały i wszechwiedzący, sposób, w jaki zaplanował świat jest najlepszym z możliwych, więc śmiertelna istota, która próbuje za pomocą szantażu emocjonalnego czy przekupstwa wpłynąć na Boga w celu zmiany jest głupcem (bo jej działanie jest bezsensowne) i heretykiem (bo prosząc Stwórcę o ingerencję zakłada, że boski plan zawiódł i jego twórca musi wprowadzić poprawkę). Funkcjonują jedynie modlitwy dziękczynne - aczkolwiek Stwórcy do niczego nie potrzebne są hołdy składane przez śmiertelników, to moralnym jest wysławianie Jego doskonałości i dziękowanie za stworzenie (podobnie, jak np. moralnym jest, aby żebrak podziękował bogaczowi za jałmużnę, choć realnie temu bogaczowi podziękowanie żebraka w niczym nie pomoże ani nie zaszkodzi). Drugim ważnym elementem nabożeństw są umoralniające kazania. Swoisty fatalizm WKMS nie zakłada bierności jego wyznawców - wręcz przeciwnie. Rozwijając swoje ciało, umysł i ducha. aktywnie działając dla dobra swego otoczenia stajesz się w pełni funkcjonującym trybikiem Boskiej Maszyny. Oczywiście, jeśli tego nie będziesz robić, to i tak owa Maszyna nie zawiedzie - wszak jest doskonała - ale nie zmienia to faktu, że będziesz godnym pogardy śmieciem.

Natomiast zdecydowanie aktywnie wyznawcy WKMS podchodzą do osób innego wyznania. Aktywnie i nieodmiennie agresywnie. Konflikty mogą prowadzić do ciekawych dyskusji, ukazujących odmienność rozumowania wyznawców Milczącego Stwórcy. Załóżmy, że w tym samym świecie istnieje normalny, sztampowy panteon fantasy z bogami, którzy wtrążalają się w sprawy swoich czcicieli, dają kapłanom czary itd. Wyznawca takiego panteonu powie członkowi WKMS "Ale przecież nasi bogowie są prawdziwi, pomagają nam, zresztą szwagier na własne oczy widział, jak Bóg Sprawiedliwości zstąpił na ziemię, żeby porazić przestępców". Na co wyznawca Milczącego Stwórcy odpowie "No właśnie przecież to, że wam pomagają świadczy o tym, że są fałszywymi bogami! Prawdziwy bóg od początku stworzyłyby świat taki, jakim chciałby, żeby był. A to są jacyś podszywacze, którzy próbują zdobyć popularność dzięki jarmarcznym sztuczkom". Dyskusja z ateistą też byłaby ciekawa. "Udowodnij, że twój bóg jest prawdziwy!" "Nic prostszego. Mój bóg jest prawdziwy, gdyż nikt go nigdy nie widział i nie zobaczy, nigdy się do nas nie odezwał i nie odezwie, nigdy nie uczynił dla nas żadnego znaku ani cudu. Mogę ci wykazać, że nigdy, w całej ludzkiej historii nie ma ani jednego przypadku jego objawienia, a ni pokazu mocy, które by mogło dowieść, że to fałszywy bożek".   Dodajmy, że jeśli kiedyś w łonie WKMS pojawi się jakiś prorok, głoszący że otrzymuje wizje od Stwórcy i czyniący cuda, to z miejsca zostanie uznany za heretyka. A jeśli jego cuda będą faktycznie działać, to dodatkowo za groźnego czarnoksiężnika - przecież prawdziwy bóg nigdy, przenigdy nie uzdrowiłby chorego, ani nie wskrzesiłby zmarłego.

