string(15) ""
» Blog » Elektryfikacja Wolsunga
27-03-2012 12:48

Elektryfikacja Wolsunga

Odsłony: 45

Komentarze


Aesandill
   
Ocena:
+1
Może przekonanie o Steam' w W. wynika z takiej jego reklamy. Z tego co pamiętam Garnek na początku przedstawiał W, jako steam', teraz często nawet w oficjalnych materiałach około W. pada słowo na s.

Retro-sf to cos co (najbardziej)bardzo lubię w seampunku - a tego tutaj nie ma. masz racje. Za to plus.

Choć wprowadzanie Sapkowości rasowej do W. -double fail jak dla mnie, to dżentelmeni o gustach przecież nie dyskutują.
Pozdrawiam
Aes
27-03-2012 12:57
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Aes, bo widzisz, nie napisalem na KB o tym, czym są dla mnie rasy w rpg. I czemu służą. A dla mnie największym potencjałem ras jest ich konflikt.

W Wolsungu on się marnuje.
27-03-2012 13:01
~znawca świata

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
27-03-2012 13:15
Salantor
   
Ocena:
+7
Słaby troll jest słaby.
27-03-2012 13:21
DeathlyHallow
   
Ocena:
+4
szczerze mówiąc 'technomagia' to po prostu dekoracyjne przedstawienie nauki. konflikt jest, a że w ramach "magii"? przecież to pojęcie umowne, służące wyzwoleniu się z naszej fizyki. stara magia to rytuały i księgi - nowa magia to falsyfikowalne teorie, postęp i wynalazki. wszystko dokładnie tak samo. mana jako uniwersalna energia (więc doskonale zastępująca prąd) to też kwestia pewnej luźnej konwencji. w Wolsungu przecież technika zwycięża magie dokładnie tak, jak to sobie opisujesz. a że jest to technika magiczna? dla mnie to miły smaczek nie mający wpływu na sam obraz konfliktów w świecie. innymi słowy - nie do końca rozumiem po co odmagiczniać technikę skoro techniczna magia posiada wszystkie istotne fabularnie atrybuty do uznania jej za technikę.
27-03-2012 13:22
Indoctrine
   
Ocena:
+1
Bliżej Twojej wizji do Arcanum niż Wolsunga :)

Jeśli bym miał grać (albo prowadzić) Wolsunga, raczej też bym szedł w kierunku konfliku magia-technologia, w którym ta pierwsza przegrywa razem ze wszystkim, co się jej trzyma. Owszem, ma czasem potężne stąpnięcia powalające na kolana najwymyślniejsze zabawki stworzone przez człowieka, ale to próby uryzienia konającego psa...

27-03-2012 13:23
38850

Użytkownik niezarejestrowany
    @znawca świata
Ocena:
+1
Pisze o tym, co mnie interesuje. O tym Wolsungu myślałem już dawno, akurat tekst Blanche odpalił te akurat scieżki neuronowe. Jak mam cos do napisania, to piszę.

bloga pana Adriana nie czytam bo mam wstręt do bufonady, ktora często bije z jego komentarzy tu i ówdzie. I w ten sposob sławnym bloggerem być nie chcę na pewno. Zresztą ponoć "sławny blogger" nie wytrzymal presji i poobrażał się na świat jak panienka, lub nie przymierzając -ROL.

Ale nawet jesli cokolwiek mi sie marzy, to co komu do tego? Czy to jakas zazdrość? Jeszcze spod tyldy? Ech, ludzie... A może by tak sie merytorycznie do tekstu odnieść? Na razie troll ode mnie.
27-03-2012 13:28
Szary Kocur
   
Ocena:
0
Fajne. Wolsunga nie lubię, bo mechanika mi nie podchodzi-co niby ma znaczyć, że gracz nie może zginąć? Poza tym świat też mi nie podchodzi: takie ni w tę, ni w tamtą. Ciekawie prezentował się taki projekt opowiadający o rządzonej przez Frankensteina Rumunii, stanowiący oddzielny system. Ale raczej nie zagram w tych klimatach-kolejka jest zbyt długa.

