string(15) ""
» Blog » [F] Krajobraz Fikcji
28-12-2010 02:14

[F] Krajobraz Fikcji

W działach: F, RPG | Odsłony: 8

[F] Krajobraz Fikcji

Krajobraz Fikcji

 

 

Udało nam się spisać trochę materiału do gry "F", o której możecie poczytać w poprzedniej notce. To dobra okazja, żeby zainaugurować brudnopis designera. Na łamach cyklu będziemy przedstawiać koncepcje, które czynią "F" wyjątkową - zwięźle, nie po kolei, może czasami niejasno, ale zawsze z ochotą na wytłumaczenie myśli.

 

Mamy twarde założenie - każda koncepcja musi zwiększać grywalność lub oferować niespotykany gdzie indziej gameplay. Nie zdziwcie się więc, że opisy rozwiązań będziemy poprzedzali pomysłami na przygody, w których testujemy zastosowanie featurki.

 

Pierwszy odcinek zawiera notatki na temat krajobrazu Fikcji, czyli architektury wymyślonych światów.

Miłej lektury.

 


 

Gdzieś w Zaginionym Świecie (Arthur Conan Doyle, Zaginony świat) funkcjonuje mały posterunek "F", który bada ludzi pierwotnych. Niedawno kontakt radiowy mędzy placówką a rzeczywistością został zerwany. Normalnie w takch okolicznościach korporacja czeka - wiadomo, wysłanie ekipy ratunkowej kosztuje, a może przyczyną milczenia jest po prostu awaria nadajnika.

 

Ale oto nadarza się okazja załatwienia dwóch spraw za jednym zamachem. Pewien biznesmen uznał, że lot w kosmos to już przeżytek i zapragnął kupić nietypowe safari - polowanie na dinozaury. BG ruszają w Fikcję z wyprawą ratunkową, a przy okazji opiekują się ekscentrycznym myśliwym. Drużyna, jak zwykle w podobnych wypadkach, dostaje pozwolenie na działania wyłącznie na drugim planie. Oznacza to, że pod rzadnym pozorem nie może wtrącać się w fabułę książki.

 

Agenci "F" przedzierają się przez dzicz i odkrywają, że posterunek Firmy jest oblężony przez małpoludy. Naukowcy potrzebują pomocy - trzeba wyrwać ich z piekła dinozaurów, dostarczyć do punktu przerzutowego i odesłać do rzeczywistości. Jednak myśliwy-amator pojawił się w naszej historii nie przez przypadek. Jakby mało było kłopotów z dzikimi małpoludami i krwiożerczymi gadami, biznesmen poczuł zew przygody i postanowił na własną rękę uratować wyprawę głównego bohatera książki. Drużyna otrzymuje kolejny cel: nie dopuścić do wejścia na pierwszy plan i za wszelką cenę uniknąć kontaktu z ekspedycją pofesora Challengera.

 


 

  • Pierwszy plan

Jeśli wyobrazimy sobie, że za głównymi bohaterami książki lub filmu podąża kamera, to wszystko co znajduje się w jej kadrze, jest pierwszym planem. Mówiąc innymi słowy pierwszy plan jest tym, o czym bezpośrednio opowiada dzieło.

 

Gdy bohater gracza na balu u księcia prosi do tańca Kopciuszka, to działa na pierwszym planie. Podobnie, jeśl kradnie konia, na którym protagonista westernu zaraz ucieknie z miasteczka kontrolowanego przez skorumpowanego szeryfa.

 

Dla agentów "F" działanie na pierwszym planie zawsze jest ryzykowne, gdyż może wywołać zmiany w treści dzieła. Na przykład w baśni o Kopciuszku pojawi się zdanie: "Kopciuszek zdążył zatańczyć tylko z jednym kawaleram, kiedy został poproszony do tańca przez księcia" (agenci zawsze mają przy sobie egzemplarz dzieła, żeby sprawdzać takie zmiany na bieżąco). W przypadku drobnej różnicy kłopoty zaczynają się dopiero po powrocie do rzeczywistości. Ale jeśli gracze postanowią zrobić coś wielkiego, a przede wszystkim rażąco niezgodnego z konwencją, jak detonacja taktycznego ładunku nuklearnego na balu Kopciuszka, problemy dopadną ich jeszcze w świecie wymyślonym, bowiem uruchomią się mechanizmy obronne Fkcji, poczynając od odliczania do resetu,  a kończąc na przybyciu jednej z Muz, niesławnych Demonów Fikcji.

