» Sesja » Lokacje » Dworek Eryka Schwarzwolfa

Dworek Eryka Schwarzwolfa

Dworek Eryka Schwarzwolfa
Powyższa praca brała udział w "Konkursie na lokację". Ze względu na to, artukuł został poddany jednynie podstawowej korekcie językowej, która nie uwzględniała zmian stylistycznych ani redakcji merytorycznej.


Dworek łowiecki rodu von Schwarzwolf to miejsce opuszczone od setek lat. Problem w tym, że nie do końca. Wieśniacy z pobliskiej wioski opowiadają o pani – samobójczyni, która straszy we dworze i jej okrutnym mężu, grasującym po lasach w postaci ogromnego wilka. Oddaję do Twojej dyspozycji, Mistrzu Gry, historię dworu i jego krwiożerczego właściciela, Eryka Schwarzwolfa, opis dworku w czasach współczesnych i zarysy przygód.

Historia


Dworek łowiecki Schwarzwolfów leży w górzystym terenie, w pięknej, lesistej dolinie, daleko od cywilizacji. W jego pobliżu wyrosła wioska Baumdorf. Wieśniacy zaopatrywali dwór, utrzymując się z żyznej gleby; łowili ryby w wielkim jeziorze, a drewno pozyskiwali z rozległych lasów. Nie brakowało im tutaj niczego. Osada kwitła, panowie rozbudowywali dworek, a czas mijał i mijał…

Pech jednak chciał, że urodził się Eryk, piąty syn Gustava von Schwarzwolfa. Eryk już w młodych latach dał się poznać jako porywczy i okrutny panicz, który głęboko gardził ludźmi niższego stanu. Nie obchodziły go rozgrywki na szlacheckich dworach, wytworne bale i cała ta kindersztuba. Jako piąty syn, bez szans na spadek po ojcu, mógł bez skrępowania folgować swoim zachciankom, byleby nie hańbił rodu i nie wydawał zbyt wielu pieniędzy.

Zaczął towarzyszyć w polowaniach przyjacielowi ojca, baronowi von Morte. Odkrył w krwawych łowach wspaniałą rozrywkę. Jednak czegoś mu brakowało. Jego gospodarz miał piękną i mądrą córę – Arwenę. Dwudziestoparoletni Eryk bez reszty zakochał się w tej delikatnej dziewczynie o urodzie leśnej nimfy. Był ze znaczniejszego rodu, więc łatwo uzyskał zgodę barona von Morte i pojął ją za żonę.

Dziewczyna traktowała go jak trędowatego. Jego pasja wzbudzała w niej obrzydzenie. To całe męczenie i zabijanie zwierząt, wieszanie ich odciętych głów z wyłupiastymi oczyma jako trofeów… Sprawę pogarszał fakt, że mąż bardzo często nie był obecny w domu, a gdy wracał z łowów, nie zmywał nawet krwi z rąk, tylko od razu, w przypływie dzikiej żądzy, ciągnął ją do łoża. Był do tego człowiekiem niekształconym i grubianinem.

Ta piękna, wrażliwa duszyczka nie mogła znieść towarzystwa męża i izolacji od przyjaciółek, przyjęć i nowinek ze świata. W pewien deszczowy wieczór Arwena uciekła ze swojego więzienia w jedyny sposób, w jaki potrafiła – odebrała sobie życie. Powiesiła się.

Eryk, chociaż okrutnik i gwałtownik, darzył swoją żonę prawdziwą, gorącą miłością. Z dworu uczynił istne mauzoleum, a od bolesnych wspomnień uciekał przez coraz to dziksze łowy. Ukochał desperacką walkę ofiary o życie; dziki, szalony pościg i ostry grot oszczepu uśmiercający zwierzynę – tylko to przynosiło mu ukojenie.

Ściganie rączych jeleni, czy zmagania ze wściekłymi dzikami nie wystarczyły mu jednak. Kolejne trofea zdobiły ściany, ale potrzebował czegoś więcej. Zapuszczał się więc w nieskończone knieje, coraz głębiej i głębiej, odnajdując coraz to dziksze i fantastyczniejsze bestie. Łowczy ostrzegali go: "Panie, te bestie to nie od ojca Taala pochodzą, ale z czarnoksięstwa jakowego zrodzone. Zostaw je lepiej w spokoju…". Zostawił w końcu. Dlaczego? Dlatego, że nawet najinteligentniejsze zwierzęta nie zacierały śladów, nie uciekały tak rozpaczliwie i nie były tak sprytne, jak człowiek. Człowiek był zwierzyną idealną.

Eryk kazał swoim sługom porywać chłopów z Baumdorfu. Nocą wywoził ich w głębokie lasy i puszczał wolno, dając kilka klepsydr czasu na ucieczkę. Potem brał naganiaczy, psy i ruszał w pościg. Wszystkie pułapki, fałszywe tropy, całe te podchody – to była gra między von Schwarzwolfem a ściganym. Eryk osobiście dopadał nieszczęśnika i obdzierał go ze skóry lub rozszarpywał. Żądny adrenaliny, stawał się coraz bardziej podobny do dzikich bestii, które tak go fascynowały.

