string(15) ""
» Blog » Dziewięć rzeczy, za które zaprzedałbym swą fanbojską duszę
20-04-2012 20:01

Dziewięć rzeczy, za które zaprzedałbym swą fanbojską duszę

W działach: Fanboj i Życie, Offtopic | Odsłony: 43

 


Gier, filmów i seriali, które chciałbym obejrzeć, ale nigdy nie obejrzę, bo nigdy nikt nie nakręci czegoś takiego. A szkoda, bo byłyby absolutnie jedwabiste.


9) Mortal Kombat vs. Street Fighter: (gra)


Kiedy byłem małym dzieckiem nasz gatunek dzielił się na tych, którzy grali w Mortal Kombat, tych którzy woleli Street Fightera, tych, którzy nie mieli komputerów (ale to już nie byli ludzie) i (padnij!) Atarowców... (powstań!). Miłośnicy Mortala toczyli długaśne boje z fanami Street Fightera. Bardzo, bardzo chciałbym grę, w której ludki z obu uniwersów mogłyby się spotkać i w której ryje tych leszczy z SF wreszcie zostałyby należycie obite, urwane i wrzucone do kwasu, żeby ich fani wreszcie uznali wyższość jedynego Boga.


8) Nowych, lepszych graczy do Multi: (ogólnie)


Historia z życia. Co-op, Syndicate:


Mecz 1:

- Zegarmistrz wchodzi do gry w połowie planszy. Zegarmistrz zdobywa 15.000 punktów, drugi najlepszy 10.000, reszta po 5000.


Mecz 2:

- Zegarmistrz zdobywa 25.000 punktów. Reszta po 2000.


Mecz 3:

- Zegarmistrz zdobywa 25.000 punktów. Reszta po 2000.


Mecz 4:

- Początek. Zegarmistrz was kicked from the game.


Zegarmistrz dołącza do innej gry na wyższym poziomie trudności. Idzie nieźle, Zegarmistrz prowadzi. Wypada na nas Reactiv Armor i gostek z EMP.

- Podejście pierwsze: Wszyscy gracze, oprócz Zegarmistrza potykają się ze skutkiem śmiertelnym o własne nogi.

- Podejście drugie: Wszyscy gracze, oprócz Zegarmistrza potykają się ze skutkiem śmiertelnym o własne nogi.

- Podejście trzecie: Wszyscy gracze, oprócz Zegarmistrza potykają się ze skutkiem śmiertelnym o własne nogi.

- Podejście czwarte: Wszyscy gracze, oprócz Zegarmistrza potykają się ze skutkiem śmiertelnym o własne nogi.

- Podejście piąte: Zegarmistrz zmienia taktykę. Zamiast ratować lamusy samodzielnie zabija najpierw gościa z EMP, potem Reaktywkę.

Dwa metry dalej: wypada na nas następna Reaktywka.

- Player 1 has left the game!

- Player 2 has left the game!

- Host has left the game! You are the new host!


Albo ludzie którzy pouciekali na odgłos strzałów. Nie powiem, zdrowy odruch... Ale sukcesów w grach FPS państwu nie wróżę.


Nie mówiąc o tym, że znalezienie współgraczy do poziomu Expert jest większym wyzwaniem, niż sam poziom Expert. Większość graczy gra na Normalu, gdzie Zegarmistrz w pojedynkę przechodzi większość plansz. Kurcze, ludzie! Ja od trzech tygodni gram w FPS-y w necie! I żądam podniesienia standardów!


7) Sirmarilon: Total War albo Hyperborean Age: Total War (gry)


Trudno mi się zdecydować. Sirmarilion daje większe szanse na jedwabistość. W końcu w nim Balrogi, trolle, smoki, potwory... Jednocześnie niestety też pozostawia większe szanse na spierniczenie. Wystarczy zabrać Tolkiena i zrobić typowe elfy i krasnoludki w stylu Heroes of Might and Magic. Uniwersum Conana nie grozi taki problem.


Obie gry powinny zawierać w sobie to, co najlepsze w Totalwar, czyli podboje, politykę, wielkie bitwy na wielkie armie oraz to co najlepsze w Fantasy, czyli potwory, magię i resztę tych ekstra dodatków, jakie wnosi do średniowiecza.


