» Dla Mistrzów Podziemi » Inspiracje » Druidzi cz. III

Druidzi cz. III


wersja do druku

Filozofia i Mądrość, Prawda i Słowo

Autor: Redakcja: Mateusz 'Zsu-Et-Am' Kominiarczuk

Poniższy tekst ukazał się pierwotnie na łamach serwisu dnd.pl. Aktualna jego wersja została powtórnie zredagowana przez redaktorów serwisu Poltergeist i opublikowana za zgodą autora.


Co jest słodsze niż miód? - Bliska rozmowa.
Co jest bielsze niż śnieg? - Prawda.
Co jest szybsze niż wiatr? - Myśl.
Co jest ostrzejsze niż miecz? - Zrozumienie.

- Zagadki druidów z księgi o kuszeniu Ailbe

Leśne ognisko nieco przygasło, drwa dopalają się sycząc i rzucając wokół tajemniczą, czerwoną poświatę. Świat rzeczywisty okryty jest głęboką ciemnością bezksiężycowej nocy. Pora zatem przejść do kolejnej opowieści, tym razem o sprawach najważniejszych.

Gajusz Juliusz Cezar wspominał o bardzo długim, sięgającym ponoć 20 lat czasie nauk, jakie pobierali adepci druidycznej wiedzy. Istnieje także pogląd, że nauka trwała do osiągnięcia przez ucznia wieku 20 lat. Nietrudno jednak wyobrazić sobie siwego mędrca, który gromadzi wokół siebie młodych, żądnych wiedzy adeptów, podążających za jego naukami aż do kresu dni mistrza. W każdym razie zasadne jest twierdzenie, że wśród Celtów właśnie druidzi zajmowali się szeroko pojętym nauczaniem. Wiemy już, że istniał zakaz zapisywania wiedzy, więc nauka odbywała się poprzez opowiadanie i zapamiętywanie.

Czego starali się nauczyć sędziwi druidowie swoich następców? "Należy czcić bogów, nie czynić zła i być odważnym" - taki przekaz znaleźć można w dziełach greckiego uczonego Diogenesa Laertiosa ze szkoły aleksandryjskiej z połowy III wieku n.e. Z kolei N. Chadwick twierdzi: "Podstawowe nauczanie druidów można określić jako filozofię przyrody zainteresowaną poznaniem natury wszechświata i jego związków z człowiekiem". Zdaniem P.B. Eblisa, "według nauki druidów człowiek powinien żyć w zgodzie z naturą, przyjmować ból i śmierć nie jako zło, ale jako część boskiego planu i że jedynym złem jest moralna słabość." Oczywiście nadal trwają i trwać będą spory uczonych, jednak moim zdaniem można uogólnić, że druidowie wyznawali Prawdę, Słowo oraz Nieśmiertelność Duszy.

Niech zwiększy potęgę prawdy, a prawda zwiększy jego potęgę.
Niech umocni prawdę, a prawda umocni go.
Niech uchroni prawdę, a prawda uchroni go.
Niech wychwala prawdę, a prawda pochwali go.
Tak długo, jak będzie strzegł prawdy, dobro go nie zawiedzie i jego królestwo nie zaginie.
To przez prawdę władca rządzi wielkimi klanami.

- wskazówki druida Morana Mac Cairbre dla arcykróla Feradacha Finn Fachtnacha (95-17 n.e.)

Druidzi dążyli zapewne do poznania Prawdy. Powszechny szacunek, jaki wzbudzali swoją wiedzą i mądrością, nie był przypadkowy. Starali się na miarę ówczesnych możliwości zrozumieć świat, w którym żyli. Niektórzy badacze porównują druidów do staroindyjskiej kasty braminów, wskazując tym samym na wspólne indoeuropejskie dziedzictwo (M. Dillon i N. Chadwick porównują Rigwedę z pismami irlandzkimi).

"W wielu celtyckich mitach można spotkać wątek kary za mówienie nieprawdy. Zazwyczaj na ciele kłamcy pojawiały się skazy, co wydaje się pomysłem wspólnym wielu kulturom Europy, z najsłynniejszym współczesnym przykładem w opowieści dla dzieci o przygodach Pinokia, Carla Collodiego (1826-1890). W tej bajce ilekroć Pinokio kłamie, jego nos wydłuża się. Znaczenie Słowa uwidacznia się także w przekonaniu, że nazwanie rzeczy powołuje je do istnienia. W mitologii egipskiej wielki bóg słońca Ra wyłonił się z Chaosu dzięki wypowiedzeniu jego imienia. Gdy coś pozostaje nienazwane to jest nieznane, bez celu i przeznaczenia. U chrześcijan dziecko pozostaje bez duszy i nadziei na wejście do Królestwa Bożego, o ile nie zostanie ochrzczone imieniem. [...] Starożytni Celtowie, podobnie jak inne społeczeństwa indoeuropejskie, wierzyli, że świat został stworzony przez Słowo, w trakcie rozwoju języka", pisze P.B. Ellis.

