Outpost 2
» Recenzje » Droga - Cormac McCarthy

Droga - Cormac McCarthy


wersja do druku

Apokaliptyczna elegia

Autor: Redakcja: Beata 'teaver' Kwiecińska-Sobek

Droga - Cormac McCarthy
"And the Oscar goes to…" – tak naprawdę, od tych słów zaczęła się w Polsce kariera Cormaca McCarthy’ego. Co bardziej dociekliwi powiedzą, że bzdura, bo dwie jego powieści, Rącze konie i Przeprawę wydano już w poprzednim wieku (odpowiednio, w 1996 i w 2000 roku), ale bądźmy szczerzy, dopiero To nie jest kraj dla starych ludzi braci Coen, ekranizacja jego dzieła z 2005 roku sprawiła, że w kraju nad Wisłą zaczęto głośniej mówić o tym autorze.

Po sukcesie filmu na oscarowej gali, wydawcy w Polsce zorientowali się, że i oni mogą uszczknąć coś z tego tortu i postanowili przetłumaczyć na nasz rodzimy język dwa kolejne dzieła McCarthy’ego. Oprócz To nie jest kraj…, do księgarń trafiła także Droga. I chwała im za to!

Można powiedzieć, że powieść amerykańskiego pisarza to kolejne dzieło poświęcone apokaliptycznej wizji przyszłości. Jak mantra powtarzają się słowa: "kurz", "głód", "zimno" i "popiół'. Świat jest pusty, umiera, a raczej już umarł. Nienazwana katastrofa zmiotła z jego powierzchni ludzi i zwierzęta, pozostawiając pogorzeliska i rachityczną roślinność. Każda droga wiedzie donikąd, bo nic już nie istnieje. Zniknęła pamięć o nazwach miast, o imionach, nie ważny stał się nawet czas. Po okrytym całunem popiołu truchle Ziemi błąkają się niedobitki ludzkości, skazane na zagładę, odczłowieczone. Kanibale, widma ludzi, którymi kiedyś byli, ograniczeni zwierzęcą wolą trwania, nawet gdy dalsze życie nie ma już żadnego sensu.

Jednakże to nie świat się tu liczy. McCarthy skupił się na dwóch osobach, ojcu i synu oraz na ich drodze. Właśnie to odróżnia tę powieść od większości apokaliptycznych wizji znanych z literatury, czy filmu. Tutaj nie liczy się jak, przez kogo, ani kiedy. Świat jest martwy, żyje tylko we wspomnieniach, snach, prześladując tych, którzy pamiętają przeszłość kolorowymi wizjami bezpowrotnie straconej rzeczywistości. Droga to opowieść o ojcowskiej miłości, o życiu bez nadziei, o dwóch dobrych ludziach, niosących ogień przez martwy, wrogi świat. Pchani do przodu irracjonalną nadzieją, dzień w dzień zmuszający się do otworzenia oczu, do podjęcia dalszej, skazanej na fiasko wędrówki. Bezimienni, anonimowi, niczym duchy brną pośród ruin cywilizacji, szukając w nich pożywienia i walcząc o swoje człowieczeństwo.

Właśnie opisy owej walki najbardziej urzekły mnie w dziele Amerykanina. Czasami miałem wrażenie, że ojciec i syn to jedna i ta sama osoba, w której dorosły symbolizuje część zaradną, odpowiedzialną za przetrwanie, a dziecko tę niewinną, pełną nadziei, wiary i zaufania (jego wyrazem było słowo: "Dobrze", którym chłopiec kwitował decyzje ojca). Mężczyzna pielęgnuje tą niewinność, mimo iż walka ta, jak wszystkie inne, z góry skazana jest na porażkę. W świecie, który umarł, on wciąż stara się być dobrym ojcem, wychować synka na człowieka, przekazać mu wartości, które na dobrą sprawę w tej nowej, wrogiej rzeczywistości mogą okazać się słabościami. Można określić to działanie irracjonalnym, tak samo jak i wędrówkę ku oceanowi, jak wstawanie co dzień rano i jak chęć życia, mimo iż straciło ono cały sens. A mimo to, oni wciąż się budzą, zmuszają do stawiania kolejnych kroków…

