» Blog » Eric Minton o Oramusie
26-06-2013 01:22

Eric Minton o Oramusie

W działach: RPG, Exalted, Tłumaczenia | Odsłony: 14

Oramus to pierwszy z Przedwiecznych, duchów, które stworzyły świat Exalteda. Po Wielkiej Wojnie został podwójnie uwięziony, będąc spętanym nie tylko wewnątrz Malfeasa, ale także swoich własnych skrzydeł. 

 

W przeciwieństwie do Jozi patronujących Wybrańcom, niewiele o nim wiadomo. Poniższe tłumaczenie omawia go pobieżnie, jednocześnie nie przesiąkając mechanicznym żargonem. 

 


Oramus jest ucieleśnieniem anomalii, Tym, Co Nie Powinno Istnieć. Jest obcością poza wszelkim wzorcem i czasem, nigdy-był i nigdy-będzie. Rzeczą poza Granicą i Rzeczywistością.

 

Nie porównujcie go do Raksha! W porównaniu z nim, są oni harmonią i spokojem. Piękny Lud gra z prawami Stworzenia, Oramus je przekracza.


Oramus jest wcielonym paradoksem. Pierworodny Przedwieczny, wzrósł w chaosie Dziczy, roztaczając wokół blask niemożliwości. Nie powinien się zrodzić, choć to zrobił. W zasadzie, On Nie Jest.

 

Podobnie do innych demonów, więzienie Oramusa jest metafizycznie związane z jego naturą. Każdy fragment jego ciała, każdą cząstka niezliczonych kończyn jest ucieleśnioną teorią, reprezentując fakt, iż Oramus jednocześnie jest i nie jest uwięziony. Zawieszony w stanie pośrednim, bez granic i uprawnień do przekroczenia, pozostaje spętany.


Rzeczywistość jest jego kuźnią, Dzicz ogniem, płuca miechami, oddech młotem. Tam, gdzie ogień redukuje materię do prostoty prochu, dech Oramusa pożera prostotę i pozostawia nieskończoną złożoność dziwów i terrorów.

 

Przed Wielką Wojną, w świecie istniało mało animozji mogących się równać z niechęcią Tej, Która Żyje W Jej Imię do Oramusa. Nie miał on względu na struktury, którymi uporządkowała Stworzenie. W istocie, ledwie mógł dostrzec, iż jego czyny splątują jej dzieła w niemożliwe do rozsupłania węzły. Późniejsi badacze zasugerowali, iż Kataklizm Trzech Sfer był wymierzony w równej mierze na pokrętne dzieci Oramusa, co na Inkarny. Być może oczyniła ona Wybrańcom przysługę, oczyszczając świat z niezliczonej ilości nieprzewidywalnych absurdalności, odzianych w krew i kości. 


- Na krótką chwilę - powiedział Pavan Gasnących Gwiazd - skóra Oramusa stała się przejrzysta jak szkło. Gdy spojrzałem głęboko w ciało smoka, ujrzałem wysoką, czarną postać o szlachetnych rysach i oczach jak szpony. Oddałem pokłon, albowiem był to jeden z Niekwestionowanych.

 

Zapytałem o jego imię, albowiem choć ma wiedza o Hierarchii Dusz jest głęboka niczym Mur Sedanii, nie znałem go.

- Jam jest Wygnaniec - odpowiedział, a jego głos rozpalał mój umysł - Przez erę przebywałem poza Murem, odcięty od wszystkiego, co drogie mi i bliskie. Jak długo musi to trwać? Ile wieków muszę jeszcze przetrwać?

 

Me serce zadrżało, widząc, iż Niekwestionowany cierpi tak potworne katusze. Pełen szacunku, spytałem o naturę jego wygnania.

 

- Jestem Wygnaniec, Poza Orazmusem - odparł - Czemuż muszę tu przebywać? Wszędzie, tylko nie tu jest Oramus! Ja, jego skromna część, tylko tu jestem poza jego jestestwem.

 

Chciałem zadać więcej pytań, lecz w tym momencie skóra Oramusa skąpała się w czerni, złocie i purpurze. Nie mogłem dostrzec ni usłyszeć Wygnańca.

 

- Co to znacza? Nie wiem, ja tylko snuję tą historię. Może ty, drogi przyjacielu, potrafisz znaleźć w tym wszystkim jakiś sens?


Pavan Gasnących Gwiazd uśmiechnął się - Chcesz słyszeć o smokach? Awięc o smokach będzie ta opowieść. 

 

Znany Ci jest Taijitu, symbol ośmiorakiej ścieżki, prawda? Zamknij oczy. Czy widzisz pod swoimi powiekami spotykające się przeciwieństwa, światło i ciemność, lato i zimę, Słońce i Cień?

 

Na początku czasu, Dzicz przybrała postać Taijitu. Jej Taiji stanowiły dwa smoki. Pierwszym był smok wszystkich rzeczy i wszelkiego potencjału, Oramus. Z niego wyłonił się drugi: smok pustki, młodszy brat i syn Oramusa, Nienazwany. Dziś znamy go jako Hebanowego Smoka. 

 

Obydwoje są bytami granic i tego, co poza nimi. Sama ich egzystencja jest transgresją. Oramus łamie naturalny porządek, Hebanowy Smok łamie moralny porządek.

 

Na końcu Wojny, gdy niewolnicy Yu-Shan wymusili swą wolę na własnych twórcach, Oramus został spętany nierozelwalnymi łańcuchami, Hebanowy Smok zaś porusza się wolny po przestworzach piekieł. Co to mówi o bóstwach Stworzenia? O samej naturze świata?

 

Źródło: Exalted Wiki

2
Notka polecana przez: slann, zegarmistrz
Poleć innym tę notkę

Komentarze


Z Enterprise
   
Ocena:
+6
Marek Oramus przewraca się teraz w łóżku i ma bardzo niespokojne sny.
Józia pewnie też.
26-06-2013 10:51
Kaworu92
   
Ocena:
0

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.