I stał się jedną z nich, jak mówią chłopi z Baumdorfu, lękliwie opowiadając o Eryku. Z pokolenia na pokolenie powtarzają, że wzburzona jego okrucieństwem Rhya wymogła na swoim mężu Taalu, ojcu łowów, by ukarał krwiożerczego łowczego. Taal przemienił Schwarzwolfa w wilka i kazał mu ruszyć na wieczne, niekończące się łowy wśród dzikich zwierząt z głębin lasu. Pozwolił mu jednak podchodzić pod osady ludzkie, ale tylko podczas pełni Morrslieba, aby prości chłopi nigdy nie przestali wystrzegać się strasznych bestii zrodzonych z Chaosu.

Dworek


Dworek łowiecki leży w górzystej, lesistej dolinie na jakimś odludziu. Mogą być to dowolne dzikie rejony Imperium - jedynym wymogiem jest to, żeby były przynajmniej kilka dni drogi od najbliższych większych osad ludzkich i leżały wśród nieprzebranych kniei i puszcz. Jeżeli nie odpowiada ci, Mistrzu Gry, górzyste otoczenie, to możesz śmiało z niego zrezygnować.

Dworek otaczają nieprzebrane knieje i puszcze. Obok niego ulokowano cmentarz (chowano tutaj naganiaczy, łowczych, służbę itp.). Parę godzin marszu od dworku znajduje się wielkie, rozległe jezioro o ciemnych wodach i Baumdorf – niewielka wioska, której mieszkańcy żyją z rybołówstwa i uprawy roli.

Dworek leży na niewielkim wzgórzu i jest jednopiętrową konstrukcją. Żadnych zdobień, wszystko wzniesione z butwiejącego drewna. Skrzypiące, drewniane okiennice, drzwi ledwo trzymające się na zawiasach, tony kurzu i podejrzane, nadszarpnięte przez czas, wnętrza. Parter to sień i salon z kominkiem, rozległa jadalnia, kuchnia, składzik na broń i narzędzia, suszarnia i zejście do piwnic. Na dole dwa korytarzyki. Jeden do piwnicy ziemnej, wspartej u powały drewnianymi belkami. A w niej wielkie, puste beczki na piwo i wino. Natomiast drugi korytarzyk wyłożony jest kamieniem i kończy się zamurowanymi drzwiami. To przejście do prywatnych katakumb, w których spoczywa kilku przodków Eryka Schwarzwolfa oraz jego ukochana, Arwena. Przesądni wieśniacy zamurowali to przejście, by pani przestała straszyć we dworze. Nie pomogło.

We wszystkich pomieszczeniach na parterze widoczne są ślady dawnej świetności – połamane krzesła o rzeźbionych oparciach, popękany, dębowy stół w jadalni, przypominający śpiącego niedźwiedzia kominek w salonie, resztki gobelinów na ścianach, przerdzewiała zbroja w przedsionku.

Na piętrze znajdują się sypialnie oraz prywatne pokoje pani i pana. Rozpadające się łoża i komody, spękane, zakurzone zwierciadła, przegniłe skrzynie na ubrania, zardzewiałe miecze na ścianie. Małe schodki prowadzą na strych, służący za przechowalnię wszelkich rupieci.

To wszystko pokryte jest grubą warstwą kurzu i pajęczyn. BG podczas chodzenia po dworze zauważą w kilku miejscach ślady damskich trzewików prowadzące od jakiegoś punktu (np. środka pokoju) i kończące się w rogu, gdzie absolutnie nie ma żadnego przejścia. Tak samo w piwnicach, przed ścianą broniącą wejścia do katakumb – urwane ślady damskich bucików.

Obok dworu leży cmentarz. Jest ogrodzony starym, zniszczonym płotem. Nad każdą mogiłą unosi się wyrzeźbiony w drewnie niewielki portal, a na nim kruk. Ma to symbolizować przejście do krainy umarłych, pod władzę Morra. W krańcu cmentarza, na krawędzi wzgórza, przysiadła ciężka, niekształtna kaplica. Stary, ciemny kamień, częściowo zawalone wejście, gruzy, kurz i pająki. W środku spękany ołtarz, za nim przykryte resztkami drewnianej klapy schody. Wiodą do piwniczki, w której zostało jeszcze parę otwartych, niewykorzystanych trumien.

Otoczenie


Dworek i cmentarz są zewsząd otoczone lasem. Równy szereg drzew kończy się idealnie w tej samej linii, jakby przebiegała tu jakaś niewidzialna granica. Przez korony drzew przebijają się tylko słabe promienie słońca, im dalej się zapuścisz, tym ciemniej, tym…dziwniej. Czasem słońce odbija się od igieł, jak blask na ostrzach mieczy. Czasem masz wrażenie, że drzewa cię otaczają. Są coraz bliżej. Oplatają siecią pajęczyn, zamykają w więzieniu z pni i gałęzi. Jest ci wtedy duszno, pocisz się, a gdy wreszcie wypadniesz z ciemnego boru – wchodzisz w chłodny poranek.