 

 

  • Drugi plan

Ujmując rzecz najprościej drugim planem jest wszystko, co nie przynależy do pierwszego, aż do granic Fikcji, czyli do Didaskaliów. Pałac księcia z naszego przykładu leży na drugim planie, do momentu rozpoczęcia balu, gdy staje się pierwszoplanowy. Koń westernowego bohatera żyje na drugim planie dopiero od tego momentu fabuły, kiedy przestaje być kluczowy dla ucieczki z miasta bezprawia.

 

Żaden autor nie jest w stanie szczegółowo przedstawić swojego świata metr po metrze, więc drugi plan w znacznej mierze składa się z logicznego i utrzymanego w konwencji dzieła przedłużenia zamysłów autora. Mogą w nim istnieć nieprzewidziane przez twórcę miejsca lub wymienione przezeń jedynie z imienia postaci. Drugi plan potrafi zaskoczyć, nawet tych, którzy znają dzieło na pamięć.

 

Właśnie na drugim planie Firma lokuje swoje kopalnie, fałszywe spółki i fabryki. Tam też rozgrywa się akcja większości przygód.

 

 

  • Didaskalia

Każdy wymyślony świat jest ograniczony. Miejsce, od którego spójne i logiczne dzeło zaczyna przeradzać się w chaos, Firma nazywa Didaskaliami.

 

Didaskalia to temat na osobny wpis. Póki co zdradzimy tylko, że jest to ciągnąca się nie wiadomo jak daleko strefa, w której egzystują odrzucone przez autora wątki, zębate i groźne środki stylistyczne, echa wydarzeń wywołanych w świecie rzeczywistym publikacją dzieła, oraz - jak twierdzą niektórzy - potępione dusze krytyków.

 

K&M

Komentarze


~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@Deggial
Zdaje mi się, że bardziej chodzi tu o "prawa fizyki", a nie prawa fizyki. Te, które wywołują rozchodzenie się fali po wybuchu statku kosmicznego w próżni, i które są o.k. z istnieniem cząsteczek elementarnych zmniejszających obiekty.

Prócz tego zakładam, że analizując budowę blastera znajdziesz części, do produkcji których potrzebujesz nieznanej technologii. A ta technologia wymaga nieodkrytej jeszcze wiedzy, a ta... i tak dalej.
30-12-2010 02:13
Albiorix
   
Ocena:
0
Możecie to zrównoważyć liniowo a nie skokowo - można / nie można. Do bardziej znanych, popularnych, szanowanych dzieł łatwiej wejść, wyjść i coś wynieść bo ich więź z naszym światem jest silniejsza. Żeby wejść do powieści o miastach z diamentów trzeba by wydać napisać tą książkę tak, żeby miliony ludzi o niej śniły :) Jeśli czytelnikom szwankuje zawieszenie niewiary albo niezbyt angażują się w tekst, to przedmioty z niego są nietrwałe i słabe.

Świete księgi głównych religii muszą być w tym świecie wyjątkowe :)
30-12-2010 02:56
Theta-
   
Ocena:
+1
Rozważamy, żeby sparametryzować fikcje, ale jak zmierzyć różnicę między Wejściem Smoka a Robinsonem Cruzoe?
Póki co (work in progress) mamy: ciągłość, stabilność, wielkość, dostępność, trwałość, które próbujemy uzależnić od cech dzieła, jak jego ranga lub obecność postaci historycznych, ale gołym okiem widać, że to zbyt skomplikowane i zbędne.
Na pewno jakieś parametry zostaną, jako modyfikatory do testów i pewnie jednym z nich będzie obojętnie jak nazwana dostępność. Skok nie będzie więc zero-jedynkowy.
30-12-2010 07:31
~JB

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Zwiedzanie popularnych powieści metaprozatorskich (Nabokov, Calvino, Barnes, Ackroyd) - to musi być dopiero jazda. Albo biografii, a najlepiej popularnych autobiografii - okazja dla F-ana do spotkania idola, choćby i sprowadzonego do ożywionej konstrukcji tekstualnej. Choć rozumiem, że ograniczamy się raczej do literatury fikcji. I kina, rzecz jasna.