Znawca: troll dla ciebie.
27-03-2012 13:40
DeathlyHallow
   
Ocena:
+9
'co to niby ma znaczyć, że gracz nie może zginąć? vs. 'co to niby ma znaczyć, że gracz może zginąć?'
27-03-2012 13:45
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Lepiej żeby gracze nie ginęli na sesjach :) Bezpieczniej zabijać postaci ;)

Poza tym, @DeathlyHallow - ja rozumiem że mana i cała ta magia służą wyzwoleniu się z okowów nauki. Tylko że przez to spłyca samą naukę - która była wtedy bardzo ciekawa. Łatanie techniki mi się nie podoba po prostu. A już brak prądu, Tesli i jego wynalazków, SAMOLOTÓW i paru innych tego typu elementów zupelnie mi nie odpowiada. Tym bardziej że prąd elektryczny czy aerodynamika to nie są jakies wielkie problemy techniczne.
Poza tym, skoro nie ma prądu w tym świecie - co z piorunami? Maniczne? A węgorze elektryczne? :)
Ja lubię jak gracze używają na sesjach swojej wiedzy, a akurat kazdy kto choc troche sie zna na fizyce i technice, sto lat temu byłby geniuszem. Dlatego odpowiada mi to, wprowadzanie przez graczy wynalazkow nieznanych jeszcze w swiecie - a magia to zabiera, bo łata niewiedzę.
27-03-2012 13:56
von Mansfeld
   
Ocena:
+5
Cóż, zrobiłeś "Savage Warhammer". I w sumie niedziwne, skoro rasy sprowadziłeś do "stereotypu warhammerowego" nie uwzględniając, czym są rasy w Wolsungu (stereotypami człowieka, nie rasami/gatunkami). Ot, lepiej byłoby zagrać w Warhammera z paroma wynalazkami wziętymi w Wolsunga - choćby na mechanice Savage Worlds.

Wolsung nie jest steampunkiem - to steampulp fantasy.
27-03-2012 14:37
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+2
Wolsnug ze steampunku nie ma tylko dwóch elementów.
Steam i punk

@ Laveris
Gdzie Ty w oryginalnej koncepcji Warhammera masz pogromy, gnomy, przestarzałe krasnoludy?
Już prędzej to Wiedźmino - Wolsung
27-03-2012 14:41
Nuriel
   
Ocena:
+3
Trochę nie bardzo rozumiem sens tych wszystkich zabiegów. To czego oczekujesz od Wolsunga jest już obecne w niemal identycznej postaci w Arcanum. Przecież to jest bardzo dobrze opisany setiing, wystarczy tylko dodać dowolną mechanikę i mamy gotowego erpega.
Po co kupować Wolsunga, wywalać połowę świata i całą mechanikę skoro znacznie lepszy efekt można osiągnąć dużo prościej?

Na marginesie zostawiam już to na ile ta Twoja definicja steampunku jest w ogóle poprawna.

EDIT:

Do zigzakowego posta poniżej:

Dla mnie wlasnie traktowanie ras jako archetypów ludzkich jest spłycaniem zagadnienia. Rasy roznią się od siebie dużo bardziej niż nacje ludzkie, a spójrzmy, ile konfliktów to tworzy w naszym swiecie.

Surprise, surprise. Bo przecież Wolsung wcale nie jest postmodernistycznym systemem opierającym się na twórczym wykorzystaniu istniejących archetypów, stereotypów, motywów, postaci i tak dalej, i tym podobne.

Poważna sesja w Wolsungu dotykająca tematu wyzysku i nietolerancji? Po co? Nie w tym leży siła tego systemu. Próba zrobienia z Wolsunga bardziej "realistycznego" settingu ma tyle samo sensu co wrzucanie kucyków pony do Świata Mroku.
27-03-2012 15:03
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Laveris, ależ skąd? To właśnie Wolsung ma bliżej do Warhammera - kilka naprawdę technicznych gadżetów i cała tona magii.
Co zaś do ras - jak mówię, nie napisałem na karnawał blogowy w kwestii ras, gdybym tak zrobił pewnie byłoby jaśniejsze dlaczego mam takie, a nie inne podejscie.

Więc w skrócie:
Dla mnie wlasnie traktowanie ras jako archetypów ludzkich jest spłycaniem zagadnienia. Rasy roznią się od siebie dużo bardziej niż nacje ludzkie, a spójrzmy, ile konfliktów to tworzy w naszym swiecie. Dla mnie wprowadzenie rasy (elfów, krasnali, czegokolwiek) to rownoczesne wprowadzanie konfliktu. Kulturowego, technologicznego, światopoglądowego, ekosystemowego... Rasizm, czy też gatunkizm jest u mnie czymś normalnym na sesjach, bo to naturalny stan ludzi, cokolwiek nie mówi poprawność polityczna. Służy on świetnie do wprowadzania konfliktów do przygody, czy w mikro, czy w makroskali.