Czasem od jeziora idzie gęsta mgła. Płynie leniwie, otula drzewa, kołysze do słodkiego snu. Wprowadza też w zakłopotanie, myli ścieżki. Widoczność drastycznie maleje. Osoby wrażliwe na magię widzą w niej szarą mgłę wiatru iluzji i oszustwa, Ulgu, która ciągnie do dworu.

Ptaki? Tak, są tu ptaki. Pięknie śpiewają, świergoczą w koronach drzew. Kolorowe, ładne, różnorodne ptaszki. Gdy wrócisz do lasu godzinę, czy dwie później, nigdzie ich nie zobaczysz. Usłyszysz tylko "kraaa, kraaa…". Kruki i wrony. Czarne, przebrzydłe ptaszyska. Skąd one się biorą?

Pomysły na przygody


Zaślepiony żądzą zemsty guślarz wezwał wilka-mściciela. Niestety, wilk okazał się być przeklętym hrabią Erykiem von Schwarzwolfem zaklętym w postać zwierzęcia. Hrabia-wilk zaczyna odzyskiwać świadomość i wolny od klątwy, która mąciła mu umysł, znów poluje na ludność Baumdorfu. Chłopi boją się wchodzić w las i rąbać drewno, a już niedługo nastanie zima i trzeba będzie napalić czymś w kominkach. Guślarz (wioskowy zielarz) zwraca się o pomoc do BG. Po pewnym czasie, gdy BG zastaje zmrok na jakiejś dyskusji z guślarzem, zbliża się hrabia-wilk. Telepatycznie dziękuje guślarzowi za uwolnienie (BG słyszą tę "rozmowę"). Niech BG poznają od jakiegoś BN-a opowieść o hrabim i jego żonie. Może nieuchwytnego wilka-myśliwego uda się poskromić, przypominając mu o jego utraconym człowieczeństwie? A co lepiej przywoła ludzkie uczucia, niż przypomnienie jego ukochanej Arweny? Dworek nadal jest pełen pamiątek po niej. Ona sama też tam jest. Jako upiór.

Arwena nawiedza BG w snach i próbuje ściągnąć ich po zmroku do dworu. Udręczony duch samobójczyni widzi w nich szansę na wyzwolenie. Co trzyma duszę hrabiny na ziemskim padole? Dlaczego nie może odejść w spokoju do krainy Morra?

Wielka miłość. Płomienne uczucie. W kierunku dworu wieje silny wiatr namiętności, Aqshy. Gdy tylko poleje się życiodajna krew (np. wilk zagryzie ofiarę), cała ziemia zacznie rytmicznie pulsować i powtarzać coraz to głośniej i mocniej "Żyć. Znowu ŻYĆ". Ten głos rozlega się wewnątrz głów BG. Coś się budzi. Coś niedobrego. Co to jest? Czy można to jeszcze powstrzymać? Możesz wpleść nekromantę czy wampira, który chce wskrzesić swoją ukochaną. A może chodzi o coś innego?
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę



Czytaj również

Komentarze

string(15) ""

~Khil

Użytkownik niezarejestrowany
    wow
Ocena:
+1
Szczerze mówiąc, dziwię się, dlaczego ten scenariusz nie wygrał konkursu. Może niezbyt oryginalny pomysł, ale diablo mi się podoba - wykonanie, opis, przedstawiona historia. Klimat.
Bez porównania góruje nad innymi, przedstawionymi tutaj, których publikację śledzę, gdy tylko mogę. Może chodziło o błędy, których pozbyto się po korekcie?

Gratulacje dla autora.
08-11-2008 20:35
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
0
[email protected]#!#[email protected]^#

Ja cie ... grr.. napisałem w komentarzu cały scenariusz do tego pomysłu (no prawie), wielowątkowy z dramatycznymi wyborami i daleko idącymi konsekwencjami i co? I oczywiście mi go zjadło bo był za długi a ja go nie zapamiętałem...

Więc powiem tak:

Podoba mi się zdecydowanie bardziej od wszystkich poprzednich prac i tyle.
08-11-2008 22:40
~Drejfus

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@Khil
Tekst przeszedł już korektę językową przed wysłaniem, więc redakcja działu nic w tej materii nie miała do zmieniania i nie zmieniała. Widzicie go w takiej formie, w jakiej dostało go jury.
09-11-2008 00:11
triki
   
Ocena:
0
Drejfus - raczysz żartować?
09-11-2008 00:56
~Drejfus

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
@triki

Wcześniej przejrzałem tylko pobieżnie tekst i dalej utrzymuję, w odniesieniu do wątpliwości w komentarzu Khila, że w tekście nie zaszły żadne zmiany, które mogłyby wpłynąć na jego ocenę. Stwierdzenie, że nie było z Waszej strony redakcji było uproszczeniem i za nie przepraszam. Redakcja była po prostu tak nieznaczna, że musiałem dokładnie porównać obie wersje tekstów, by ją zauważyć.