A dzieło można by próbować opisywać bardziej binarnie... hm... to tylko luźne przemyślenia:

Kanoniczne vs Peryferyjne (co obejmuje Rangę, Dostępność, Popularność)

Proza vs Metaproza (w tej drugiej bywa groźnie, bo tekst sam szykuje pułapki na nieostrożnych, choćby wrzucając do jednego wora postaci historyczne i znane fikcje literackie - a mamy też metafikcyjne kino)

Forma tradycyjna vs Awangardowa (załatwia nam stabilność, spójność, chronologiczność przedstawienia - wieszczę nagrodę dla scenariusza sesji dziejącego się od końca, vide bodaj "Memento").

PS. Nareszcie okazja do poprowadzenia paranoiczno-erudycyjnego kryminału egzystencjalnego w "Wahadle Foucaulta" :D
PPS. System, który nakarmi światek literaturoznawców. A jakiś czas temu kolega opowiadał, jak z taką gromadką geniuszy grali w coś a la Kult/Cthulhu zderzone bodaj z "Ziemią Obiecaną" :)
30-12-2010 10:15
de99ial
   
Ocena:
0
@~
Być może ale z drugiej strony takie obostrzenia psują miodny element rozgrywki. Przytoczmy przykład z dungeonem i ekspedycją ratowania jakiegoś ważnego dajmy na to Paladyna (lub biznesmena który wszedł do fikcji - sesji RPG/Scenariusza; taki scenariusz ma fabułę otwartą więc ostrożność w ingerowanie dzieła odpada). I teraz wyobraź sobie załogę wchodzącą do świata fantasy w blasterami, mieczami świetlnymi itd. Teoretycznie przedmioty wykraczają poza konwencję, ale świat akceptuje je jako... przedmioty magiczne.

Dobra. Czekam na efekt końcowy ;)
30-12-2010 10:35
~JB

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Biznesmen z jednej fikcji, dajmy na to - Tony Stark, włazi przypadkiem do świata fantasy i ani się ktoś obejrzy, zadomawia się i z low-techa książki przeobrażają się w świat Arcanum of Steamworks. Albo lepiej, biznesmen z naszego świata ładuje się w jakieś fantasy. Biedak zaginął, zbierana jest ekipa ekstrakcyjna, trzeba go znaleźć zanim zabije go pierwszy napotkany goblin, a tu - facet sprytny, urządził się i na przestrzeni kilku miesięcy linia wydawnicza samorzutnie dorobiła się nowego złego władcy, który w dodatku, jak na złość, stosuje się do reguł z Katechizmu Złego Władcy.

A kwestię tego, czy przedmioty z jednej fikcji działają w innej pewnie trzeba by uzależnić od jakieś 'chłonności' czy innej 'tolerancji' danego fikcyjnego uniwersum, choć faktycznie w światach fantasy mogłaby powszechnie obowiązywać reguła Clarke'a o wystarczająco zaawansowanej technologii :)
30-12-2010 10:58
~JB

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Sorry, znowu ja, postaram Ci się już nie zaśmiecać bloga, ale notka mnie natchnęła, a że muszę wyjść, wolę napisać, zanim zapomnę.

Skoro F ratuje sypiące się fikcje, to oznacza, że muszą też istnieć organizacje typu 'rogue', odszczepieńcy z agencji, którzy za wielki budżet próbują z jakichś względów wypaczyć istniejące dzieła, nie? Planujecie kilku takich antagonistów? Ile można ratować książki - czasem trzeba spróbować 'naprawić' fabułę. Polecam opowiadanie Woody'ego Allena pt. "The Kugelmass Episode", w Polsce wyszło kiedyś nakładem Zysku bodajże.

A żeby rozwinąć pomysł z regułą Clarke'a, można by podzielić światy na jakieś uproszczonej skali np. na:

Wysoka magia
Niska magia
Realizm
Niskie s-f
Wysokie s-f

I założyć, że zgodnie z regułą Clarke'a, magia i technologia ze światów skrajnych działa w realiach przeciwnego ekstremum, ale nic ze świata 'wysokiego' w świecie 'niskim' itd. Takie ograniczenia nie dotyczą zapewne Shadowruna i Bas-Lagu :)

Kłaniam się.
30-12-2010 12:37
Gerard Heime
   
Ocena:
0
@Theta-
Być może parametrami powinny być jeszcze fikcyjność (duża różnica pomiędzy np. powieściami na faktach, historycznymi itd a np. fantastyką) oraz niezwykłość (jak wiele praw tej konkretnej Fikcji łamie prawa naszej rzeczywistości: im więcej magii lub SF w świecie tym większa niezwykłość)