6) Conan: Godzina Smoka (film)


Czyli dobrze zekranizowany Conana. Nie Conan 3D. Nie ten żenujący serial o którym zdrowiej zapomnieć. Nie te słabe filmy ze Arnim, które bronią się tylko dzięki nostalgii. Tylko prawdziwa, poprawna adaptacja Conana, z której można byłoby wyczuć klimat książek, a nie ich dennych okładek. Coś, co byłoby klasą samą w sobie, a nie własną parodią. Coś na poziomie przynajmniej filmowego Władcy Pierścieni.


5) Bear Grylls vs Predator oraz Bear Gryll i Predator vs Obcy (filmy)


Spotkanie dwojga największych łowców we wszechświecie. Z jednej strony kolekcjonująca czaszki, niewidzialna i uzbrojona po zęby maszkara. Z drugiej człowiek gotowy zrobić wszystko, żeby przeżyć! Nawet zjeść pijawkę! To byłoby prawdziwe starcie tytanów! W ostatniej scenie oczywiście Bear Grylls zjadłby Predatora. Nie przeszkadzałoby to nakręcić sequela, w którym razem polowaliby na obcych, dinozaury, zombie, nazistów, zbuntowane roboty lub coś równie fajnego...


4) Serial prawniczy o Saulu Goodmanie (serial)


Saul Goodman to absolutnie zdeprawowany prawnik występujący w absolutnie świetnym serialu Breaking Bad. Generalnie jest to człowiek, który wyrywałby muszki skrzydełkom, gdyby tylko mu za to płacili. Człowiek, który dzień i noc kombinuje, jak zarobić łamiąc prawo. Oraz jest bardzo skutecznym prawnikiem zdolnym rozwiązać wiele problemów swoich klientów. Jego metody jednak sprowadzają się często doznam gościa, który zna gościa, który zna gościa, który za drobną opłatą kropnie waszego świadka w areszcie. Oprócz tego jest absolutnym tchórzem, mendą i szubrawcem.


Saul Goodman powinien otrzymać własny serial. Najlepiej coś pokroju Ally McBeal, z masą przychodzących do kancelarii świrów (z których pewien wyrabiający po godzinach amfetaminę nauczyciel powinien być najmniejszym) i sprawami typupozwałem drzewo, bo zatarasowało mi drogę mojego samochodu gdy wracałem po pijaku. Oraz rozwiązaniami w rodzajua co pan na to, gdyby nocą nieznani sprawcy, powiedzmy ścięli to drzewo piłą łańcuchową?


Toż to byłaby czysta zarąbistość.


3) Walkingd Dead: Remake (serial)

 

 


 

Powiedzmy sobie szczerze: serialowe Walking Dead jest do tyłka. No dobra, pierwszy sezon był jedwabisty. Jednak w drugim było za dużo niechcianych ciąż oraz dochodzenia kto z kim począł dzidziusia. Bohaterowie natomiast też zachowywali się za bardzo tak, jakby koniecznie chcieli nie przeżyć. Serial ten powinien stanowczo zostać nakręcony od nowa i poprawiony.


Po pierwsze: ponownie akcja powinna wrócić do spustoszonych miast. Spustoszone miasta to czysta jedwabistość. Farma na pustkowiu to farma na pustkowiu. Gdzie indziej ma stać? Po drugie należy poprawić postaciom charaktery. Żadnego kłócenia się między sobą, żadnych ciąży, Lori jest w końcu dorosłą kobietą i powinna wiedzieć, co to jest antykoncepcja. Należy też zmienić obsadę, tak, żeby lepiej pasowała do nowej, ulepszonej koncepcji serialu.


Tak więc:

- Szeryfa powinien zagrać Chuck Norris

- Shane powinien grać Sylwester Stallone

- Dale, Daryl i Glenn mogą zostać jacy byli, to fajne postacie

- baby za dużo w tym serialu gadają i płaczą po dzieciach. Należy je wyrzucić i na ich miejsce wstawić Schwarzeneggera i Van Damme.

- dzieci też ogólnie wkurzające, więc coś by należało z nimi zrobić. Ten motyw z tego odcinka, gdy Shane zrobił to co zrobił ze stodołą i wylazło jej to co z niej wylazło był jedwabisty. Myślę, że powinno się go rozszerzyć na drugiego bachora także.


