string(15) ""
» Blog » Emocje naszych postaci.
05-08-2013 14:31

Emocje naszych postaci.

W działach: RPG | Odsłony: 1291

Od jakiegoś czasu nurtuje mnie taki problem: czy na sesji mg powinien mówić graczowi, co czuje jego postać. Podam przykład.

Gracze brali udział w potyczce. Ja prowadziłem. Po zwycięstwie opisuję, że zabici wrogowie, to głównie chłopcy w wieku od 14 do 18 lat, prawdopodobnie siłą wcieleni do armii. Mówię, że postaciom graczy robi się żal, ponieważ zdają sobie sprawę, że martwi nie żywili do nich nienawiści, nie walczyli za sprawę, w którą wierzyli, po prostu znaleźli się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie i nie mieli wiele wpływu na swój los. Tymczasem jeden z graczy mówi: "mi nie jest ich żal". I faktycznie gracz prowadził specyficzną postać - nieco zgorzkniałą i uznającą, że każdy zasługuje dokładnie na to, co dostaje.

Pomyślałem sobie wtedy, a może jako mg nie powinienem w ogóle mówić, co czują postaci graczy, ograniczyć się jedynie do sugestywnego opisu tego co się wydarzyło, pozostawiając wolną rękę graczom?

Z drugiej strony, czy w życiu panujemy nad swoimi emocjami? Gracze na sesji (może poza naprawdę nielicznymi wyjątkami) nie będą się bać o życie, nie wpadną w panikę, postaciom nie będą trzęsły się ręce na widok roślejszego przeciwnika. Doświadczeni gracze zazwyczaj podejmą najbardziej rozsądną i logiczną decyzję (pomijając nie takie w sumie rzadkie przykłady kompletnej głupoty). Czy mg nie powinien czasami utrudnić graczom życia, mówiąc np. "boisz się, najzwyczajniej w świecie masz stracha, trzęsą ci się ręce, w wyniku czego masz mod. -5 do walki" (np. do pierwszego uderzenie przeciwnika, bo wtedy postać przekona samą siebie, że wróg jest śmiertelny). I tutaj drugi przykład:

Podczas finałowej bitwy, kiedy wydawało się gracze i ich sojusznicy wezmą górę, pojawił się główny czarny charakter - Jahuda. Do pojawienia się Jahudy przygotowywałem graczy bardzo długo, rzucając drużynie różne plotki i pogłoski na jego temat od kilku sesji. Pojawił się znikąd, po prostu zmaterializował się w komnacie, nie imały się go ciosy, nie do końca było widać, gdzie się tak naprawdę znajduje. Nikt nie miał do końca pewności czy to mag, duch, demon, czy jeszcze coś innego. Zapytałem graczy, czy ich postacie się boją, po czym kazałem wykonać rzut, czy nie ulegną panice. Pytanie o strach było wycelowane w munchkinów - kto odpowiedział, że się boi, ten nie miał ujemnego modyfikatora do rzutu, kto powiedział, że się nie boi, ten miał spory ujemny modyfikator (zgodnie z zasadą, że jeśli jesteś świadomy swojego strachu, łatwiej ci go okiełznać). Gracz, który grał magiem powiedział, że się nie boi, bo wie, że ciosy Jahudy są tylko iluzją i nie mogą mu zrobić krzywdy, jeśli tylko zda sobie z tego sprawę. Kości pokazały, że postać uległa panice, więc odpowiedziałem, że śmierć sojusznika (npcka - prawdziwego twardziela) z ręki Jahudy - rzekomej iluzji - sprawiła, że jego teoria legła w gruzach i nie kontrolując się, rzucił się do ucieczki. W konsekwencji jednak co 2 minuty otrzymywałem od gracza pytanie, czy już może się opanować i wrócić do walki, co bardzo popsuło naprawdę klimatyczną walkę Jahudy z ostatnią pozostałą na placu boju postaci innego gracza.

Moje pytanie brzmi - czy mg powinien narzucać graczom emocje targające ich postaciami.

Komentarze


Agrafka
   
Ocena:
0
Patrz, Squid jednak zrozumiał doskonale. Jeśli ja powiedziałam niejasno, to może jego słowa będą dla was bardziej zrozumiałe.
Masochistka albo emo. Na bank!