Zmiany są kosmetyczne (zgodnie z tym, o czym informuje ramka, niczego Redakcji nie zarzucam). Chciałem jedynie zapewnić, że mój tekst przyszedł jak najbardziej poprawny językowo i ten aspekt pracy nie mógł mieć negatywnego wpływu na ocenę.

Swoją drogą, co do redakcji, będę trochę złośliwy, skoro zadałem sobie trud jej wyśledzenia. Redakcja obejmuje: zmianę ośmiu znaków interpunkcyjnych, w tym wstawienie dwóch przecinków w miejscach, gdzie mogą być, ale nie muszą, zmianę średnika na myślnik, myślnika na średnik, myślnika na przecinek itp. kosmetyczne zabiegi, które wcale nie są poprawieniem błędów.

Ponadto wycięcie dwóch "nadwyżkowych" słów, zgubienie jednego słowa z oryginału ("..zaklętym w postać zwierzęcia"), zmiana z "cmentarz ulokował się" na "cmentarz ulokowano" i przebudowanie jednego zdania w bardziej poprawną formę. Aha, jeszcze zmiana pisowni na łączną przy jednym wyrazie (z "byle by" na "byleby") i zmiana z "tą rozmowę" (forma poprawna, sprawdzała to polonistka!) na "tę rozmowę". I na koniec, wielka robota w tekście, który ma 10 tys. znaków ze spacjami – wstawienie enterów pomiędzy nagłówki i spacji pomiędzy wyrazami a myślnikami (w oryginalne ich nie było, bo „oszczędzałem” ilość znaków liczonych ze spacjami).

Czyli 30 min. roboty.
09-11-2008 02:02
triki
   
Ocena:
0
@Drejfus.

Te zmiany kosmetyczne windują strasznie twój tekst, w moich oczach. Takie słowa jak: "pewnikiem", czy zdania: Dworek łowiecki leży w górzystej, lesistej dolinie - (co to jest górzysta dolina? Górską znam, ale górzystej nie) psuły trochę odbiór.

Porównałem sobie obie wersję i naliczyłem około 50 zmian (nie licząc przeróbek układu tekstu). Na 133 wiersze w twojej pracy, łącznie z układem tekstu, co drugi wiersz zawiera zmiany. To nie czas i miejsce, ale w Wrodzie po scaleniu dwóch dokumentów, otrzymasz ilość zmian i gdzie one nastąpiły.

Natomiast regulamin, nakładał na redaktora obwarowania, których trzeba było się trzymać.

Mało tego, uważam że wprowadzenie do tej pracy oryginalności wprowadziło by ją na zwycięskie miejsce.
09-11-2008 09:02
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
+4
No dobra pozwolę sobie jeszcze raz rozwinąć 1 propozycję scenariusza do tej pracy, bo warta jest rozwinięcia:

Wstęp

Zaślepiony żądzą zemsty czarnoksiężnik (guślarz odpada bo jest za słaby) postanawia za pomocą plugawego rytuału zdobyć władzę nad grasującą w okolicy, nadnaturalnie potężną bestią (naszym wilkiem). Wilka ma zamiar wykorzystywać do np. napadania na włości, trzodę i karawany należące do pewnego szlachcica z którym łączy go zawiła przeszłość. Aby przejść kontrolę nad wilkiem czarnoksiężnik szantażuję duszę Arweny nawiązując z nią kontakt i strasząc, że jeśli ta nie spełni jego żądań czarnoksiężnik sprowadzi z martwych jej ojca (lub inną ukochaną osobę) przez co skaże go na wieczne potępienie i błąkanie się między światami. Arwena z bólem przystaje na warunki czarnoksiężnika i wykorzystując miłość Eryka wydaje mu polecenia by ten atakował włości szlachcica. Eryk wielce kochając Arwenę z namiętnością spełnia jej polecenia.

1

Szlachcic długo nie może ignorować grasującej bestii. Zatrudnia Poszukiwaczy Przygód by ci usiepali potwora. BG w 1 części scenariusza mają więc taki obraz sytuacji:

1. Okoliczne wioski i trakt atakuje potwór
2. Wśród owych wiosek i wędrownych znajdują się niemal wyłącznie ludzie powiązani ze szlachcicem
3. Okoliczni mieszkańcy wspominają o pewnej legendzie jakoby dawny panicz tych ziem przemienił się w wilka

Przewidywane połączenie akcji: Zaklęty w bestie tutejszy władca mści się na swoim "następcy" z niewiadomych jak na razie powodów, które trzeba zbadać.

