» Recenzje » Echopraksja

Echopraksja

Echopraksja
Ślepowidzenie Petera Wattsa po raz pierwszy ukazało się na polskim rynku ponad sześć lat temu. W końcu jednak doczekaliśmy się kontynuacji. Echopraksja zdobi księgarskie półki i – co zdecydowanie najważniejsze – nie zawodzi.

Daniel Brüks prowadzi samotne badania na pustyni. Woli nie myśleć o tym, czy naprawdę chciał się tu znaleźć, czy został do tego zmuszony przez ostracyzm środowiska naukowego. Zresztą nie czuje się najgorzej. Problemy zaczynają się dopiero wtedy, gdy spokój zakłóca nagłe pojawienie się zombiaków, a jedynym ratunkiem zdaje się pobliski klasztor Dwuizbowców.

Echopraksja urzeka tym samym, co stanowiło największą zaletę Ślepowidzenia: śmiałością wizji związanych z pierwszym członem nazwy science fiction. Watts ponownie głęboko czerpie ze swojej rozległej wiedzy z zakresu genetyki i biologii, anatomii i fizjologii, fizyki i informatyki – właściwie całego szerokiego wachlarza dziedzin, które składają się na ogół nauk ścisłych. Trudno wskazać najbardziej ekscytujący z jego pomysłów: czy to znane już z pierwszej części wampiry, w Echopraksji wykazujące oszałamiającą znajomość skomplikowanych zagadnień z pogranicza neurologii i psychologii, czy raczej nęcące obietnicą nieśmiertelności Niebo, w którym wirtualne (lub też zwirtualizowane) inteligencje mogą żyć bez zbędnego obciążenia mięsną powłoką. Mnie zafascynował zakon Dwuizbowców: ludzi odrzucających naukę jako narzędzie zaburzające obserwowaną rzeczywistość. Pamiętacie jeszcze koncent z Peanatemy? Przy zbiorowym umyśle z Echopraksji wygląda jak naukowe przedszkole: bohaterowie Wattsa odrzucili indywidualność, odrzucili własną przeszłość, ba, odrzucili nawet możliwość komunikowania się z ludźmi spoza tak zwanego ula, żeby tylko zbliżyć się do prawdy. Dla najbardziej dociekliwych Peter Watts przygotował bogaty zestaw objaśnień oraz dokładną bibliografię (liczącą bodaj 140 pozycji). Ta powieść jest bardzo mocno osadzona w świecie współczesnej nauki, co – biorąc pod uwagę jej wizjonerski rozmach – może brzmieć nieprawdopodobnie, ale czyni lekturę jeszcze ciekawszym doświadczeniem.

To wszystko nie oznacza jednak, że autor po macoszemu potraktował inne elementy utworu, takie jak fabuła czy relacje między bohaterami. Wręcz przeciwnie: Echopraksja zaczyna się od hitchcockowskiego trzęsienia ziemi, po którym sytuacja protagonisty niezwykle się komplikuje. Tempo późniejszych wydarzeń nie ustępuje najlepszej prozie rozrywkowej, a doskonałe zgranie elementów typowych dla gatunku z dynamiczną akcją przypomina nagrodzony niedawno Żuławiem Holocaust F Cezarego Zbierzchowskiego. Watts świetnie zbudował także napięcie psychologiczne. Już samo to, że głównym bohaterem jest Daniel Brüks, zwyklak rzucony między trans- i postludzi, sprawia, iż na pokładzie Korony Cierniowej (statku kosmicznego grającego ważną rolę w powieści) dochodzi do wielu wartych uwagi scen. Co więcej, mężczyzna wydaje się wymarzoną ofiarą dla Valerie, postrzeganej przez załogę jako pokładowy potwór, oraz ulubioną zabawką niesamowicie inteligentnej Rakshi Sengupty – to dodatkowe atrakcje w tym szalonym parku rozrywki, jakim jest Echopraksja. Słabiej wypada natomiast wątek Jima Moore'a, który ślamazarnie rozwija się przez niemal całą powieść, żeby skończyć się po prostu rozczarowująco. Zresztą to niejedyne zmarnowane zamknięcie w książce: miałko wypada także ostateczna konfrontacja Brüksa i Sengupty, po której czytelnik mógł spodziewać się naprawdę wiele. Są to jednak tylko nieznaczne problemy w znakomitym tekście.

Echopraksja to powieść łącząca w sobie cechy, które w obrębie jednego gatunku zdarzają się bardzo rzadko. Chcecie twardej nauki? Jest. Chcecie żywcem wziętego z Dicka pytania o rzeczywistość? Jest. Chcecie porywającej fabuły z hollywoodzkiego blockbustera? Jest. Chcecie pięknej wizji z 2312 Kima Robinsona? I tę można tu znaleźć. Najnowsza powieść Petera Wattsa to prawdziwa uczta dla każdego, kto mieni się miłośnikiem science fiction.

9.5
Ocena recenzenta
8.14
Ocena użytkowników
Średnia z 7 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Echopraksja (Echopraxia)
Autor: Peter Watts
Tłumaczenie: Wojciech M. Próchniewicz
Wydawca: MAG
Data wydania: 24 września 2014
Liczba stron: 432
Oprawa: twarda
ISBN-13: 978-83-7480-446-2
Cena: 45 zł



Czytaj również

Zrodzony
Postapo bez pazura
- recenzja
Unicestwienie
Zdefiniować niedefiniowalne
- recenzja
Unicestwienie
Pozytywne zaskoczenie!
- recenzja
Ujarzmienie
- recenzja
Unicestwienie
Pierwszy krok w ciemność
- recenzja
Echopraksja
- fragment

Komentarze


baczko
   
Ocena:
0

Nie jestem aż tak hurraoptymistycznie nastawiony do "Echopraksji" - Watts IMHO stworzył coś całkowicie innego od "Ślepowidzenia", choć kontynuował zaczęte tam wątki.

01-11-2014 23:21
Aesandill
   
Ocena:
+2

A moim zdaniem to w sumie bardzo podobna do ślepowidzenia książka. SPOILER: Odosobnienie na statku kosmicznym z wampirem na pokładzie, niedostosowany społecznie bohater. wiele pretekstów aby po prostu pofilozofować - pobawić się SF, silny motyw główny. KONIEC SPOILERA

02-11-2014 00:00
nerv0
   
Ocena:
0

Dzięki za info, że coś takiego w ogóle istnieje. Ślepowidzenie bardzo mi się podobało, więc i za Echopraksję zabiorę się z wielką chęcią. :]

02-11-2014 15:36
Kratistos
   
Ocena:
+1

Echopraksja jest bardzo podobna jeśli chodzi o nasycenie "ideami" co Ślepowidzenie- dla mnie bomba ale z punktu widzenia "literackiego" to nieomal grafomania.

Tak dla odświeżenia motywów przed czytaniem Echopraksji świetna dyskusją Dukaja, Szostakowskiego i Orbitowicza o Ślepowidzeniu- http://esensja.stopklatka.pl/ksiazka/sod/tekst.html?id=7047 http://esensja.stopklatka.pl/ksiazka/publicystyka/tekst.html?id=7042

03-11-2014 09:54
Aesandill
   
Ocena:
0

@ Kratistos

Wielkie dzięki za linki, ciekawa dyskusja.

06-11-2014 12:13

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.