Jednak nie na bank. Ani masochistka, ani tym bardziej emo. Po prostu od dłuższego czasu bawię się konwencją postaci wzorowanych na bohaterach literatury polskiego romantyzmu (którego nie znoszę). Chodzi o przełamywanie swoich niechciejek i znajdowanie przyjemności w rozumieniu zachowań, które nie są dla nas normalne. Z tego samego powodu często tworzę postacie, w które wczucie się jest wyzwaniem. Na przykład postacie mocno wierzące (jestem ateistką). To wymaga ode mnie szukania argumentów za słusznością poglądów osób, z którymi w normalnym świecie się nie zgadzam. Dlatego prowadzę długie rozmowy z osobami wierzącymi (którym bardzo dziękuję za cierpliwość wobec mojego natręctwa), żeby zrozumieć jak patrzą na świat i co nimi kieruje. 
Jakoś wydaje mi się, że bohater nie bez powodu nazywa się bohaterem. Nie po to na pewno, żeby od byle chłopa dostać wp!erd0l, być ofiarą losu i popełnić samobójstwo.

To prawda. W tej konkretnej konwencji bohater nazywa się bohaterem, bo stara się zrobić coś wielkiego i ważnego przed śmiercią. Bo rzucono na jego barki ożeszjakstrasznieważną misję, i to on jest kozłem ofiarnym. On naraża życie, on lawiruje w polityce i on tą polityką nie raz obrywa. Typ bohatera ratującego świat i skazanego później na śmierć za zdradę. Typ Joanny d'Arc.
Nie ma to nic wspólnego z daniem się pomiatać zwykłemu chłopu i nie wiem skąd wysnułeś ten wniosek, ale jest błędny. Samobójstwo postaci wynika z nadmiaru bodźców psychicznych, których doświadcza. Tak, jakoś udaje mu się ratować świat, ale np. każdy kto będzie z nim blisko prędzej czy później umiera, a sam bohater jest zaplątany w sieć intryg o których dowiaduje się dopiero gdy zbiera ich konsekwencje. Bohater to nie tylko rycerz w lśniącej zbroi. To też 16 letni powstaniec, który poświęca się dla sprawy i ginie za młodu.
przekaz jest mało czytelny, bo "kłócisz się" o to samo już któryś post z rzędu.

Skoro widzisz, że przez kilka postów próbuję wyjaśnić swój punkt widzenia, a nie widzisz co w nich piszę, albo jest to tak niejasno napisane że nie jesteś w stanie tego ogarnąć - zadaj pytanie. Postaram się zrobić wszystko, żeby daną kwestię wytłumaczyć w przystępny dla ciebie sposób.
A dla Torgardczyka może nie, bo może w jego świecie magowie i stare elfy, to coś na porządku dziennym? Jak w DeDekach. Albo może Torgardczykowi chodziło nie tyle o przeciętność powiedzmy pochodzenia postaci, a bardziej o ich możliwości?

Przykro mi, ale znów przeciwstawię twojej mechanice swoją logikę. Stare elfy i magowie mogą być na porządku dziennym, ale na pewno nigdy nie będą przeciętni. Mówimy o istotach, które potrafią manipulować otaczającym ich światem i tworzyć coś z niczego, oraz o istocie mającej setki lat nauki i doświadczeń. Naprawdę sądzisz, że przeciętny człowiek może choćby próbować się z nimi równać? Naprawdę uważasz, że to nie czyni ich ponadprzeciętnymi?
11-08-2013 11:12
Torgradczyk
   
Ocena:
0
Agrafko, odniosę się do spraw, które najbardziej mnie poruszyły:

Faktycznie długowieczne elfy i magowie w tej kampanii nie były niczym niezwykłym, bo graliśmy w królestwie elfów. Wymyślony przeze mnie przeciwnik rozprawiał się z długowiecznymi i magami nie raz i nie dwa, i gracze musieli wymyślić coś lepszego, zachować się jakoś inaczej, niż poprzednie ofiary demona. Gracze grali przeciętnymi postaciami w przedstawionym uniwersum. Założenia tej gry nie zakładały, że mg będzie ratował postacie graczy, tylko dlatego, że są postaciami graczy i głównymi bohaterami historii. Gracze bohaterami, owszem byli, każdy był na swój sposób niezwykły (jeden został mianowany śledczym w sprawie zamachu na króla), ale nie byli obdarzeni nadprzyrodzonymi (w świecie gry) zdolnościami. Jak napisałem gdzieś tam wcześniej - ginęli bardziej doświadczeni i wyszkoleni od nich sojusznicy.