2

Z biegiem czasu i badania sytuacji BG dowiadują się, że zanim wilk zaczął napadać ludzi szlachcica w okolicy miały miejsce różne dziwy. Ponoć wycia duchów, trzask otwieranych grobów, psy ujadały w nocy i ludzie spać nie mogli. Wszystko pewnie przez tą wiedźmę z Dworku. Węsząc dalej BG mogą się dowiedzieć o przyjezdnym czarnoksiężniku, który niedawno wypytywał o dwór łowiecki Schwarzwolfów. Dalej węsząc BG mogą się dowiedzieć, że ów czarnoksiężnik już rezydował w okolicy wcześniej, kilka lat temu był nadwornym magiem szlachcica lecz został oskarżony o uprawianie czarnej magii co nieomal skończyło się dla niego stosem, ten jednak uciekł przed łowcami czarownic.

Podsumowując: Teraz gracze mają obraz sytuacji: Przyjechał zły czarnoksiężnik i wezwał wilka by zemścić się za dawne czasy lub.... wilk sam się mści choć brakuje tu motywu.

3

Kręcąc wątek wokół dworku BG dowiadują się o Arwenie, zbłąkanej duszy, która popełniła samobójstwo w dworku panicza. Pierwsze informacje jakie BG zdobędą:
1. Panicz szalenie kochał Arwenę (prawda)
2. Arwena szalenie kochała Panicza, tak że nigdy się nie rozstawali (pół prawdy - nie kochała go ale nie mogła odejść i nikomu o tym powiedzieć bo była przy nim uwięziona)
3. Panicz pasjonował się łowiectwem i nigdy nie interesowała go polityka, przez co dla chłopów był dobry (pół prawdy)
4. Ponoć pewnego dnia Panicz zajechał za daleko, na terytorium chaosu i wrócił pod postacią szkaradnej bestii (fałsz)
5. Arwena widząc swojego kochanka w takiej formie z rozpaczy popełniła samobójstwo (fałsz)

Teraz BG mają obraz sytuacji: Dobry i kochający panicz został podstępnie zaklęty w bestie co sprowadziło cierpienie i śmierć jego ukochanej. Źli ludzie zrójnowali więc życie parze kochanków. Czarnoksiężnik prawdopodobnie bazuje więc na tym uczuciu kontrolując wilka.

4

Dysponując taką wiedzą BG mogą wreszcie zająć się okolicą. Gdy zmierzają do dworku czarnoksiężnik napuszcza na nich różne potworności (leczenie ran z walk może być pretekstem do siedzenia dłużej w wioskach i badania historii). W końcu BG docierają na miejsce i badają dalej historie. Ich umysły nawiedza Arwena prosząc o pomoc. Opowiada o czarnoksiężniku, który ją szantażuje i każe wykorzystywać Eryka do niecnych celów. Spytana czy nie może rozkazać wilkowi zabić czarnoksiężnika odpowie, że owszem mogłaby ale wiąże się to z 2 konsekwencjami: Po 1 więź między nią a światem żywych jest już bardzo silna i jeśli wyda jeszcze 1 polecenie wilkowi to na zawsze zostanie uwięziona w duchowej powłoce. Po 2 czarnoksiężnik prawdopodobnie zdążyłby wypełnić swoją groźbę. Zapytana o 1 punkt odpowie że ze światem łączy ją postać Eryka i im więcej się z nim kontaktuje tym mniejsza szansa by odeszła do krainy Mora. Jedyną szansą by dać jej odpoczynek jest zabicie bestii.

W tej sytuacji BG stoją przed wyborem: Czy potępić Arwenę i zmusić ją by wilk zabił czarnoksiężnika, czy jej pomóc w odzyskaniu wiecznego spokoju? Pierwszy istotny wybór choć jak na razie raczej łatwy.

5

BG prawdopodobnie zechcą pomóc dziewczynie. Mogą wywnioskować, że jeśli czarnoksiężnik szantażuje ją ewentualnym wskrzeszeniem jej bliskich to pewnie czai się gdzieś w okolicy cmentarza. Faktycznie tam też w katakumbach kaplicy Morra znajduje się jego kryjówka. Dostanie się do czarnoksiężnika będzie trudnym wyzwaniem, wręcz cholernie trudnym i BG powinni 2 razy poważnie się zastanowić czy aby nie będzie potrzebna im pomoc wilka. Gdy już jednak przedrą się przez wszystkie pułapki, zombi, szkielety, potwory itp. mamy finałową walkę z czarnoksiężnikiem. Nim jednak do niej dojdzie Czarnoksiężnik postara się przekonać BG by go nie zabijali. Opowie swoją historię ze Szlachcicem, o tym jak został wrobiony i fałszywie oskarżony o tym, że przez to został skazany i że jedyną szansą by przetrwać było zwrócenie się do mrocznych bóstw. Że wcale nie chce im służyć ale nie ma teraz wyjścia. Że jego jedynym życzeniem jest ukarać podłego Szlachcica i gdy tylko tego dokona będzie mógł wrócić do swojego normalnego życia. Generalnie przedstawi więc Szlachcica jako tego złego a siebie jako ofiarę. Czy to wystarczy? Raczej nie i BG pewnie mimo to będą chcieli go utłuc.