Wtedy łatwiej byłoby określić, czy do Fikcji da się wejść i jak silne ma mechanizmy obronne (im większa fikcyjność, tym łatwiej) oraz czy przedmioty z jednej Fikcji mogą działać w innej Fikcji (kompatybilna niezwykłość).
30-12-2010 12:43
dzemeuksis
   
Ocena:
0
@Paskud, Theta-
Można chyba po prostu uznać, że z takich czy innych powodów odkrycie podróży do fikcji sprawiło, że przestały powstawać nowe fikcje. Innymi słowy: fabuły, które powstają PO pierwszej podróży pomiędzy fikcjami, nie tworzą nowych uniwersów (albo tworzą, ale nie jest znany sposób dostępu do nich). Takie wyjaśnienie chyba nie stoi w sprzeczności z całą koncepcją, mylę się?
30-12-2010 12:55
Gerard Heime
   
Ocena:
0
@dzemeuksis

No tak, ale to sprawia, że nie mamy np. motywu korporacji wyszukującej młodych, ambitnych pisarzy i wspierających ich finansowo by tworzyli nowe, fascynujące światy fantasy. Wyobrażam sobie całkiem ciekawe patenty na przygody, w stylu "artysta ma kryzys twórczy i agenci mają się nim opiekować kiedy szuka niebezpiecznych wrażeń mających służyć za inspirację" lub "artysta jest niezadowolony ze zmian które wprowadził wydawca więc chce wtargnąć do swej własnej Fikcji by zmienić losy bohaterów".

Pytanie czy w ogóle relacja autor-dzieło ma jakiś głębszy, mistyczny wymiar, czy np. autor w swym dziele ma jakieś specjalne moce?
30-12-2010 14:36
de99ial
   
Ocena:
0
@Gerard

Bardzo fajne pomysły :D
30-12-2010 14:40
Theta-
   
Ocena:
+2
@Gerard
Motyw tworzenia i propagowania dzieła specjalnie pod podróże mamy ("F" tworzy taki "Zmierch/Harry'ego Pottera", którego propaguje we wszystkich mediach i w gadżetach). Ale z tym autorem, to bardzo fajny patent, którym nie pomyśleliśmy!

@dzemeuksis
Bardzo eleganckie rozwiązanie. Ma niestety tę wadę, że zamyka część możliwości, ale zdecydowanie warte rozważenia.

@JB
Ograniczenia działania magii w światach hard sf i na odwrót jak najbardziej rozważamy (głównie zastanawiamy się, czy ograniczenie jest konieczne). W każdym razie zaproponowałeś coś fajniejszego niż mieliśmy dotąd. Dzięki!
30-12-2010 16:04
~Gerard z komorki

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Przyszedł mi do głowy ciekawy problem. Czy postacie z Fikcji są traktowane jako istoty świadome na równi z ludźmi z Rzeczywistości? Czy po trafieniu do Rzeczywistości mają pełnię praw? Czy są organizacje walczące o prawa dla Fikcyjnych? Jakie to uczucie zabić postać z Fikcji - jak w grze komputerowej czy jakby się naprawdę zabiło człowieka? Czy Kościół uznaje istnienie duszy istot z Fikcji i np. prowadzi misje ewangelizacyjne lub utrzymuje relacje z tamtejszymi duchownymi?

(to generalnie efekt przemyśleń pod tytułem czy zbiera się konklawe papieży z różnych uniwersów i wybiera Arcypapieża Fikcji wrogiego wobec Watykanu niechcącego uznać istnienia duszy Fikcyjnych)

I inna grupa problemów: czy Fikcyjni mogą zorientować się, że są wymyśleni np. na skutek wpadki agentów? Czy mogą w rezultacie pokonać schematy Fikcji?

Czy Fikcje mogą się przenikać wzajemnie, np. na skutek crossoverów, czy to już nowa fikcja?

Jak mają się do Fikcji retconing, remake, reedycja, wersja reżyserska. Czy to zupełnie różne Fikcje?

Jak Funkcjonują franchises - czy Wiedźmin książka i gra komputerowa to jedno uniwersum?
30-12-2010 17:28
~JB

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
1) Dowcip-zmyłka "Jak się do siebie zwracają nawzajem papieże?" nabiera nowego sensu :)

2) Warto by poznać odpowiedzi na pytania Gerarda. Ja się cieszę, że mogłem coś podsunąć.