Co do mojego rzekomego strzału w kolano. Bohaterowie spodziewali się zagrożenia, więc logiczne, że się nie bali? Idziesz na egzamin prawajazdy, jesteś doskonale przygotowana, ale wiesz, że w Twoim mieście zdawalność po wprowadzeniu nowych zasad wynosi 10%, Twoja przyjaciółka, która też była doskonale przygotowana nie zdała. Wiesz o tym i spodziewasz się tego - nie masz stresu?

Nie, postacie graczy nie pokonały głównego przeciwnika. Cieszę się, że moja historia okazuje się zaskakująca. Ostatni bohater, który nie uciekł, po zaciętej walce został obezwładniony. Przeciwnik złożył mu ofertę przyłączenia się do niego i wprowadzenia nowego porządku w królestwie. Gracz odmówił, bo był wyznawcą nowego porządku, co jego postać przypłaciła śmiercią - jego wybór był świadomy. Dzięki decyzji postaci gracza główny czarny charakter nie osiągnął jednak swoich celów. Osobiście uważam, że to dopiero było epickie.
11-08-2013 12:15
Petros
   
Ocena:
0
Skoro widzisz, że przez kilka postów próbuję wyjaśnić swój punkt widzenia, a nie widzisz co w nich piszę, albo jest to tak niejasno napisane że nie jesteś w stanie tego ogarnąć - zadaj pytanie. Postaram się zrobić wszystko, żeby daną kwestię wytłumaczyć w przystępny dla ciebie sposób.

Ja, droga Agrafko, akurat rozumiem, o co Tobie się rozchodzi. ;) Stwierdziłem tylko oczywisty fakt, bazując na Twojej dyskusji z Zetem i paroma innymi, że macie jakieś problemy w zrozumieniu siebie nawzajem. ;P
 Naprawdę sądzisz, że przeciętny człowiek może choćby próbować się z nimi równać? Naprawdę uważasz, że to nie czyni ich ponadprzeciętnymi?

Szczerze? Jeśli większość przedstawicieli danej profesji, nawet tej uznawanej za niemagiczną, potrafi rzucić jakiś czar lub dwa (a są takie settingi), to nie, nie uważam takiego maga za postać ponadprzeciętną. Zaś jeśli chodzi o elfy, to biorąc pod uwagę fakt, że większość fantasy uznaje je za najbardziej żywotne lub nawet nieśmiertelne, to taki stary elf naprawdę nie jest czymś ponadprzeciętnym. Chyba, że dany setting uznaje elfy za istoty rzadko spotykane lub, jak choćby w The Elder Scrolls, żyjące "tylko" kilkaset lat, gdzie faktycznie taki Divayth Fyr, który ma na karku prawie 4000 jest ponadprzeciętny. Czyli znowu rozchodzi się tak naprawdę o setting. Ogólnie często w swoich komciach (niekoniecznie w tych tutaj) odnosisz się do Warhammera, więc jeśli mówimy o młotkowym magu, czy długo żyjącym elfie - tak, jestem w stanie przyznać Ci rację, że takie postacie są ponadprzeciętne.
 
11-08-2013 12:26
Torgradczyk
   
Ocena:
+1
Zapomniałem dopisać jednej rzeczy. Agrafko, Twój przykład z dobermanem i ratlerkiem w lesie lub na osiedlu z grubsza obrazuje to o co mi chodziło. Cóż, gramy i nadajemy na nieco innych kanałach, mamy inne koncepcje. Ale to nieistotne, dziękuję Ci jak i innym za ciekawą dyskusję i argumenty. Mam nadzieję, że nie tylko mi dała ona ciekawe inspiracje.
Z ciekawości przeczytam sobie w wolnym czasie zalinkowany artykuł.
11-08-2013 21:18
Shakaras
   
Ocena:
0
Torgradczyku :) jak grałem u ciebie Cicindelem ("W Królestwie Elfów") - to biegnąc na wał, żeby porwać arcymaga to się pękałem :P 
Poszło jak poszło, ale na koniec miałem ulgę, że mi postać nie zginęła.
13-08-2013 16:49

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.