Z jednej strony członkowie WKMS mogą być ekstremalnymi konserwatystami, doprowadzającymi do skrajności zasadę, że nie nalezy poprawiać Boga. Budowanie wozów jest herezją, bo gdyby Stwórca planował, że ludzie mają się poruszać w taki sposób, od początku stworzyłby ich z kołami zamiast nóg. Z drugiej strony mogą być, przy całym swoim braku tolerancji, największymi orędownikami postępu i poszerzania wiedzy - głęboka wiara w brak możliwości boskiej interwencji sprawia, że zakładają, że człowiek musi sam, własnym rozumem i siłami dbać o siebie. Ponadto, skoro świat stworzony przez Stwórcę jest doskonałym mechanizmem, to grzechem byłoby nie poznawać doskonałych praw nim rządzących i wykorzystywać ich. Równie dobrze, mogą występować obie frakcje i może dochodzić między nimi do wojen.

 

Nekromanci, jako darwiniści społeczni

Dlaczego nekromancie są nekromantami? Najczęstsze są dwie odpowiedzi. Pierwsza opcja ukazuje ich jako cynicznych, egoistycznych łotrów, którzy mroczną sztukę stosują dla zwyczajnej korzyści, dla stworzenia armii nieumarłych i zdobycia władzy nad światem. Druga, wręcz przeciwnie - jako fanatyków, wierzących, że życie to ohydna abominacja, którą za wszelką cenę trzeba usunąć (czyli nie tyle zapanować nad światem, co go zniszczyć). Czasem pojawia się też trzecia opcja - nekromanci jako "taoiści", którzy walczą o otrzymanie równowagi pomiędzy życiem a śmiercią.

Ideologia, którą chcę zaprezentować, najbliższa jest opcjom 1 i 2. Z tymże, "moi" nekromanci nie wychodzą z idealistycznego założenia, że równowaga między życiem a śmiercią jest wartością, o którą trzeba walczyć. Oni stwierdzają, że z empirycznej obserwacji wynika, że obiektywnym faktem jest to, że bez śmierci nie może istnieć życie, czy się to komu podoba, czy nie. To dzięki śmierci możliwe są akty będące najczystszą afirmacją życia - poczęcie i narodziny. Gdyby nie istniała śmierć, nie mogłyby rodzić się nowe istoty, gdyż po prostu zabrakłoby miejsca i zasobów. Z drugiej strony, śmierć "umacnia" życie - eliminuje najsłabsze osobniki, pozostawiając miejsce i możliwość rozwoju dla silniejszych, tym samym przyczyniając się do wzmocnienia całego gatunku, a szerzej - zbiorowości wszystkich żyjących stworzeń. Śmierć, jest jak ogrodnik, który przycina pędy winorośli, dzięki czemu cała roślina lepiej rośnie.

A skoro tak to działa, to czemu z tego nie korzystać? Wszak lepiej być silniejszym, niż słabszym. Dodatkowo, dążenie do własnej potęgi po trupach słabszych od siebie nie jest jedynie aktem egoizmu - jest działaniem dla dobra ogółu! A najdoskonalszym do tego środkiem jest właśnie nekromancja. Nekromancja nie tylko eliminuje słabych (dzięki zaklęciom ofensywnym), ale sprawia, że nawet po śmierci mogą się oni przysłużyć silniejszym - jako nieumarli słudzy. Co więcej, wymiatając słabych, pozwala przedłużać egzystencję najbardziej wartościowych jednostek (dzięki wampiryzmowi, przemianie w lisza itd.). A zatem jest jeszcze efektywniejszym sposobem na rozwój społeczeństwa, niż zwykły dobór naturalny!

Z tego punktu tok myślenia nekromantów może iść w dwóch kierunkach. Jeden to kierunek "totalitaryzmu" - nekromanci powinni przejąć władzę a potem decydować, kto może żyć, kto przyda się jedynie jako zombie, a kto powinien otrzymać nieśmiertelność. Drugi to kierunek "liberalny" - żadnego centralnego sterowania, najlepszy jest ciągły konflikt, w którym w praktyce okaże się kto zasługiwał na dalszą egzystencję, a kto nie. Bo jeśli ktoś przegrał i został zamieniony w zombie, to znaczy, że był słaby i na to zasługiwał.