3) Retconning powinien być specjalną zdolnością postaci, jak np. w "Leverage RPG", gdzie gracz prowadzący postać z wykupioną umiejętnością może w trakcie sesji wydać jakiś tam punkt, by postać wydobyła z kieszeni przydatny gadżet, którego jeszcze przed chwilą tam nie było.

4) Zamiłowanie do metaprozy każe mi spytać: co z książkami w książkach? W "Bibliotece Babel" Borges opisuje miejsce, w którym zebrane są wszystkie dzieła, jakie kiedykolwiek powstały lub mogły powstać. Nie wyobrażam sobie lepszego punktu przesiadkowego :)

5) Autor we własnym dziele powinien mieć moce demiurga, ale kosztowne. Dzieło zakończone, wydane, zagnieździło się już w kolektywnej wyobraźni. Jeśli sam autor postanowi je teraz zmienić - od środka - powinien liczyć się z tym, że coś w nim też się zmieni. Na przykład, znaczy się.

6) Misje ewangelizacyjne na Drugim Planie filmu "Misja"? Poproszę.

7) Pomysł Dzemeuksisa jest sensowny, zwłaszcza, jeśli osadzicie "F" w odpowiednio odległej przyszłości.

8) Fikcyjność i niezwykłość to dobre cechy, choć z pierwszą zawsze można się kłócić, w końcu cała historia to też literatura. Choć w uniwersum "F" pewnie istnieje jakaś krzywa Heimego obrazująca odchylenie fikcji od konsensualnej fizyki świata realnego :)
30-12-2010 19:16
de99ial
   
Ocena:
0
Hmm... Wydaje mi się, że sprawy poruszone przez Gerarda najzwyczajniej... nie mają znaczenia. Ponieważ cały proceder jest ścisłą tajemnicą, proces przenikania do Fikcji zastrzeżony, a samo istnienie Fikcyjnych w Rzeczywistości najzwyczajniej ukrywane. Stąd wniosek - nie ma papieży, nie ma stanowiska Kościoła bo... to wszystko jest utajnione. Ludzie nie wiedzą, że taki proceder ma miejsce, a F ma specjalną, tajną komórkę zajmującą się przenikaniem. Reszta korporacji prowadzi zwyczajne działania gospodarcze - ale dzięki wsparciu tejże komórki zyskuje mocne argumenty. 99% pracowników F zupełnie nie zdaje sobie sprawy z tego czym zajmują się Agenci tej tajnej komórki.

Teraz powstaje kilka trudności: biznesmen na polowaniu. Jeśli to tajny projekt to albo biznesmen bardzo dużo zapłącił i do końca nie wie na czym polega ją wakacje - stąd swobodnie sobie może poczynać w takim Zaginionym Świecie. Dlatego wysyłani są Agenci aby go pilnowali (i jest o tym paragraf w umowie zawieranej z F, że turysta ma słuchać się opiekunów). Ew. druga droga - biznesmen jest zwyczajnie wtajemniczony w działalność agencji, bo np. jest członkiem Zarządu tudzież Rady Nadzorczej. Wolę pierwszy wariant. Ew. ściągany jest z MiB wymazywacz pamięci, i wymazuje się wszelkie informacje związane z Agencją, prawdziwą naturą procesu itd. a zostawia się wspomnienia z niezapomnianych wakacji.

Druga sprawa - część postaci z Fikcji może chceć wyrwać się na wolność i dlatego F muszą z nimi walczyć i trzymać ich w ryzach.

Węzeł w książkach metajęzykowych jest rewelacyjny i może stanowić alternatywną metodę podróżowania pomiędzy Fikcjami, dostępną także dla niketórych wtajemniczonych postaci z Fikcji. Aż prosi się o scenariusz w którym agenci będa ścigać przez łańcuch powieści zbuntowanego fikcyjnego, który np. wykradł ważne dane lub porwał kogoś istotnego.
31-12-2010 02:03
~JB

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Pewnie masz rację z tym, o czym piszesz na wstępie komentarza, we mnie po prostu zaskoczyła reakcja, jakiej często dostaję czytając o fikcyjnych światach: no, chcę wiedzieć, jak to działa - powiedz mi, autorze, co wymyśliłeś. :)

O metaprozie, a raczej o literaturze intertekstualnej - aluzyjnej - myślałem na dwa sposoby. A) Jakiś unikalny niebezpieczny mechanizm mógłby w takich fikcjach występować, coś w rodzaju halucynogennego gazu rodem z bagien D&D, zjawisko, które bombarduje umysł agenta F przekonaniem, że oto przecież znajduje się w świecie rzeczywistym - ktoś, kto uległby takiej anomalii, mógłby zaprzepaścić misję.

