string(15) ""
» Blog » Dzielny Kadłubek
27-04-2014 19:30

Dzielny Kadłubek

Odsłony: 820

Dzielny Kadłubek.
Jedną z rzeczy, które mnie w erpegie bardzo śmieszą mnie mechaniki przyznające punkty za wady i zalety. Absurd tego rozwiązania zgrabnie kiedyś podsumował Drachu mniej więcej tymi słowami "Jestem Mirumoto Tako. Jestem słabowitym jednookim tchórzem, dlatego klan zdecydował się mi przekazać świętą rodzinną katanę"
Tak sobie myślałem i wymyśliłem taki myk i zadanie dla wyjadaczy. Stwórzmy Dzielnego Kadłubka. Stwórzmy postać, biorąc jak najwięcej wad, najlepiej fizycznych, a za otrzymane punkty bierzemy rzeczy, które uczynią zeń jak najpotężniejszą postać, czyli dzielnego kadłubka. Macie jakoweś pomysły?

Komentarze


AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+1

No to jest oczywista oczywistość. To jest właśnie profilowanie postaci. Nie chcesz walczyć - nie bedziesz - zasłonisz sie naporowcami z druzyny albo wynajętym npcem. Jesteś tępym osiłkiem, który umie tylko sie bić to nikt od Ciebie nie będzie wymagał ciągłego brylowania na salonach. Jeżeli z jakichś powodów (czy to zależnych od twoich decyzji lub nie) wylądujesz w niepasujacej do profilu postaci sytuacji to trzeba sie nagimnastykować. RPG i tyle...

Tylko że wady pomagają przesuwać skalę takiego profilowania poza granice absurdu. Ze skali nie umiem / umiem tak sobie / umiem dobrze (świetnie, doskonale, etc.) pozwalają przejść "na minus" - do zakresów "nie umiem bardziej niż wcale". Co przekłada się na dodatkowe punkty, które można wykorzystać na dopakowanie postaci w tych obszarach, które są dla niej istotne, ale faktycznie nie osłabiają jej w tych, których teoretycznie dotyczą. W Shadowrunie na przykład (2. edycja, dodatek Shadowrun Companion) można było sobie wziąć wadę, która dawała spore minusy do testów konkretnych umiejętności - i gracze momentalnie uczyli się utrudniać sobie działanie w obszarach, które i tak dla ich postaci były kompletną chińszczyzną. Robię sobie postać siepacza i daję mu wady w postaci kosmicznych minusów do programowania czy teorii magicznej - w efekcie postać nie wymyśli nowego zaklęcia, nie napisze programu, ale bez tych wad i tak nie byłaby w stanie tego zrobić. Coś, co w niczym nie przeszkadza, nie jest wadą.

28-04-2014 21:32
Porywacz
   
Ocena:
0

Nie.

28-04-2014 22:21
oddtail
   
Ocena:
+2

Z powergamerami typu Dzielny Kadłubek na szczęście nie mialem specjalnie do czynienia. Największym problemem z Wadą wziętą przez gracza była postać w Deadlands Classic z Zawadą "Ostrożny". Ani to wada - bo gracz nie odgrywał specjalnej paranoi, tylko zawsze deklarował, czego to jego postać nie robi by jej ktoś nie napadł/nie zaskoczył/nie poderżnął we śnie gardła, ani nie przekładało się na ciekawe sytuacje na sesji, ani nie pomagało w prowadzeniu (bo postać była jeszcze częściej przez tę "wadę" bierna i sesja wręcz na tym traciła).

To doświadczenie - bardzo dawne, byłem wtedy jeszcze młody i głupi - nauczyło mnie, że gracz może sobie powergamować i min-maksować wedle uznania, ale TYLKO jeśli wada na sesji może zagrać i zagra. Wtedy może sobie grać i kadłubkiem, nie przeszkadza mi to. Wady realne są fajne - i da się z nich dużo zrobić, bez Wickowego udupiania (Wick napisał parę ciekawych rzeczy w Play Dirty, ale jeden przykład, bodajże z babcią postaci superbohaterki schodzącą na zawał, gdy sama postać ląduje na stole sparaliżowana i może sobie to umieranie obejrzeć z pierwszego rzędu, sprawiło że stwierdziłem "LOL, nope" i straciłem wszelkie zainteresowanie Wickizmami.)

29-04-2014 13:29

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.