2) Terminator: Kompania Braci (serial)


Pamiętacie pierwszego i drugiego Terminatora? Pamiętacie te jedwabiste sceny walk w uczachowionych ruinach? Chcę taki film. Cały. Albo jeszcze lepiej: 12 odcinkowy serial. I teraz tak: serial ma opowiadać o żołnierzach. Nie o ratowaniu świata. Nie o walce ze złem. Nie o próbie powstrzymania jakiegoś debilnego spisku. Nie o pokonaniu Skyneta za pomocą magicznego artefaktu wrzuconego do wulkanu. I nie ma w nim być ani słowa o miłości.


Ma być to serial o żołnierzach, którzy walczą z przerażającym przeciwnikiem. O normalnych gościach, którzy stawiają czoła koszmarowi wojny, zwykłych chłopakach żyjących w paskudnych czasach, którzy, mimo wszechograniającego ich szaleństwa znajdują w sobie siłę, by stać się bohaterami. I w końcu pokonują Skyneta, ale nie za sprawą jakiegoś magicznego artefaktu obcych czy innego plot device, tylko dzięki czołgom, karabinom i poświęceniu setek milionów takich jak oni!


W filmie powinno być dużo uczachowionych ruin, walk z robotami, eksplozji, urwanych kończyn, scen przemocy, czołgów, nawał artyleryjskich, śmierci towarzyszy broni... Oraz oczywiście dowolnej innej nawalanki. Nie powinno być dzieci i miłości. To złe rzeczy na wojnę.


W zasadzie to nie musi być też wojna z Terminatorami. Wojsko mogłoby walczyć z dowolnym innym wrogiem, byle tylko był jedwabisty: obcymi, oredatorami, zombie, nazistami... A zaraz ten ostatni serial już był.


I był jedwabisty.


Widzicie, że mam rację?


1) Stargate: Russia (serial)


Serial opowiada o tym, jak Rosjanie, a nie amerykanie dostają się do Stargate. Oczywiście: w serialu się dostali. Ale moim zdaniem nie potraktowano należycie tego wątku. Oni nie bawiliby się w jakieś głupie „Przybywamy w pokoju! Chcemy negocjować! Każda planeta ma prawo do demokracji!”. Nie, ruscy sprzedaliby im wszystkie swoje najlepsze produkty z miejsca. Czyli: rewolucje (ostatnio nieprodukowana, jednak na potrzeby Goa'uld warto by ją przywrócić na rynek), wódkę, kałasze i granatniki przeciwpancerne z których można też strzelać do ludzi i helikopterów. Gazu chyba akurat w galaktyce nikt nie potrzebuje.


Tak więc: Ruscy dostają Stargate w pierwszym odcinku. W drugim odcinku wymyślają, jak przez wrota przepchnąć Bojowy Wóz Piechoty. W trzecim odcinku przynoszą ludziom zza wrót dwa największe osiągnięcia ruskiej myśli technicznej: AK-47 i RPG-7. W czwartym odcinku Goa'uld mają problem. W piątym Specnaz zdobywa piramidkę. W szóstym Ruscy odkrywają, że piramidą da się wozić czołgi T-90 i samoloty MIG-31 w ilościach hurtowych.


Odcinek siódmy powinien mieć tytuł LET THE MORTAL KOMBAT BEGINS!!!


Komentarze


Venomus
   
Ocena:
+1
Miejmy nadzieję, że tym razem Pan "Come over here!" nie zawiedzie i nie dostarczy takiej popeliny jak pozbawienie mnie przyjemności wyrwania głowy Supermenowi.
Normalnie cale dzieciństwo poszło się walić!

Ale tak serio: Capcom robi tam jakies smęty apropo brutalności ale Boon ponoć twardo negocjuje. Więc trzymaj tą dusze w gotowości jakby co.
21-04-2012 21:00
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Wszystko wiec wskazuje, ze oddasz dusze diabłu nazwiskiem Boon ;)
21-04-2012 23:07
Rysia777
   
Ocena:
0
"Dale, Daryl i Glenn mogą zostać jacy byli, to fajne postacie" Tak, z tym się zgadzam. :)
Jestem w połowie drugiego sezonu, ale Lori mnie tak wku...rza, że nie mogę wytrzymać.
22-04-2012 01:48
Kotylion
   
Ocena:
+2
Ze wszystkiego da się zrobić świetne dzieło. Ogólnie rzecz biorąc zasada jest taka, że wystarczy dodać gdzieś roboty i/lub zombie żeby uczynić film czy grę lepszą. A w przypadku Terminatora i Walking Dead jest o tyle dobrze, że wystarczy dodać jedno, bo drugie jest już na miejscu ;)

O ile fajniejszy byłby filmowy Władca Pierścieni, gdyby Sauron sprzymierzył się z Deceptikonami? A spotkanie w Rivendell kończyłoby się zbliżeniem na Optimusa mówiącego "Autobots, roll out!"