Odmienny od stereotypowego może być też styl bycia takich nekromantów. Nekromanta nie musi być bladym chudzielcem w przesiąkniętej trupim zapachem czarnej szacie. Może być charyzmatycznym liderem grupy ludzi, myślących, podobnie jak on. Może być żyjącym pełnią życia hedonistą i sybarytą. Może posiadać rodzinę. Może być całkiem normalnym człowiekiem, który wychodzi z założenia, że "Świat funkcjonuje tak, a nie inaczej. Śmierć wynosi silnych, niszczy słabych. W porządku. Ale to nie znaczy, że mam się poświęcać walce o eliminację słabych, biegać po ulicy i mordować ludzi. Mnie obchodzi tyle, żebym to ja i moi bliscy znaleźli się w gronie silnych. Więc będę działał na rzecz dobra swojego i ich, a reszta mnie nie obchodzi. Innych będę miażdżył wtedy, gdy wejdą nam w drogę - a jeśli nam nie przeszkadzają, niech sobie żyją, co mnie to obchodzi".

Komentarze

Autor tego bloga samodzielnie moderuje komentarze i administracja serwisu nie ingeruje w ich treść.

Venomus
   
Ocena:
0

Całkiem ciekawy kawałek lektury porannej.

Pogląd WKMS jest interesujący jako taki miks wszelkich fanatyzmów naszych religii splecionych w jedno. Tylko w takim typowym świecie politeistycznym (D&D, Młot) to stowarzyszenie skończyłoby w jeden z 2 sposobów:

1. Zmuszeni do przeniesienia się do jakiegoś miejsca z dala od większych skupisk ludzkich którzy nie chcieliby mieć nic wspólnego z podobnymi oszołomami (Dżungla Chult, Pustkowia Chaosu). Tam mogliby sobie czcić perfekcyjnego stwórcę do woli :D

2. Najprawdopodobniej prawdziwi bogowie i/lub ich wyznawcy zdenerwowani impertynencją/herezją/byciem nadętymi dupkami po prostu urządzaliby masowe pogromy takiej sekty. Skończyłoby się to albo szybkim zniknięciem kultu z powodu braku wyznawców lub w najlepszym razie zejście do podziemia i czczenia po cichutku wśród Skavenów...

 

Co do nekromantów jako oportunistów i gromady ludzi dbających o balans (lub nie) nie jest to rzecz nowa. Zapomniałeś tez o jednym z częstszych powodów zostania nekromantą : "Nie nie chce podbijać świata ale cni mi się umierać. Dajcie mi w spokoju żyć wiecznie i czytać zakurzone księgi. Jak przy tym obrabuje kilka grobów czy ukatrupię paru paladynów, mówi się trudno". Czasami za tym nie musi się kryć wielka filozofia ;)

30-09-2013 08:40
Shakaras
   
Ocena:
0

Ja osobiście w mojej autorce utworzyłem nurt Bezbożników - jest to ideologia antyreligijna, mówiąca, że każda religia prowadzi do zła fanatyzmu. Samo powstanie Bezbożników jest związane z historią jednej religii, której kapłani niemożebnie ciemiężyli i wykorzystywali lud...aż wybuchł bunt.

Dlatego w krajach Bezbożników religia jest zakazana. Jednocześnie ci sami Bezbożnicy są podzieleni na frakcje, które są ateistyczne, deistyczne itp. To oczywiście inny trochę przykład niż Wojujący Kościół Milczącego Stwórcy.

Pytanie jest takie, czy osoba niewierząca/deistyczna jest skłonna ginąć w imię walki z religią? 

30-09-2013 11:29
Adeptus
   
Ocena:
+1

"Najprawdopodobniej prawdziwi bogowie i/lub ich wyznawcy zdenerwowani impertynencją/herezją/byciem nadętymi dupkami po prostu urządzaliby masowe pogromy takiej sekty. Skończyłoby się to albo szybkim zniknięciem kultu z powodu braku wyznawców lub w najlepszym razie zejście do podziemia i czczenia po cichutku wśród Skavenów..."