Druga sprawa - lubię myśleć o sobie jako o osobie racjonalnie myślącej, pozbawionej zabobonnego spojrzenia na swiat - czy to w kwestii religii, magii czy kosmitów. Uważam się za sceptyka w tych kwestiach, jedyna wiara jaka we mnie jest to ta, że czlowiek będzie się rozwijał i przetrwa wszystko, bo jest niezmordowany w swoim sku...syństwie i woli przetrwania.
Ideałów do tego nie przyprawiam.
To sie też odbija na moich sesjach z elementami fantasy.
Człowiek i technika wersus elfy i magia, wraz z całym tym baśniowym kramem. Triumf Rozumu nad Zabobonem jednym slowem, albo triumf Materii nad Duchem. Wsadzanie zabobonu do dziedziny rozumu pasuje do Wahammera 40k i techkaplanow modlących się do silnika żeby odpalił. W Epoce Rozumu w Wolsungu pierwsze miejsce powinna miec technika, spychając zabobon w lasy i pod ziemię.
Bo tak :)

edit do edita Nuriela powyżej :)

Co kto lubi. Nie chcesz mi chyba powiedzieć, że gram źle w Wolsunga? Mnie nie interesuje płaskie jaranie sie tym, ze sie gra elfem. W żadnym fantasy. Skoro juz ten elf jest, to on cos znaczy - skads sie wzial, ktos go lubi lub nie. Przekladajac to na całą rasę masz całą gamę motywów ekstra, do wykorzystania w przygodach - ekstra, to znaczy takie ktore mozna dodac do gamy motywow mozliwych przy "płaskich elfach". Nie lubię grać plasko, nie lubię prowadzic płasko - dlatego ten świat mi sie podoba, bo ma duży potencjał, niezależnie od tego jaką mieli intencję tworcy Wolsunga. W Warhammera najfajniej sie grało w western, choc nie do tego był stworzony. Nawet nie w jesienną gawędę, rownież do ktorej nie był zrobiony. Więc ogolnie bawię się tak, jak mnie bawi. I się tym dzielę. To wszystko.
27-03-2012 15:04
DeathlyHallow
   
Ocena:
+5
ale skąd przekonanie, że nie ma aerodynamiki? zapewne jest i czeka na opisanie przez BG. mana jest energią, która w przyrodzie objawia się najczęściej w formie wyładowań tożsamych z naszymi elektrycznymi. wolsungowa technika będzie tak zawiła i bliska realnej jak chcesz. można jej ustawić ziarnistość :)
27-03-2012 15:04
Eva
   
Ocena:
+6
Rany. Wy i Wasza miłość do sztywnych definicji.
27-03-2012 15:10
DeathlyHallow
   
Ocena:
+3
podział na Zabobon i Technikę sytuuje Cię tak głęboko w czasach jakiegoś zmurszałego neo-pozytywizmu, że nawet nie wiem od czego zacząć :P
27-03-2012 15:15
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
DH - jesli ktos konstruuje wiwernę, ktora lata "bo tak", a nie ma ani slowa wzmianki o stałopłatach, śmigłach itd, to cos jest nie tak. Zakladam wtedy, że tworcy w swej mądrosci nie chcą dublowac wiwern samolotami, zywiolakow powietrza helem/wodorem w sterowcach czy many prądem. No bo wtedy nagle by sie okazalo, ze efekty zastrzeżone dla magii są takze w wersji niemagicznej. i mnie takie podejscie nie odpowiada, wiec wywalam lekką ręką mane, żywiolaki jako zrodlo napedu czy nieszczesne wiwerny - chyba ze jako ciekawostki, niepraktyczne i na przegranej pozycji wzgledem wytworow nauki.
Wlasnie, żywiołaki ognia napedzające maszyny parowe - a zwykly piec nie wystarczy?
Ta magia to straszne upraszczanie nauki - fajne dla n00bów, ale mnie nie interesuje. Rozum zwycięża Zabobon u mnie.
27-03-2012 15:18
DeathlyHallow
   
Ocena:
+6
ale ona nie lata, 'bo tak'. lata w wyniku skomplikowanych prawideł ichniej fizyki. jeden błąd w konstrukcji i nie lata. żywiołak nie jest jakąś tam świadomą istotą z którą się dyskutuje. jest rodzajem czystej energii danego rodzaju, która wymaga takiego a takiego traktowania. casus 'innych pieśni' dukaja. pewnie uważasz tę książkę za zabobonne brednie :)
27-03-2012 15:21
Nuriel
   
Ocena:
+3
A niekwestionowana wiara w naukę to nie Zabobon? ;)

@DH - zigzak po prostu uważa, że każdy świat w którym jest opisana alternatywna fizyka to fantasy ;)
27-03-2012 15:22

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.