Wtedy Czarnoksiężnik po kolejnej walce (rzuci na BG bestie a sam ucieknie do dalszych komnat katakumb) podejmie drugą próbę negocjacji. Opowie, że jeśli BG pozwolą mu uciec żywym zdradzi sekret jak przywrócić życie Arwenie i jak odczarować Eryka, by znów ich razem połączyć (pamiętajmy, że w pierwszych fazach przedstawiliśmy ten związek jako ognistych kochanków). Jeśli na to BG przystaną zdobędą przepis na rytuał. Jeśli nie, zabiją czarnoksiężnika a przepis na rytuał mogą znaleźć w jego księgach.

6

Gracze stoją przed kolejnym wyborem. Albo wracają do Szlachcica mówiąc o czarnoksiężniku i oczekując zapłaty albo postanowią zabić wilka ratując duszę Arweny albo postanowią odczarować kochanków. W tym momencie trzeba Graczom delikatnie zacząć uświadamiać, że coś tu jest nie tak i że kobieta może wcale nie zabiła się z rozpaczy za kochankiem. Liczne ślady krwi, bestialsko zmasakrowane zwłoki, narzędzia tortur do oprawiania zwierząt i ludzi... Zjawa Arweny nie będzie już się pojawiać i nie ułatwi graczom wyboru.

Istnieje pewna szansa, że gracze zechcą pomóc i odczarować parę. W tym celu muszą zebrać zwłoki kobiety, trochę preparatów (większość będzie w siedzibie czarnoksiężnika), trochę pobłąkać się po mrocznym lesie dla paru ziół, oraz odnaleźć samego Eryka. Przeniesienie zwłok Arweny może być kolejnym pretekstem do przedstawienia jej jako załamanej, zniszczonej i głęboko smutnej kobiety a nie namiętnej kochanki. Jeśli to nie wystarczy i BG dalej będą chcieli kontynuować rytuał muszą jeszcze odnaleźć wilka. Ten wpierw zacznie z BG walczyć i na nich polować (bo niby czemu nie), ale gdy BG mu uświadomią po co przyszli z chęcią przystanie na rytuał i spokojnie ruszy na miejsce. Gdy BG odczytają wersety i wypełnią to co było na kartach faktycznie Eryk odzyska ciało człowieka a ciało Awreny ożyje. Kobieta będzie zbyt słaba by mówić, lecz Eryk okaże swoją gorącą miłość do niewiasty. Podziękuje BG i postara się ich jak najszybciej spławić. Gdy BG odejdą będą mieć złe przeczucia i koszmary ukazujące olbrzymi smutek Arweny i jej gigantyczne cierpienie z powodu powrotu do tej bestii od której chciała się za wszelką cenę uwolnić...

6b

Jeśli BG nie zdecydują się na rytuał (co jest pewniejsze, bo kto by chciał się babrać w czarnej magii) i postanowią wyłącznie utłuc wilka zacznie się męczące polowanie. Po ostatecznej walce Eryk zacznie skomleć i widząc że przegrał przed zgonem będzie patrzył w kierunku dworku gdzie jest jego ukochana. Doprowadzony do agonii zacznie odzyskiwać ludzkie ciało i poprosi BG by zanieśli go do katakumb i ułożyli koło jego ukochanej.
09-11-2008 12:12
~Drejfus

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
@triki

Dzięki za redakcję. Masz rację, że podniosła jakość tekstu, a czy w czyichś oczach zmieniłoby to ocenę tekstu to już kwestia wrażliwości językowej. Cała dyskusja wzięła się z mojego przekonania, że język był wystarczająco "okej", żeby nie pociągnął oceny pracy w dół -> ale jak mi pokazałeś, niekoniecznie miałem rację. Dlatego posypuję głowę popiołem i przepraszam, jeśli ktoś z Redakcji poczuł się urażony.
-----------------------------------------------------

Co do oryginalności - postawiłem na przejrzystość i łatwość wykorzystania na sesji. Pisałem ten tekst z założeniem, że MG będzie mógł go wziąć do ręki, przeczytać i z marszu poprowadzić sesję grozy. Założenie było jednak takie, że albo w życiu nie prowadził jeszcze sesji grozy (więc nie wykorzystał motywu nawiedzonego czegośtam i to przejdzie na sesji) albo na bazie tekstu rozwinie pomysły i zbuduje coś innego.

Oryginalny niestety nie jest i miał być z założena przydatną, ale rzemieślniczą robotą. Sami oceńcie, czy spełnił te założenia. Proszę o komentowanie ;).
09-11-2008 12:28
Ysabell
   
Ocena:
+2
Ja tylko na moment, bo ktoś wytoczył błąd, który u mnie jest w czołówce najbardziej irytujących...