A możliwe, ja podaję tylko takie ogólne pomysły, sposób dopasowania funkcjonowania danej organizacji do settingu to już kwestia indywidualnego dostosowania. Jak to kiedyś powiedział niedawno obchodzący urodziny były prezydent "Ja rzucam pomysły, a wy je łapcie" :) Nigdzie nie pisałem, że WKMS musi być w każdym świecie organizacją wpływową, potężną i popularną. Równie dobrze może być niewielką sektą, którą większość ludzi traktuje jako garstkę zidiociałych oszołomów wyznających niezrozumiałą doktrynę. Z drugiej strony, w sprzyjających okolicznościach może zyskać na znaczeniu nawet w świecie z realnie działającym panteonem - może ludzie mają dosyć ciągłych wojen toczonych przez bóstwa i wtrącania się do ich codziennego życia i idea "religii konstytucyjnej", gdzie bóstwo do niczego się nie wtrąca zaczyna być dla nich atrakcyjna? Poza tym, tak naprawdę w przypadku dedeka to ten "kult" wcale nie byłby w 100% oderwany od rzeczywistości - wszak Lord Ao jest w znacznej mierze takim "milczącym stwórcą" (przynajmniej we wcześniejszych edycjach, bo nie wiem na ile namieszały te najnowsze). Z drugiej strony, w światach z bogami kroczącymi po ziemi często mamy zasadę "Im więcej wyznawców i im mocniej wierzących, tym potężniejszy bóg" - wówczas deiści mają szansę na zwycięstwo, jeśli im się im się odwieść od wiary w aktywnych bogów wystarczającą ilość ludzi, a potem im aktywni bogowie będą słabsi, tym większe będzie pole do manewru i siła WKMS będzie rosnąć lawinowo. Oczywiście, to znowu tylko jedna z możliwych opcji.

Oczywiście dużo większe szanse na rozwój WKMS będzie miał w światach bez aktywnie działającego panteonu, w tym w wariacjach na temat naszego świata, jak np. w Neuroshimie. Wolę jednak nie ryzykować zagłębiania się w dokładniejsze rozważania na ten temat, bo wówczas zacząłbym porównywać to do realnie istniejących religii i mogłoby się zakończyć flejmem światopoglądowym, a nie taki jest cel tej notki.

 

"Zapomniałeś tez o jednym z częstszych powodów zostania nekromantą : "Nie nie chce podbijać świata ale cni mi się umierać. Dajcie mi w spokoju żyć wiecznie i czytać zakurzone księgi. Jak przy tym obrabuje kilka grobów czy ukatrupię paru paladynów, mówi się trudno". Czasami za tym nie musi się kryć wielka filozofia ;)"

Trochę wspomniałem o nieco podobnej postawie pod koniec notki. Pewnie, że za nekromancją (jak w sumie za wszystkim) nie musi się kryć żadna filozofia, ale w takim przypadku nie mam za bardzo nad czym się rozwodzić :)

 

"Ja osobiście w mojej autorce utworzyłem nurt Bezbożników - jest to ideologia antyreligijna, mówiąca, że każda religia prowadzi do zła fanatyzmu."

Wiem, że już wcześniej padały pomysły ideologii antyteistycznych, dlatego chciałem stworzyć coś odmiennego, ideologię, która nakazuje wiarę w bóstwo, ale w mocno pokrętny sposób.

 

"Pytanie jest takie, czy osoba niewierząca/deistyczna jest skłonna ginąć w imię walki z religią? "

Ludzie są w stanie zabijać i ryzykować życiem w zasadzie dla każdej idei. Każdy światopogląd w "sprzyjających" okolicznościach może stać się zarzewiem masakry. Można sobie nawet wyobrazić skrajnych pacyfistów, którzy tworzą potężną i bezwzględną armię, żeby pokonać wszystkie inne armie na świecie, a potem zmusić do rozbrojenia ("Wojna, która zakończy wszystkie wojny" i tak dalej).