Język powieści McCarthy’ego jest jak opisywany przez niego świat: rachityczny, jakby pozbawiony kolorów (żadnych kwiecistych ozdobników, metafor), a mimo to mówiący tak wiele. Oszczędny, niemalże poetycki styl staje się takim samym elementem opisywanej rzeczywistości, jak droga, po której stąpają bohaterowie. Najbardziej charakterystyczne są tutaj dialogi, de facto dialogami nie będące. Rzadko kiedy będące czymś więcej, niż tylko wymianą pojedynczych zdań, wyrazów, ubogie w słowa, a jednocześnie bogate w wymowie.

Nie popiszę się zbytnią oryginalnością, jeżeli powiem, że Droga to arcydzieło. Określenie niekiedy nadużywane, w tym wypadku jest jak najbardziej odpowiednie. Powieść ta emanuje smutkiem, zaraża czytelnika zawartymi w sobie emocjami, ściska za gardło i udowadnia, że to nieprawda, że i chłopakom nieraz łezka się w oku zakręci.
Zaloguj się, aby wyłączyć tę reklamę
10.0
Ocena recenzenta
8.71
Ocena użytkowników
Średnia z 43 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Droga (The Road)
Autor: Cormac McCarthy
Tłumaczenie: Robert Sudół
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Miejsce wydania: Kraków
Data wydania: 10 marca 2008
Liczba stron: 270
ISBN-13: 978-83-08-04178-9
Cena: 29,90 zł



Czytaj również

Krwawy południk - Cormac McCarthy
Krwawy południk albo Wieczorna łuna na Zachodzie
- recenzja
Strażnik sadu - Cormac McCarthy
Knieja tajemnic
- recenzja
To nie jest kraj dla starych ludzi - Cormac McCarthy
Szary zachód słońca
- recenzja
American Film Festival - podsumowanie
Back from US and A, czyli American Film Festival

Komentarze

string(15) ""

Micronus
   
Ocena:
+1
Po raz pierwszy zgadzam się z Twoją opinią:]
09-09-2008 18:59
malakh
   
Ocena:
+1
Nieskromnie powiem, że to chyba najlepsza moja recka, przynajmniej moim zdaniem. Udało mi się ubrać w słowa wszystkie swoje przemyślenia, przekazać je tak, jak chciałem by były przekazane, jednocześnie nie "opowiadając książki", nie zdradzając jej treści.
Hmm... po raz pierwszy? A "Ślepowidzenie" czytałeś?
10-09-2008 00:20
Micronus
   
Ocena:
+1
Nope, a to postapo? Bo jak nie, to nie mam czasu;P
10-09-2008 08:04
malakh
   
Ocena:
+1
Nie, nie postapo;p Ale świetne...
10-09-2008 08:49
bukins
   
Ocena:
+1
O tej książce słyszałem od znajomego jeszcze w wakacje, po czym całkowicie wyleciała mi z pamięci. Aktualnie jest to dla mnie bardziej must have niż "Ślepowidzenie". Dzięki za reckę Malakh - rzeczywiście jest dobra :)
10-09-2008 13:40
malakh
   
Ocena:
+1
Powiem ci tak: i "Droga" i "Ślepowidzenie" powinny być dla ciebie "musthaw";D
10-09-2008 23:45
Seif al din
   
Ocena:
0
Naprawdę dobra recenzja. Gratulacje :) Mógłbyś zrecenzować inne powieści tego autora? ;>
12-09-2008 14:42
malakh
   
Ocena:
+1
Ha!, jak dorwę... w Empiku nie widziałem. Z tym że pozostaje sprawa profilu Poltera - pozostałe powieści Cormaca pod fantastykę chyba już nie podchodzą...
12-09-2008 14:57
Seif al din
   
Ocena:
+1
Zawsze możesz na bloga wrzucić, z miłą chęcią przeczytam :)
14-09-2008 21:00
malakh
   
Ocena:
+1
A to ja mam bloga? xD
14-09-2008 21:05

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.