Forma tą w bierniku jest akceptowana tylko w języku potocznym. W Internecie można ją tolerować w prywatnej korespondencji, ale już nie we wszystkich blogach i na pewno nie na oficjalnych stronach WWW.

— Mirosław Bańko, PWN


Polonistka nie zawsze ma rację...


A tak swoją drogą - tekst mi się podobał. Może nie ma tu specjalnie nic odkrywczego, ale też chyba być nie miało.

Trochę irytują mnie nazwy własne typu "Arwena" czy "von Morte" - już baron Czarnywilk jest do przełknięcia, ale Arwena to jest postać z Tolkiena i z popkulturą się nie wygra ;) ... A na poważnie - tego typu nazwy uważam za strasznie nieoryginalne i przeszkadzają mi w czytaniu.

Jeszcze inną jest rzeczą, że poza tym, że tekst czyta się całkiem dobrze i jest poprawnie napisany, nie wyobrażam sobie wprowadzenia tej lokacji do przygody. Nie dlatego, że jest zła - nie, po prostu takie lokacje buduję raczej "z głowy" (kiedy akurat trzeba na bieżąco coś wykombinować), a w tej nie znalazła nic dość oryginalnego, żeby wplatać dworek w fabułę całej kampanii czy dłuższej przygody. Co, oczywiście, nie jest zarzutem, tylko przemyśleniem.

Swoją drogą - historia z polowaniami przywodzi na myśl "Piątego elefanta" Pratchetta. :)
09-11-2008 12:30
Nekris
    Mlask,
Ocena:
0
W moich oczach, ten tekst jest zwycięzcą konkursu. Językowo stoi daleko ponad nie tylko pozostałymi pracami konkursowymi, ale również dwoma opowiadaniami, które się ostatnio pojawiły w dziale. Napisany ładną, zrozumiałą polszczyzną, sprawia, że czyta się go przyjemnie i wygodnie. Oczywiście, trafiło się parę potknięć, ale to nic, czego redaktor nie mógłby poprawić w 15 minut.

Co do pomysłu...

Uważam, że zarzut o brak oryginalność jest trochę chybiony. Owszem, autor zbudował wszystko na wyświechtanym szkielecie nawiedzonego dworku, ale co z tego? Niech mi ktoś pokaże scenariusz, ba!, a nawet książkę czy film, które nie korzystają z wyesploatowanych do bólu motywów. Nie o oryginalność się rozchodzi, ale o sposób przedstawienia.

Aha, imiona rzeczywiście są nieco nieporadne, ale to drobny szczególik, który poprawić można w pół minuty. Żaden MG, jak sądzę, nie powinien mieć z tym większych problemów.

Cóż jeszcze mogę powiedzieć?

Żałuję, że autor nie jest zarejestrowany, ani maila nie zostawił, bo chętnie bym nawiązał współpracę przy czymś większym ;) Jeśli autor byłby zainteresowany, proszę o kontakt.

A poza tym...

Serdeczne gratulacje dla autora. Więcej tekstów tego pana poproszę. ;)

@ Karczmarz

Oj, znam ten ból. Niejeden komentarz mi tu zjadło. Dlatego już wyrobiłem sobie nawyk: zaznaczyć treść, Ctrl+C i dopiero wtedy wysyłam. Czego i Tobie życzę ;)
09-11-2008 14:51
~hallucyon

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Przygotowując prace konkursowe do rozesłania jurorom, przeczytałem tylko jedną, inną.

Niniejsza jest napisana językiem prostym i ładnym, dzięki czemu czyta się ją przyjemnie, a struktura tekstu jest przejrzysta, co dodatkowo uatrakcyjnia lekturę. Mimo że pomysł nie jest oryginalny, nie uważam, aby było to jakąś wadą. Wręcz przeciwnie - po przeczytaniu opisaną lokację aż chce się wykorzystać w grze.
09-11-2008 15:56
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
0
@Nekris

Też staram się zawsze Ctrl+C ale czasami się za szybko wciśnie :/ Na szczęście dopisałem to co chciałem na górze więc luz :P A praca naprawdę spoko i też co do oryginalności nie widzę tu specjalnej wady. Schemat oklepany ale ma na tyle urozmaiceń że można z niego wykrzesać coś z 1 strony znanego (dzięki czemu łatwiej się wczuć w sytuacje) a z 2 zaskakującego.
09-11-2008 15:57
~nerv0

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Mnie tekst też siębardzo podobał i gdybym miał wybierać zwycięzcę to był by nim Drejfus. Osobiście bardzo przepadam za takimi "mistycznymi" z lekka klimatami. Po prostu pomysł jest wypas.