30-09-2013 13:12
Shakaras
   
Ocena:
0

Wiem, że już wcześniej padały pomysły ideologii antyteistycznych, dlatego chciałem stworzyć coś odmiennego, ideologię, która nakazuje wiarę w bóstwo, ale w mocno pokrętny sposób.

Rozumiem.

Dodam tylko, że Bezbożnicy nie są ideologią antyteistyczną (lub ich część), tylko ideologią antyreligijną, nie odrzucającą jednocześnie wiary w istnienie bogów/boga.

Ludzie są w stanie zabijać i ryzykować życiem w zasadzie dla każdej idei.

Być może tak jest. W przypadku z mojej autorki, chciałem właśnie żeby Bezbożnicy byli większymi fanatykami niż inni. Mam nadzieje, że uda się dzięki nim odwzorować w mojej autorce problem fanatyzmu (chcę żeby byli postrzegani przez innych tak jak u nas fanatyzm islamski). Z tym, że chciałbym to w miarę sensowny sposób uzasadnić i przedstawić. Podać takie mechanizmy, które choć fantastyczne, byłyby prawdopodobne.

30-09-2013 13:47
Venomus
   
Ocena:
0

Z tym, że Ao jednak zainterweniował - z powodu nieposłuszeństwa ( i maciupkiej kradzieży) spowodował chaos na Torilu jakiego tubylcy jeszcze nie widzieli. Doprowadził do normalności dopiero gdy zguba się odnalazła i nałożył pęta na rozbuchane bóstwa. Nieinterwencja w "idealny" świat, że ho, ho ;] To, że Ao sam zabija każdego kto w niego wierzy (jak Pani Ostrzy) pasowałoby do twojej koncepcji, choć znowu - ujawnia się anie powinien skoro nie ma po co ;] Z tego co zasłyszałem z nadchodzącej edycji Ao znowu namiesza zmieniając obraz świata, odtwarzając pewne nieważne kamienne tabliczki...

 

Ale koncepcja jest bardzo dobra i tak jak mówisz w takim Wolsungu, Sawedżu czy Neuro wpisywałaby się wyśmienicie.

30-09-2013 15:17
Adeptus
   
Ocena:
0

@ Shakaras

Rozumiem. No ciekawe, chętnie bym zobaczył, jak podszedłeś do tego tematu. Bezbożnicy, którzy walcząc z fanatyzmem religijnym sami okazują się jeszcze większymi fanatykami, to jest dobry sposób na ukazanie tego, jak częstokroć ideologia zamienia się w zaprzeczenie samej siebie (jak np. w tym przykładzie z wojującymi pacyfistami).

@ Venomus

"Z tym, że Ao jednak zainterweniował - z powodu nieposłuszeństwa ( i maciupkiej kradzieży) spowodował chaos na Torilu jakiego tubylcy jeszcze nie widzieli."

Wiem, wiem, dlatego napisałem, że jest "w znacznej mierze takim Milczącym Stwórcą". W pełni temu obrazowi nie odpowiada, bo po 1. Jak sam zauważyłeś przynajmniej raz zdarzyło mu się zainterweniować, po 2. sam na ogół się nie wtrąca do spraw świata, ale powierza to zadanie podwykonawcom.

"To, że Ao sam zabija każdego kto w niego wierzy (jak Pani Ostrzy) pasowałoby do twojej koncepcji, choć znowu - ujawnia się anie powinien skoro nie ma po co ;"

A zabija (tzn Ao, bo co do Pani Ostrzy to nie mam wątpliwości)? Myślałem, że totalnie ich olewa, a ludzie, którzy deklarują się jako jego wyznawcy na użytek sortowania w życiu pozagrobowym są traktowani jako ateiści? No ale nie uważam się za znawcę tego uniwersum, więc możliwe, że coś tam źle usłyszałem.