Kompania Braci? Kaman! Nazi zombie jeszcze nigdy niczemu nie zaszkodziły, a mogą pomóc. Tę zasadę da się zastosować do wszystkiego.
22-04-2012 12:37
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
A, w jednym odcinku Stargate byli Rosjanie ze swoją własną ekipą i wlasnymi wrotami.
22-04-2012 12:52
Dark_Archon_
   
Ocena:
0
@zigzak
Wszystko wiec wskazuje, ze oddasz dusze diabłu nazwiskiem Boon ;)

Nie bez powodu jego nazwisko, czytane od tyłu, daje imię jednego z główniejszych złych w MK :)
22-04-2012 13:32
~Yarvis

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Oj, zegarmistrz głuptasie, jakkolwiek byś się nie starał, na wojnie więcej ludzi się płodzi niż zabija. To naukowo potwierdzony fakt!

;f
22-04-2012 20:59
murrey
   
Ocena:
0
Pomysł ze stargate niezły ;)
23-04-2012 08:23
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
zegarmistrz
   
Ocena:
0
Zigzak: nie liczy się, co było, ale jak zostało wykonane.
23-04-2012 10:17
38850

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Wybrzydzasz jak panienka, zegarmistrzu. Bedzie MK vs SF, byl stargate russia, ba, byla nawet Bitwa o Los Angeles, jakze podobna do twej zachcianki dot terminatora vs kompania braci. A ty wciąż wybrzydzasz. Dusza zas powinna bys przedana juz 3 razy. Tych od cyrografow nie interesują klauzule PO deklaracjach.
23-04-2012 10:21
zegarmistrz
   
Ocena:
+1
Przecież to jasne, że nie oddam duszy za jeden odcinek i to syfiasty?

Za takie rzeczy sam duszę diabłu sprzedawaj.
23-04-2012 10:28
de99ial
   
Ocena:
+2
Ja grałem i w MK i w SF. Wojna mnie minęła.

Z gier chciałbym bitewnego War Zone'a zobaczyć na ekranie PCta. Ale tego odlschool, z wielkimi naramiennikami, Venusjańskimi Banshee w kompletnych pancerzach wspomaganych i z jetpackami, z samurajami z CKMem i Ninja nawszczepianych po brzegi. I w końcu z Razydami, Pretoriańskimi Łowcami, legionami Legionistów, dowodzonymi przez Nefarytów i z Pretoriańskim Behemotem jako wisienka na torcie. Takie coś chcę. W wielką kampanią dla Kartelu i Legionu, ideał miałby kampanię osobną dla każdej Korporacji i dla każdego Apostoła (Intruzi z Callisto, albo misje w mieście przy użyciu Metropolitiańskich Proroków) oraz łączone (Bratcow i Cybertronik ramię w ramię, Eradikatory obok Inkwizytora Majoris). Na dłuuugie godziny i do tego jakieś świetne multi.

Moje marzenie to własnie ta gra.
23-04-2012 10:59
Albiorix
   
Ocena:
0
Chyba jest problem z prawami do tego i z popularnością czyli w efekcie - rynkiem na to. Ale byłoby przednie.
23-04-2012 11:06
de99ial
   
Ocena:
0
Nie ma takich wrót w biznesie których nie otwierają pieniądze :)

Taka gra wymagałaby duże budżetu, z którego większość poszłaby na produkcję, nie marketing. Ale kurde... Widzę ten szturm na Cytadelę jakiegoś Nefaryty Algerotha oczami duszy mej...
23-04-2012 15:54
Albiorix
   
Ocena:
0
Byłoby to tak fajne jak fajna byłaby użyta mechanika walki.
23-04-2012 15:59

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.