Słowo łączyło druidów z Prawdą w ten sposób, że powinno ją wyrażać w sposób doskonały i zrozumiały dla innych. Być może dlatego druidowie wzbraniali się przed spisaniem swoich słów. Nauczali i szerzyli swoją wiedzę przez rozmowę. Według irlandzkiej mitologii druidzi znali jednak tzw. Alfabet Drzew. Każda litera odpowiada irlandzkiej nazwie drzewa: A - ailim (wiąz), B - beithe (brzoza), C - coll (leszczyna). J. Gąssowski przypisywał wynalezienie tego alfabetu bogowi zwanemu Ogmios, Ogma, Ogme, opisując go jako "opiekuna wymowy i wynalazcy sakralnego pisma ogam." Jednakowoż istnieją też pewne poszlaki, aby uznać alfabet ogamiczny za znany starożytnym druidom.

Wiarę w Nieśmiertelność Duszy potwierdzają przede wszystkim wykopaliska, które na obszarze zamieszkiwanym przez Celtów pełne są grobów wyposażonych w przedmioty codziennego użytku. Po cóż innego miały się tam znajdować, jeśli nie w celu umożliwienia ponownego odrodzenia się duszy? Strabon tak opisuje filozofię druidów: "Ludzie ci, jak i inne powagi, orzekli, że dusze ludzkie i wszechświat są niezniszczalne, chociaż w pewnych okresach ogień albo woda mogą czasowo zapanować." Odnośnie wiary w Nieśmiertelność Duszy istnieją spore kontrowersje, czy był to pogląd "wynaleziony" przez druidów, czy też zapożyczony od innych kultur - zwłaszcza od greckiej. P.B. Ellis przedstawia takie stwierdzenie: "Celtowie nie zapożyczyli swojej filozofii od Greków ani Grecy od Celtów. Ewolucję doktryny nieśmiertelności duszy należy po prostu uznać za przykład równoległego rozwoju idei..."

Druidzi, jako znający Prawdę i Słowo pełnili w społeczeństwie celtyckim rolę sędziów i doradców rządzących. Według Strabona powierzano im wszystkie decyzje o charakterze prawnym, dotyczące życia prywatnego i publicznego. Twierdzi on, że Celtowie traktowali ich jako "najsprawiedliwszych z ludzi". Wspomina o tym Cezar, któremu zawdzięczamy opis corocznych spotkań druidów w lesie Karnutów, leżącym podobno pośrodku Galii. Zapewne w otoczeniu dębów zbierała się wtedy elita druidów z poszczególnych plemion, by przez kilka dni rozstrzygać wszelkie spory. Na te spotkania przybywali Celtowie mający sporne sprawy i kłótnie do rozwiązania. Cezar pisze, że wszyscy akceptowali wyroki druidzkich sędziów. Potwierdzają to późniejsze irlandzkie źródła: druidzi-sędziowie musieli sporządzić "fasach" - przytoczyć precedens lub maksymę uzasadniającą wyrok. Nie było instancji odwoławczej. Jeśli ktoś nie podporządkował się orzeczeniu, zostawał wykluczony ze społeczności i nie ujmowali się za nim "ani bogowie, ani ludzie." O wielkim autorytecie i poważaniu dla druidów świadczyć może także opis dostarczony przez Diodora Sycylijskiego: "Nieraz się bowiem zdarza, że gdy armie idą naprzeciw siebie w szyku bojowym z dobytymi mieczami i włóczniami podniesionymi do ataku, oto ludzie ci wychodząc przed szeregi i stając między nimi zażegnują konflikt, jak gdyby zaklęciami spętali jakieś bestie dzikie."