 

"Ale koncepcja jest bardzo dobra i tak jak mówisz w takim Wolsungu, Sawedżu czy Neuro wpisywałaby się wyśmienicie."

Dziękuję. Wygląda na to, że jednak nie będzie to jedyna notka z tego cyklu, bo widzę, że jakieś zainteresowanie jest. Jeśli ktoś ma swoje ciekawe koncepcje, niech też się nimi podzieli, bp. Shakaras może napisać coś więcej o Bezbożnikach (chociaż, skoro są częścią całego autorskiego systemu, to może nie będzie chciał ujawniać takiego pojedynczego elementu).

 

30-09-2013 15:40
Venomus
   
Ocena:
0

A owszem. Do tego stopnia nie lubi spoufalania się, że ukatrupił niejednego - z tego co pamiętam w stylu marnego GM'a - błyskawica z nieba ;] Po kilku przypadkach liczba wyznawców spadła drastycznie. I owszem są oni traktowani jako ateiści, co w Faerunie oznacza bycie częścią muru składającego się z drgających martwych ciał i dusz.

 

30-09-2013 15:54
Kaworu92
   
Ocena:
+3

WIĘCEJ :D :D :D

30-09-2013 16:58
Shakaras
   
Ocena:
0

WIĘCEJ :D :D :D

popieram postulat ;) temat bardzo ciekawy, szczególnie dla tych którzy mają aspiracje by światotworzyć :)

 

A odnośnie nekromantów

Myślałem kiedyś nad takim społeczeństwem w którym nekromanci są najwyższą klasą. Społeczeństwo zamiast niewolnictwa wykorzystywałoby zmarłych. Byłoby to w tym wariancie akceptowalne przez obywateli, gdyż szkielety i zombie wykonywaliby za nich najcięższe prace, szli pierwszą falą na wroga itp.

30-09-2013 18:25
Adeptus
   
Ocena:
0

Shakaras - dobry pomysł na odmrocznienie nekromantów. A nawet można to wykorzystać do ukazania ich jako "tych dobrych" - dzięki recyklingowi zwłok obywatelom żyje się lepiej, bo jak napisałeś, zombiaki odciążają ich w pracy i na wojnie... Podczas gdy w sąsiednich krajach feudałowie, przekonani o swej moralnej wyższości "nad tymi plugawymi czarnoksiężnikami" zmuszają chłopów pańszczyźnianych/niewolników do wypruwania z siebie żył.

30-09-2013 21:13
Venomus
   
Ocena:
0

Shakarasie - takie imperium w zasadzie się pojawiło - Thay z FR po części korzystało z nieumarłej siły roboczej (od czego mają zulkira nekromancji) niemniej na modłę wschodu ludzcy niewolnicy też byli obecni. Ale po paru modyfikacjach we fluffie, plus po wydarzeniach w Thay z ostatniej edycji to coraz bardziej zbliża się do państwa z twojego opisu.

01-10-2013 03:08
Królik
   
Ocena:
0

Thay w czwartej według opisu wydawało mi się właśnie krainą gdzie żywi to jedynie magowie i turyści, chyba jednak muszę jeszcze raz do podów zajrzeć. 

Co do Lord Ao to według historii planów, wojny Bogów z Primordialami, to któryś go na pół rozerwał tworząc Tiamat i Bahamuta :P

[offtop mode off]

Więcej takich opisów, szczególnie tak pokręconych jak WKMS. Jest wypełniony pomysłami na wiele przygód i motywów.

01-10-2013 10:07
Adeptus
   
Ocena:
0

Bardzo dziękuję za miłe słowa i polecanki.

Zgodnie z postulatami, opublikowałem kolejną część cyklu, zapraszam:

http://polter.pl/Fantastyczne-ideologie-czesc-druga-Sztuka-dla-sztuki-b17093

01-10-2013 13:56

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.