Druga rzecz to właśnie skróty. Kurczę, z samej "Ligi niezwykłych dżentelmenów" można wskoczyć do uniwersów Verne'a, Stokera, Stevensona, Twaina, Haggarda, Wilde'a czy Ellisona.

Ostatnie: czy autorzy znają (hm, na pewno znają) cykl Jaspera Fforde'a o Thursday Next? Agentka policji literackiej w świecie, w którym można przenikać do alternatywnych rzeczywistości, w tym, głównie, do książek, pomaga Jane Eyre, trafia na okładkę "Wielkich nadziei" (znakomity moment), a po tym, jak w poemacie "Kruk" zamyka groźnego przestępcę, wszystkie wydrukowane egzemplarze wiersza zmieniają na świecie treść, zapełniają się pogróżkami i wulgaryzmami. Trzeba by dużo neuralizatorów z MiB przeszmuglować :)
31-12-2010 11:58
de99ial
   
Ocena:
0
Ja w pierwszych notkach o F zrozumiałem, że jeśli agenci coś zmienią w treści to druk automatycznie dostosowuje się do nowych wydarzeń a zmiana zachodzi także w mentalności ludzkiej. Jeśli za bardzo będą ingerować - wpada Muza i robi z nimi porządek. Innymi słowy - małych zmian są świadomi jedynie uczestnicy wydarzeń.

Neutralizatory są właśnie dla gościnnych uczestników - nie dla wszystkich ludzi ;)
31-12-2010 12:29
KRed
    @de99ial
Ocena:
0
sprawy poruszone przez Gerarda najzwyczajniej... nie mają znaczenia. Ponieważ cały proceder jest ścisłą tajemnicą

Ale to nie jest tylko kwestia utrzymania w niewiedzy mieszkańców naszego świata. Przykładowo - może się przytrafić, że w fikcji istnieje jakaś potężna postać (arcymag/demon/bóstwo), która jest w stanie zorientować się kim są bohaterowie i skąd pochodzą.
Jakie to niesie ryzyko? Czy ten arcymag może wpływać na naszą rzeczywistość? A może posiada świadomość tak długo jak bohaterowie istnieją w fikcji, a potem jego świadomość zamiera?
31-12-2010 14:28
~JB

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Te zmiany zachodzące w mentalności ludzkiej, tj. zbiorowej pamięci kulturowej i zbiorowej wyobraźni, powinny następować stopniowo i być odwracalne. Dałoby to okazję do poprzeplatania sesji nagłówkami z "Wiadomości literackich", jak u Allena, kiedy w "Pani Bovary" zaszła nagle dziwna zmiana, większość ludzi uznała, że to naprawdę niezwykła książka, można ją czytać wiele razy i za każdym razem znaleźć coś nowego.

Muzy (rozumiem, że włącznie z dziesiątą) to wygodne narzędzia fabularne, niebezpieczni moderatorzy - gracze powinni prześlizgiwać się po granicach F-legalności w swoich manipulacjach, wyszłaby zabawa w kotka i myszkę z Panią Bólu. W zasadzie każda sesja mogłaby mieć jakiś miernik przyzwoitości - postacie graczy zbierałyby u MG punkty za wykroczenia i naginanie reguł, wiedząc, że Muza może się objawić gdzieś w okolicach 5-10 punktu :)

Potężna postać w fikcji, świadoma poczynań agentów, może tej świadomości nabywać nagle, w okolicach 3-4 punktów wykroczeń, w ramach wstępnej, drugoplanowej ingerencji Muzy. Klasyczna filmowa przebitka na głównego złego, który zamyślony w swojej komnacie nagle podnosi wzrok i wpatruje się wymownie w pustkę, po czym jeden kącik jego ust unosi się delikatnie.

A wracając do skakania z fikcji do fikcji, powinno to być możliwe - i powinno się nazywać Hipertekstem - wiernie pierwotnym założeniom Teda Nelsona :D
31-12-2010 15:25
de99ial
   
Ocena:
0
@paskud
Myślę, że deliberować można, ale ja miałem na myśli raczej sprawy duszy i stanowiska Kościoła. O potężnego złego z Fikcji już pytałem - patrz poprzednie moje posty i pytania oraz odpowiedź Thety.

@JB
Wszystko w rękach Autorów :D
31-12-2010 16:32

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.