Druidzi prawdopodobnie posiadali także wiedzę z dziedziny astronomii. Wykopaliskowym dowodem może być znaleziony pod koniec XIX wieku na terenie winnicy nieopodal Lyonu we Francji tzw. "kalendarz z Coligny". Być może potrzebny był przede wszystkim do wyznaczania dokładnej daty czterech podstawowych świąt inaugurujących pory roku. A. Cremin opisuje go tak: "Jest to "wieczny" kalendarz, w którym rok przez pięć lat składa się z 12 miesięcy księżycowych oraz dwóch miesięcy dodawanych co pięć lat, które miały zsynchronizować cykl księżycowy z liczącym 365 i jedną czwartą dnia rokiem słonecznym. Opracowanie tego złożonego kalendarza i oryginalnego systemu musiały poprzedzić stulecia obserwacji astronomicznych. Każdy miesiąc dzieli się na dwie połowy, a każdemu dniu odpowiada otwór w tablicy z brązu, w który można włożyć kołeczek dla oznaczenia daty. [...] Niektóre dni określono jako dobre lub złe, a wyryty dłuższy napis na nim brzmi: "trzy noce Samanu". Odnosi się do zimowego święta Celtów, obchodzonego 1 listopada, które przetrwało do dziś pod nazwą Halloween."

J. Gąssowski zamieszcza taki opis: "Rok składał się z dwunastu miesięcy księżycowych. Siedem z nich liczyło po 30 dni, a pięć po 29 dni. Każdy z tych miesięcy dzielił się na jasną i ciemną połowę w systemie 15+15 lub 15+14. Miesiące trzydziestodniowe były uważane za pomyślne, a dwudziestodziewięciodniowe za feralne. Na siódmy, ósmy i dziewiąty dzień miesiąca przypadała pełnia księżyca. W późniejszych czasach, aby dostosować ten system księżycowy do roku słonecznego, dodawano co trzy lata jeden miesiąc trzydziestodniowy. W miesiącu tym poszczególne dni nosiły nazwy kolejnych miesięcy księżycowego kalendarza i wszystkie były feralne. [...] Najważniejszym świętem było Samhain (Samain, Samhuin) - co po iryjsku można tłumaczyć sam e fuin, czyli "koniec lata", ale w istocie oznacza zgromadzenie, zebranie - którego obrzędy odbywały się 31 października i miały charakter noworoczny. W tym dniu wygaszano święty ogień na ołtarzach i zapalano nowy, symbolizujący otwarcie nowego roku."

Natomiast J. Wood opisuje go następująco: "Kalendarz obejmuje 62 miesiące księżycowe oraz dwa miesiące dodatkowe ("przestępne"), niezbędne do tego, aby dostosować kalendarz lunarny do słonecznego i zapewnić sobie, że święta będą wypadały zawsze we właściwej porze roku. [...] Najbardziej znanym ze wszystkich świąt było Samhain (tak brzmi iryjska i galijska nazwa tego dnia - w Walii nazywa się ono Calan Gaeaf, "wigilia zimy"). Wiele kluczowych wydarzeń z mitologii irlandzkiej, jak choćby przybycie mitycznego ludu Tuatha De Dannan, miało miejsce w dniu Samhain, kiedy to zacierają się granice między światem śmiertelników a światem istot nadprzyrodzonych i otwierają się "sidhe" magiczne kurhany, w których żyją mieszkańcy zaświatów. W jednej z irlandzkich legend bohater Neara Mac Nidhaim postanowił w nocy poprzedzającej święto Samhain ścigać mieszkańców "sidhe", którzy najechali jego kraj. Wiedział, że tej nocy nie będą w stanie zamknąć przed nim wejść do magicznych kurhanów."

Jako ludzie rozumiejący Prawdę i Słowo, druidzi pełnili także rolę historyków, kronikarzy, skarbników wiedzy o genealogiach i obyczajach. Według Tacyta w 69 roku n.e. druidzi-historycy nadal przechowywali pamięć o zwycięstwie Galów nad Rzymianami w 390 roku p.n.e., gdy gęsi ocaliły przyszłe imperium. P.B. Ellis pisze: "W trzysta lat po tym wydarzeniu druidzi z Galii wypominali przodkom, że nie dokończyli podboju i zadowolili się daniną, przez co Rzymianie odbudowali miasto i stworzyli imperium zagrażające cywilizacji celtyckiej. Tak szczegółową wiedzę przekazywano w formie ustnej, co jest rzeczą fascynującą. Ale bynajmniej nie zaskakującą."