Ja też rozmyślałem nad wysłaniem pracy na konkurs, ale jakoś zbrakło mi chęci. Ale jeśli was to ciekawi to na stronie głównej jest taki temat na forum, nazywa się "Almanach" i zawarłem w nim ten mój pomysł. Zowie się on "Śmierci Wykradzione", więc jeśli kogoś to interesuje to może tam zajży, i rzuci jakiś komentarz? (Nie ja się wcale nie narzucam :) , ale choć jeden mały wpisik :) ? Nio... :) ).
10-11-2008 10:19
Ifryt
   
Ocena:
+2
Niezły tekst. Ale co do wygrania konkursu, to chciałbym przypomnieć kryteria, jakie były umieszczone w regulaminie:

"7. Prace będą oceniane przez jury pod względem oryginalności, poprawności językowej, zgodności z uniwersum drugoedycyjnego WFRP oraz łatwości wykorzystania na sesji."

Oczywiście, jeśli jak widać w komentarzach powyżej, oryginalność pomysłu nie jest taka ważna, to w przyszłości można zastanowić się nad zrezygnowaniem z tego wymogu, ew. zastąpieniem go innym.
11-11-2008 18:35
Drejfus
   
Ocena:
+1
Postawmy się na miejscu jurora. Czy nie skręcałoby nas, gdybyśmy nie mogli dodatkowo nagrodzić pracy, którą uważamy za szczególnie zajawkową, bo w regulaminie oceniania nie ma słowa o oryginalności? Rozsądna jest propozycja zastanowienia się nad oryginalnością, powstaje jednak pytanie: czy kilka tutaj komentujących osób to wystarczająco duża grupa, żeby na podstawie ich opinii wyciągać szersze wnioski?

Uwzględnijmy w końcu, że nieporównywalnie więcej osób czyta teksty, ale ich nie komentuje. Może dlatego warto by było założyć ankietę na forum z pytaniem, czy użytkownicy chcą rezygnacji lub zastąpienia wymogu oryginalności?

Osobiście skłaniałbym się do innej hierarchii wartości w regulaminach (mam na myśli to, co punktujemy najwyżej). Uważam, że praca powinna być przede wszystkim napisana tak, żeby zainteresować czytelnika i być łatwą w odbiorze, a w drugiej kolejności powinniśmy oceniać jej przydatność,oryginalność, jakość opracowania jakiegoś zagadnienia itp.

Może warto podyskutować o tym na forum?
11-11-2008 19:16
~hallucyon

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
Dlaczegóż więc nie założysz sam takiego wątku na forum Dział Warhammera - tutaj: http://forum.polter.pl/dzial-warhammera-vf96.html ?
11-11-2008 21:08
karp
   
Ocena:
+1
->Uważam, że praca powinna być przede wszystkim napisana tak, żeby zainteresować czytelnika i być łatwą w odbiorze
Proszę rozwiń trochę swoją myśl - czym powinna zainteresować skoro jak sam piszesz nie oryginalnością i przydatnością, którą powinno się oceniać w drugiej kolejności.
->drugiej kolejności powinniśmy oceniać jej przydatność,oryginalność, jakość opracowania jakiegoś zagadnienia
12-11-2008 09:17
Drejfus
   
Ocena:
+1
@Karp

Złapałeś mnie - wyraziłem się niedokładnie. Chciałem zaakcentować to, że moim zdaniem praca musi być przedstawiona w atrakcyjnej formie, która zainteresuje czytelnika i właśnie tę formę powinniśmy w pierwszej kolejności ocenić. A przez formę rozumiem odpowiedni język i styl zastosowany w utworze, ale także - oczywiście - sposób przedstawienia ciekawego pomysłu czy opisu potencjalnie przydatnych rzeczy. ------------------------------------------------------

http://forum.polter.pl/viewtopic.p hp?p=918845#918845

Założyłem odpowiedni temat na forum i zachęcam do ogólnej dyskusji (i zagłosowania) na temat tego, co jest dla nas najważniejsze w tekstach RPGowych. Temat nie jest zorientowany na formę konkursów czy ich regulaminy- ma posłużyć wymianie poglądów i zorientowaniu się, co jest ważne dla odbiorców. Jeśli odzew będzie liczny, redakcje wszystkich działów RPGowych mogą znaleźć tam przydatne dla siebie informacje i na ich podstawie, jeśli zechcą, sformułować jakieś wnioski.
12-11-2008 18:24
Karczmarz
    Hmmm
Ocena:
0
@Drejfus

Chciałem zaakcentować to, że moim zdaniem praca musi być przedstawiona w atrakcyjnej formie, która zainteresuje czytelnika i właśnie tę formę powinniśmy w pierwszej kolejności ocenić.

Kryterium idiotyczne bo promujące rzeczy zupełnie nie związane z pracą takie jak ładne obrazki, skład czy mapki, które de facto na prawdę niemal w ogóle się nie liczą podczas gry.
12-11-2008 20:58
karp
   
Ocena:
+1
Dla jednych idiotyczne, dla innych moze wcale nie - być może ktoś ma głowę pełną pomysłów i wystarczy mu np. mapka, z której chętnie skorzysta. Choć przyznam, ze dla mnie zdecydowanie istotniejsza od formy jest treść.
12-11-2008 22:04

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.