Nie można pominąć też roli druidów jako poetów i muzyków. Diodor Sycylijski stwierdził, iż Galowie: "Mają także swoich poetów lirycznych, których nazywają bardami. Śpiewają do wtóru instrumentów muzycznych podobnych do liry, czasem teksty pochwalne, a czasem satyrę." Tu trzeba zauważyć, że starożytni Grecy i Rzymianie odróżniali celtyckich bardów od druidów. Jednak w późniejszej literaturze druidowie są traktowani także jako poeci i muzycy. Warto zatrzymać się tutaj na chwilę, aby poznać korzenie muzyki celtyckiej, która fascynuje nas także dzisiaj. P.B. Ellis pisze: "Co wiemy o muzyce starożytnych Celtów? Najstarsze informacje pochodzą ponownie z Irlandii. Jednakże dopiero w jedenastowiecznym mszale z Drummond znajduje się najstarszy zachowany zapis nutowy, a z dwunastego wieku pochodzi traktat o muzyce charakteryzujący się podejściem filozoficznym. Do tego czasu irlandzka muzyka uległa już dużym zmianom. Według profesora Aloysa Fleischmanna, autora pracy o irlandzkiej muzyce Music in Ireland (1952), galijski śpiew kościelny wprowadzono w Irlandii w piątym wieku, a rzymski śpiew w dwunastym wieku w czasie inwazji anglo-normańskiej. Czy można więc dotrzeć do warstwy sprzed czasów chrześcijańskich? Podczas gdy w innych krajach Zachodu muzyka rozwijała się pod wpływem Kościoła Rzymskiego, to w Irlandii, ze względu na różnice kulturowe między rodzimą tradycją celtycką a obcym wpływem najeźdźców, starożytna muzyka miała większe szanse przetrwania i rozwoju, łącznie z charakterystyczną skalą pięciotonową."

Opowieść zakończę małą parafrazą z poezji irlandzkich druidów. Niech iskierka ta rozświetli Waszą wyobraźnię w grze, niczym nasze ognisko mroki historii.

Byłem niebieskim łososiem. Byłem dzikim psem. Byłem ostrożnym jeleniem. Byłem sarną na wzgórzu i pniakiem drzewa pod łopatą, byłem siekierą w dłoniach i sworzniem w szczypcach, ogierem w stadninie, bykiem rozjuszonym, ziarnem kiełkującym, byłem martwy, byłem żywy. Tworzę pieśni, ja jestem druidem.
- wiersz z Księgi Taliesina,VI wiek n.e.

Bibliografia:

  • Ze świata Celtów - M. Dillon, N. Chadwick - PIW, 1975
  • Wojna galijska - G.J. Cezar - Ossolineum, 1978
  • Mitologia Celtów - J. Gąssowski - WAiF, 1978
  • Druidzi - P.B. Ellis - Cyklady, 1998
  • Celtowie: Herosi świtu - praca zbiorowa - Amber, 1998.
  • Celtowie - A. Cremin - Wiedza i Życie, 2001
  • Celtowie - J. Wood - Świat Książki, 2002


Komentarze


27532

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Tym razem słabiej.

Tak naprawdę niewiele dowiadujemy się o ich filozofii, religii, a przede wszystkim - o podstawowych zagadnieniach z serii "dlaczego?". Bo dlaczego oni lubili roślinki? Dlaczego tworzyli muzykę? Dlaczego zgodnie z tym, że stworzyli kalendarz, mieli znać się na astrologii, skoro to astronomia? Jakie były żywioły? Co działo się z tą nieśmiertelną duszą? Czy mogła powracać do naszego świata i straszyć żyjących?

Właściwie niewiele się dowiedziałem. Tylko kalendarz mi się może przydać, ale jest to, z pierwszych trzech, zdecydowanie najsłabszy artykuł. A końcowy cytat jest całkiem nieadekwatny.

I sugestia wobec adminów - może by zespolić te artykuły ramką w stylu "Artykuły powiązane"?

Idę czytać część IV. : )
17-01-2008 11:17
Zsu-Et-Am
   
Ocena:
0
Jakieś ramki albo coś podobnego dodamy niedługo :).
17-01-2008 15:16
Kawalorn
   
Ocena:
0

"U chrześcijan dziecko pozostaje bez duszy (...), o ile nie zostanie ochrzczone imieniem."

Zrozumiałbym, gdyby takie coś napisał ktoś z cywilizacji, w której chrześcijaństwo nie było powszechnie znane... ale tutaj? Trochę to zacytowane zdanie kompromituje autora... O ile niemożliwość zbawienia nawet nieochrzczonego dziecka (takie dzieci miałyby iść do limbus puerorum - otchłani dzieci, gdzie nie zaznawałyby cierpień, a nawet cieszyły się zwykłym, naturalnym szczęściem, ale nie oglądaniem Boga i szczęściem niebiańskim) rzeczywiście była wśród hipotez teologicznych (niektórzy dziś też tak uważają), to nieposiadanie duszy brzmi śmiesznie.

No, ale o Celtach wiedzę najwyraźniej ma - choć na tym to nijak się nie znam.

27-11-2013 13:47

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.